[156] Po-Pucharowa 156

RBF660 z tego co pamiętam faktycznie żre uszczelnienia w przeciwieństwie do RBF600 ;-) , ale dot 5.1 jest normalnym płynem hamulcowym do normalnych układów.
 
Castrol raczej tam jest (SRF chyba). Motul na pewno nie, żaden. Ale kurcze, miałem rok DOT 5.1 w Vce i ok, mechanik zajmujący się popucharówką te ferodo 5.1 lub motul 600 lał do Alf również i nie wie nic o nieszczelnościach przez te płyny. Może faktycznie ten Motul 660 tylko takie ma właściwości ?

- - - Updated - - -

edit: Ale ten Motul 660 piszą że jest DOT4 a nie 5.1. A 5.1 Motula nazywa się po prostu 5.1 Motul 660 ma być następcą Motula 600. Więc też był DOT4 pewnie.
 
No to który żre uszczelnienia? DOT4 motula o symbolu 660? Wiecie o innych DOT4 równie agresywnych?
 
Ostatnia edycja:
W Audi miałem RBF660, teraz RBF600, zamiana wynikała z obawy o uszczelni, ale ponoć u jednego niszczy je, u drugiego nie, cholera wie o co chodzi, ale lepiej RBF660 omijać
 
Trochę pytałem na temat płynu 5.1 do układów gdzie powinien być stosowany DOT4.. DOT 5.1 jest do normalnych układów natomiast z tego co się orientowałem i dostałem odpowiedzi DOT 5 może coś tam rozpuścić...

Sam teraz do swojej 166 zamówiłem Motula DOT5.1
 
Jak pisałem wcześniej doświadczenie mnie nauczyło że w aucie do upalania sprzęgło ma być na oddzielnym układzie hydraulicznym niż hamulce. Nie raz miałem jaja że przez ugotowany hamulec w czasie sesji na torze znikało sprzęgło. Wystarczyło wychłodzić płyn i po problemie i to nie ważne co mamy zalane.
 
Jak pisałem wcześniej doświadczenie mnie nauczyło że w aucie do upalania sprzęgło ma być na oddzielnym układzie hydraulicznym niż hamulce. Nie raz miałem jaja że przez ugotowany hamulec w czasie sesji na torze znikało sprzęgło. Wystarczyło wychłodzić płyn i po problemie i to nie ważne co mamy zalane.
Mi ostatnio hamownia wysiadła (chyba wina przewodów), ale sprzęgło działało normalnie. Z tym że my to wolno jeździmy, ale jakby się to jeszcze raz powtórzyło to dam oddzielny układ
 
Cześć Andrzejsr, co mam powiedzieć - linia, kolor, klatka i felgi - auto marzeń. przepiękna. I kawał historii sportu w Polsce... Będę śledził profil ;) :D
 
Obronię trochę Motula RBF660, bo jeździłem nim w VW Polo przerobionym do sportu. Wszystko było złożone na nowej miedzi i nie miałem problemu z wyciekami czy zżeraniem czegokolwiek. Zawsze ciekawiło mnie oznaczenie DOT4 - dlaczego? Bo to Racing i trzyma lepsze parametry niż "normalny" 5.1. Przetestowane. Do upalania jak najbardziej polecam. Nawet na górskich pętlach się nigdy nie przegrzał.
 
No i po naprawie. Pompka sprzęgła jest nowa (choć pewności czy tamtej coś było to nie mam, ale niech tam).
A przyczyną problemów był popękany w kilku miejscach element tłumika drgań w tarczy sprzęgła, nie wiem jak to nazwać - taki pierścień położony pomiędzy tą tarczą ze sprężynkami a tarczą z okładzinami.
Teraz tarcza jest od diesla (nie wiem którego) , bez tego tłumika. Różnicy nie czuć, nic nie drga to ja nie wiem co ten tłumik tłumi?
Chyba ta tarcza to oberwała wtedy jak mnie obróciło bez uślizgu kół i auto pojechało przód --> tył na biegu, jeszcze na Ułęzu, wyrwało wtedy kilka zębów z wałka w skrzyni więc i ten element pewnie oberwał a później już poszło dalej.

No i zważyłem ją w końcu - 1160kg bez kierowcy , z połową baku, z felgami oz racing i oponami 195/65/15 . I z płynem do spryskiwaczy i całym poziomem oleju.
No na trochę na mniej liczyłem. Ale wiele już tam z tej wagi nie odejmę.
Może lżejszą osłonę pod silnik bo jest ze zwykłej grubej blachy ryflowanej, może lżejszy akumulator i może maskę lżejszą. I fotel pasażera można wyjmować. Więcej to już większe koszty.
 
