[Giulia] Alfa Giulia- 2015

  • Autor wątku Autor wątku KRS
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Andrzejsr - jesteś zadowolony, że nie masz ksenonów? Nie rozumiem... ja bym był wkurzony, że przy okazji kseno chcą mi wcisnąć wyższą wersję, w Alfie mogę sobie je domówić nawet do golasa bez łaski...
Zdążyłeś już nas przyzwyczaić , że chwalisz Mazdę pod niebiosa ale teraz to trochę przegiąłeś - brak możliwości personalizacji to jedna z większych wad japońców. Niedługo zaczniesz nas przekonywać, że słabe zabezpieczenie antykorozyjne w Mazdzie to też zaleta ;)
 
Ależ skąd, nie chwalę - wyłapuję tam fajne, dobre cechy a i masę ujemnych plusów :) Ma marne tapicerki, brak opcji personalizacji wnętrza i sporo innych. Jeszcze fajniej by było gdyby były opcje każdego elementu - OCZYWIŚCIE ! - to chyba jasne. Choć w Alfie też tak nie jest. Do tego głupia polityka rabatowo-cenowa skłaniająca do żebrania o rabaty. O tym tu mowa była i podaję przykład, że można beztargowaniowo sprzedawać auta.

Oczywiście że jestem (co do zadowolenia z braku ksenonów za 40tys zł) halogen 6tki świeci doskonale, w zupełności i palcem w nosie wystarcza do auta-woła roboczego. Co poradzę. A za 40 tys za ksenon mam fajną sportową Alfę i pieniążki na jej łomotanie bez oglądana się na koszty tegoż.
Zabezpieczenie korozyjne - pojęcia nie mam i nie będę miał raczej. Zakonserwoaałem, jak i konserwowałem Alfy dotąd . Reszta to chemia, nie będę się tym smucił przecież że 10ty użytkownik będzie coś tam spawał.

Przykro to mówić, ale Alfa gdyby choć w połowie tak konsekwentna była w produkcji , utrzymaniu "mitu" (to złe słowo, bo to nie mit a codzienność na torach) "sportowej marki" , jak Mazda - ze swoją MX5tką, ba z jasnym określeniem jaki model firma ma do czego - każdy wiadomo czemu służy. A nie "sportowy SUV" :) czy inne cuore sportiva - pseudo.
Byłaby ta Alfa znacznie dalej niż teraz z domniemianaimi - utrzyma się czy nie utrzyma, swymi "sportowymi" FWD itd. Nie wspominając o niezawodności, do której już nigdy nie dosięgnie , ale choć w połowie.

Co do tego, czy w Alfie wszystko można zamówić ? - no chyba nie można. Również są pakiety i wersje wyposażenia, wyżej koledzy narzekali że tego czy tamtego w wersji Business nie ma i być nie mogło.

- - - Updated - - -

Sądzisz, że wyjmą mi tą nawigację z auta stojącego w salonie? :D Wystarczy policzyć, że jeden taki niechciany dodatek stanowi aż 5% rabatu, o który jeszcze musisz się targować. [MENTION=845]slavol[/MENTION] dobrze Ci napisał, jak to wygląda z tym "premium" i rabatami.

I ja również napisałem jak można do tego podejść. Do tego włącznie, że nie ma obowiązku kupowania Alfy gdy jej polityka tworzenia pakietu-dla-pseudo-rabatu nam nie odpowiada.
Oczywiście że wiem jak to wygląda. To samo z akcesoriami - np. dojazdówka (żeby Żuczka zadowolić) w Maździe - opcja 3 tys zł. Ale niezależna 300zł i tyleż lub mniej dealera kosztuje. Ale ładniej brzmi "rabat na kacesoria za 3tys zł". Ja to wszystko wiem, nie potrzebuję tłumaczenia. Tłumaczę że się nie zgadzając z taką formą sprzedaży - jest droga - nie kupować. Nawet i auta, trudno.
 
Tylko owy dealer jak przychodzi do "meblarza" celem zlecenia zrobienia mebli robi dokładnie to samo co potencjalny klient u niego w salonie - chce żeby było najlepiej, najszybciej, a do tego najtaniej, a potem jeszcze odwlekając opłacenie faktur...

