Zakup Alfy 166

  • Autor wątku Autor wątku tomasz25
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Jechałem też s klasa z 2003r 3.0cdi to jest dopiero coś.. W środku nie ma porównania, nie słychać silnika, skóra jest super, kanapa z tyłu jest średnia, wolę z 166, fajnie, że jest i chłodzona... 166 na pewno nie dałbym za W211, s'ki wnętrze podoba mi się bardzo :-)

Wysłane z mojego D5803 przy użyciu Tapatalka
 
Kaacu to jechales w biednej wersji bo akurat wiekszosc w211 ma 2 liczniki od temp ( dwustrefowa klima ), brak maja tylko classiki. ten 2.7 w w211 to jest ten sam silnik co w w210, to samo 4 biegowy automat wiec nie gadaj glupot Dominik jak sie nie znasz na mercedesach. moj ojciec ma w211 i sam przejechalem tym autem ok 15tys. w211 byl produkowany w latach 2001-2009, 166 w 98-2008 wiec do jasnej cholery nie wiem czemu chcesz go porownywac ze starszym modelem mercedesa. czy jezeli obecna e klasa powstala rok czy dwa po bmw 5 to bedziesz mowil ze tych aut nie mozna teraz porownac? problemem wiekszosci jest to ze jezdzicie mercami jako klient w taksowce gdzie w tych wersjach wyposazenie jest minimalne, zamiast skory jest skaja i ma lipny silnik 2.2, dodatkowo sa zniszczone

a to Dominik jest jest wszystko pasowane to jest to wlasnie roznica w premium rozumianym przez alfe a przez mercedesa. do dzisiaj giulietta nie doszla do tego poziomu pasowania a wg Twojej logiki to chyba jeszcze wyzszy poziom produkcji aut niz w211
 
Pomimo że rocznikowo Darek masz rację to uważam że przepaść między 166 a W211 jest ogromna. Produkcja 166 zakładała konkurowanie z w210 a nie 211.
 
To kup e-klasse 2004 za 10-12 tyś z takim przebiegiem i wyposażeniem. A i jeszcze w takim stanie.
 
bo jest cos takiego ja rozna utrata wartosci. w2004r. za okolice 200tys mozna bylo kupic zarowno 166 jak i e klase. to jest tak jak obecnie z lexem is i c klasa. is-a wypasionego kupisz za 200tys, c klase za 250-270. tylko ze w is-ie polowy bajerow nie bedziesz mial co ma c klasa i co is nie jest konkurentem c klasy?

ja uwazam ze ze az tak wielkiej roznicy nie ma miedzy 211i 166. jest ale bez przesady. a porownywanie do w210 ktory jest chyba razem z pierwsza en a klasy najmniej udanych mercedesem ostatnich czasow jest nie na miejscu.
 
Witam, chwilę mi to zajęło ale przeczytałem w końcu cały ten temat i wraz z kolejnymi stronami moje zainteresowanie Alfą 166 rosło by za sprawą kilku sprowadzających mnie na ziemię postów osiągnęło niski poziom. Najbardziej zniechęcają mnie opinie o tym, że ten model staje się powoli być egzemplarzem kolekcjonerskim i nie nadaje się do użytku jako samochód na codzień. Mam blisko 24 lata i byłoby to dopiero moje pierwsze auto. Nie miałem w ogóle wcześniej pojęcia o istnieniu tego modelu, sam odkąd interesuję się tym samochodem na ulicach Rzeszowa widziałem raptem 3 sztuki :) Bardzo chcę Alfe, jestem świadom jej wad jak i zalet. Wiem, że kupiony przeze mnie egzemplarz będzie wymagał wkładu finansowego. Mechaniką nigdy się interesowałem i z opinii pewnej części forumowiczów wywnioskowałem, że bez własnego warsztatu i dostępu do narzędzi nie ma co kupować 166. Bo też czy Alfa jest dobrym przykładem do początków z naprawami to też sam nie wiem. Sam też nie wiem ku jakiemu silnikowi się skłaniać. Mieszkam 20kilka kilometrów od miasta więc pewnie diesel. Nie jestem napalony na 3.0 V6 Busso z racji takiej, że obecnie jeżdżę 68konną Astrą G i wielkich wymogów nie mam. Z racji kupna benzyny wynika też konieczność zamontowania instalacji LPG a to już dodatkowe kilka tysięcy. Napisałem wszystko i nic. Mam nadzieję, że mój post ożywi ten temat.