Hmmmm - daj znać jak zniesie skrzynia jazdę bez tłumika drgań na tarczy - ten tłumik ma gasić drgania przy puszczaniu sprzęgła więc dlatego nie poczułeś róznicy. Ten element w zasaidze przedłuża życie skrzyni nie katując wałka sprzegłowego - w dieslach jest 2 masa więc tłumik drgań na tarczy jest zbędny. Sam miałem pomysł na takie sprzegło u siebie ale Grzesiekk mnie przestrzegł przed tym pomysłem - własnie ze względu na dobro skrzyni biegów.
 
Hmmmm - daj znać jak zniesie skrzynia jazdę bez tłumika drgań na tarczy - ten tłumik ma gasić drgania przy puszczaniu sprzęgła więc dlatego nie poczułeś róznicy. Ten element w zasaidze przedłuża życie skrzyni nie katując wałka sprzegłowego - w dieslach jest 2 masa więc tłumik drgań na tarczy jest zbędny. Sam miałem pomysł na takie sprzegło u siebie ale Grzesiekk mnie przestrzegł przed tym pomysłem - własnie ze względu na dobro skrzyni biegów.

Dopiero jak będzie jeździć to się okaże z czasem, teraz tylko ot żeby ruszyć czasem pojadę...
W sumie to biorąc pod uwagę cenę skrzyni używki 100-200zł, a sprzęgła (700zł ?) to skrzynia tańsza w razie czego :) koszt wymiany chyba podobny.

Póki co zabrałem się za drobiazgi, podmalowania itp. i już coś zepsułem - rozpórkę przednią. Można zepsuć rozpórkę się okazuje :)
(poważnie to ona inna trochę jest niż standardowe z lineaccessori - ma końcówki przykręcane i jedna miała skoszoną nakrętkę na gwincie i przy próbie odkecania śruba pękła :-/ )
 
Ja w swoich tylko psuje tak wiec moge ciebie pocieszyc
A i dzis mikus mi zabawki do Niemca przyniusl, powoli zbieram zapas kapci na nastepny sezon, tak wiec i ja bede z lewarkiem przed jazda siedzial i wymienial kola jak ty
 
Ostatnia edycja:
Z pewnymi obawami zabrałem wczoraj o poranku (06.01.2016) Czerwoną na zimowy trening na torze w Miedzianej Górze :

1.jpg

Organizator : Pancin (internetowa tożsamość, ech, ale wiem że Marcin i zdaje się Super OSy on organizuje i macza palce w organizacji Classicauto Cup) , informacje podaje na forum evo.org.pl (to jakby ktoś na przyszłość szukał i na forum Subaru tylko nie wiem którym). Niby już nowy rok, ale symbolicznie tak jako zamknięcie sezonu postanowiłem potraktować po ostatnim powrocie z Jastrzębia na lawecie (z powodu uszkodzenia sprzęgła). Auto naprawione to pomyślałem że czemu by nie, że trzeba się ruszyć bo się wynudziłem przedsylwestrowym wyjazdem w bezśnieżne góry :) . I że tym razem nic na pewno nie zepsuję, bo będzie bezpiecznie - bo na pewno powoli i ledwo ledwo prędkości, że toru to chyba nie solą więc jej nietkniętych tym złem blach nie skalam ... no tu i tu się pomyliłem ;)

Ty razem zdecydowałem się wypożyczyć lawetę - na wszelki wypadek, dla wygodny i dla sprawdzenia co i jak z takim samodzielnym lawetowaniem. Co się przydało niestety. Od końca : laweta - sprawdziła się, bo kręgosłup, głowa i uszy nie bolą, ciepło , latem klima, radyjko itd., od razu auto na kołach na jakich planuje się jeździć można załadować, także tych niedopuszczonych na ulicę, nie obawiać się o kontrole dociekliwych policjantów co do wydechu itp. Minusy : ciut wolniej, koszt - no koszt wypożyczenia (w Rzeszowie ponoć jedne z najdroższych nie wiedzieć czemu), spalania koszt w sumie podobny/mniejszy (laweta na LPG). Generalnie wniosek mam taki że na duższe trasy to koniecznie, na Jastrząb i Kielce - jak dzień będzie długi latem i ciepło bez deszczu to mogę Czerwoną jechać bezpośrednio, mając Assistance.

Wracając do dnia wczorajszego: po zajechaniu na miejsce śnieżek na torze, opadów brak,
choć szaroburo i pochmurnie, -3st C, tu zdj już po jakimś czasie jazd już tuż przed posoleniem przez czający się na dole ciągnik :

2016-01-06-113.jpg

Aha, opony zimowe Continental TS830 kilkuletnie (4-5 lat) 205/55/16 z felgami standardowymi ciężkimi 16" Alfy, bo takie miałem w zanadrzu z zimówek, okazało się że wszyscy z tego co zauważyłem po prostu na zimówkach. Przód 2,3bara, tył 2,1bara i nic nie kombinowałem więcej bo w sumie nie wiedziałbym i tak w którą stronę.

Aut ok 15, większość Subara wrx, Mitsubishi evo (numerków nie rozróżniam ;) ) , Audi 90 quattro pokombinowane i Toyota Celica - niesamowicie strasznie zbudowana (połacie laminatu czykarbonu, silnik nie wiem, ale hamulce tarcze jak moje całe koło prawie) - chyba to na bazie Celici GT4 ? , Fiat CC i ze 3 hondy cvic (2 typeR). Na chwilę wjeżdżało JEDYNE (czyżby warunki? :) ) RWD - driftujące płynnie i ładnie BMW.

Najeździć się można było po uszy nawet zaliczając przedwczesne zakończenie (poniżej), koszt treningu 300zł , tor - dolna część, bez lasu, na początku każdy dostaje mapkę i po krótkiej odprawie - do wozów.

Pierwszą część był ten czysty stopniowo coraz bardziej wyślizgany śnieg


, późnej ogłoszono przerwę , posypali trasę przejazdu spooorą ilością soli i trochę piachu,
zadziałało to momentalnie (!) i zrobiła się mokra nawierzchnia po chwili rozjeżdżania tego. Plus taki że trasa wytyczona lepiej niż przez oponki i słupki :) no i oczywiście przyczepność pozwalająca na znaaaacznie więcej. Minus taki, że brzegi sliskie jak wcześniej. Dwa razy mnie wyniosło spooro w trawę - niestety się akurat nie nagrało (raz za późne hamowanie po prostej wzdłuż "trybuny" a przed ostrym zakrętem w lewo, drugi raz na długim prawym łuku od strony drogi krajowej - tył wyprzedził przód. Chyba ( _chyba_ ) odjąłem gazu i zacieśniałem zakręt a tam szybko stosunkowo auto szło
już i mogły te skręcone przednie koła bez napędu za oś obrotu zrobić. Ale głowy nie dam że to ta przyczyna. Oba te kołowrotki bez skutków negatywnych, tym razem od razu sprzęgło i nie zgasła nawet , zaraz wracając na tor, choć na tak śliskim pewnie bym skrzyni nie uszkodził jak na przyczepnym Ułężu zrobiłem.

No i było już szybciej w tej I części. W sumie spoooro jazdy (zrobiłem 97km na torze dokładnie,
robiąc sobie co 10-15-20min jazdy przerwy krótkie poza jedną lekkoobiadową ). Kilometraż podobny jak na np. Jastrzębiu, ale czas na torze większy znacznie - przez tempo w I części przed solą. Oczywiście tego co za kierownicą , uciekania wozu , braku reakcji na skręt i szukania przyczepności na filmach nie widać , ale to caaaały czas była o to walka. Mocno pomagały tarki i naniesiona ziemia przez wariujące bokami i mielące co się da wkoło wszystkimi kołami Mitsubishi i całe towarzystwo AWD.

Auto na przegrzanie raczej nie narażone. Tym razem bez kaprysów ze strony silnika, przeniesienia napędu czy elektryki - tip top w końcu. Ciśnienie oleju po jazdach w I części po mega śliskim najmniej coś 2 bary czyli olej nie rozgrzał się jak powinien nawet (10W60 wciąż) ale i silnik nie dostawał w kość raczej, super delikatnie głaskany gazem.
W II części po posoleniu z piaskowaniem - już normalnie na jałowym po sesji ciśnienie oleju około 1,5 czy ciut mniej więc ok.

Około 15tej ogłoszono przejazdy pomiarowe - na czas. To chyba ten najlepszy mój:

https://www.youtube.com/watch?v=JF9WCszR0rw


(nie można więcej niż jedno video wkleić?)

W dwóch pierwszych pomiarowych te wyżej opisane poślizgi zaliczyłem (gdy podczas całego dnia wcześniej - NULL , jak coś to wyczuwałem i kontrowałem czy odpuszczeniem gazu nos naprowadzałem), trzy za to poszły całkiem ok patrząc na wyniki:

https://drive.google.com/file/d/0B9fdR_SA1M1UaG1CWnl3VkNmblE/view

(bo w czasie jazdy zdawało mi się że można jeszcze lepiej), no a ostatni skutkował
tym:


https://www.youtube.com/watch?v=uAtn1ajoZ9M

Na górze normalnie przejechana meta z najlepszego mojego okrążenia, na dole - feralna.
Myślę że było to tak : obciążonymi kołami kończąc zakręt w prawo, ale jeszcze w łuku lekkim więc odśrodkowa
była na lewo, wjechałem na śliską cześć toru - ze śniegiem i ciapą (w dodatku to co
czarne już zaczęło z przejazdu na przejazd być bardziej śliskie) no i ani się nie
obejrzałem i tył zaczął mnie wyprzedzać, przód łubudu w bandę i to od jej strony
ze słupkami. Co ciekawe sam praktycznie tego nie poczułem, raz że to jednak niewielka
prędkość, dwa zgniecione elementy pochłonęły energię, trzy poszła ta energia na
półobrót auta, cztery to chyba jednak pasy szelkowe (a naprawdę mooooocno napinałem) robią
robotę.
Wóz zatrzymał się pól metra od komórki pomiaru czasu - zastanawiam się ile takie
urządzenie jest warte i gdybym ją uszkodził kto pokrywa jej koszt ?
Swoją drogą ta meta - jej ustawienie średnio mądre było chyba delikatnie mówiąc?
przecież to meta lotna, na pełnym gazie. No a ja jakoś bez sensu nonszalancko potraktowałem ten odcinek jak
prostą, a to jednak lekki ale łuk w prawo i to z jakąś tam jak na te warunki szybkością . Jakby tej bandy nie było
to by nic się nie stało, no ale cóż.

Taki jest efekt brzydki:

2016-01-06-123.jpg

2016-01-06-121.jpg



Wstępnie dziś po oględzinach - chłodnica, silnik itd nieruszone. Zgięta belka zderzaka
przedniego, podłużnice obie, no błotniki, maska , zderzak i obie lampy. A i osłona pod
silnikiem pogięta i miejscowo pęknięta (alu ryflowana)

Jeśłi jakoś skoszone auto nie będzie (dopiero mają pomierzyć) to nie tak tragicznie chyba . Zaleta starego popularnego auta - kupa części za grosze. A jak będzie skoszne to nie wiem ,ale może nie. Więc plany laminatów itp pierdółek odpuszczam raczej, jak tak ma być to wolę maski za 100zł rozwalać i jeździć niż mieć maskę za 800zł nie wspominając o drzwiach i drżeć o nie i nie jeździć (prawie trzy dni lawety ta maska :) ) czy płakać nad połamanym laminatem. A jak się nauczę jeździć to będę laminaty dawał. Może. W sumie taki był cel i zaleta tego auta - _stosunkowo_ tanie w naprawach (elementy karoserii po 50-100zł, silnik 1500, skrzynia 100zł, a frajdy że hoho! :) )

No. To teraz prawdziwa przerwa zimowa. Choć kto wie :)
 

Załączniki

  • 2016-01-06-122.jpg
    2016-01-06-122.jpg
    84.9 KB · Wyświetleń: 132
Ajajaj . Na filmie wydaje się że szybko nie jechales w momencie uderzenia, mimo to autko na pierwszy rzut oka ostro ucierpialo:( naprawiaj czym prędzej i pisz o przygodach na torze. Ps filmiki super. I ten dźwięk a wręcz ryk silnika jest mega, aż ciary na plecach przechodza. Super furmanka.

wysłane z WC
 
Oczko wypadło temu misiu :D . A tak na poważnie dobrze że się nic nie stało. Szkoda wozu ale to tylko blacha i trochę $$. Składaj składaj i ja Cie widzę na Kielcach w Lipcu !!!. Pozdrawiam
 
Lubię Twoje relacje, czuję się jakbym jechał z boku :) Co do boom to tragedii nie ma, w kilku stówach się zamkniesz :)
 
Dzięki za słowa otuchy ! jak same blachy to może nie będzie źle faktycznie , no liczę że wcześniej niż na lipiec będzie... oby.
Teddy - oczko ... - dobre :) , (lubimy nasze kino:) ) - faktycznie na kablach wisiała i dyndała. Podobno pieski mopsy też tak mogą mieć , ale niech nikt nie sprawdza ! (w Alfach też lepiej nie... )
 
Auta pozostawione w tyle robia wrqzenie :) chcialbym miec kiedys czas, $, i umiejetnosci zeby pojechac na tor i sie pobawic
 
Amortyzatory
Powrót
Góra