To i ja się podepnę z pytaniem trochę z innej beki...
ok. 2 m-ce temu kupiłem swoją AR166 z 2.0TS. Po szczegółowych oględzinach widać, że auto świeżo po solidnym (czyt. uczciwym) serwisie - sporo nowych podzespołów co widać gołym okiem. Filtr oleju też nowiutki a olej na bagnecie krystaliczny. Postanowiłem zatem go nie zmieniać wbrew panującym zasadom, gdyż zwyczajnie nie było potrzeby.
Problem jednak w tym (co zauważyłem zresztą przy zakupie), że korek w misce był nieszczelny - kropla na korku a po nocy mała plama.
Korka niestety nie mogłem dociągnąć, gdyż wyglądało na to jakby ktoś przekręcił gwint w misce przy ostatniej wymianie.
Odkręciłem więc korek, spuściłem olej do czystego naczynia, zmieniłem uszczelkę dokładając samozaciskową na wszelki wypadek i wtedy dociągnąłem korek bez problemu...ufff. Obeszło się bez nadwymiarów czy wymiany michy.
Pytanie tylko czy dobrze zrobiłem, że zalałem go ponownie tym niby świeżym ale używanym wcześniej olejem? Normalnie bym się nie zastanawiał, gdyż podobne manewry widziałem i sam też stosowałem już wcześniej (w innych silnikach). Pytam jednak o TS-a, bo tyle już się naczytałem o jego wrażliwości i specjalnym traktowaniu, że co 2 dni sprawdzam stan oleju...niedługo będę nasłuchiwał ze stetoskopem przy każdym uruchomieniu
Jakkolwiek, przejechałem tak już ok. 2 tyś. Olej może już nie krystaliczny ale dalej czyściutki. Poziom bez zmian - zero ubytku na bagnecie.
Mam nadzieję, że to co zrobiłem to nie jakaś zbrodnia przeciw ludzkości w tym przypadku? Pytam po prostu z ciekawości. Trochę o tym myślałem, ale nie było sensu zakładać nowego wątku a tu widzę dyskusja odświeżona więc podpinam...