To przecież dwie zupełnie inne sytuacje. Jeśli dealer nie płaci za wykonaną pracę to jest zwyczajnym oszustem i od tego są sądy. Ja pisałem o targowaniu przed zakupem a nie niepłaceniu po zakupie. Jeśli dealer tak samo uprawia żebrozakup to jest taką samą cebulą jak klienci o których pisałem wcześniej. Nie wiem o jakich salonach piszesz ale w fiacie to się odbywa tak że dealer dostaje wytyczne co do standardu jaki ma być w salonie (płytki, metraż, meble, zdjęcia, multimedia itp.) i dokładnie spis wszystkiego i gdzie dokładnie kupić gotowe. Nie ma żadnego mierzenia pana Kazimierza i targowania o cenę. Masz wyłożyć 200k żeby spełnić standard, koniec gadania i to jeszcze w wyznaczonym terminie.

Dlatego bardzo mi się podoba sprzedaż w Maździe - jasno : produkt -> cena i kropka. Podoba mi się - kupuję. Nie podoba / za drogo -> nie kupuję. Czysto jasno przejrzyście.
Dokładnie tak powinno być. Jedna cena a nie cwaniactwo i kolesiostwo jak na bazarze o pietruszkę.
 
To przecież dwie zupełnie inne sytuacje. Jeśli dealer nie płaci za wykonaną pracę to jest zwyczajnym oszustem i od tego są sądy. Ja pisałem o targowaniu przed zakupem a nie niepłaceniu po zakupie. Jeśli dealer tak samo uprawia żebrozakup to jest taką samą cebulą jak klienci o których pisałem wcześniej. Nie wiem o jakich salonach piszesz ale w fiacie to się odbywa tak że dealer dostaje wytyczne co do standardu jaki ma być w salonie (płytki, metraż, meble, zdjęcia, multimedia itp.) i dokładnie spis wszystkiego i gdzie dokładnie kupić gotowe. Nie ma żadnego mierzenia pana Kazimierza i targowania o cenę. Masz wyłożyć 200k żeby spełnić standard, koniec gadania i to jeszcze w wyznaczonym terminie.


Dokładnie tak powinno być. Jedna cena a nie cwaniactwo i kolesiostwo jak na bazarze o pietruszkę.
Nie wiem gdzie wy żyjecie. Na całym świecie tam gdzie są większe pieniądze tam są negocjacje ceny. To nie jest targowanie. Normalna sytuacja. Mylicie targowanie się z negocjacjami warunków sprzedaży.

Wysłane z mojego SM-G920F przy użyciu Tapatalka
 
Na całym świecie tam gdzie są większe pieniądze tam są negocjacje ceny. To nie jest targowanie. Normalna sytuacja. Mylicie targowanie się z negocjacjami warunków sprzedaży.

Masz rację. Tam gdzie są większe pieniądze. Samochód to nie są duże pieniądze. To zwykła codzienna sprzedaż. Jak kupuję bułki to nie pytam czy da się taniej. Jak idę do dentysty to też nie pytam czy mi zrobi odkamienianie gratis. Negocjacje to mogą być w sprawie unijnych dopłat dla rolników :D albo na bazarze w Maroko ale to inny świat. Nie twierdzę, że targowanie się i negocjacje są złe. Przy autach używanych negocjacje są nawet wskazane. Produkt jest w różnym stopniu zużyty. Może mieć wartość sentymentalną itp. Natomiast przy fabrycznie nowych produktach masz cenę i kupujesz albo nie.
 
To przecież dwie zupełnie inne sytuacje. Jeśli dealer nie płaci za wykonaną pracę to jest zwyczajnym oszustem i od tego są sądy. Ja pisałem o targowaniu przed zakupem a nie niepłaceniu po zakupie. Jeśli dealer tak samo uprawia żebrozakup to jest taką samą cebulą jak klienci o których pisałem wcześniej. Nie wiem o jakich salonach piszesz ale w fiacie to się odbywa tak że dealer dostaje wytyczne co do standardu jaki ma być w salonie (płytki, metraż, meble, zdjęcia, multimedia itp.) i dokładnie spis wszystkiego i gdzie dokładnie kupić gotowe. Nie ma żadnego mierzenia pana Kazimierza i targowania o cenę. Masz wyłożyć 200k żeby spełnić standard, koniec gadania i to jeszcze w wyznaczonym terminie.

To są dokładnie takie same sytuacje i nie pisałem tu o niepłaceniu za wykonaną usługę, a właśnie targowaniu się i urywaniu z ceny ile się da, bo przecież jak nie to pójdę do konkurencji. Przeciąganie terminu płatności to jedynie dodatek do całokształtu.
Nie wiem jakie wytyczne ma Fiat, ale tak jak pisałem wcześniej kilka lat temu mój teść robił meble dla 2 czy 3 dealerów.

