No, ale kolego (jak sam piszesz) miałeś dzwona - przyjmij więc do wiadomości, że utrata własności użytkowych auta po takim zdarzeniu może dochodzić do 30% (niezależnie od sposobu naprawy - ASO czy pan Henio), piszę to jako inżynier mechanik z dwudziestoletnim stażem pracy
Pisałem o tym wcześniej, przypomniałem teraz, bo chcę być rzetelny w swoich ocenach. To był prawy przód - odpowiadając na pytanie z innego wątku - błotnik, maska, zderzak, trochę rzeczy które są tam zlokalizowane (jako że pod maską wykorzystano chyba każdy centymetr, to trochę bambetli się pogniotło). Ale nie był naruszony silnik, skrzynia, układ jezdny, czy inne krytyczne rzeczy, w tym te które reklamuję, więc nie ma mowy o 30% utracie własności użytkowych. To co w istocie utraciłem, wynika przypuszczalnie ze spartolonej roboty - moje przypuszczenia:
1. Maska zamocowana ok. milimetr bliżej podszybia niż w porównywalnych modelach stojących w salonie. Miałem to reklamować, myślałem, że to kosmetyka, ale chyba ten milimetr, powiększający przerwę między zderzakiem a pokrywą silnika, spowodował, że przy dużej prędkości powietrze tam się dostające wytworzyło ciśnienie powodujące zwolnienie zamka maski. Generalnie jestem w szoku, że to się mogło stać, innego wytłumaczenia póki co, nie widzę. Ale też nie jestem fachowcem. Może to w ogóle być błąd konstrukcyjny zamka, nie wiem...
2. Gotujący się płyn - przypuszczalnie wynika z tego, że nie załączał się wentylator chłodnicy, przy czym zwykle się załącza. Błąd sporadyczny, ale potencjalnie fatalny w skutkach.
3. Dziwnie działająca klima - chłodzi tylko podczas jazdy - też może być związana z nierzetelną naprawą, może wyciekł płyn, choć zasadniczo był uzupełniany w ramach naprawy.
To jest - przypuszczalnie - wina ASO. I to są rzeczy naprawdę proste jak konstrukcja cepa, jeśli to by zrobić dobrze, to nie powinienem mieć żadnego ubytku własności użytkowych. No a skrzynia, stuki w przednim zawieszeniu, stuki z komory silnika i okazjonalnie falujące obroty - to było od początku i jest to problem producenta. Trochę mi się tego nazbierało, więc nie dziwcie się, że nie jestem zbyt szczęśliwy. A jako, że kupowałem ten samochód nie dlatego, że potrzebowałem zmienić auto, tylko dlatego, że mi się podobał - to tylko pogarsza moje odczucia z jego użytkowania.