Kupiliśmy dwie lampy, bo zakup kompletu od firmy podwykonawcy co produkuje dla Alfy, było tańszym niż zlecenie zakupu i montażu w ASO, co nota bene szokuje, prawda??
w ogóle, marże koncernów i nie tylko są ogromne. Ktoś kiedyś dawał przykład pralki Polar - płytkę z elektroniką robiła im firma za 12netto, sprzedawali jako część zamieną za blisko 500. Wiadomo, gwarancja, R&D, instrukcja, pudełko blabla ale to pokazuje jak jest. Wiele nowych części idzie przez pracowników FCA, bo mają duże rabaty, jak ktoś prywatnie kupuje to woli dać stówkę znajomemu i kupić za 60% ceny, w ASO dostanie np 15-20-25% (zależy na co) i to jak jest kooperantem który od nich stale coś bierze (niezależny serwis/sprzedaż). Taki świat. dealerzy zarabiają na ASO - częściach i na robocie, bo auta zwykle idą blisko cen po kosztach (chyba że ktoś przyjdzie ot tak i bez negocjacji bierze co dają po cenach katalogowych).
Mnie po 6 latach od zakupu auta, poprosili abym przyjechał do ASO, aby wymienić pompę podciśnienia - oczywiście za darmo. I to jest szokujące!
Pewnie był recall/kampania bezpieczeństwa z tym związana? Wtedy i AR robi.
To pokazuje krańcowo odmienną mentalność i klientów i producentów: europejczycy pomimo awaryjności wolą duże drogie czasem ekskluzywne auta (czasem jest tak że kupują auta danej marki ponownie pomimo poważnej wtopy z poprzednim autem), a a japończycy wolą bezawaryjne auta kosztem "ekskluzywności"...
Mam zgoła inne doświadczenia z motorem Honda który kupiłem w 2015r. Kupiłem stocka 50km od Bielska na którego była już kampania (ale nie wiedziałem wtedy o tym) - wydali go mimo że motor zobie zarezerwowałem zadatkiem w zimie, a finalizowaliśmy dopiero po miesiącu. Motor mi doposażali (alarm, grzane manetki, crash bary), więc i zarobili i mieli go na serwisie - nie można było zrobić?
Skutek że wariował mi licznik, kasował się, nie odpalał. Google, forum jakieś UK się zapisałem i tam znalałem info że była kampania 0.5 roku wcześniej.
Pojeździłem 1.5tys km i zeżarło mi połowę opon (normalna jazda miejska). Zaś forum - przez pewien czasy dawali bardzo miękkie opony - specjalna wersja z mniejszym bieżnikiem ale opon enduro - zjadało je w mig - w UK wymieniali bez problemu na normalne drogowe nawet często co kto chciał (Micheliny czy Bridgestony), a u nas - zero - Honda Polska się wypinała - skończyło się na pismach i szarpaniu z nimi. Docelowo wymienili mi tylko tylną (bardziej zużyta - jak przyjechałem do nich przy niecałych 3tys km to już prawie była nielegalna), ale dali taką samą oponę. W miedzyczasie szarpania, jeszcze wyskoczyła kampania bezpieczeństwa - bo motor mógł się zapalić ze wzgledu na jakis wadliwy elektrozawór.
Wkrótce (4tys km) motor zmieniłem na Giulię + Spidera V6 (dziecko się urodziło, nie było z kim jeździć, a na motorze człowiekowi śmierć zaglądała w oczy co drugą przejażdżkę), niesmak do japończyka pozostał.
Co do bezawaryjności japończyków - sąsiad Toyota (Avensis) 2.2D, niestara ale juz po gwarancji - uszczelka pod głowicą (ponoć standard), potem Mazda 6 rdza, szyba mu pękała przednia ze 3 razy, do tego inne usterki sprzedał szybko, inny znajomy Subaru boxer diesel - silnik też mu szlag trafił, oczywiście już po gwarancji. Benzyny subaru 2.5L też net pełen przeklinania (2.0 były pancerne).