Z resztą inne firmy pracujące pod szyldem znanych marek np. z branży gastronomicznej robiły to samo.
A meble robi dla firm z całej Polski, więc to nie są pojedyncze przypadki...

Teraz dlaczego taki właściciel firmy meblarskiej ma iść do salonu i brać samochód po cenie jaka widnieje w katalogu, skoro każdy kto przychodzi do niego próbuje uciąć na wszystkim?

Niestety nasze społeczeństwo w większości przyjęło targowanie za normę. Z pewnością jest to spowodowane różnymi aspektami, m.in. chęcią życia na lepszym poziomie, podobnym do naszych zachodnich sąsiadów podczas gdy spora część pracujących dostaje kilka razy mniej niż Niemcy czy Francuzi za tą samą pracę.
 
Nie bardzo wiem o czym koledzy piszą. Na tym polega wolny rynek - można negocjować. Ceny "urzędowe" już kiedyś były.
Pozdrawiam forumowiczów
 
Tak jest na calym swiecie nie tylko w PL.
Kazdy chce miec wiecel/lepiej za mniej.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
 
Niestety nasze społeczeństwo w większości przyjęło targowanie za normę. Z pewnością jest to spowodowane różnymi aspektami, m.in. chęcią życia na lepszym poziomie, podobnym do naszych zachodnich sąsiadów podczas gdy spora część pracujących dostaje kilka razy mniej niż Niemcy czy Francuzi za tą samą pracę.

Zgadzam się. Jest dokładnie jak piszesz. Dlatego uważam że powinno się skończyć z cebulactwem. Niestety to bardzo długi proces i pewnie nie nastąpi to za naszego życia ani nawet naszych dzieci. Mentalność zmienia się pokoleniami. Obecnie to nie do ruszenia. Przecież teraz jak ktoś coś taniej załatwi to jest lepszy. Prawda? :) Tylko frajerzy kupują z cennika :) A przecież by był dużo lepszy gdyby pomyślał i więcej sam zarobił i kupił za normalną cenę. Ludzie muszą najpierw zobaczyć, że to jest po prostu kulturalnie słabe.
 
Zgadzam się. Jest dokładnie jak piszesz. Dlatego uważam że powinno się skończyć z cebulactwem. Niestety to bardzo długi proces i pewnie nie nastąpi to za naszego życia ani nawet naszych dzieci. Mentalność zmienia się pokoleniami. Obecnie to nie do ruszenia. Przecież teraz jak ktoś coś taniej załatwi to jest lepszy. Prawda? :) Tylko frajerzy kupują z cennika :) A przecież by był dużo lepszy gdyby pomyślał i więcej sam zarobił i kupił za normalną cenę. Ludzie muszą najpierw zobaczyć, że to jest po prostu kulturalnie słabe.

To nie jest kulturalnie słabe tylko normalne. Sprzedajemy nasze usługi do Danii, USA, Kanady, UK i klienci zawsze negocjują. To normalne, biznes polega na negocjacji.


Enviado do meu iPhone usando o Tapatalk
 
Masz rację. Tam gdzie są większe pieniądze. Samochód to nie są duże pieniądze. To zwykła codzienna sprzedaż. Jak kupuję bułki to nie pytam czy da się taniej. Jak idę do dentysty to też nie pytam czy mi zrobi odkamienianie gratis. Negocjacje to mogą być w sprawie unijnych dopłat dla rolników :D albo na bazarze w Maroko ale to inny świat. Nie twierdzę, że targowanie się i negocjacje są złe. Przy autach używanych negocjacje są nawet wskazane. Produkt jest w różnym stopniu zużyty. Może mieć wartość sentymentalną itp. Natomiast przy fabrycznie nowych produktach masz cenę i kupujesz albo nie.
To są relatywnie duże pieniądze. Wszędzie tam gdzie nie ma masowej sprzedaży tam można negocjować. Nie wiem o czym rozmowa.. Wszędzie w cywilizowanym świecie tak jest. Mieszkanie kupujesz, też negocjujesz.. a nie są to dużo większe pieniądze

Wysłane z mojego SM-G920F przy użyciu Tapatalka
 
Zgadzam się. Jest dokładnie jak piszesz. Dlatego uważam że powinno się skończyć z cebulactwem. Niestety to bardzo długi proces i pewnie nie nastąpi to za naszego życia ani nawet naszych dzieci. Mentalność zmienia się pokoleniami. Obecnie to nie do ruszenia. Przecież teraz jak ktoś coś taniej załatwi to jest lepszy. Prawda? :) Tylko frajerzy kupują z cennika :) A przecież by był dużo lepszy gdyby pomyślał i więcej sam zarobił i kupił za normalną cenę. Ludzie muszą najpierw zobaczyć, że to jest po prostu kulturalnie słabe.

Nie zgodzę się, że to jest kulturalnie słabe.
Negocjacje jak inni już pisali to nieodłączna część ustroju kapitalistycznego. Nie ma z góry ustalonych cen. Cena jest jedynie wypadkową negocjacji pomiędzy kupującym, a sprzedającym.
Niekulturalny może być sposób prowadzenia negocjacji, nie sam fakt ich prowadzenia.
 
To nie jest kulturalnie słabe tylko normalne. Sprzedajemy nasze usługi do Danii, USA, Kanady, UK i klienci zawsze negocjują. To normalne, biznes polega na negocjacji.

Usługi tak i biznes z biznesem tak ale nie gotowy samochód dla Janusza. Ehh Jeszcze raz powtarzam cały biznes opiera się na na negocjacjach ale nie przy zakupie samochodu na miłość boską :) Rozumiem, że niektórzy mają we krwi pytanie "czy da się coś taniej kierowniku" i bez tego nie da rady się odezwać :D Dla mnie to nie na miejscu i po prostu żebranie, skąpstwo i interesowność.
 
Zastanawiam się kiedy pojawi się w tym wątku temat o gotowaniu na parze.

Dla tych którzy chcą wrócić do tematu wątku i poczytać o tym co sądzę o Giulii po jeździe 2.0 Q4 Veloce - zapraszam pod ten link na FB
 
Dlatego uważam że powinno się skończyć z cebulactwem.

ale jakim cebulactwem? Negocjacje, czy nawet jak wolisz to nazwać targowaniem, jest czymś całkowicie normalnym i nie ma w tym żadnego wstydu. I nie chodzi o jakiś wielki biznes. Jak się wydaje trochę wiećej, to można nawet sobie rabat załatwić kupując ciuchy w centrum handlowym, czy sprzęt elektroniczny.

Jeśli już mówić o jakiejś mentalności, to ja tu widzę "zastaw się a postaw się", niech zobaczą, że nas stać. W naszym kraju pieniądze ciągle są tematem tabu.

Sprzedający łaski nie robi, sprzedajac swój produkt. To jemu zależy, żebyś go kupił, bo jak coś ci się nie spodoba, to pójdziesz do konkurencji. Masz racje, mentalnosć zmienia się pokoleniami - to już nie PRL, że trzeba było brać co dawali, czas iść do przodu, to się nazywa świadomość konsumencka.
 
Ostatnia edycja:
Miłości tym bardziej Boskiej w to nie mieszaj. W ramach wolnego rynku można negocjować wszystko - cenę, warunki zakupu, usługi dodatkowe itp
 
Usługi tak i biznes z biznesem tak ale nie gotowy samochód dla Janusza. Ehh Jeszcze raz powtarzam cały biznes opiera się na na negocjacjach ale nie przy zakupie samochodu na miłość boską :) Rozumiem, że niektórzy mają we krwi pytanie "czy da się coś taniej kierowniku" i bez tego nie da rady się odezwać :D Dla mnie to nie na miejscu i po prostu żebranie, skąpstwo i interesowność.
To nie jest samochód dla Janusza. To jest samochód za 200k który wybiera człowiek na poziomie. Zawsze się negocjuje. Dalsza dyskusja jest trochę śmieszna już.

Wysłane z mojego SM-G920F przy użyciu Tapatalka
 
Usługi tak i biznes z biznesem tak ale nie gotowy samochód dla Janusza. Ehh Jeszcze raz powtarzam cały biznes opiera się na na negocjacjach ale nie przy zakupie samochodu na miłość boską :) Rozumiem, że niektórzy mają we krwi pytanie "czy da się coś taniej kierowniku" i bez tego nie da rady się odezwać :D Dla mnie to nie na miejscu i po prostu żebranie, skąpstwo i interesowność.

Idąc tym tropem to negocjacje pomiędzy pracodawcą i pracownikiem w sprawie wysokości wynagrodzenia czy warunków pracy to również żebranie i cebulactwo...
 
To jest samochód za 200k który wybiera człowiek na poziomie

Jak kogoś stać na 200k to go nie interesuje czy to będzie 210k czy 190k. Tym bardziej jak jest na poziomie. Chyba, że kupuje ponad stan.
Na prawdę nie wyczuwacie tej cienkiej linii między żebraniem, targowaniem a negocjacjami i co kiedy można?
 
Amortyzatory
Powrót
Góra