b.pawelek napisał:
hmm przezywam ta decyzje bardzo (pozbycie sie alfy jest dla mnie kwestia przede wszystkim emocji). Moje marzenia miałbym wymienić na coś co zawsze uwazałem ze największe motoryzacyjne zło (uważam tak dalej) i stanowi pozbawienie motoryzacji jakichkolwiek emocji na rzecz praktyczniosci. I wcale nie jest tak jak którys z kolegów napisał że fascynuja mnie niemieckie auta bo tak nie jest. Natomiast bede bronił ich wytrzymałości bo z doświadczenia widze ze idzie to na równi z brakiem jakiegokolwiek polotu. Co do auta pomine dyskusje na temat stanu zakupu bo nie mam juz na nie ochoty. Widze natomiast ze naprawy w alfie zaczynaja byc zamykającym sie kołem. Moj opis dotyczycy głównie zawieszenia (w zasadzie tylko). Ja wymieniam element. Potem kolejny i kolejny. A po jakims czasie ten pierwszy jest znów do wymiany. Bo jezeli chodzi o stan techniczny to mysle ze niewiele jest alf do tego stopnia dopieszczonych, w które została włozona taka ilosc pieniędzy, pracy, czasu i przede wszystkim serca
Hej
- czytając ten wątek jak tez inne miejsca gdzie wypowiadasz się odnoszę wrażenie że jestem trochę do ciebie podobny
Może moja rada ci się an nic nie przyda ALE....
Jeżdziłem Alfą 156- piekną- psującą się ale lubiłem bardzo ten samochód- lecz własnie koszty ekspluatacji były za wysokie, miałem dość naprawiania zawieszenia które i tak po miesiącu czy dwóch zaczynało skrzypieć! Zainwestowałem dużo w samochód, przeprowadziłem Face-lifting wersji z 1999 roku! sprzedałem go ze sporą stratą osobie, która tak jak ja pokochała ten samochod od razu ( pozdrawiam Krzysiek jeśli to przeczytasz )
W ramach szukania oszczędności- dołożyłem trochę pieniędzy do tego co uzyskałem z alfy i kupiłem- jak mi się wydawało IDEAŁ- Ford Mondeo- kombi bogata wersja DIESEL- wyprodukowany w belgii przywieziony z niemiec- cóż za 32 tys zl neimozna sie wiele spodziewac.
Jak się okazało- "miesiąc miodowy" trwał 7 dni - wtedy wyskoczył pierwszy błąd wtrysków... musiałem w samochodzie zmienić:
- hamulce ( tarcze i klocki)
- amortyzatory
- zaiweszenie tył
- kalibracja wtrysków
- regenerować wtryskiwacz
- porobić mnóstwo innych rzeczy...
Do tego doszło usuwanie uszkodzeń po poprzednim właścicielu ( woził psy...)
władowałem w ten samochód kupe pieniędzy... Zmieniłem sobie kierownicę, wnętrze itp- miało mi rekompensować to że t nie "alfa"
Dobijało mnie to że widzę klon swojego auta na każdym skrzyżowaniu...
Problemy z wtryskami narastały... bałem się jeżdzić samochodem- okazało się że moge tankowac tylko na jednej stacji bo inne kończą się wizytą w serwisie diesla i płaceniu 250 zł za nowa kalibracje, kasowanie błedów itp...
Okazało się że tej kolumbryny nie mogę nigdzie w mieście zaparkowac, wszedzie wystaje jeszcze mi w nia uderzyli na parkingu...
Wku...łem się bardzo- sprzedałem ten samochód ( wczesniej pakując jakieś 1480 zł w nowy wtrysk i parę set zł w kolejne napraway )
i kupiłem znowu Alfę - bo nie było inne bardziej rozsądnego wybrou- wiedziałem co kupuje, nie powiniem mieć niespodzianek, wiem że muszę uważać na zawieszenie, rozrząd itp no i znowu kocham swój samochód
Także- kończąc- zanim puścisz swój samochód z ogromną strata miej na uwaddze to że to co kupisz może byc strzałem w kolano- bo każdy uzywany samochód to wydatki i nie ma samochodów oszczędnych i nie psujących się
( PS. chyba że planujesz kupić nowy smaochód - wtedy gratuluje i może to dobry wybór)