[159] Byla sobie Alfa ....

Nie pociagneli dlatego, ze to niemalo kosztuje, a wtedy zarobek bylby mniejszy (PZU by tego nie "zasponsorowalo") ... proste :)
Nie przesadzaj, co miałoby "niemało" kosztować, wstawienie samochodu na ramę i pociągniecie - max jedna dniówka, nawet jeśliby musieli szybę wycinać :)
 
Pamietaj, ze chciwosc zaslepia. :)
A poza tym sadzisz, ze to tania zabawa? Od 3 minuty:
 
tak czytam ten wątek od początku i dochodzę do wniosku że ten świat jednak schodzi na psy. Już naprawdę niewielu ludziom można ufać. Nie liczy się bezpieczeństwo osób które będą tym samochodem jeździły, tylko zarobiona kasa. Ktoś tu pisał że serwis weźmie sobie samochód, i go sprzeda jakiemuś naiwnemu który nie sprawdzi samochodu tak dokładnie jak Ty to zrobiłeś, bo jednak niewielu się zna aż tak na samochodach. Zresztą sam zobacz, gdybyś nie pojechał na hamownię to też byś nie wykrył tego defektu, a jeśli już to na pewno dopiero za jakiś czas kiedy byłoby już pozamiatane. Normalnie ręce opadają, kasa misiu kasa, jak mawiał pewien klasyk
frown.png

swoją drogą to pewnie teraz serwis będzie szedł w zaparte że wszystkich formalności dopełnili i będziesz się z nimi jeszcze długo bujał, choć całe szczęście samochód jest w leasingu więc było nie było masz potężnego sojusznika, na pewno jesteś w lepszej sytuacji niż przysłowiowy Kowalski, z którym taki serwis pewnie by już nawet nie gadał. Mało to o takich sprawach w TV programów można pooglądać.
Jeszcze raz powodzenia w walce z nieuczciwością
smile.png
no i mam nadzieję że potencjalny przyszły kupiec tego samochodu kiedyś w przyszłości odnajdzie ten wątek i się poważnie zastanowi zanim kupi taki samochód, bo cena będzie dobra.
 
Ostatnia edycja:
Ktoś tu pisał że serwis weźmie sobie samochód, i go sprzeda jakiemuś naiwnemu który nie sprawdzi samochodu tak dokładnie jak Ty to zrobiłeś, bo jednak niewielu się zna aż tak na samochodach.
Pewnie zbyt optymistycznie, żeby nie powiedzieć, naiwnie, napisałem o wariancie, w którym serwis samochód jednak doprowadzi do pełnej sprawności, za cenę utraty gwarancji, ale faktycznie nie wziąłem pod uwagę, że kupią i na taki jaki jest poszukają "jelenia", bo skoro raz poszli na taki numer, dlaczego nie mieliby spróbować ponownie.
 
ba, pewnie jeszcze dodadzą że samochód był od początku u nich serwisowany a poprzedni właściciel po prostu wymienił auto na nowszy model. Niewygodne fakty jak sądzę pominą. Mogę się założyć że ta alfa, jeśli rzeczywiście tak się skończy ta historia, znajdzie nowego kupca w kilka dni. W końcu sporo jest naiwnych którzy uważają że najlepiej kupić samochód od autoryzowanego dilera bo auto będzie niezawodne i sprawdzone, serwisowane w jednym miejscu i to w dodatku w ASO :)

Pewnie zbyt optymistycznie, żeby nie powiedzieć, naiwnie, napisałem o wariancie, w którym serwis samochód jednak doprowadzi do pełnej sprawności, za cenę utraty gwarancji, ale faktycznie nie wziąłem pod uwagę, że kupią i na taki jaki jest poszukają "jelenia", bo skoro raz poszli na taki numer, dlaczego nie mieliby spróbować ponownie.
 
tak czytam ten wątek od początku i dochodzę do wniosku że ten świat jednak schodzi na psy. Już naprawdę niewielu ludziom można ufać. Nie liczy się bezpieczeństwo osób które będą tym samochodem jeździły, tylko zarobiona kasa. Ktoś tu pisał że serwis weźmie sobie samochód, i go sprzeda jakiemuś naiwnemu który nie sprawdzi samochodu tak dokładnie jak Ty to zrobiłeś, bo jednak niewielu się zna aż tak na samochodach. Zresztą sam zobacz, gdybyś nie pojechał na hamownię to też byś nie wykrył tego defektu, a jeśli już to na pewno dopiero za jakiś czas kiedy byłoby już pozamiatane. Normalnie ręce opadają, kasa misiu kasa, jak mawiał pewien klasyk :(
swoją drogą to pewnie teraz serwis będzie szedł w zaparte że wszystkich formalności dopełnili i będziesz się z nimi jeszcze długo bujał, choć całe szczęście samochód jest w leasingu więc było nie było masz potężnego sojusznika, na pewno jesteś w lepszej sytuacji niż przysłowiowy Kowalski, z którym taki serwis pewnie by już nawet nie gadał. Mało to o takich sprawach w TV programów można pooglądać.
Jeszcze raz powodzenia w walce z nieuczciwością :) no i mam nadzieję że potencjalny przyszły kupiec tego samochodu kiedyś w przyszłości odnajdzie ten wątek i się poważnie zastanowi zanim kupi taki samochód, bo cena będzie dobra.

Wg mnie to był kretynizm ze strony firmy leasingowej, żeby się decydować na naprawę. Trzeba było sprzedać wrak (bez problemu osiągnąłby cenę w okolicach 35 tysięcy złotych), dołożyć te 60 tysięcy, które dali za naprawę i za 95 tysięcy można podstawić klientowi model, który będzie miał takie same parametry, jak ten rozbity. Bez rzeźby, bez problemów, bez gonienia potem po serwisach, itp.

Leasing teraz ma auto ze znikomym przebiegiem, półroczne, które ma w bazie zapis o naprawie za c.a. 60 tysięcy złotych. Przy późniejszej sprzedaży tego auta ta informacja będzie miała niebagatelny wpływ na cenę końcową... Więc kolejna strata.
 
Ba. Ja pisałem do leasingu, zeby wystosowali pismo do PZU z prośba o przejęcie i sprzedaż auta bo jest blisko szkody całkowitej. To odpowiedzieli, ze nie ma podstaw bo wycenia jest taka jaka jest.

A co do naciągania i dlaczego tego po cichu nie zrobili to mysle, ze nie chcieli ryzykować. Bo auto jeszcze na gwarancji i jakbym po np 8 miesiącach przyjechał z reklamacja, ze cos nie tak z autem (cos sie tlucze albo krzywe) to mieliby problem gdyby przyczyna wlasnie naciaganie bylo. A tak sądzili, ze im sie upiecze bo tego nie znajdę.
Bo gdybym znalazł po 3-4 miesiącach to zrzuciliby na nasze drogi i ze wjechałem w jakas dziurę.
 
Ostatnia edycja:
Ba. Ja pisałem do leasingu, zeby wystosowali pismo do PZU z prośba o przejęcie i sprzedaż auta bo jest blisko szkody całkowitej. To odpowiedzieli, ze nie ma podstaw bo wycenia jest taka jaka jest.

Hehe, już dawno zauważyłem, że w narodzie ginie umiejętność wykonywania prostych operacji matematycznych. Po co ściągnąć sobie problem z głowy, pozbywając się auta tak uszkodzonego, skoro można mieć samochód po grubej (finansowo) naprawie, w dodatku teraz jeszcze klient nie może go eksploatować...
 
To alfka trafi do Viamotu na Zakopiańską na sprzedaż?? Chętnie przeszedł bym się posłuchać co mi powiedzą:D
 
W kazdym razie ja ci zycze aby sprawa zakonczyla sie dla ciebie pomyslnie,najlepiej abys mogl sobie kupic nowa bez zadnych strat finansowych
 
A co do naciągania i dlaczego tego po cichu nie zrobili to mysle, ze nie chcieli ryzykować. Bo auto jeszcze na gwarancji i jakbym po np 8 miesiącach przyjechał z reklamacja, ze cos nie tak z autem (cos sie tlucze albo krzywe) to mieliby problem gdyby przyczyna wlasnie naciaganie bylo. A tak sądzili, ze im sie upiecze bo tego nie znajdę.
Bo gdybym znalazł po 3-4 miesiącach to zrzuciliby na nasze drogi i ze wjechałem w jakas dziurę.
oopsk, strasznie demonizujesz to naciąganie auta, gwarantuje Ci że dobrze zrobione auto nie odbiega od oryginału, a przynajmniej połowa napraw powypadkowych wiąże się z prostowaniem samochodu ;)
 
Moze demonizuje, ale mam awersje do tego typu roboty ... nie wiem czemu :)
A z drugiej strony skoro to takie proste to dlaczego tego nie zrobili? Mieliby swiety spokoj i nikt by sie ich nie czepial. Wiec pewnie problem lezy w innym miejscu.
 
Moze demonizuje, ale mam awersje do tego typu roboty ... nie wiem czemu :)
A z drugiej strony skoro to takie proste to dlaczego tego nie zrobili? Mieliby swiety spokoj i nikt by sie ich nie czepial. Wiec pewnie problem lezy w innym miejscu.
Ponieważ nie wiem, gdzie leży problem, jedynie, podobnie jak Ty, spekuluję ;)
 
No to kontynuujemy sprawe :D
Dzis bylem na dodatkowych ogledzinach. Pan z PZU dlugo debatowal nad wynikami z pomiarow po czym poszlismy do samochodu i pokazalem mu, ze pochylenie takie byc nie moze. Stwierdzic, ze mam racje i zaczely sie poszukiwania co moze byc przyczyna.
Po 5 min znalazl - okazuje sie, ze wybite jest dolne mocowanie wahacza - przesunelo sie o jakis 1 - 2mm do tylu w otworze mocujacym (element 6 na rys.). Faktycznie - moze to powodwac przesuniecie i zmniejszenie kata wyprzedzenia zwrotnicy ale nie jestem do konca przekonany czy tez pochylenie kola sie poprawi.
Pan stwierdzil, ze idzie zlecenie z PZU na wymiane obu dolnych wahaczy i zobaczymy co bedzie. Jak sie nie poprawi i nie bedzie w normie - mamy szukac dalej.
I teraz takie mam pytanie, ktore zadam w piatek (wtedy maja zrobic auto) - czy Viamot sam nie byl w stanie tego stwierdzic majac takie, a nie inne wyniki z pomiarow i potrzebowal do tego az rzeczoznawcy z PZU? Jesli tak to baaardzo zle o nich swiadczy.
naread.jpg
 
No to kontynuujemy sprawe :D
Dzis bylem na dodatkowych ogledzinach. Pan z PZU dlugo debatowal nad wynikami z pomiarow po czym poszlismy do samochodu i pokazalem mu, ze pochylenie takie byc nie moze. Stwierdzic, ze mam racje i zaczely sie poszukiwania co moze byc przyczyna.
Po 5 min znalazl - okazuje sie, ze wybite jest dolne mocowanie wahacza - przesunelo sie o jakis 1 - 2mm do tylu w otworze mocujacym (element 6 na rys.). Faktycznie - moze to powodwac przesuniecie i zmniejszenie kata wyprzedzenia zwrotnicy ale nie jestem do konca przekonany czy tez pochylenie kola sie poprawi.
Pan stwierdzil, ze idzie zlecenie z PZU na wymiane obu dolnych wahaczy i zobaczymy co bedzie. Jak sie nie poprawi i nie bedzie w normie - mamy szukac dalej.
I teraz takie mam pytanie, ktore zadam w piatek (wtedy maja zrobic auto) - czy Viamot sam nie byl w stanie tego stwierdzic majac takie, a nie inne wyniki z pomiarow i potrzebowal do tego az rzeczoznawcy z PZU? Jesli tak to baaardzo zle o nich swiadczy.
Pokaż załącznik 59800
Obawiam się, że o tymże Viamocie, nic w tej sprawie dobrze nie świadczy, a Twoje pytanie należałoby potraktować jako retoryczne, skoro likwidator wykrył coś, czego nie znalazł "fachowiec", dysponujący jak mniemam (przynajmniej w teorii tak powinno być), zarówno fachowcami, jak i specjalistycznym sprzętem. Szczerze Ci powiem, że będąc właścicielem tego pojazdu zabrał bym samochód od tych pseudofachowców, pytanie tylko, czy miałbym innych, pewniejszych ;)
 
Problem z zabraniem jest inny. Auto w leasingu wiec wlasciciel decyduje o miejscu naprawy. A leasing pozwala robic tylko w autoryzowanym serwisie. Wiec wyboru nie ma.
No i pamietaj, ze auto ma gwarancje wiec robienie gdzieś indziej tez odpada.
 
Ostatnia edycja:
Problem z zabraniem jest inny. Auto w leasingu wiec wlasciciel decyduje o miejscu naprawy. A leasing pozwala robic tylko w autoryzowanym serwisie. Wiec wyboru nie ma.
No i pamietaj, ze auto ma gwarancje wiec robienie gdzieś indziej tez odpada.
Wiem, dlatego pisząc "będąc właścicielem", miałem na myśli firmę leasingową, co zaś tyczy serwisu, nie byłbym taki pewny, czy Fiat mógłby odebrać gwarancję, za naprawę w nieautoryzowanym serwisie - był jakiś problem, który chyba jednoznacznie rozstrzygała jakaś dyrektywa UE, ale szczegółów nie pamiętam.
 
kiedyś miałem problemy z instalacją gazową która była założona w ASO w fiacie na gwarancji w nowej pandzie. Zakładając ją ewidentnie spieprzyli sprawę i samochód bez przerwy się psuł. Ostatecznie po wielu naciskach m.in. w centrali Fiata, dostałem zgodę na rozwiązanie kwestii w nieautoryzowanym serwisie, który tak nawiasem rzecz ujmując usterkę usunął bardzo sprawnie i problemy znikły :) ale ile nerwów, telefonów i pism w tym temacie powstało to już zupełnie inna historia :)

Wiem, dlatego pisząc "będąc właścicielem", miałem na myśli firmę leasingową, co zaś tyczy serwisu, nie byłbym taki pewny, czy Fiat mógłby odebrać gwarancję, za naprawę w nieautoryzowanym serwisie - był jakiś problem, który chyba jednoznacznie rozstrzygała jakaś dyrektywa UE, ale szczegółów nie pamiętam.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra