[159] Byla sobie Alfa ....

Witajcie ponownie! :D
Jesli wydawalo wam sie, ze przestane was meczyc i moja historia bedzie miala swoj final i szczesliwe zakonczenie to musze was rozczarowac. Otoz nie! :)
Oto ciag dalszy moich przygod.
Tak wiec auto odebralem i jak pisalem ogladnalem je przez 20 min i wszystko bylo OK. I dalej podtrzymuje swoje zdanie, ktore zreszta nawet Cinek potwierdzi, ze auto zostalo zrobione calkiem niezle. Jest pare mankamentow ale sa na prawde niewielkie i praktycznie niewidoczne. Gdzie zatem problem?
We wtorek umowilem sie z Cinkiem na hamowania auta. Po wjezdzie na rolki Marcin stwierdzil, ze auto dziwnie ciagnie w prawo i ze pierwszy raz mu sie cos takiego zdarza. Po dokladnym rekonesansie (mnie zreszta tez to sie nie do konca podobalo) i porownaniu z jego Alfa ewidentnie bylo widac, ze pochylenie przednich kol jest za duze - zwlaszcza lewego kola.
Po powrocie do Krakowa pojechalem od razu do firmy, ktora mierzy geometrie i umowilem sie na nastepny dzien.
To co sie potem dzialo spowodowalo, ze zrobilo mi sie cieplo (w zalaczeniu wydruk) Badanie stwierdzilo, ze poza zbieznoscia przodu, zaden z parametrow geometrii zawieszenia nie jest w normie! Dodatkowo lewe kolo ma inny kat pochylenia zwrotnicy niz prawy (efekt uderzenia w kraweznik - rys. nizej o co chodzi). Z tylu zaden parametr nie jest tak jak byc powinien, a z przodu to juz masakra - pochylenie (to ktore tak bylo widac) jest o 1 stopien za duze.
Tak wiec wyszlo na to, ze auto ma kompletnie poprzestawiane podwozie.
Niewiele myslac pojechalem do Viamotu i pokazalem im wydruk z badania. Im chyba tez zrobilo sie cieplo bo przez 10 min pracownik rozmawial z kierownikiem co w tym przypadku zrobic. Kazal zostawic auto i powiedzial, ze zadzwoni pod koniec dnia. Faktycznie zadzwonil i … odnioslem wrazenie, ze wiedza iz jest problem ale nie do konca chca sie przyznac, ze zawalili.
Powiedzieli, ze no faktycznie ale cos tam poprzestawiali i ustawili, ze juz jest lepiej. Ja na to, ze dobrze wiemy obaj iz przedniego zawieszenia nie da sie ustawic bo pochylenia nie da sie regulowac. Na to oni, ze ewentualnie moze cos bedzie do wymiany ale dadza znac bo musza dostac od Fiata procedure ustawiania zawieszenia (oczywiscie bzdura bo taka procedura jest w eLearn - ktory musza miec).
Wiec ja powiedzialem, ze moga czekac ale musza zrobic auto tak, ze ma sie miescic w normach producenta i ze jak mi go oddadza to ja i tak sprawdze czy wszystko jest OK. Na tym rozmowa sie zakonczyla i czekam co powiedza.
Generalnie wyglada mi to tak, ze doklanie mieli swiadomosc, ze auto jest przestawione ale wazniejsza byla kasa za naprawe (bo w koncu niemala) Chyba nie sadzili, ze to wykryje i sprawdze bo auto faktycznie jezdzi bez najmniejszych problemow (prosto i stabilnie) tyle ze:
- pochylenie przednich kol powoduje, ze po roku bede mial zdarta wewn. strone opon
- tyl jest przestawiony tak, ze auto w prawym skrecie zachowuje sie inaczej niz w lewym (inne zbieznosci prawego i lewego kola) Oczywiscie nie jak jade 30 na godzina ale przy wyzszych predkosciach juz to delikatnie czuc
Nie jestem zwolennikiem teroii spiskowych ale cos mi sie wydaje, ze geometria tylu zostala specjalnie przestawiona po to aby auto na prostej jechalo idealnie. Bo jesli postawic go na rolkach gdzie tylko przednie kola sa w ruchu to … skreca w prawo :)
Dodatkowo dzis znow pojawil sie problem. Okazuje sie, ze PZU zaplacilo juz kase za naprawe w zwiazku z tym chyba (bo jeszcze nie jestem pewnien) uznalo sprawe za zamknieta i teraz wszystko w rekach Viamotu. Czekam zatem co bedzie dalej ale sprawa wyglada na coraz bardziej zagmatwana.
I powiedzcie mi jak tu mozna komus ufac i sie nie denerwowac ….
alfa-159_zbieznosc.jpg Caster_20angle.jpg
 
