• Jeśli chcesz dodać swojej Alfie charakteru i jednocześnie zaznaczyć przynależność do naszej społeczności – to dobry moment, żeby je zamówić.

    Ramki Alfaholicy

    Szczegóły, zdjęcia oraz informacje o zamówieniu znajdziesz tutaj.

    Nie czekaj, bo jak zwykle schodzą szybko.

[156] Po-Pucharowa 156

Nie jest najszybsza (najwolniejsza też nie :cool: ), ale jaka piękna gdy jej dobrze :)

kadr 1 MCA_TJ_81-1.jpg

kadr 1 MCA_TJ_81-3.jpg
kadr1 MCA_TJ_81-2.jpg
kadr1 MCA_TJ_81-4.jpg

(foto Daria Tworek)
 
Pucharówka przejechała ładnie
ostatnią edycję Classsicauto Cup tak:


i tak ze środka :

https://www.youtube.com/watch?v=OH5XJzgRIPM

I się nie zepsuła ( hurra ) , choć chyba buczy coś jakby pompa wspomagania, ale nie tylko i nie zawsze przy max skręcie wiec nie wiem.
Przejechała ok 70km , z czego większość na grzanie opon, no i powrót z lasu na parking. Olej się nawet ładnie grzał podczas tego grzania opon i trzymał na jałowych niecałe 2 bary przed startem i po powrocie. Nie ubyło nic wizualnie.

Udało się zrobić 6 przejazdów, bo raz dogoniłem poloneza , no i miałem gratis przejazd dzięki temu,
na ciepłych oponach. A to grzanie miało uzasadnienie ogromne tym razem bo zimno , asfalt zimny i to na śliskich kielach (choć sucho na szczęście)

Co do opon – pierwsze dwa przejazdy na slickach deszczowych dunlop (przód z 2002 roku, tył 2-3 letnie).
Późniejsze przejazdy – przód slick pełny supermiękki, tył – deszcze dunlopa. Zrobiłem próbę nagrzania na tylnej osi tychsamych supermiękkich pełnych slicków , ale bez szans na to na parkingu byłło i tył latał prawie jak na troley'ach. Te deszczowetak samo się nazywają 'supermiękkie' , ale są znacznie, znacznie bardziej supermiękkie :)

Oglnie Alfa bardzo ładnie jechała i swoimi niecałymi 150cioma końmi pogoniła troszkę mocniejszychbryczek :) , mimo że trasa wyjątkowo pod moc była ułożona.

Co ciekawe miejsce w generalce okazało się identyczne – 47me (na ok 160) jak na Jastrzębiu. W klasie też identyczne – 6te, ale tym razem czołówka była znacznie mocniejsza – zawodowcy po prostu i lekki rewanżyk z paroma osobamiz klasy 4-2000 udało się wygrać :)

Tak czy siak, od pierwszej i drugiej edycji progres myślę, że jest, trzecia – wtopa z wysprzęglikiem.Ogólnie to pewniej się czulem, bo w tych pierwszych największą obawą moją było "nie przywalić w opony" – bo wtedy pozamiatane ze wzgl na karę.

Czasy wydawało mi się że fajne i z dobrą powtarzalnością w pierwszych 3 przejazdach (2:08 ; 2:08.9 ; 2:08.2) . No i wtedy... ojciec którego w końcu na balkon wypchałem żeby powiedziałjak z boku mój przejazd wygląda zapytał – czemu nie daje gazu na wyjściu z długiego zakrętu tego przed wjazdeem w las i czemu tam na tak wysokim biegu jadę ? No a ja dawałem gaz, tylko na 3ce faktycznie bo na niej ten zakręt zaczynałem i jakoś nie wiedziałem jak i gdzie w nim redukować. A na trójce było wtedy może 4 tys obrotów. A zaraz za tym zakrętem – rozpędzanie pod górkę i skręcone koła i musiało faktycznie być widać że to nie rozpędza się.

Następne 2 przejazdy pojechałem w tym długim zakręcie na wysokiej 2ce – i efekt : 2 :06,.6 i 2:05,6 (!) ) 2-3 sekundy szybciej na dwuminutowy około przejazd !
Tu nie chodzi o sam ten jeden zakręt bo w nim zysk czasu mały, ale jak wpływa strrrrasznie szybkość w wyjściu z zakrętu takiego zwłaszcza przed prostą – na szybkość na jej końcu . 2-3 sek to bardzo dużo w trasie 2 minutowej.

Tak więc nauka taka, że odkrywam oczywistości : ) (bo niby wiedziałem teoretycznie od mądrzejszych (polecam kolejny raz www.speedsecrets.com) , ale wiem teraz namacalnie) - najważniejsze są najszybsze zakręty!

No i taka że moc jakakolwiek w tym aucie jest na szczycie obrotomierza dopiero i trzeba to bardzo brać pod uwagę.
 
Ostatnia edycja:
Pięknie :) przegapiłem poprzedni post :) foty świetne prezentuje się bojowo !!
 
Ładnie to bzyczy na torze!
Aż zazdrość bierze i chciałoby się tak pośmigać, ale trzeba by drugie autko kupić ;-)
 
Ten bzyk faktycznie specyficzny, dziwaczny, nie bardzo rasowy z zewnątrz (w środku jakoś lepiej to brzmi, albo nie zwracam uwagi), ale przywykłem , przynajmniej wiadomo kiedy ona jedzie :)
Właściwie to nie wiem co daje wydech z jednym tłumikiem jak mocy te pucharówki z tego nie otrzymywały, może reakcję na gaz bo faktycznie ostra jest na obrotach ? no i waży mniej niż standartowy wydech, może to było celem takiego go zaprojektowania.
Co do bojowości, to może coś kolega GrzesiekK zaradzi zimą, aby bardziej bojowa faktycznie była, a nie tylko wyglądała. Na razie jeszcze bym w tym roku chciał coś poćwiczyć póki ma passę, że jeździ i się odpukać nie psuje.
 
Ktos kiedys mowil ze 2.0 ts jest z plasteliny .Jakos nie widac tego po twojej zabawie tym samochodem .Silnik zyje, mimo ze nie pierwszy raz dostaje w dupe.Dobry olej, przeglad pompy oleju co 100tys lub nowa pompa.Wskaznik cisnienia oleju w razie czego jak w 155 i musi chodzic .Super
 
Wskaźnik ciśnienia oleju to powinien być fabrycznie w TS. Lub w tzw pakiecie startowym przy używce z rozrządem, olejem i filtrami czy hamulcami i oponami.

Pompa raz mi padała (a koledzy tu pisali że to słąby jednak punkt TSa) , opisywałem, w skrócie - wskaźnik zaczynał wariować co jakiś czas, warsztatowy manometr pokazywał ok, więc jeździłem (bez wskaźnika bo poszedł do reklamacji) - jedno classicauto i jeden trackday, i się rozleciała w mak te jej zębatki. Tak że wskaźnik dobrze pokazywał jakieś już początki wahań ciśnienia i trzeba w takiej syt interweniować od razu.
Innym razem uiciekało ciśnienie na łożyskowaniu gdzieś wałków balansujących - ponoć częsta sprawa. Też bez wskaźnika nie do wychwycenia , a reszta dostaje wtedy słabe smarowanie.
Więc jak najbardziej - wsk ciśnienia oleju w jak ktoś ma TSa to nie dla picu "tuning" tylko przydatna sprawa.
 
Mi tez padla ale w lagodnych okolicznosciach pod domem , tak wiec kaplem sie momentalnie przez wskaznik.Kupilem nowa i po problemie.To bylo dobre kilka lat wstecz, ale od razu zauwazylem wyzsze cisnienie oleju na nowej pompie.
 
O widzisz, kolejny głos za tym, że może to tylko pompa oleju jest ta piętą achillesową TSa.
Jeśli tak to nie tak źle by było byle mieć to na uwadze, koszt jak 3 pelnych baków powiedzmy co 2 rozrządy lub gdy wariuje ciśnienie. Za to jaki fajny reaktywny lekki silnik. Ja b lubię jego charakterystykę, czuć w nim włoskie sportowe geny, nie brutalne ordynarne, ale wrażliwe cuore sportivo . W Alfie Romeo - to nie byle co :)
 
Zdecydowanie te pierwsze wersje z 1 sonda i jednym katem .Pozniej go juz troche zamulili, bodajze 3x sonda i 3 katy .Jts nawet dostal 4 sondy jak wychodzil .
 
