[159] Byla sobie Alfa ....

Problem widac polega na tym, ze nie dopilnowalem i to moja wina
Zartuje oczywiscie ale tak sie czuje - nie przypilnowalem Viamotu bo wydawalo sie, ze pomiary robili (zapewniali mnie o tym) ale jak widac klamali. Jakbym byl bardziej podejzliwy to pewnie bym kazal sobie wyniki pokazac ale stwierdzilem, ze nie ma po co. Glupi bylem ....
Twojej winy zupełnie nie upatruję. Niestety masz problem i to nie lada.
Za dużo kasy poszło w auto by teraz ot tak sobie uznano jego niezdatność do ruchu, a tym samym kasację.
Musisz zasięgnąć opinii specjalistów w zakresie rzeczoznawstwa i prawa, by wiedzieć jak to najlepiej ugryźć.
Ciekaw jestem bardzo co zrobi Viamot. Jeśli doprowadzą auto do właściwego stanu naciągając ramę, a nie poinformują Cię o tym, tylko powiedzą, że ustawili geometrię i jest OK, to skąd będziesz wiedział, że auto było ciągnięte na płycie? Bo przecież to jest warunkiem jego kasacji.
Pozdrawiam.
- Rafał
 
Skad bede wiedzial czy to robili? Ano stad, ze nikt im za to nie zaplaci. Ciagniecie na plycie tanie nie jest, a do tego auto jest cale zmontowane wiec trzeba by go rozebrac do tej procedury.
PZU kasy na to nie da, ja nie dam - wiec oni w tym temacie nic nie zrobia ...
 
Wiesz - gdybym pierwszy raz w życiu miał do czynienia z takimi zjawiskami we Viamocie, to może bym się dziwił... Ty piszesz o niepomierzonej geometrii i odchyłkach, a inny klient po naprawie bezgotówkowej, przy której wymieniano mu przednią lampę ksenonową, na przeglądzie się dowiedział, że ma lampę do 159, ale w wersji angielskiej.
Sorry za offtop, ale w 159 w lampach jest przełącznik zmieniający układ świecenia z ruchu lewostronnego na prawostronny i odwrotnie, więc nie ma to znaczenia - chyba, że się mylę :)
 
Moim zdaniem, obecnie, jeśli chodzi o stronę prawną, to winny jest wyłącznie serwis - PZU dostało wycenę kosztów naprawy, zaakceptowało i w tym momencie, można powiedzieć, że jego rola się zakończyła - rola likwidatora firmy ubezpieczeniowej nie polega na wynajdywaniu ewentualnych usterek, ale na ich weryfikacji, jeśli serwis, po wstępnych oględzinach nie stwierdził innych uszkodzeń, to likwidator nie jest od tego, żeby je wynajdował. PZU mogłoby wystąpić przeciw serwisowi, jeśliby stwierdziłoby, że ten świadomie zaniżył koszty naprawy, żeby uciec przed szkodą całkowita, czyli działał na szkodę PZU - tyle strona prawna, natomiast w kwestii życiowej... oglądaliście program o tym jak kobieta wstawiła do autoryzowanego komisu BMW, samochód do sprzedania. po kilku miesiącach komis samochód sprzedał, ale... nie dostał kasy, ponieważ kupujący okazał się przekręciarzem, a więc komis poinformował właścicielkę, że skoro oni kasy nie dostali, to ona również jej od nich nie dostanie i niech sobie dochodzi należności od tego przekręciarza, któremu oni sprzedali samochód i zanim dostali pieniądze, wydali mu wszelkie dokumenty umożliwiające zarejestrowanie samochodu, co ten ochoczo uczynił... mało tego, dalej sprzedał ten samochód. Kobieta od kilku miesięcy mota się, a "komis udaje idiotę".
 
Sorry za offtop, ale w 159 w lampach jest przełącznik zmieniający układ świecenia z ruchu lewostronnego na prawostronny i odwrotnie, więc nie ma to znaczenia - chyba, że się mylę :)

Jest przełącznik, ale nim można zmienić tylko tyle, że masz "odcięcie" światła idące ukośnie, albo płasko. Nie da się zrobić z lampy na ruch lewostronny lampy do ruchu prawostronnego.
 