E. Nie mam pośpiechu, nie chcę kupować Alfy na już. Pomimo początkowych obserwacji jedynie FL po pewnym czasie i przedlift okazał się nie być taki zły. Budżet jaki zakładam to 10-12 tysięcy. Nie liczę, że ktoś tu będzie sypał propozycjami z olx czy otomoto na lewo i prawo bo codziennie przeglądam ogłoszenia i najlepiej będzie jeśli poczekam na jakiegoś alfaholika.

Pozdrawiam
 
Ostatnia edycja:
Generalnie nie jest to temat na wstawianie ogloszen z olx tylko temat techniczny.
Jesli jezdziles Astra to przeskok na 166 odczujesz w spalaniu I koszcie czesci. Jesli sam nie wladasz kluczami a na wymiane filtra powietrza bedziesz jezdzil do warsztatu to wiedziec musisz to, ze koszty tez beda wieksze. Przekalkuluj na chlodno czy Ci sie to oplaca, a jezeli w najmniejszym stopniu uwazasz sie tak to kupuj w miare pewna sztuke. Jesli przeczyyales caly ten watek tzn. ze wiesz juz naprawde sporo.
 
Lansky, według niektórych forumowiczów to powinieneś dobrym WIGRY popierdalać bo przecież kupno 166 nie ma sensu...

Nie przejmuj się tylko kupuj.
Z własnego doświadczenia polecam Ci 2.4JTD/JTDm mam czwartego JTD, w którym musisz szpyknąc raz po raz na napinacz, dwumas nie wiem co to jest, miw JTD miałem przebiegi rzedu 300tyś, ojciec miał nawet 680tyś i nie robił nic z tych rzeczy.
Z części dostęp do używek masz duży, do nowych jeśli przepłacić nie chcesz są pewne myki, o które jak zapytasz na pewno ktoś NORMALNY Ci odpisze bo bywają i tacy co szukajki polecają najpierw hehe :sarcastic:
Zawias z tyłu wcale nie jest taki straszny jak go opisują.... Tu tez nie masz się czym martwić.

Równie dobrze polecą Ci V6, które na prawdę jest dobrą zabawą jak i użytkiem dnia powszedniego, znośne na podtlenek LPG, odradzam 2.0TB nie miałem, ale dużo ludzi się przekonało na własnej skórze, że mało części silnikowych, nie zbyt zadbane egzemplarze z racji, że silnik szedł chyba tylko rok lub dwa nie pamiętam już teraz.

Poza tym, swoją pierwszą 166 jak kupowałem nie wiedziałem co to tam jest za zawieszenie, czy to się psuje jak się odpycha i inne takie, mało tego byłem laikiem i pojechałem bez żadnego mechanika/lakiernika dosłownie wyebane na to miałem, a jechałem razem z takim samym żółtodziobem jak ja wtedy + naturalną blondynką...

