jak sprzedać alfe 156

  • Autor wątku Autor wątku b.pawelek
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
no cóz doświadczenia z innymi autami mam stad ze tymi mercami golfami itp jezdze na codzień bo takowe mam i to zadne swieze roczniki. Tak samo mercedes vaneo, w którym zacinaja sie notorycznie drzwi ale poza tym jest bajka i nic mu sie nie dzieje. Auto kupiłem w stanie technicznym dobrym z mocno dobitym zawieszeniem. Wszystko zrobiłem w nim co było na tamta chwile do zrobienia.

Co do mojego nasłuchiwania to zrozumiałbys gdybys cała pensje musiał naprawiac maglownice lub robic naprawy wachaczy za równowartośc prawie dwóch miesięcy mojej pracy. Po prostu na jazde alfa powoli przestaje mnie być stac. Kocham ten samochód i nie chce doprowadzić do sytuacji kiedy nie bedzie mnie stac na naprawy a auto bedzie niszczało.
 
:shock: szkoda kolego że chcesz sprzedać bo zawsze na forum mi się wydawałeś osobą który już marki nie zmieni...no nic powodzenia
 
b.pawelek napisał:
....Co do mojego nasłuchiwania to zrozumiałbys gdybys cała pensje musiał naprawiac maglownice lub robic naprawy wachaczy za równowartośc prawie dwóch miesięcy mojej pracy. Po prostu na jazde alfa powoli przestaje mnie być stac. Kocham ten samochód i nie chce doprowadzić do sytuacji kiedy nie bedzie mnie stac na naprawy a auto bedzie niszczało.
Człowieku kupiłeś tanio auto klasy średniej (myslę że w kiepskim stanie technicznym, bo cena zawsze odpowiada aktualnemu stanowi auta) i narzekasz że jego utrzymanie nie jest na poziomie malucha. Zawsze powtarzam że nie sztuką jest kupić samochód nawet luksusowy - sztuką jest go później utrzymać...
 
Kosiar napisał:
:shock: szkoda kolego że chcesz sprzedać bo zawsze na forum mi się wydawałeś osobą który już marki nie zmieni

posiadanie samochodu to nie jest tania sprawa,mowie tu o wszystkich autach,bez wyjatkow bo nawet jesli ktos posiada fiata 126p. to tez ma ogromne wydatki w stosunku do swojego portfela.bo zakladam ze 126p jezdza ludzie mniej zamozni.oczywiscie nikogo nie chce tym faktem obrazic.
 
b.pawelek napisał:
....Co do mojego nasłuchiwania to zrozumiałbys gdybys cała pensje musiał naprawiac maglownice lub robic naprawy wachaczy za równowartośc prawie dwóch miesięcy mojej pracy. Po prostu na jazde alfa powoli przestaje mnie być stac. Kocham ten samochód i nie chce doprowadzić do sytuacji kiedy nie bedzie mnie stac na naprawy a auto bedzie niszczało.
Człowieku kupiłeś tanio auto klasy średniej (myslę że w kiepskim stanie technicznym, bo cena zawsze odpowiada aktualnemu stanowi auta) i narzekasz że jego utrzymanie nie jest na poziomie malucha. Zawsze powtarzam że nie sztuką jest kupić samochód nawet luksusowy - sztuką jest go później utrzymać...
 
b.pawelek napisał:
....Co do mojego nasłuchiwania to zrozumiałbys gdybys cała pensje musiał naprawiac maglownice lub robic naprawy wachaczy za równowartośc prawie dwóch miesięcy mojej pracy. Po prostu na jazde alfa powoli przestaje mnie być stac. Kocham ten samochód i nie chce doprowadzić do sytuacji kiedy nie bedzie mnie stac na naprawy a auto bedzie niszczało.
Człowieku kupiłeś tanio auto klasy średniej (myslę że w kiepskim stanie technicznym, bo cena zawsze odpowiada aktualnemu stanowi auta) i narzekasz że jego utrzymanie nie jest na poziomie malucha. Zawsze powtarzam że nie sztuką jest kupić samochód nawet luksusowy - sztuką jest go później utrzymać...
 
b.pawelek napisał:
....Co do mojego nasłuchiwania to zrozumiałbys gdybys cała pensje musiał naprawiac maglownice lub robic naprawy wachaczy za równowartośc prawie dwóch miesięcy mojej pracy. Po prostu na jazde alfa powoli przestaje mnie być stac. Kocham ten samochód i nie chce doprowadzić do sytuacji kiedy nie bedzie mnie stac na naprawy a auto bedzie niszczało.
Człowieku kupiłeś tanio auto klasy średniej (myslę że w kiepskim stanie technicznym, bo cena zawsze odpowiada aktualnemu stanowi auta) i narzekasz że jego utrzymanie nie jest na poziomie malucha. Zawsze powtarzam że nie sztuką jest kupić samochód nawet luksusowy - sztuką jest go później utrzymać...
 
A swoja droga zastanowiles sie jaki chcesz samochod nastepny,ktory by nie doprowadzał cie do bankructwa jak twoja "zadbana" ar 156? :roll: tak pytam z ciekawosci.
 
Korczu napisał:
A swoja droga zastanowiles sie jaki chcesz samochod nastepny,ktory by nie doprowadzał cie do bankructwa jak twoja "zadbana" ar 156? :roll: tak pytam z ciekawosci.

z tego co czytam o zachwytach b.pawelka nad niemiecką myślą techniczną to pewnie będzie jakiś merc lub inny pancerwagon ;)
Ale jak już pisałem "tanie mięso psy jedzą" i nie ważne czy to będzie włoski,niemiecki,francuzki czy japoński złom to także będzie to studnia bez dna :)
 
hmm przezywam ta decyzje bardzo (pozbycie sie alfy jest dla mnie kwestia przede wszystkim emocji). Moje marzenia miałbym wymienić na coś co zawsze uwazałem ze największe motoryzacyjne zło (uważam tak dalej) i stanowi pozbawienie motoryzacji jakichkolwiek emocji na rzecz praktyczniosci. I wcale nie jest tak jak którys z kolegów napisał że fascynuja mnie niemieckie auta bo tak nie jest. Natomiast bede bronił ich wytrzymałości bo z doświadczenia widze ze idzie to na równi z brakiem jakiegokolwiek polotu. Co do auta pomine dyskusje na temat stanu zakupu bo nie mam juz na nie ochoty. Widze natomiast ze naprawy w alfie zaczynaja byc zamykającym sie kołem. Moj opis dotyczycy głównie zawieszenia (w zasadzie tylko). Ja wymieniam element. Potem kolejny i kolejny. A po jakims czasie ten pierwszy jest znów do wymiany. Bo jezeli chodzi o stan techniczny to mysle ze niewiele jest alf do tego stopnia dopieszczonych, w które została włozona taka ilosc pieniędzy, pracy, czasu i przede wszystkim serca
 
Dajcie chłopakowi spokój, sprzedaje bo musi. Decyzja podyktowana rozsądkiem. Wróćmy do głównej kwestii: jak sprzedać AR 156:
- cena, wychodzi na to że nie powinna być za niska, bo ludzie pomyślą że mina
- auto zadbane to czyste auto, niech ktoś kto wsiądzie poczuje się wyjątkowo, oczywiście bez przesady, żeby się środek czyszczący spod maski nie wylewał a kokpit nie kleił od oleju
- napisz że auto zadbane i możesz spokojnie podjechać z kupującym do dowolnego diagnosty/warsztatu

i powodzenia, kiedyś do AR wrócisz :wink:
 
b.pawelek napisał:
hmm przezywam ta decyzje bardzo (pozbycie sie alfy jest dla mnie kwestia przede wszystkim emocji). Moje marzenia miałbym wymienić na coś co zawsze uwazałem ze największe motoryzacyjne zło (uważam tak dalej) i stanowi pozbawienie motoryzacji jakichkolwiek emocji na rzecz praktyczniosci. I wcale nie jest tak jak którys z kolegów napisał że fascynuja mnie niemieckie auta bo tak nie jest. Natomiast bede bronił ich wytrzymałości bo z doświadczenia widze ze idzie to na równi z brakiem jakiegokolwiek polotu. Co do auta pomine dyskusje na temat stanu zakupu bo nie mam juz na nie ochoty. Widze natomiast ze naprawy w alfie zaczynaja byc zamykającym sie kołem. Moj opis dotyczycy głównie zawieszenia (w zasadzie tylko). Ja wymieniam element. Potem kolejny i kolejny. A po jakims czasie ten pierwszy jest znów do wymiany. Bo jezeli chodzi o stan techniczny to mysle ze niewiele jest alf do tego stopnia dopieszczonych, w które została włozona taka ilosc pieniędzy, pracy, czasu i przede wszystkim serca

Hej
- czytając ten wątek jak tez inne miejsca gdzie wypowiadasz się odnoszę wrażenie że jestem trochę do ciebie podobny :)

Może moja rada ci się an nic nie przyda ALE.... ;)

Jeżdziłem Alfą 156- piekną- psującą się ale lubiłem bardzo ten samochód- lecz własnie koszty ekspluatacji były za wysokie, miałem dość naprawiania zawieszenia które i tak po miesiącu czy dwóch zaczynało skrzypieć! Zainwestowałem dużo w samochód, przeprowadziłem Face-lifting wersji z 1999 roku! sprzedałem go ze sporą stratą osobie, która tak jak ja pokochała ten samochod od razu ( pozdrawiam Krzysiek jeśli to przeczytasz )

W ramach szukania oszczędności- dołożyłem trochę pieniędzy do tego co uzyskałem z alfy i kupiłem- jak mi się wydawało IDEAŁ- Ford Mondeo- kombi bogata wersja DIESEL- wyprodukowany w belgii przywieziony z niemiec- cóż za 32 tys zl neimozna sie wiele spodziewac.

Jak się okazało- "miesiąc miodowy" trwał 7 dni - wtedy wyskoczył pierwszy błąd wtrysków... musiałem w samochodzie zmienić:
- hamulce ( tarcze i klocki)
- amortyzatory
- zaiweszenie tył
- kalibracja wtrysków
- regenerować wtryskiwacz
- porobić mnóstwo innych rzeczy...

Do tego doszło usuwanie uszkodzeń po poprzednim właścicielu ( woził psy...)
władowałem w ten samochód kupe pieniędzy... Zmieniłem sobie kierownicę, wnętrze itp- miało mi rekompensować to że t nie "alfa"

Dobijało mnie to że widzę klon swojego auta na każdym skrzyżowaniu...
Problemy z wtryskami narastały... bałem się jeżdzić samochodem- okazało się że moge tankowac tylko na jednej stacji bo inne kończą się wizytą w serwisie diesla i płaceniu 250 zł za nowa kalibracje, kasowanie błedów itp...

Okazało się że tej kolumbryny nie mogę nigdzie w mieście zaparkowac, wszedzie wystaje jeszcze mi w nia uderzyli na parkingu...

Wku...łem się bardzo- sprzedałem ten samochód ( wczesniej pakując jakieś 1480 zł w nowy wtrysk i parę set zł w kolejne napraway )

i kupiłem znowu Alfę - bo nie było inne bardziej rozsądnego wybrou- wiedziałem co kupuje, nie powiniem mieć niespodzianek, wiem że muszę uważać na zawieszenie, rozrząd itp no i znowu kocham swój samochód ;)

Także- kończąc- zanim puścisz swój samochód z ogromną strata miej na uwaddze to że to co kupisz może byc strzałem w kolano- bo każdy uzywany samochód to wydatki i nie ma samochodów oszczędnych i nie psujących się ;)

( PS. chyba że planujesz kupić nowy smaochód - wtedy gratuluje i może to dobry wybór)
 
ja równiez mam nadzieje wróce. Ogolnie mysle ze wystawie auto w necie zeby sobie na jakims otomoto postało i bede spokojnie czekał. Zastosuje sie do rady kolegów i zrobie zdjecie tak zeby było widac naklejke alfaholików:)
Czy takie rzeczy jak np stożki i powinienenm wywalić?? Wydechu niestety nie wymontuje a szkoda.
 
Widzisz kolego ty bawiłeś się w pseudomodyfikacje swojej alfy (po jaką cholerę był ci stożek), a jak robiłes remont zawieszenia to po kawałku zamiast kompleksowo - nic dziwnego że było ono non stop uszkodzone i zawsze, któryś element był uszkodzony.
 
Maciek-156 napisał:
Widzisz kolego ty bawiłeś się w pseudomodyfikacje swojej alfy (po jaką cholerę był ci stożek), a jak robiłes remont zawieszenia to po kawałku zamiast kompleksowo - nic dziwnego że było ono non stop uszkodzone i zawsze, któryś element był uszkodzony.
Bo nie każdego stać na kompleksową wymianę zawieszenia, czyli wahacze+amorki przód+tył. A stożek można sobie w garażu zrobić za 110zł~200zł.
 
ozzy napisał:
Maciek-156 napisał:
Widzisz kolego ty bawiłeś się w pseudomodyfikacje swojej alfy (po jaką cholerę był ci stożek), a jak robiłes remont zawieszenia to po kawałku zamiast kompleksowo - nic dziwnego że było ono non stop uszkodzone i zawsze, któryś element był uszkodzony.
Bo nie każdego stać na kompleksową wymianę zawieszenia, czyli wahacze+amorki przód+tył. A stożek można sobie w garażu zrobić za 110zł~200zł.

no kolega ozzy nie mógł tego trafniej ujac. Naprawiałem co sie dało a dolot zrobiłem w całości sam. Głównie wg instrukcji z alfaclubu i info z zagranicznych forów od ludzi którzy nmieli pieniądze i mozliwosci hamowania swoich aut. Natomiast niczego to nie wnosi w odpowiedz na moje pytanie
 
Warto napisać że zdjęcia lepszej jakości możesz na email wysłać.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Amortyzatory
Powrót
Góra