Ostatnia edycja:
Dla ubezpieczyciela sprawa jest faktycznie zamknięta, teraz stroną dla Ciebie jest ta, mało powiedzieć, partacka firma. Prawdę mówiąc nie wiem co bym zrobił w tej sytuacja, ale pewnie podałbym dziadów do sądu z powództwa cywilnego z paragrafu nie tylko o nienależyte wykonaniu usługi, ale o narażeniu klienta na realne niebezpieczeństwo - po takiej usłudze naprawiający nie ma prawa oddać w ręce użytkownika samochodu z takimi usterkami, mającymi bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo jazdy. Teraz jak zwykle pozostaje pytanie... co dalej, bo skoro geometrii, bez ingerencji w płytę nie da się ustawić, to co, będą od nowa ją ciągnąć? - włos się na głowie jeży
 
Zobaczymy co bedzie. Dodatkowo sprawe komplikuje fakt, ze auto jest nie moje tylko leasingu wiec ja do konca strona nie jestem :)
Co do ubezpieczyciela to tez nie byl mi w stanie powiedziec czy sprawa zamknieta bo u nich tez jest cos takiego jak reklamacja wiec moze jeszcze oni cos beda w stanie zrobic. Pani powiedziala, ze ich rzeczoznawca byl i wycenial szkode. I jesli tego nie zauwazyl (nie chcial, nie umial) to tez jest ich problem bo chyba powinien sprawdzic geometrie przed naprawa.
Generalnie jestem na siebie wsciekly, ze pojechalem dopiero w srode na badanie (auto odebralem w piatek wieczorem) ale wczesniej nie mialem czasu.
A co do naciagania to nie mozna tego zrobic - producent nie przewiduje takiego typu napraw wiec jesli to zrobia, auto, ktore ma pol roku automatycznie straci gwarancje. A nawet jesli beda chcieli to powiem im, zeby sie wypchali - mnie takie cos nie interesuje.
Wiec generalnie pat na calej linii :)
 
Ostatnia edycja:
W takiej sytuacji trzeba auto wziąć na płytę i pomierzyć, żeby było wiadomo gdzie leży przyczyna, a dopiero potem brać się za ustawianie geometrii.
Pozdrawiam.
- Rafał
 
Ja o tym wiem, ty o tym wiesz i pewnie Viamot tez. Ale jak widac cos ich zaslepilo ... i tego nie zrobili. Bo wiedz, ze jesli auto trzeba naciagac na plycie to taka naprawa jest wg producenta i PZU niemozliwa i od razu robi sie szkode calkowita.
Moze byc jeszcze tak, ze do wymiany bylo sporo elementow zawieszenia ale jesli daliby je do wyceny to bylaby rowniez szkoda calkowita. A to strata dla nich ...
 
Ostatnia edycja:
Generlanie temat cieżki, dobrze by było jak by temat wrócił do Viamot a z Viamot do PZU, z roszczeniem o źle wycenioną szkodę, pytanie gdzie leży kompetencja bo jak Viamot został wynajęty przez PZU to on odpowiada za to w całości, jak Viamot miał umowę naprawy pojazdu zgodnie z ocenionym przez eksperta zakresem to odpowiada kiepski rzeczoznawca PZU, ciekawe.
 
Byc moze uda sie wlasnie tak zrobic bo chyba kasa jeszcze nie wyszła do nich. Ale to bede wiedzial jutro.
Dzis byłem bo dzwonili, ze wszystko jest OK i moge odebrac auto ale to co mi pokazali (wydruk z ICH pomiaru geometrii) wola o pomstę do nieba. Oni maja mnie po prostu za idiotę!
Fakt, ze tył ustawili i mieści sie w normie ale przod jak byl przestawiony i rozczlapany tak jest. I co najgorsze to wpieraja mi, ze przecież wszystko jest OK bo lewe nie różni sie od prawego!!!
Ale na moje trzykrotne stwierdzenie, ze problemem nie jest różnica miedzy kołami, a to, ze kąty nie są w normie goscie odpuscili.
Na razie czekam na jakies mityczne dane z Fiata, bo moze teraz są inne wytyczne i inne kąty niz u nich :)
Normalnie masakra - chca na sile przekonać mnie, ze auto jest dobre. :)
 
pokaż parametry bo mogą mieć faktycznie rację - auto nie jest nowe, sprężyny mogły już trochę "przysiąść" więc jeśli dużej różnicy nie ma to ok.
 
pokaż parametry bo mogą mieć faktycznie rację - auto nie jest nowe, sprężyny mogły już trochę "przysiąść" więc jeśli dużej różnicy nie ma to ok.