Jednym słowem, zainteresuj się 2.4JTD 140/150KM 10v jak i 20v z 175km - tutaj kolektorki siadają raz po raz przez deformację od temperatur pękają szpilki - nie ma się czego bać.
136hp jest super jak reszta gamy 2.4, aczkolwiek w 136hp cyka łańcuszek na pompie, ale niczym to nie skutkuje (dźwięk dla ucha nie jest fajny na dłuższą metę)

Generalnie szukaj modeli powyżej 2000r, i pamiętaj, że za dobry egzemplarz będziesz musiał troszkę peklu z kieszonki wyciągnąć, gdyż na 95% będzie to zadbany egzemplarz.
Uważaj też na forumowiczów Alfisti (zaznaczam nie wszyscy), nie każda oramkowana Alfa jest od Alfaholika, tak samo jak nie kazdy kto ma duzego penisa gra w porno.

Ja Ci polecam.



EDIT :
Bym zapomniał...
Spalanie w 2.4 10v na trasie 120/130 masz w granicach 6.5/100, w 2.4 20v 175km też będzie mniej więcej to samo, ale jak sobie będziesz popierniczał będzie wzrastało co jest wiadome, ale bardziej niż w 10v.
 
Ostatnia edycja:
Mam poważne wątpliwości czy powinieneś kupowac 166. Nie znasz się nic na autach. Jeździsz potwornie tanim autem, brak doświadczenia..... Cóż, pewne kwestie moga być dla Ciebie druzgoczące. Nie ma absolutnie żadnych racjonalnych przesłanek żeby Cię zachęcać. No poza tym że to świetne auta :) ale obawiam się że to auto Cię pogrąży finansowo i czasowo a Ty nie zrozumiesz dlaczego.
Jeżeli już się uprzesz i postanowisz zaryzykować to radzę kupić jakiś sprawdzony egzemplarz, najlepiej od kogoś co już pare latek go ma. Sporo zostawić na wejściowe inwestycje i mieć w zanadrzu warsztat znający się na rzeczy co Cię nie skroi.
Takich jak Ty Lansky przez to forum przewineło się multum. Nie utrzymali tego auta dłużej niż kilka miesięcy. I niestety duże jest prawdopodobieństwo że dołączysz do tej większości.
Choć oczywiście nie musi tak być, może Ci się udać, albo łykniesz wirus alfa :)
 
Na forum jest opis wszystkich napraw. Malych i dużych. Mnóstwo informacji. No i my tez na bieżąco pomagamy. Tylko szczerze mówiąc jesli nie masz ciągotek do mechaniki, dwie lewe ręce i boisz się nasadek, grzechotek itp to daruj sobie 166. Mechanicy skroją Cię za wszystko 3 razy drożej niż w astrze i na dodatek nie zrobią tego jak należy. Niestety, ale taka jest prawda. Koszta bieżących napraw puszcza Cię z torbami, nie mówiąc już o poważnych usterkach.

Nie jestem burżujem. Liczę kasę. Gdyby nie forum, skrzynka z narzędziami i instynkt mechanika na pewno bym nie jeździł 166.
 
Ostatnia edycja:
Nie jestem napalony na 3.0 V6 Busso z racji takiej, że obecnie jeżdżę 68konną Astrą G i wielkich wymogów nie mam.

Rozbawiła mnie ta Astra, bo... sam się przesiadłem na 166 z Astry, tyle że F i to w kombi!
Byłem wtedy typową ofiarą nagonki w stylu "masz małe dziecko, musisz mieć kombi". I nie powiem, Astra jako auto miała swoje zalety (1.8 benzyna całkiem fajny silnik na tamte czasy), ale nie KOMBI. Wytrzymałem rok w tym nadwoziu i wybór padł właśnie na 166 2.5V6 do tego z automacie. Ale ja już miałem trochę doświadczeń z autami wcześniej + mechaników w rodzinie, więc to inaczej zawsze. W każdym razie biorąc pod uwagę Twój kontekst, polecam Ci JTD w wersji 140/150KM przedlift, byle zadbany :)
Nie musisz inwestować w LPG, a po przejażdżce taką jedną 166 JTD (Alberta) jestem pod wrażeniem potencjału tych silników. Zdrowy egzemplarz 140/150KM możesz chipować na 180KM w przyszłości i cieszyć się fajnym pomykaczem :)
Aha, odnieś masę 166 do swojej Astry. To nie pojedzie tak, jakbyś silnik 140KM wrzucił do Astry. Miej świadomość stosunku mocy do masy ;)
 
10-12 na polfita w dieslu? Od razu sobie odpusc, bo jezeli nie znajdziesz okazji cenowej ( akurat Andrzej teraz sprzedaje i jest taka ) ti trafisz na auto od handlarza. Jezeli chcesz kupic 166 to albo robisz wiele rzeczy sam, albo musisz odpowiednio zarabiac. Bo problemem sa serwisy. Malo kti chce alfy robic a jak juz robi to liczy sobie wiecej. Nie wirm czym jest to spiwodowane bo naprawa tych aut niczym sie nie rozni od innych marek. Natomiast przeskok odnisnie cen czesci bedzie taki jak w przypadku skoku komfortu miedzy astra a 166
 
Rozbawiła mnie ta Astra, bo... sam się przesiadłem na 166 z Astry, tyle że F i to w kombi!
Byłem wtedy typową ofiarą nagonki w stylu "masz małe dziecko, musisz mieć kombi". I nie powiem, Astra jako auto miała swoje zalety (1.8 benzyna całkiem fajny silnik na tamte czasy), ale nie KOMBI. Wytrzymałem rok w tym nadwoziu i wybór padł właśnie na 166 2.5V6 do tego z automacie. Ale ja już miałem trochę doświadczeń z autami wcześniej + mechaników w rodzinie, więc to inaczej zawsze. W każdym razie biorąc pod uwagę Twój kontekst, polecam Ci JTD w wersji 140/150KM przedlift, byle zadbany :)
Nie musisz inwestować w LPG, a po przejażdżce taką jedną 166 JTD (Alberta) jestem pod wrażeniem potencjału tych silników. Zdrowy egzemplarz 140/150KM możesz chipować na 180KM w przyszłości i cieszyć się fajnym pomykaczem :)
Aha, odnieś masę 166 do swojej Astry. To nie pojedzie tak, jakbyś silnik 140KM wrzucił do Astry. Miej świadomość stosunku mocy do masy ;)
Dokładnie Tomek... Zazwyczaj stare wygi z 166 już tak gadają jakby na start musiał wrzucić kilka wypłat, choć i zdarza się tak wypadek przy kupnie 166 za 4tys... Skoro pytajajacy na 10-12 spokojnie kupi zadbany egzemplarz przedlifta, które są brzydkie, ale piękne, a to piękno doceni jak kupi. Wracając... Kupując za 10-12 kupisz egzemplarz serio zadbany z minimalnym wkładem czyli może oleje i rozrząd. Śmiało mogę powiedzieć że masz kupować diesla.


P.s Tomek, Alberta Alfa miała taki kosmiczny potencjał z powodu podniesienia mocy, miała strasznie duży moment obrotowy, gdyż jak się jej serio dało to na suchym potrafiłana 3 ciągiem Piszczec.

Jak teraz Tomek (właściciel 166 Alfy Alberta) pojedzie na hamownie napisze jaki wynik wyszedł.

P.s 2 niech śmiało kupuje.

Wysłane z mojego D5803 przy użyciu Tapatalka
 
Ja z kolegami się zgodzę. Ale lubię i potrafię sobie sam coś podlubac. Czy to wahacze wymienić, czy jakoś element osprzętu. Auta nie tyle są kolekcjonerskie tylko są wiekowe. I są dwie szkoly. Albo ktoś dobija taki egzemplarz i sprzedaje po roku albo piesci i dba tak jak wielu z nas tutaj. Ale pieścić i dbać o 166 oznacza że samemu trzeba przy niej podlubac moja przez 6 lat czy nawet 7 posiadania była u mechanika może ze 4 razy. Raz mnie skroil na tysiaka i nic nie zrobił, raz paska klinowego założyć nie umieli, raz te qrwy mi ukradli płyty od nawi I OKRADLI MI APTECZKE!!! APTECZKE MI OGRABILI Z BANDAZY QRWY. Jak zobaczyłem na tych gowniarzy co u tych mechaników pracują to przyrzeklem sobie ze nigdy Kur.a więcej żaden Paździoch mojej bejbe mię tknie. I wszystko co się da robię sam. I dobrze mi z tym ivautko bezawaryjne.

