Witajcie koledzy, odgrzewam kotleta.
Otóż ostatnio, mechanik mi ściągał skrzynię (meches nie z łapanki bo Pan Janek z BDG - polecany na forum bardzo) celem wymiany łożyskowania wałka sprzęgła oraz smarowania.
Ocenił, że sprzęgło i tulejki wyglądają bardzo dobrze, mimo wszystko w związku z tym, że miałem tulejki kupione - wymienił i nasmarował.
2 tygodnie sprzęgło chodziło pięknie. A od kilku dni ->
https://www.youtube.com/watch?v=BN4BIOKWe7o&feature=em-upload_owner Obczajcie to, jakie skrzypienie i piski.
Już mi ręce opadają. Czy wysprzęglik może dawać takie objawy? Był wymieniany na jakiegoś Delphi i do końca mu nie ufam.
Muszę to jeszcze sprawdzić, ale za każdym razem jak zdejmowałem górną tulejkę, żeby nasmarować wałek, to przez kilka dni był zawsze spokój. A robione już to było w sumie 4 razy. Więc tak się zastanawiam, bo jak każdy wie, żeby wyjąć górną tulejkę trzeba zdemontować łapę a więc i wysprzęglik - a więc tłoczek wysprzęglika "wyłazi" bezwładnie z cylinderka. Czy jest możliwe, że w tym momencie się "smarował płynem hamulcowym, a po dłuższym użytkowaniu się po prostu zaciera?
Kończą mi się pomysły, komuś coś przychodzi do głowy jeszcze?