Azar, nie jesteś sam.
Co do wolny rynek - jak sprzedający co mu tak strrrasznie zależy zobaczy pustkę w salonie to zrobi niższe ceny.
Co do wheelers dealers fajnie że tu padł ten przykład - "gdybym chciała sprzedać za niższa cenę to bym ją podała w ogłoszeniu, nieprawdaż?". Chyba potencjalne pare złotych nie jest warte takiego upokorzenia? I inna transakcja - z Japonii , auto ok biorę. Tyle. Po co komplikować proste sprawy jak sprzedaż / kupno? To nie kwestie zycia i śmierci.
Oczywiście różnice kulturowe i różnie to jest. U Włochównajwyrazniej targowaniowo rabatowo, wiec po co te marudzenia na rabaty dla grup zawodowych. Niejako - chciałeś (rabatowej polityki) - masz.
A jakże czyściej byloby jak ze wspomnianymi bułkami. Czy mazda.
Tylko niech nikt później nie jojczy na niepłacących pracodawców, zdzierajace aso na wymianie oleju (spokojna Glowa, dealer sobie odbije z naddatkiem ten "wynegocjowany" rabat, na serwisie czy banku który leasinguje itd

) itd.
Aha, hasło"rynek konsumenta"

aha, jasne. Wielu w to wierzy wciąż. Dobry produkt się sprzedaje. Bez łaski. Ale niech konsument sobie wartość wewnętrznie podniesie, i uważa że jest "gość" bo procent "wyrwał", prosze bardzo