Kpisz, prawda? Auto ma jakiś śmieszny przebieg i bodajże niecały rok eksploatacji i miały mu przysiąść sprężyny, przy czym lewa bardziej niż prawa???
Problem jest gdzie indziej... Jest duża szansa, że Viamot na siłę chciał zrobić naprawę, bo na naprawie zarobili conajmniej 40% tego, co zapłaciło PZU. Gdyby stwierdzono przestawione elementy mocujące zawieszenie - wtedy taka naprawa zaczyna być nieopłacalna i jest szkoda całkowita, wobec czego nie ma zarobku. Kasa w grę wchodziła spora - więc do szkody całkowitej nie dopuszczono. Teraz trzeba naprawę reklamować aż do skutku - jeżeli samochód nie jest w stanie osiągnąć po regulacjach geometrii wymaganej przez producenta, to naprawa jest wykonana źle - mają to poprawić. I teraz tak - moim zdaniem zupełnie w d... powinieneś mieć to, co twierdzi Viamot. Oni robili wycenę naprawy i oni świadomie podjęli się tej naprawy - tak więc skoro auto według nich nadawało się do przywrócenia do stanu sprzed wypadku - to to ma być zrobione i koniec. Jeżeli dali ciała z procedurą naprawy - to ich problem.
 
Jak auto ma 9000km przebiegu i pól roku to ma tak wygladac?
Wyniki pomiarow masz pare postów wyżej. A poza tym zobacz jak wyglada kat pochylenia i wyprzedzenia zwrotnicy. Nie dość, ze poza norma to jeszcze nierówno na obu osiach. Tak ma byc wg ciebie?
A jak przysiadly sprezyny to niech wymienia na gwarancji. Tyle, ze to nie to.

Tomek - masz 100% racji. Tak pewnie cała historia wyglada. Skusili sie na kase (cała naprawa kosztowała PZU 50 tys. netto) więc nie chcieli takiej kasy odpuścić robiąc szkode całkowita.
Wydawało im sie, ze tego po prostu nie znajdę bo auto po naprawie jeździ prosto. Ale odpuszczac nie zamierzam i maja auto doprowadzić do stanu gdzie wszystko bedzie w normie.
 
Ostatnia edycja:
oj cięzko będziesz miał z tymi paściarzami dojść do ładu. Musiałbyś powołac jakiegos niezaleznego rzeczoznawcę który wystosowałby jakieś urzednicze pisemo z paragrafami do PZU i Viamontu. Teraz będa Cie zwodzic i pier**** różne głupoty. Fakt jest taki że auto ma przestawiona geometrię żeby to zrobić trzeba go naciągać a w tym momencie auto traci gwarancje i powinna być szkoda całkowicta. Oni mają tego świadomość i będa się bronic bo i oni i PZU popłynie. Mówie Ci - niezalezny rzeczoznawca podłożone badaniami technicznymi i pisemko.
 
Pewnie tak to sie skończy, tylko mam problem bo musze ustalic z leasingiem (auto tak kupione) co moge ja zrobic, a co muszą oni jako wlasciciel samochodu.
A z ciekawostek to powiem wam, ze jak powiedziałem im, ze bardzo sie dziwie tym pomiarom co mi pokazali. I zapytałem czy takich wyników nie mieli przed naprawa? Bo po to wlasnie im dałem zimowe koła aby wszystko pomierzyli i sprawdzili na prostych felgach. Bo jesli bylo lepiej i w normie to znaczy, ze cos spieprzyli przy naprawie, a jak wiedzieli to dlaczego nie naprawili.
Odpowiedzią bylo milczenie ...
 
Wiesz - gdybym pierwszy raz w życiu miał do czynienia z takimi zjawiskami we Viamocie, to może bym się dziwił... Ty piszesz o niepomierzonej geometrii i odchyłkach, a inny klient po naprawie bezgotówkowej, przy której wymieniano mu przednią lampę ksenonową, na przeglądzie się dowiedział, że ma lampę do 159, ale w wersji angielskiej. Jeżeli przy tak prostych zamówieniach i tak prostych naprawach jak wymiana lampy i malowanie błotnika ktoś jest w stanie popełnić chyba największy możliwy błąd (już lepiej, jakby mu używkę wsadzili, przynajmniej by normalnie świeciła) - to czego się spodziewać po naprawach za 50 tysięcy, związanych z rozebraniem połowy samochodu...