Naprawiony.... komputer :)
więc mogłem zrobić wreszcie porównanie ze znaczeniem tzw szybkiego zakrętu, lub raczej zakrętu przed prostą (prosta to też krzywa z gazem w podłodze :) )
na górze - ten długi zakręt z białą płytą poślizgową po prawej jechany na 2ce , na dole na 3ce. Nawet sam zakręt wolniej ciut na 2ce wyszedł (koniec białej płyty poślizgowej) , ale później - do pierwszej szykany w lesie widać jak dużą odległość daje większa niby niewiele prędkość na jego wyjściu - umówmy się , że wyjście to od przejścia rzeczonego zakrętu na lewy zakręt z oponą po str L koło wieży.

 
Całe życie się uczymy.
Jutro wszystko przeczytam po kolei, ale chyba te Kielce to i ty polubiłeś i się chce tam wracać, za rok jak się da to z 2- 3 razy się wybiorę
 
Myślę, że to nie tylko kwestia biegu ale też linii przejazdu - zobacz jak na dole w ostatniej fazie zakrętu z matą poślizgową (na wyjściu) wyjechałeś na zewnętrzną żeby później korygować tor jazdy.
 
Myślę, że to nie tylko kwestia biegu ale też linii przejazdu - zobacz jak na dole w ostatniej fazie zakrętu z matą poślizgową (na wyjściu) wyjechałeś na zewnętrzną żeby później korygować tor jazdy.

Też to zobaczyłem - dopiero na filmach :) ale jechałem na 3ce też i bliżej płyty poślizgowej w innym przejeździe, no i na tej 2ce miałem wrażenie, że łatwiej gazem stertując utrzymać linię co w sumie logiczne - szybszy efekt da gaz i jego odjęcie jak ten gaz się na moc przekłada większą.

Choć z różnych źródeł, słyszałem takie zalecenie aby ćwiczyć zakręty na _wyższym_ biegu - ale to po to, żeby się uczyć wnosić jak największą prędkość w zakręt. To zwłaszcza w słabych autach jak moje jest ważne, bo mocarzem się raz dwa napędzi, nawet jak za bardzo wyhamuje, a taką Alfą 2.0 to trzeba prędkość szanować i temu ma służyć właśnie trening na wyższym biegu. Ponoć któryś z instruktorów na Ułężu tak zaleca cały tor na 3ce jeździć.

Co do 'dryftu' to ciekawostka :) ... choć nie , jednak się bym nie zamienił :)
 
Ja bym powiedział, że przy niższej mocy może i łatwiej to wszystko sobie poukładać w głowie i wykonać jak należy, ale wzór na najszybszy przejazd jest zawsze taki sam, bez względu na moc. Dla mnie zakręt rozgrywa się tak naprawdę na początku - od rozpoczęcia dohamowania na zewnętrznej, do wykonania pierwszego(i jedynego) skrętu kierownicą i to determinuje jego dalszy przebieg i czy wyjście będzie dobre, czy złe. Jak wejście, a więc i wyjście, będą złe to i moc nie pomoże, bo ktoś inny z tą samą mocą pojedzie zgodnie ze sztuką i na końcu prostej różnica w prędkości tak samo się zwielokrotni jak przy niskiej mocy.
A co do instruktorów to trzeba brać pod uwagę, że program nauczania mogą mieć dostosowany do najtrudniejszych przypadków, więc jak ktoś zna teorię i widzi własne błędy to wystarczy je po prostu eliminować w praktyce. Wiadomo, że w akcji różne rzeczy człowiek robi odruchowo, bez świadomości, a dopiero potem oglądając nagranie na spokojnie, można to wszystko ładnie wykryć. Nie zapomnę jak mi ktoś kiedyś zwrócił uwagę, właśnie oglądając nagranie, że źle trzymam kierownicę, kiedy ja byłem przekonany, że "Paanie, takie rzeczy to ja już dawno mam opanowane". :)
 
W tym (trzymanie się jednej linii bez kręcenia niepotrzebnego kierownicą w zakręcie) pomagać ma i zdaje się faktycznie pomaga tzw dalekie patrzenie (czy jakoś tak) . W każdym razie nie na najbliższy słupek z oponami na trasie patrzymy :) tylko w dal - w miejsce gdzie chce się znaleźć na wyjściu z zakrętu czy szykany, wtedy idzie płynniej, a ręce mają same podśweiadomie podążać za wzrokiem. Ale nie jest łatwo nie patrzeć blisko i tak tej podświadomości zaufać do końca :) - "czy aby nie przywalę w ten słupek właśnie mijany?" itp.,. Co w sumie jest bez sensu, bo i tak na reakcję za późno i jak ma się przywalić, to się przywali, ale jeździć tak cały czas (patrząc tylko daleko do przodu) nie jest tak prosto jak się mówi o tym :)
A, i trudniej o to jak trasa z opon i słupków ustawiona, ale jak taka rasowo - torowa z kolorowymi tarkami itd., to widać szerzej wszystko i jaśniej.
Pewnie dużo jeżdżący te słupki jakoś tam w głowie łączą i im obojętne, ale mnie deprymują jednak.
 
Ostatnia edycja:
Jeszcze jedno z typu "2 w jednym" : u góry przejazd tego zakrętu na 2ce , na dole na 3ce. 5ty i 1wszy przejazd odpowiednio. Sam byłem zaskoczony jak równo szła część do tego zakrętu (różne opony na przodzie w dodatku) . I teraz na obu przejazdach linia w tym zakręcie przy płycie jest ta sama już i efekt końcowy tylko z różnicy tych biegów wynika :

 
Ostatnia edycja:
Fajne te porównania! Ja trochę jestem zawiedziony, bo spodziewałem się odwrotnie - większej różnicy spowodowanej niższym biegiem, no ale w sumie dochodzi do tego jeszcze jedna zmiana 2>3. :P Szczególnie w tak kluczowym wyjściu. Za to bardzo mi się podobają oba te przejazdy i faktycznie po przejściu kartingowej pętli różnice wydają się być nieduże, a to świadczy jednak o klasie kierowcy. :) Rzeczywiście cisnąłeś bardziej, by na każdym zakręcie konsekwentnie urywać ten ułamek sekundy, czy po prostu starałeś się jechać dokładniej?
 
Dziękuję :o


Ale różnica jednak nie taka mała, prawie 3 sekundy wyszły przez ten niższy bieg i lepsze rozpędzanie przy tabliczce meta. Gdybym tak każdy przejazd jechał, to jedno czy może dwa miejsca w górę w klasie i z 10 w generalnej by było. A czasem jak wiesz ułamki decydują (na Jastrzębiowej edycji następne miejsce za mną było wolniejsze tylko o 0,2sek na wszystkie 5 przejazdów).

Co do ciśnięcia - to cisnąłem, a przynajmniej miałem takie założenie, bo z edukacji wszelkiej wynika że jednak bez tego ani rusz, nic precyzja nie da jak auto na granicach swych możliwości nie będzie. I tak czuję że jeszcze nie było, ale już już zdecydowanie bardziej niż na Iwszej edycji tegorocznej Kieleckiej, gdzie miałem rozrzut czasów straszny i gdzie na dokładność stawiałem żeby tych słupków nie wywracać , no a nie cisnąłem. I fakytcznie jak wtedy Wojtek zauważył - bałem się po prostu (świadomie czy nie) po wcześniejszej przygodzie z bandą w zimie. Inna sprawa, że tym razem konkretniej grzałem opony przed startem - obserwowałem Panów profi : Podsiadłę, Białego i Siewiora i podobny czas na grzanie poświęcałem jak oni. Do tego tym razem fajnie się sędzia startowy zachowywał i jak widział numer aktualny z kolejki (np. wystartował 70, stał za nim powiedzmy 80 a ja z tyłu z moim 71 - to wstrzymywał 80tkę żeby 71 jechało kolejne. Dzięki temu wiadomo było kiedy zjechać z grzania i wskoczyć na ciepłych oponach w kolejkę. A tych warunkach - zimno, naprawdę miało to znaczenie.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra