2. Benzynowy silnik tylko z automatem. Tym sposobem unicestwili Mito.
[...]
Alfa powinna być analogowa. Samochód dla kierowcy. Z konsolą centralą skierowaną do kierowcy. Z Alfatexem. Ze skrzynią manualną. Z analogowymi zegarami. Z napisem Aqua.
Powinni cały czas puszczać tą zagraniczną reklamę z samochodem autonomicznym.
I być ostatnim samochodem dla kierowcy.
Zgadzam się.
Mam straszny żal za brak manuala. Zrobiłem Żulem w autmacie już łącznie kilka tysięcy km, i jasne, jest wygodnie, ale kurcze, ile razy wsiadam do Julki w manualu to cieszę się, że mogę powajchować sobie biegami. I jakoś mnie to nie męczy. Rozumiem, że musi być opcja AT8, dla wielu osób to istotna opcja, ale jestem pewny, że są też tacy, który chcą manual. Nie każdy jeździ na taryfie przez 10h dziennie po Warszawie, z czego połowę w korkach...
Poza tym, nie wyobrażam sobie, żeby robić zegary LED. Bo co, co to dokładnie daje? One są tańsze, to ich jedyny plus. W imię czego rezygnować z analogowych, które są swojego rodzaju luksusem powoli. Alfa powinna być analogowa. Już nie wspomnę jak wujowy jest nasz cyfrowy wskaźnik poziomu paliwa. Bo jest. Jakbym mógł dopłacić za 100% analogowe wskaźniki to chyba bym w granicach kilku tysięcy to zrobił.
Sporo z wymienianych w tym wątku dodatków uczyniłoby (w moim odczuciu) z Giulii UFO. Trochę w duchu "zebrać wszystkie opcje konkurencji i dodać do Alfy", a przecież nikt tak nie robi. Nie ma samochodów, które mają wszystkie opcje konkurencji, bo byłyby takimi workami na śmieci. Z 50-poziomami menu i przyciskami rodem z Civica 2 generacje temu (USS Enterprise).
I czy naprawdę komuś brakuje automatycznego parkowania w Giulii? Ale żeby parkować automatycznie, czy żeby to odhaczyć na liście przy porównaniu z Paskiem? Przypomina mi to znajomego, który mi chciał zaimponować bajerami w Tiguanie (w Comfortlinie...). Właśnie brak nawigacji, ale jest Car Play... Ale google maps na nim nie działa. Dalej było tylko lepiej.
I tak to co tu napiszemy nie ma znaczenia dla Włochów, ale ja nie chciałbym, aby Alfy miały wszystkie możliwe bajery z Kii, Hjundaja, Bety, Merca, Ałdi, Wieśwagena i jeszcze paru innych. Krew mnie do dziś zalewa na wspomnienie automatycznego elektrycznego ręcznego w Golfie VII, który działał 10x gorzej niż w Żulii.
Przepraszam za nieco kanciastą wypowiedź, ale zgadzam się z przedmówcą - to musi być samochód dla kierowcy. To nie jest limuzyna dla prezesa, z 4 strefową klimą i składanym fotelem przednim pasażera. To nie ta grupa. To samochód, który się samemu prowadzi. A kierowca powinien się zająć kierowaniem, a nie pykaniem masaży, przełączaniem dekoracji zegarów LED, czy zabawą kolorkami oświetlenia klamek, bo dziś blondynka to może błękitne, a jutro brunetka to będzie pasować czerwone. Powinien za to zająć się zmianą biegów. Albo parkowaniem. To nie o to chodzi, żeby mieć wyposażenie na poziomie Łady 30 lat temu, ale też nie zrobić z tego gadżetowozu.
Czy taka będzie - pewnie nie, bo decyduje sukces komercyjny. (Zabijcie mnie, nie wiem co ludzi ciągnie do LEDowych zegarów, albo automatycznego parkowania). Ale jednak mam nadzieję, że duch w narodzie nie zginie całkiem i coś pozostanie z prawdziwej, mechaniczno-analogowej motoryzacji. Bez nadmiaru gadżetów.