[Stelvio] Kolizje

na światłach wpadła na mnie znienacka Honda Acura.
Uderzenie co prawda chyba centralnie w tył, ale powinieneś sprawdzić geometrię zawieszenia (kopię wydruku przekazać rzeczoznawcy), do oględzin zdjąć zderzak i wykładzinę bagażnika. Nie zaszkodzi też wizyta u lekarza (kierowca i pasażerowie). Zalecenie chodzenia w kołnierzu ortopedycznym i krótka wzmianka o urazie (naderwanie mięśni), w dokumentacji medycznej, pozwala wnioskować o odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu (zwykle od 5 tys zł w górę).
 
No uszkodzenia niewspółmiernie mniejsze niż w Acurze, ale kolega powyżej dobrze radzi. Definitywnie zrobić kompleksową geometrię najlepiej ze sprawdzeniem punktów pomiarowych nadwozia, zderzak potrafi wrócić ale pod spodem zdrowe zniekształcenia
 
Dzięki za rzeczowe rady. Na wszelki wypadek zlecę geometrię i ogarnę kwestię medyczną. Do przeglądu rychło miesiąc, a tu takie niespodzianki.
Nieco głośniejszy jest auto hold, więc kontrolę układu hamulcowego też zlecę przy tej okazji.
Uśmiechnięta pani w serwisie Alfy w Krk wręczyła mi wizytówkę do "zaprzyjaźnionego" blacharza i na tym się nasza dyskusja zakończyła.
 
patrząc na oba auta to masz do sprawdzenia- cały tylny pas, tłumik, końcówki podłużnic, tylna część podłogi. Wbrew pozorom po takim strzale mogło sią sporo podziać.
 
Oj tak, takie niewinnie wyglądające uszkodzenia mogą się okazać pod spodem dużo poważniejsze, z tyłu auto bardzo miękkie jest. Tutaj podłoga bagaznika dosc wysoko, wiec moze wygladac dobrze pod wykladzina, ale nizej, wlasnie pas, podluznice, to lepiej sprawdzic.
 
Uderzenie co prawda chyba centralnie w tył, ale powinieneś sprawdzić geometrię zawieszenia (kopię wydruku przekazać rzeczoznawcy), do oględzin zdjąć zderzak i wykładzinę bagażnika. Nie zaszkodzi też wizyta u lekarza (kierowca i pasażerowie). Zalecenie chodzenia w kołnierzu ortopedycznym i krótka wzmianka o urazie (naderwanie mięśni), w dokumentacji medycznej, pozwala wnioskować o odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu (zwykle od 5 tys zł w górę).
Aha, czyli nic się nie stało, ale zawsze można wydupcyć ubezpieczyciela na kilka tysi... Niech jelenie płacą wyższe składki OC, a potem się wszyscy dziwią skąd takie wysokie składki...
 
Aha, czyli nic się nie stało, ale zawsze można wydupcyć ubezpieczyciela na kilka tysi
W świecie ludzi kulturalnych, bardzo istotną cechą jest kultura wypowiedzi. Ludzie kulturalni - spłodzeni - stosują się zwykle do tej zasady, ci pozostali - być może - zostali wydupceni...
Nigdzie nie napisałem, by iść do lekarza w sytuacji, gdy nic się nie stało. Wspomniałem tylko, że warto iść się zbadać, gdyż stwierdzone i ujęte w dokumentacji medycznej urazy, są podstawą do zgłoszenia roszczenia za uszczerbek na zdrowiu.

Dzięki za rzeczowe rady.
Nie zapomnij też, że masz prawo do dodatkowego odszkodowania za utratę wartości handlowej pojazdu. Po naprawie składasz (do ubezpieczyciela sprawcy) wniosek o dopłatę. Prawdopodobnie odpiszą, że się nie należy, że szkoda nieistotna, itp, ale po otrzymaniu odwołania z żądaniem dopłaty kwoty stanowiącej 5% wartości auta, zwykle zmieniają zdanie i wyliczają należną kwotę z pomocą programu eksperckiego.
 
Ostatnia edycja:
W świecie ludzi kulturalnych, bardzo istotną cechą jest kultura wypowiedzi, z Twojej zaś wynika, że nie zostałeś spłodzony tylko wydupcony.

Jak tak wypowiadają się w świecie ludzi kulturalnych, to wolę pozostać chamem...

Nie zapomnij też, że masz prawo do dodatkowego odszkodowania za utratę wartości handlowej pojazdu. Po naprawie składasz (do ubezpieczyciela sprawcy) wniosek o dopłatę. Prawdopodobnie odpiszą, że się nie należy, że szkoda nieistotna, itp, ale po otrzymaniu odwołania z żądaniem dopłaty kwoty stanowiącej 5% wartości auta, zwykle zmieniają zdanie i wyliczają należną kwotę z pomocą programu eksperckiego.

A dlaczego jak raz 5 %? bo nie bardzo rozumiem? Piszesz że "...wyliczają należną kwotę z pomocą programu eksperckiego..." to po co wyliczać skoro z góry twierdzisz, że jest to 5 %?

Żeby obliczyć rynkowy ubytek wartości pojazdu - bo chyba takie wyliczenia masz na myśli - obowiązuje określona instrukcja stosowania tych wyliczeń a pojazd musi spełniać określone kryteria. Ponieważ nie mamy pełnej wiedzy odnośnie pojazdu, trudno stwierdzić, czy jest uzasadnione wystąpienie o takie żądanie.

Zatem z ostrożności, proponuję za bardzo nie nakręcać kolegi Prosper bo potem będzie rozczarowany ;)
 
Myślę że wystąpienie o odszkodowanie za utratę wartości pojazdu w tej konkretnej sytuacji jest zasadne i warto się nad tym zastanowić.
Samochód nie pojeździł nawet rok i już przylgnie do niego łatka "powypadkowego", dlatego wycena/ekspertyza niezależnego rzeczoznawcy może okazać się niezbędna.
Walka z ubezpieczycielem jest nierówna, ale po odwołaniu/reklamacji kto wie...
 
nie bardzo rozumiem? Piszesz że "...wyliczają należną kwotę z pomocą programu eksperckiego..." to po co wyliczać skoro z góry twierdzisz, że jest to 5 %?
Nie twierdzę, że jest to dokładnie 5%, bo nie jest. Podaję tylko przykład. Ubezpieczyciel otrzymując wezwanie do zapłaty, czy też żądanie uwzględnienia utraty wartości handlowej pojazdu, ma obowiązek udzielić odpowiedzi, czy żądanie jest zasadne, a jeśli tak, to sam obliczy w jakiej wysokości. Brak odpowiedzi z kolei - w naszym prawodawstwie - traktuje się jako domniemanie zgody. Jak mniemam powyższe stanowi także odpowiedź na Twoją kolejną wątpliwość:
nie mamy pełnej wiedzy odnośnie pojazdu, trudno stwierdzić, czy jest uzasadnione wystąpienie o takie żądanie.
 
wczoraj do mnie dzwonił kolega, czy wszystko u mnie w porządku, bo widział pod Warszawą białą Giulię ze skasowanym przodem :-((, także niestety komuś się trafiło nieszczęście
 
Aha, czyli nic się nie stało, ale zawsze można wydupcyć ubezpieczyciela na kilka tysi... Niech jelenie płacą wyższe składki OC, a potem się wszyscy dziwią skąd takie wysokie składki...

Ma jeździć rozwalony autem i latać na swój koszt po lekarzach bo Tobie o 1 gorsz składka wzroście- przerzuć się na MPK -będzie bez składki. Co za Janusz.
Wiele uszkodzeń nie widać i wychodzi po czasie podczas oględzin (rozbiórki) podobnie jak po paru dniach uszkodzeń ciała - ale co tam - grunt że Janusz ma 2 grosze tańsze OC.

- - - Updated - - -

Myślę że wystąpienie o odszkodowanie za utratę wartości pojazdu w tej konkretnej sytuacji jest zasadne i warto się nad tym zastanowić.
Samochód nie pojeździł nawet rok i już przylgnie do niego łatka "powypadkowego", dlatego wycena/ekspertyza niezależnego rzeczoznawcy może okazać się niezbędna.
Walka z ubezpieczycielem jest nierówna, ale po odwołaniu/reklamacji kto wie...

Auto jest na tyle drogie że warto walczyć o każdą złotówkę i przywrócenie samochodu do 100% sprawności- Tobie ubezpieczyciel nie popuści przysłowiowego 1 grosza.
 
Aha, czyli nic się nie stało, ale zawsze można wydupcyć ubezpieczyciela na kilka tysi... Niech jelenie płacą wyższe składki OC, a potem się wszyscy dziwią skąd takie wysokie składki...

Dupcą to tylko ci, co polują na dzwony, lub sami je pozorują. Na odszkodowaniu wychodzi się na plus, gdy się jezdzi gruzem o niskiej wartości, bo można naprawić najtanszym kosztem na uzywanych czesciach, zgarniajac kase jak za nowe, bo jak byś nie naprawił to wartość handlowa praktycznie się nie zmienia. Dla nowego, drogiego auta, wypadkowość wiaze sie ze znacznym spadkiem wartości. A i tak mówimy tu tylko o kwestiach materialnych. A ile człowiek czasu i nerwów stracił, albo może trwałych uszkodzeń ciała nie doznał, ale ból karku przez kilka dni, albo siniaki na klatce piersiowej po pasach? i nie ma, że "oj to tylko pierdoły". To jest czyjś czas i samopoczucie. Niektórzy swój czas i samopoczucie bardzo szanują. Nie ma co sobie ubezpieczalni żałować.
 
2 czy 3 lata temu przydzwonił nam gość w tył Giulietty. niby nie za mocno, poszedł absorber, odczepiło dyfuzor uszkodziło zaślepkę do holowania. miało ASO robić, oni to w ogóle chcieli wymieniać i malować zderzak, ale uznałem że naciągają bo nie było śladu (potem okazało się że mieli rację). zrobili wycenę bez zderzaka/malowania na 1850, ale 1.5mca się ociągali i mnei zaczęło mierzić - wiecznie zwodzili mnie z autem zastępczym na czas 1-o dniowej naprawy. w końcu wycofałem zgodę na realizację przez ASO i wziąłem fakturowo. najpierw cwaniaki z OC chcieli mi dać bodajże 800zł, tyle że absorber kosztował w aso 980zł, dyfuzor 360, zaślepka 40. po kłutniach dostałem 1500. jak się za to zabrałem to na necie znalazłem wyprzedaż nowych części z magazynów ASO i za 120zł kupiłem taki absorber. fajnie kasa w kieszeni za kłopot. zrobiłem przy okazji upgradu wydechu w Ulterze, okazało się jeszcze że przewód od PDC jest urwany (dokładany, nie sygnalizował), naprawiłem sam jak grzebali z wydechem. no i niby cacy. po kilku miesiącach na zderzaku pojawiły się rysy na farbie - przypuszczalnie lakier się trochę odspoił i z czasem temperatura itp spowodowała że popękał. no, i tak wyszedłem na tym że na swój koszt doszło lakierowanie zderzaka.

jak koledzy wyżej pisali, szkoda to tylko kłopot, koszty i po czasie coś może jeszcze może wyjść - zarabiają na nich tylko Ci co mają stare heble i ich nawet nie naprawiają po stłuczce, w swoim aucie o które się dba nic fajnego i prędzej się na tym straci nie tylko czas czy nerwy ale i pieniądze.

w kolerzanke która ma Mito wjechała babka na zakręcie - pisała akurat SMSa. Mito pół roku w ASO stało, skasowane do słupka ale zam bok (uderzenie w róg). teraz ma auto po dużej szkodze (ciekawe jak będzie przy odsprzedaży), do tego od 3 lat się rehabilituje, miesiąc po wypadku chodziła w kołnierzu ortopedycznym. leczy sie za własne prywatnie.
 
w kolerzanke która ma Mito wjechała babka na zakręcie - pisała akurat SMSa. Mito pół roku w ASO stało, skasowane do słupka ale zam bok (uderzenie w róg). teraz ma auto po dużej szkodze (ciekawe jak będzie przy odsprzedaży), do tego od 3 lat się rehabilituje, miesiąc po wypadku chodziła w kołnierzu ortopedycznym. leczy sie za własne prywatnie.
Niech się nie zastanawia, tylko wezwie ubezpieczyciela do zapłaty. Jeżeli to nic nie da, to niech idzie z tym do sądu.
 
Ja miałem dwa lata temu przygodę - co prawda nie z Alfą, a z BMW.
Obdrapany zderzak i czujniki parkowania wpadły do środka, ale działały bo piszczały.
Przyjechał rzeczoznawca sprawcy. Wycena: około 500zł, bo zderzak wystarczy pomalować, a czujniki się wyciągnie.
Dobra Elo.
Samochód do ASO na naprawę bezgotówkową.
Auto zastępcze Mini Cooper S na tydzień.
Faktura przy odbiorze na 8.5k PLN !!
Nowy zderzak + wszytkie mocowania + wszystkie nowe czujniki + malowanie klapy bo zderzak porysował jak się podniósł
Z mojej strony totalnie bezobsługowa usługa - zgłosiłem szkodę w TU sprawcy, zaprowadziłem auto do ASO, dostałem zastępcze, a po tygodniu odebrałem swoje. ASO załatwiło wszystko i tak ta procedura się powinna odbywać. Nie wiem ile musiałbym zarobić na tej szkodzie, żeby samemu szukać części, samemu szukać auta zastępczego, samemu szukać lakiernika, który zrobi to dobrze, czekać na termin u niego i jeszcze bawić się w papierologie i pisać odwołania, żeby wypłacili mi tyle ile trzeba. Albo jeszcze szukać firmy, która wyciska odszkodowania i się z nimi dzielić.
Nie zawsze pieniądze są najważniejsze, a spokój i wygoda. I nie obchodzą mnie składki innych w tym momencie - to on we mnie uderzył a nie ja w niego.

i w sumie ubezpieczyciel sprawcy chyba nie robił problemów z kosztem naprawy, ale sie przypierdolił do samochodu zastępczego. Czemu taki, a nie inny. Czemu taki drogi jak u nich taniej. I czy se nie mogłem od starych samochodu pożyczyć. Potem mnie ciągali po sądach, żebym się tłumaczył. A koszt auta zastępczego to był chyba 1000zł.
 
Dzięki za rzeczowe rady. Na wszelki wypadek zlecę geometrię i ogarnę kwestię medyczną. Do przeglądu rychło miesiąc, a tu takie niespodzianki.
Nieco głośniejszy jest auto hold, więc kontrolę układu hamulcowego też zlecę przy tej okazji.
Uśmiechnięta pani w serwisie Alfy w Krk wręczyła mi wizytówkę do "zaprzyjaźnionego" blacharza i na tym się nasza dyskusja zakończyła.

Auto Hold w Alfie? Co konkretnie masz na myśli?
 
w sumie ubezpieczyciel sprawcy chyba nie robił problemów z kosztem naprawy, ale sie przypierdolił do samochodu zastępczego. Czemu taki, a nie inny. Czemu taki drogi jak u nich taniej. I czy se nie mogłem od starych samochodu pożyczyć.
Może ładniej by to wyglądało, gdybym napisał to samodzielnie, ale po co drugi raz odkrywać Amerykę?
"Sąd Najwyższy wielokrotnie w swoich orzeczeniach wypowiadał się przeciwko nakładaniu na poszkodowanego, obowiązku poszukiwania warsztatu naprawczego wykonującego usługę najtaniej, czy oferującego najtańsze części zamienne. Oczekiwanie że poszkodowany naprawi swój samochód w sposób możliwie najtańszy jest sprzeczne z regułą wyrażoną przepisie art. 361 k.c. (SN z dnia 25 kwietnia 2002 roku, I CKN 1466/99)"
"Okoliczność, iż pozwany oferował powodowi dokonanie naprawy za kwotę ustaloną w kosztorysie nie ma żadnego wpływu na zasadność domagania się przez powoda wypłaty odszkodowania w wysokości rzeczywiście poniesionej szkody, co już wskazano wyżej. Naprawa za kwotę oferowaną przez ubezpieczyciela zostałaby przy tym dokonana przy użyciu nieoryginalnych części zamiennych.(uchwała Sądu Najwyższego z dnia 12 kwietnia 2012 r. III CZP 80/11. OSNC 2012, nr 10, poz. 112; wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z dnia 18 sierpnia 2016 r. w sprawie III Ca 698/16).
To samo odnosi się do poniesionych przez poszkodowanego kosztów korzystania z samochodu zastępczego, holowania i zabezpieczenia uszkodzonego auta, badania technicznego po naprawie, czy nawet noclegu w hotelu (po zdarzeniu), jeśli zdarzenie nastąpiło z dala od miejsca zamieszkania. Koszty leczenia, rehabilitacji, dojazdy do placówek medycznych, utracone dochody (na L-4 nie dostajemy pełnej pensji), oraz wiele innych składników stanowią integralną część odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu. Zatem wszelkie zdrowotne następstwa zdarzenia należy zgłaszać i domagać się odszkodowania.
 
Ma jeździć rozwalony autem i latać na swój koszt po lekarzach bo Tobie o 1 gorsz składka wzroście- przerzuć się na MPK -będzie bez składki. Co za Janusz.
Wiele uszkodzeń nie widać i wychodzi po czasie podczas oględzin (rozbiórki) podobnie jak po paru dniach uszkodzeń ciała - ale co tam - grunt że Janusz ma 2 grosze tańsze OC.

- - - Updated - - -



Auto jest na tyle drogie że warto walczyć o każdą złotówkę i przywrócenie samochodu do 100% sprawności- Tobie ubezpieczyciel nie popuści przysłowiowego 1 grosza.

Nie, nie kolego dariiku… Jakby on mówił, że doznał obrażeń to ok, ale zasugerowano mu, że warto iść do lejarza i w razie czego wydoić, czyli załatwić se papiery na odszkodowanie. To dwie różne rzeczy. 1 grosz? no no… Tylko tak Ci się wydaje, że jeden, poza tym nie ma zamiaru nawet pół grosza płacić na oszustów, a takich jest mnóstwo. Jak ktoś doznał obrażeń, to ok, ale jak ktoś wykorzystuje sytuację i choc nic mu nie jest załatwia lewe papiery, żeby wydoić ubezpieczyciela to won!

- - - Updated - - -

Dupcą to tylko ci, co polują na dzwony, lub sami je pozorują. Na odszkodowaniu wychodzi się na plus, gdy się jezdzi gruzem o niskiej wartości, bo można naprawić najtanszym kosztem na uzywanych czesciach, zgarniajac kase jak za nowe, bo jak byś nie naprawił to wartość handlowa praktycznie się nie zmienia. Dla nowego, drogiego auta, wypadkowość wiaze sie ze znacznym spadkiem wartości. A i tak mówimy tu tylko o kwestiach materialnych. A ile człowiek czasu i nerwów stracił, albo może trwałych uszkodzeń ciała nie doznał, ale ból karku przez kilka dni, albo siniaki na klatce piersiowej po pasach? i nie ma, że "oj to tylko pierdoły". To jest czyjś czas i samopoczucie. Niektórzy swój czas i samopoczucie bardzo szanują. Nie ma co sobie ubezpieczalni żałować.

Przecież ja też o tym piszę. Ale on nie zgłaszał obrażeń i został wysłany do lekarza, bo a nuż...

- - - Updated - - -

Niech się nie zastanawia, tylko wezwie ubezpieczyciela do zapłaty. Jeżeli to nic nie da, to niech idzie z tym do sądu.

Ale właśnie dlaczego ona się leczy prywatnie i za własne pieniądze? Ubezpieczenia nie było?

- - - Updated - - -

Ja miałem dwa lata temu przygodę - co prawda nie z Alfą, a z BMW.
Obdrapany zderzak i czujniki parkowania wpadły do środka, ale działały bo piszczały.
Przyjechał rzeczoznawca sprawcy. Wycena: około 500zł, bo zderzak wystarczy pomalować, a czujniki się wyciągnie.
Dobra Elo.
Samochód do ASO na naprawę bezgotówkową.
Auto zastępcze Mini Cooper S na tydzień.
Faktura przy odbiorze na 8.5k PLN !!
Nowy zderzak + wszytkie mocowania + wszystkie nowe czujniki + malowanie klapy bo zderzak porysował jak się podniósł
Z mojej strony totalnie bezobsługowa usługa - zgłosiłem szkodę w TU sprawcy, zaprowadziłem auto do ASO, dostałem zastępcze, a po tygodniu odebrałem swoje. ASO załatwiło wszystko i tak ta procedura się powinna odbywać. Nie wiem ile musiałbym zarobić na tej szkodzie, żeby samemu szukać części, samemu szukać auta zastępczego, samemu szukać lakiernika, który zrobi to dobrze, czekać na termin u niego i jeszcze bawić się w papierologie i pisać odwołania, żeby wypłacili mi tyle ile trzeba. Albo jeszcze szukać firmy, która wyciska odszkodowania i się z nimi dzielić.
Nie zawsze pieniądze są najważniejsze, a spokój i wygoda. I nie obchodzą mnie składki innych w tym momencie - to on we mnie uderzył a nie ja w niego.

i w sumie ubezpieczyciel sprawcy chyba nie robił problemów z kosztem naprawy, ale sie przypierdolił do samochodu zastępczego. Czemu taki, a nie inny. Czemu taki drogi jak u nich taniej. I czy se nie mogłem od starych samochodu pożyczyć. Potem mnie ciągali po sądach, żebym się tłumaczył. A koszt auta zastępczego to był chyba 1000zł.

Ale to jest oczywiste jest, że jak jest szkoda, to się ją naprawia z ubezpieczenia sprawcy.
 
Może ładniej by to wyglądało, gdybym napisał to samodzielnie, ale po co drugi raz odkrywać Amerykę?
"Sąd Najwyższy wielokrotnie w swoich orzeczeniach wypowiadał się przeciwko nakładaniu na poszkodowanego, obowiązku poszukiwania warsztatu naprawczego wykonującego usługę najtaniej, czy oferującego najtańsze części zamienne. Oczekiwanie że poszkodowany naprawi swój samochód w sposób możliwie najtańszy jest sprzeczne z regułą wyrażoną przepisie art. 361 k.c. (SN z dnia 25 kwietnia 2002 roku, I CKN 1466/99)"
"Okoliczność, iż pozwany oferował powodowi dokonanie naprawy za kwotę ustaloną w kosztorysie nie ma żadnego wpływu na zasadność domagania się przez powoda wypłaty odszkodowania w wysokości rzeczywiście poniesionej szkody, co już wskazano wyżej. Naprawa za kwotę oferowaną przez ubezpieczyciela zostałaby przy tym dokonana przy użyciu nieoryginalnych części zamiennych.(uchwała Sądu Najwyższego z dnia 12 kwietnia 2012 r. III CZP 80/11. OSNC 2012, nr 10, poz. 112; wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z dnia 18 sierpnia 2016 r. w sprawie III Ca 698/16).
To samo odnosi się do poniesionych przez poszkodowanego kosztów korzystania z samochodu zastępczego, holowania i zabezpieczenia uszkodzonego auta, badania technicznego po naprawie, czy nawet noclegu w hotelu (po zdarzeniu), jeśli zdarzenie nastąpiło z dala od miejsca zamieszkania. Koszty leczenia, rehabilitacji, dojazdy do placówek medycznych, utracone dochody (na L-4 nie dostajemy pełnej pensji), oraz wiele innych składników stanowią integralną część odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu. Zatem wszelkie zdrowotne następstwa zdarzenia należy zgłaszać i domagać się odszkodowania.

Po części się zgadzam, ale zobacz - gdybym na czas naprawy wynajął sobie m5, bo jest okazja pojeździć fajną furą na czyjś koszt i potem próbował pokryć to pieniędzmi ubezpieczyciela sprawcy. To oczywiście jaskrawy przykład, ale myślę, że właśnie takie przypadki reguluje ta ustawa.
Natomiast czym innym jest sytuacja, kiedy jako poszkodowany zgłaszam się do ASO z prośbą o naprawę uszkodzeń, ASO wydaje mi od ręki auto zastępcze tej samej klasy/wersji/mocy/wielkości co auto oddawane w ramach naprawy wyręczając mnie tym samym z wielu formalności i "umilając" całą procedurę - wtedy nie widzę konieczności szukania tańszego rozwiązania. Wiadomo, że ASO będzie miało wyższe ceny niż zaprzyjaźniona z TU wypożyczalnia. Ale pieniądze to nie wszystko ;)
 
Amortyzatory
Powrót
Góra