No i w końcu czerwona ślicznotka wyjechała na drogę. Emocje były duże. Niemal dokładnie rok temu odstawiłem ją do remontu, prace zaczęły się w październiku i trwały do końca sierpnia, z jakąś krótką przerwą po drodze. Liczę, że czystej pracy to było nieco ponad 9 miesięcy.
Ciągle trwają poprawki, bo jednak samochód był rozebrany jak to się mówi - do ostatniej śrubki, a nawet jeszcze trochę bardziej

10 dni temu dostałem ją po raz pierwszy do prowadzenia...jest absolutnie przepiękna, wszystko pachnie klasyką i motoryzacją, zupełnie inaczej niż wtedy gdy po raz ostatni nią jechałem do warsztatu - 9 sierpnia 2014. Auto jest bardzo sztywne, reaguje na każdą nierówność, zawieszenie pracuje na 100%, a jeszcze doszło sztywne nadwozie.
Ale po kilku chwilach zacząłem sobie przypominać - ten dźwięk, radosną swobodę pracy silnika, przyjemność z jazdy - tak to jest ten sam samochód, chociaż już zupełnie inny. Dusza Alfy ciągle w niej siedziała przed remontem, teraz zyskała piękną oprawę.
Pierwsze klubowe spoty z innymi "staruszkami" z KARP: