dart sie chyba dosc dobrze sprzedaje
A nie wiem, jak się sprzedaje, pisałem tylko, że jest krytykowany. Za to mniej więcej, co ja też wypominałem Giulietcie - krótki użyteczny zakres momentu obrotowego. Z tym, że jeśli rynek jest raczej przyzwyczajony do wolnossących V6 i V8, to trudniej taką charakterystykę przyjąć.
Update -
Już wiem jak się sprzedaje. Słabo. Wpisujemy w Google'a "dogde dart sales" i co mamy? Dwa pierwsze linki "
Is the Dodge Dart a Sales Bust?", albo "
How Chrysler's Dodge Dart Missed the Mark".
- - - Updated - - -
Warto zweryfikować swoją obecną wiedzę o realiach kraju zza wielkiej wody.
Serio? Myślałem, że już wszystko wiem. Np. Dow Jones jest na historycznych szczytach, a Amerykanie swój kryzys sfinansowali drukowaniem dolarów, które chętnie kupili Chińczycy. Jak się ma nasza giełda, czy długi Eurolandu, to odsyłam do publikacji ekonomicznych. Jak się ma nasz dług, to chyba wszyscy wiedzą, inaczej Tusek nie zabierałby pieniędzy z OFE.
Rzeczywiście paliwo drożeje i tam, bo inaczej na auto z silnikiem 1.4 nikt by nawet nie splunął. Oczywiście, że samochody są tam inne, dlatego przyciąganie tego tu i sprzedawnie pod tradycyjną marką europejską jest słabym pomysłem i raczej zabójczym dla tej marki. I to właśnie wytknąłem.
A co do tzw. Lancii Thema? No zlituj się. Chrysler 300 z designem z ubiegłego tysiąclecia za ćwierć miliona złotych? Prowadzący się jak wersalka i spalający ze 20 litrów na setkę? Mustanga, czy Corvetę, to ja rozumiem, ale to jest jakieś srogie nieporozumienie.
Ach, i jeszcze Dodge Challenger! Jest tak brzydki, że aż może się podobać. Kwintesencja amerykańskiego automobilizmu - włożyć z 10 cylindrów pod maskę i wio. Do pierwszego zakrętu. Czysta, nieokiełznana moc.
I znowu zszedłem z tematu!