Tak, ale kupiłem bdb używki. Wiem o co chodzi z rozrządem. Jest paragon wszystjo się z nim zgadza nie widzę powodów do obaw, ja mam ten plus, że nie boję się napraw, zrobię sam jak nie pomoże mi ojciec i dam radę z robocizna. Rozrząd co 5 lat albo 60-80tys w jtd,.dobrze prawie? To jeszcze jest git.
P.s ja robię rocznie pod 30-35tys km.przy dobrych wiatrach.
Wysłane z mojego D5803 przy użyciu Tapatalka
Kupujesz opony używki do wozu którym 30-35tys km rocznie robisz. Mocnego i ciężkiego. Super. W zasadzie to już jest jasność skąd rozbieżności w wydatkach na 166tki. (poza możliwym bardzo różnym stanem tych kilkunastoletnich wozów)
I jeszcze jedno - "robię sam". Co z tego? Czy Twój czas nic nie kosztuje ? jest z gumy ? To akurat najcenniejsze co masz.
Pewnie że "można" różne rzeczy robić/nie robić/ to jeszcze nie wymaga wymiany/ a wg mnie wymaga itd. Dużo płynnych, nieostrych granic jest. Dlaczego używane opony tak, a używane klocki i tarcze nie ? no gdzie granica ? dlaczego nie używane żarniki? gdzie ta granica ? aha, indywidualna. No właśnie. Stąd indywidualne widełki wydatków po zakupie.
A przyjmij (czemu nie?) np taką granicę : ten wóz ma być tak sprawny, żeby bez uprzedzenia i przygotowania żadnego wskoczyć w niego, pojechać kilka tys km po Europie w upale i zimnie, z chłodzeniem i bez parowania wewnątrz, z działającym jak należy a nie jak chce czujnikiem deszczu, z otwierającymi się jak nowe wszystkimi schowkami, w blasku lakieru w jednym odcieniu wszędzie i bez swirli, skoczyć po drodze na trackday, nie zabić się wyprzedzającym nas tyłem przez zaniedbane tylne rozjechane choć nie stukające wcale zawieszenie , wrócić słuchając działającego audio, z działającymi wszystkimi szybami, bez skrzypiącego zagłówka fotela pasażera, z odbijającą dźwignią kierunkowskazów, ze światłami świecącymi blaskiem jaki miały gdy były nowe, bez ubytków płynu chłodzącego, oleju, bez zdartych nadmiernym negatywem tylnych opon itd.
Naprawdę różne mogą być granice i warunki tego co kto rozumie przez przydatność do użycia danego auta.
I żeby nie było że "ja to ja tamto"- w moim akurat przypadku akurat 166 dziwnie mało kosztuje, i nie ma takich j.w. wymagań (tzn skrzypi zagłówek

) , przynajmniej w porównaniu do 156 (cywilnej) kosztuje rocznie mniej. Ale i mniej jeździ.
Jednak mimo to szczerze odradzam tak wiekowe auto komuś kto ma budżet 10-12ys na zakup i to jest max.
Widzę jak to jest z wiekowymi autami - jednemu się uda, 10ciu nie. Statystycznie kosztują po zakupie sporo i kropka.