Dzis dzwonili z Viamotu i zamowili dodatkowe oględziny rzeczoznawcy z PZU. Ma byc jeszcze w tym tygodniu - jak tylko cos bede wiedzial wiecej po spotkaniu to napisze jak sprawa wyglada :)
 
Dzis dzwonili z Viamotu i zamowili dodatkowe oględziny rzeczoznawcy z PZU. Ma byc jeszcze w tym tygodniu - jak tylko cos bede wiedzial wiecej po spotkaniu to napisze jak sprawa wyglada :)

szczerze mówiąc to wątpię byś cokolwiek wskórał, auto dostało w lewy przód a poprzestawiany jest zarówno tył jak i prawa strona (zapewne tyłu nawet nie ruszali). Nie żebym Ci źle życzył, wręcz przeciwnie, ale realnie patrząc nie ma za bardzo przesłanek do weryfikacji kosztów naprawy.
 
nie tłumaczę Viamotu bo ich nie znam, ale przypadek z lampą ksenonową mógł być równie taki że niektóre reflektory soczewkowe posiadają zmienną przysłonę która przestawiona w drugą stronę daje bądź snop światła angielski bądź europejski, nie wiem czy lampa xenonowa z 159 to posiada ale jeżeli tak to znaczy, że fabryka produkuje tylko jeden rodzaj lamp i po prostu chłopaki z viamotu zbłaźnili się tym, że tego nie sprawdzili.

Zbłaźnili się podwójnie. Po pierwsze - zamówili lampę na rynek brytyjski - ktoś nie sprawdził, co wybiera z katalogu... Po drugie - OBOWIĄZKOWO po montażu nowej lampy musisz ustawić światła. Tylko debil nie zauważy podczas tej procedury (a musisz do tego użyć specjalnej maszyny), że odcięcie światła jest w drugą stronę. Podejrzewam, że nikt nie zadał sobie nawet trudu regulacji świateł. Jest to o tyle karygodne, że mówimy o światłach ksenonowych - a więc świecących dość mocno. Montując reflektor przeznaczony na rynek z ruchem lewostronnym do auta europejskiego masz efekt taki, że mocno oślepiasz jadących z naprzeciwka - bo zamiast oświetlenia prawej strony drogi masz oświetloną lewą - czyli dajesz równo po oczach jadącym z naprzeciwka.

- - - Updated - - -

szczerze mówiąc to wątpię byś cokolwiek wskórał, auto dostało w lewy przód a poprzestawiany jest zarówno tył jak i prawa strona (zapewne tyłu nawet nie ruszali). Nie żebym Ci źle życzył, wręcz przeciwnie, ale realnie patrząc nie ma za bardzo przesłanek do weryfikacji kosztów naprawy.

Tył jest przestawiony tak, że spokojnie geometrią wszystkie parametry wyrównasz. Tyle, że moim zdaniem on jest przestawiony po to, żeby auto jechało prosto.

- - - Updated - - -

Dzis dzwonili z Viamotu i zamowili dodatkowe oględziny rzeczoznawcy z PZU. Ma byc jeszcze w tym tygodniu - jak tylko cos bede wiedzial wiecej po spotkaniu to napisze jak sprawa wyglada :)

No i będą jaja, jak PZU orzeknie, że szkoda jednak jest całkowita... Auto naprawione, pieniądze wypłacone i stoi przed państwem piękny wrak, z którym nie wiadomo co dalej robić - bo PZU złotówki do tego nie dołoży, Viamot pieniądze skasował, więc będą się migali, a firma leasingowa nie może dać do dalszej eksploatacji samochodu, który miał szkodę całkowitą.

- - - Updated - - -

Dokładnie jest jak napisałeś, nawet w instrukcji jest opis i u mnie tak jest.

Tak, tylko że ta przesłona niweluje odcięcie światła, oświetlające pobocze, w ogóle. Czyli albo masz odcięcie z oświetleniem prawego pobocza, albo światło świeci po prostu "płasko". Wtedy nie oślepiasz, ale i nie masz pełnowartościowego reflektora - bo na przeglądzie taki reflektor nie zostanie zakwalifikowany jako "sprawny".
 
Tył jest przestawiony tak, że spokojnie geometrią wszystkie parametry wyrównasz. Tyle, że moim zdaniem on jest przestawiony po to, żeby auto jechało prosto.

tył powinno się dać ustawić, choć czasem może zabraknąć regulacji, mam bezwypadek a minimalnie u mnie zabrakło.
Zwróc uwagę na to, że auto musi być właściwie obciążone do pomiarów, zarówno zbieżność jak i kąty z tyłu zmieniają się wraz z nim.
Z przodu zastanawia mnie to, że prawa strona prawdopodobnie nietknięta ma gorsze parametry niż lewa. Prawdę mówiąc niewielka jest na to szansa, ale jeśli jesteś przekonany że wcześniej parametry były ok to trzeba zrobić pomiary na płycie czy przypadkiem przód nie przesunął się delikatnie na podłużnicach albo saniach.
 
Dzieki wam wszystkim za wsparcie. Zobaczymy jak to bedzie.
Co do tylu to z wydruku jaki dostałem wynika, ze ustawili i tył jest w normie.
Co do przodu to dalej jest pochylenie kół za duze i kat wyprzedzenia na zwrotnicy tez nie trzyma normy. Czy wystarczy wymienic cos z zawieszenia czy tez cos z karoseria - tego nie wiem ale muszą to ustalic.
Auto ma mniejszy kat wyprzedzenia z prawej najprawdopodobniej dlatego, ze po uderzeniu w tramwaj wskoczyło na chodnik gdzie byl dość wysoki krawężnik. I pierwsza zaatakowała go prawa strona dlatego jest bardziej cofnięta.
Co do PZU to sprawa nie tak trudna. Kasy chyba Viamot jeszcze nie dostał więc dodatkowe oględziny i ewentualna szkoda całkowita spowoduje, ze PZU przejmie naprawione auto, a Viamot nic nie dostanie. I dlatego wczesniej na sile chcieli mi auto oddać.
Jesli chodzi o to czy wczesniej auto miało dobre czy zle parametry to mnie kompletnie nie obchodzi. Auto (jest na gwarancji) przewiozlem od razu po kolizji do Viamotu i dałem im zimowe koła aby sprawdzili geometrie, o czym mnie zapewniali, ze zrobili. I wtedy dokładnie wiedzieli, ze cos jest nie tak. Ale woleli naprawiać. Na szczęście maja wszystkie badania i jutro zamierzam przy rzeczoznawcy zapoznać sie z nimi. Jak były tak samo zle jak teraz to maja przerabane. :)
Bo jak nie sprawdzili to dlaczego nie wykonano podstawowego badania, a jak sprawdzili i wyszło zle to dlaczego ukryli ta informacje i nie sprawdzili co jest przyczyna złych pomiarów. I tak zle i tak niedobrze dla nich.
 
Ostatnia edycja:
No i będą jaja, jak PZU orzeknie, że szkoda jednak jest całkowita... Auto naprawione, pieniądze wypłacone i stoi przed państwem piękny wrak, z którym nie wiadomo co dalej robić - bo PZU złotówki do tego nie dołoży, Viamot pieniądze skasował, więc będą się migali, a firma leasingowa nie może dać do dalszej eksploatacji samochodu, który miał szkodę całkowitą.
Beknąć za ten pat powinien ten, który podpisał papier, że auto nadaje się do naprawy, czyli rzeczoznawca ubezpieczyciela, a z drugiej strony Viamot też nie lepszy bo tego nie zakwestionował...
Pozdrawiam.
- Rafał
 
Co do przodu to dalej jest pochylenie kół za duze i kat wyprzedzenia na zwrotnicy tez nie trzyma normy. Czy wystarczy wymienic cos z zawieszenia czy tez cos z karoseria - tego nie wiem ale muszą to ustalic.

I oby tak było że zmienią jakieś elementy zawieszenia i będzię ok , najlepsza opcja by to była , oby nic poważniejszego , nie ma co znowu pisać czarnych scenariuszy odrazu.
 
Beknąć za ten pat powinien ten, który podpisał papier, że auto nadaje się do naprawy, czyli rzeczoznawca ubezpieczyciela, a z drugiej strony Viamot też nie lepszy bo tego nie zakwestionował...
Pozdrawiam.
- Rafał
Alces, całkowicie odwróciłeś role, rzeczoznawca/likwidator ubezpieczyciela robi oględziny stanu samochodu, który widzi, zawsze w ocenie wpisuje klauzulę, że gdyby zakres naprawy się zmienił w miarę prac rozbiórkowo/diagnostycznych, konieczna będzie dodatkowa ocena. Po tym rzeczoznawca sporządza kosztorys naprawy i weryfikuje go z kosztorysem sporządzonym przez serwis, jeśli ten, zakładający "przywrócenie auta do stanu sprzed wypadku", nie przekracza granicy szkody całkowitej, ubezpieczyciel zatwierdza kosztorys.
 
sęk w tym ,że auta wcale nie musiał oglądać jakis rzeczoznawca...Są firmy, które maja podpisane umowy z ubezpieczyćielami ( np.ta w której pracuję), że oględziny i wycenę przeprowadza pracownik blacharni...Potem przesyła kosztorys do ubezpieczalni, która to weryfikuje na podstawie zdjęć (sic!). Tak mogło być w tym przypadku...
 
sęk w tym ,że auta wcale nie musiał oglądać jakis rzeczoznawca...Są firmy, które maja podpisane umowy z ubezpieczyćielami ( np.ta w której pracuję), że oględziny i wycenę przeprowadza pracownik blacharni...Potem przesyła kosztorys do ubezpieczalni, która to weryfikuje na podstawie zdjęć (sic!). Tak mogło być w tym przypadku...
Jest dokładnie tak, jak piszesz, rzeczoznawca/likwidator nie musi być przecież pracownikiem ubezpieczyciela, ale świadczyć na jego rzecz usługi, a to oznacza, że na podstawie umowy podejmuje decyzję z upoważnienia i w umieniu ubezpieczyciela, czyli jeśli sporządził takowy kosztorys i nie przewyższał on bariery szkody całkowitej, to oznacza, że serwis podjął sie wykonania naprawy w określonych kosztach.
 
Wszyscy macie racje tylko w tym przypadku wychodzi na to, ze wycene zanizono po to, aby auto na sile naprawic. Zobaczymy co ustala dodatkowe ogledziny bo wyprzec sie tego, ze auto ma geometrie poza norma, nie moga. Sami to zreszta stwierdzili na swoim sprzecie do pomiarow.
 
Wszyscy macie racje tylko w tym przypadku wychodzi na to, ze wycene zanizono po to, aby auto na sile naprawic.
Dokładnie, tyle tylko, że interes w tym miał wyłącznie serwis, natomiast ubezpieczyciel wręcz przeciwnie, co może spowodować dla serwisu dodatkowe problemy ze strony ubezpieczyciela.
 
Dokładnie, tyle tylko, że interes w tym miał wyłącznie serwis, natomiast ubezpieczyciel wręcz przeciwnie, co może spowodować dla serwisu dodatkowe problemy ze strony ubezpieczyciela.
A tym, ze Viamot bedzie mial z tego tytulu problem, to najmniej sie przejmuje. Jak przekombinowali i chcieli sie nachapać to teraz niech z tego g... sami wychodza. :D
 
A tym, ze Viamot bedzie mial z tego tytulu problem, to najmniej sie przejmuje. Jak przekombinowali i chcieli sie nachapać to teraz niech z tego g... sami wychodza. :D
Racja, we wcześniejszym swoim wpisie, chodziło mi o to, że być może będziesz miał sprzymierzeńca w dochodzeniu swego i jeśli serwis nie będzie chciał sprawy załatwić polubownie, co znaczy chyba jedynie, że zakupią nowy samochód, to sprawa trafi do sądu - o wynik byłbym spokojny, tyle tylko, że to trochę potrwa.
Serwis poszedł po prostu po bandzie, bo jeśli jest tak, że samochód trzeba ciągnąć, to, tak jak pisałeś, tracisz gwarancję, czyli serwis może naprawić samochód tracąc gwarancję, ale doprowadzając go do sprawności i np. sprzedać, ale dziwię się, że go po prostu nie "pociągnęli", doprowadzając auto do sprawności, nikogo o tym nie informując, bo wówczas nikt by o niczym nie wiedział.
 
Ostatnia edycja:
Nie pociagneli dlatego, ze to niemalo kosztuje, a wtedy zarobek bylby mniejszy (PZU by tego nie "zasponsorowalo") ... proste :)
 
Amortyzatory
Powrót
Góra