Więc albo będziesz Dłubal lub masz w rodzinie kogoś kumatego co Ci pomoże albo poplyniesz , wydadzą worek kasy a auto i takbpuscisz na handel po roku. Ale nie zniechęcaj się. Po prostu musisz być tego świadom

wysłane z WC
 
Ostatnia edycja:
I po co to straszenie. Starego passata z 2000 roku też jakbyś woził do mechaniora to z butów Cie wyciepie. To wielowahacz przod ,czy targanie calego przodu by rozrząd zmienić. Jedyna świadomość to taka ,że wiekszość cześków mechaników po wsiach nie ogarnia nic prócz VAG grupy. Może ja mam niedługo to auto ale raczej ceny porównywalne do aut w tej samej klasie ,a nieraz nawet taniej (koszt zawiasu tył w e39 jest równie ekscytująca).Plus dla mnie najwiekszy -IE RDZEWIEJE. Więc jak przesiądzie się z astry może troche szarpnąć po kieszeni ale co by nie kupił 15 letniego w klasie 166 to będzie ból.Z resztą rekompensuje to niski koszt zakupu (za 10 kola kupisz ladnego przedlifta w miare fajnym roku ,a za to nie wiem czy byś kupił wzglednego passata b5,bądź pordzewiałą e klase ) . Grunt to wyszukac mechensa co sie juz z alfą stykał ,a i na moje oko to JTD najbardziej znany wśród cześków więc i mniejsze prawdopodobieństwo ,że przy silniku coś spertolą.
 
Do porównania ja za swojego przedlifta poprzedniego dałem prawie 14 tys. I nic się w nim nie działo pomijając moje wymysly, żeby go doposazyc

Wysłane z mojego D5803 przy użyciu Tapatalka
 
Dobra Kaacu ale ile wlozyles w czesci przez pol roku jak masz polifta? Mowie o samych czesciach nie doposazaniu
 
Nikt nie pisze że 166 jest droższa w segmencie. Wic polega na tym że trudno już kupić przyzwoity egzemplarz a jak sam przy nim nie robisz to zginesz w kosztach. Nie chodzi o ceny części tylko o to że mechanicy się nie znają na tych autach i wymienią Ci pół auta a nadal nie będzie odpalać :P
Wypowiadają się tu zazwyczaj Ci co sami robią. A poczytaj i pogadaj z tymi co nie robią. Mechanicy więcej psują niż naprawiają a zostawienie w warsztacie kwoty czterocyfrowej to normalka.
A auto bardziej popularne więcej mechaników ogarnia, przynajmniej wiedzą co naprawiają (większość mechaników nawet nie wie co to alfa 166).
Chcesz auto na codzienne dłuższe dojazdy więc zużycie będzie wzmożone. Będziesz musiał mieć kogoś kto od ręki ogarnie Ci naprawy a nie zostawisz auto do wymiany świec a po tygodniu zapłacisz 1500zł bo mechanik Ci wymieni przepływke na oryginalną.
Tak więc za nim kupisz, poznaj zaplecze.
 
ja nie mam kapki rdzy.Niby coś tam mechanike ogarniam (takie wykształcenie) ale sie jej przy alfie nie tykam po prostu.... Tyle ,ze duzo znajomych mechanikow wiec moze i prosciej...jeden nawet były aso fiata,alfy....takie zycie
 
Amortyzatory
Powrót
Góra