bimski napisał:
Mam od sierpnia bmw z roku 2000, 160tys km przebiegu. Od tamtej pory wymieniłem jedynie łącznik stabilizatora z przodu. Czeka mnie pewnie wymiana zawieszenia niebawem (z przodu coś stuka, z tyłu poskrzypuje) i najwyższy czas wymienic olej. Ostatnio rozerwało mi wentylator od chłodnicy, pojęcia nie mam czemu (najprawdopodobniej wisko do wymiany - swoją drogą kretyński moim zdaniem pomysł). To by było na tyle przez cały ten czas. Kompletnie nic się z tym samochodem nie dzieje. Jest wygodny (aż za bardzo), dośc szybki i ekonomiczny. Rozrządu wymieniac nie trzeba, drogi trzyma się dobrze jak na taki tapczan.
Sorki , ale widzę tu gorszą schizę niż u prezydenta
Od sierpnia wymieniłeś łącznik, w zawieszeniu coś stuka i puka, rozerwał się wentylator od chłodznicy - i Ty piszesz że z samochodem kompletnie nic się nie dzieje?
Mam wrażenie, że nie wiesz co znaczy takie określenie 'nic sie nie dzieje z samochodem'.
To co powiesz na przebieg 200000 i w tym okresie wymiana klocków 2 razy i jeden raz wymiana paska rozrządu?
I przy okazji - kupiłeś to auto od sąsiada, który miał je od nowości, czy sprowadzone z zachodu?
Bo jeżeli sprowadzony, to przy takim silniku jaki Ty masz i przy tej dacie produkcji, to spokojnie stawiam na przebieg ponad 300000.
Argument - książka serwisowa,pieczątki itd - zapominamy - na allegro są książki a pieczątka kosztuje 15zł.
Jeżeli auto masz od znajomego, który go ma od nowości - gratuluję zakupu. Fajne autka.
Maciek-156 napisał:
Chłopaczku jeszcze musisz się wiele w życiu nauczyć - chcesz się licytować sytuacją życiową to proszę jak kupiłem pierwszy samochód w stanie wojennym to jadłem ziemniaki w mundurkach, a na chleb musiałem pożyczyć bo do 1-go było jeszcze kilka dni - tak się kiedyś kupowało samochody "sercem"
Stan wojenny trwał od grudnia 1981 do lipca 1983.
Podajesz, że masz 41 lat.
Dzis mamy 2008 rok.
Zakładam, że kupowałeś ów swój pierwszy samochód w ostatnich dniach stanu wojennego.
Czyli 25 lat temu.
Czyli kupowałeś go mając 16 lat.
Ciężko.
Ciężko podpisać umowę z małolatem.
Ale rozumiem, na kartę rowerową lub na legitymację szkolną. Chyba, że byłeś bardzo dzielny i wyrobiłes sobie dowód tymczasowy.
Jestem deczko starszy, i nie bardzo pamiętam, by ludzie wsuwali gotowane ziemniaki z solą, bo nie było co do gara włożyć. W kazdym bądź razie było tak, ze kto chciał pracować w swoim zawodzie to miał robotę. I nie były to złe pieniądze.
Ale widać, nie znałem wszystkich okoliczności.
Podziwiam samozaparcie - głodować i kupować auto.
Zwłaszcza, że wówczas do wyboru były syreny,maluchy,125, no i mirafiori czy 132. Można tez było trafić 127 i garbusa.
I kilka innych, do zliczenia na palcach jednej ręki.
To tylko taka dygresja.
Wykopałem wątek bo muszę zamienić moja 3d na 4d lub 5d i trafiłem na tą dyskusję. Przeczytałem wszystko i coraz bardziej przekonuję się do poglądu, że ar to jakaś marka ortodoksyjna. I to w negatywnym tego słowa znaczeniu.