Nie odpuszczaj. Na ten moment samochód nie spełnia norm producenta dotyczących geometrii zawieszenia i jest po prostu niebezpieczny - nie ma pewności, czy nie zachowa się dziwnie w sytuacji podbramkowej. Nie zapominaj, że samochód jest własnością firmy leasingowej - to może być niezła broń w walce z Viamotem. Ja bym zrobił tak - napisz do firmy leasingowej oficjalne pismo, dobrze byłoby dołączyć do tego wydruk z geometrii, że samochód po naprawie nie nadaje się do bezpiecznej eksploatacji i odmawiasz płacenia kolejnych rat leasingowych do momentu, kiedy sprawa nie zostanie załatwiona - niech teraz firma leasingowa się buja z PZU i Viamotem. Oni będą mieli większą siłę przebicia. Jeżeli firma leasingowa na spółę z Viamotem nie doprowadzą auta do stanu takiego, że geometria będzie wzorcowa - to powinni Ci podstawić nowy samochód a ten niech sobie weźmie Viamot i sprzeda.
 
Ja bym zrobił tak - napisz do firmy leasingowej oficjalne pismo, dobrze byłoby dołączyć do tego wydruk z geometrii, że samochód po naprawie nie nadaje się do bezpiecznej eksploatacji i odmawiasz płacenia kolejnych rat leasingowych do momentu, kiedy sprawa nie zostanie załatwiona - niech teraz firma leasingowa się buja z PZU i Viamotem. Oni będą mieli większą siłę przebicia. Jeżeli firma leasingowa na spółę z Viamotem nie doprowadzą auta do stanu takiego, że geometria będzie wzorcowa - to powinni Ci podstawić nowy samochód a ten niech sobie weźmie Viamot
Być może jest to jakiś krok w dobrym kierunku.
Jednak pomoc prawnika wydaje mi się niezbędna. Oczywiście wszystkie te kroki należy podjąć jeśli Viamot nie zrobi Ci auta na "cycuś glancuś".

to powinni Ci podstawić nowy samochód a ten niech sobie weźmie Viamot i sprzeda.
dobre :D
Pozdrawiam.
- Rafał
 
@tomek.
Co do samego Viamotu i jakości naprawy (pomijając zawieszenie) naprawdę nie moge sie przyczepić. Wszystko ladnie poskrecane, pomalowane i wymienione. Tak jak pisałem wyżej - blacharsko i jakościowo zrobili OK. Gdyby tylko to bylo do naprawy auto byłoby jak nowe.
Ich grzechem jest zarobić kase na sile - nieważne jak byle bylo dla nich jak najwiecej, a potem sie zobaczy. I po prostu nie przewidzieli, ze sie naucze o zawieszeniu i ze to znajdę. A ich ciagle gadanie, ze przecież lewe nie różni sie od prawego dokładnie o tym swiadczy. Dopiero jak ich przycisniesz i zapytasz czy te wyniki są w normie to milkną.
Jesli chodzi o Leasing to juz czesc tak zrobiłem (pismo z informacja + badania) i dzis mam dzwonić i pisac i opowiem wczorajsze spotkanie. Powiem, ze jak za 2 tyg nie bedzie rozwiązania problemu to przestaje płacić raty. Nawet chyba (musze sprawdzic) jest mozliwosc odstąpienia od umowy leasingu jak przedmiot nie nadaje sie do użytku.
 
Ostatnia edycja:
nie tłumaczę Viamotu bo ich nie znam, ale przypadek z lampą ksenonową mógł być równie taki że niektóre reflektory soczewkowe posiadają zmienną przysłonę która przestawiona w drugą stronę daje bądź snop światła angielski bądź europejski, nie wiem czy lampa xenonowa z 159 to posiada ale jeżeli tak to znaczy, że fabryka produkuje tylko jeden rodzaj lamp i po prostu chłopaki z viamotu zbłaźnili się tym, że tego nie sprawdzili.

co do Twojej sprawy w tym momencie pozostaje Ci tylko stać twardo na stanowisku, że chcesz nowe auto i inna propozycja Cię nie interesuje, zainwestuj jeszcze parę złotych w dobre badanie uprawnionego do tego typu spraw rzeczoznawcy. a viamotowi pozostało dogadać się z leasingiem, że zabiorą to auto w rozliczeniu i ogarną sobie temat, rozbierając jeszcze raz i ciągnąc elementy do wymaganego wymiaru.
 
Dokładnie jest jak napisałeś, nawet w instrukcji jest opis i u mnie tak jest.
159.JPG

A czy takie coś posiadają xenony... tylko właściciele mogą potwierdzić.
 
Derpin: Problem z naciaganiem jest taki, ze ani PZU ani fabryka nie pozwala na takie naprawy. Jesli tak zrobia to auto traci bezpowrotnie gwarancje. Wiec nie bardzo maja wyjscie bo takiego auta nie sprzedadza. Bo niby kto da gwarancje? A jak powiedza, ze nie ma gwarancji to nikt nie kupi.
I pozostaje jeszcze odwieczne pytanie - kto za to zaplaci? :)
Wiec beda walczyc teraz na calego bo tak naprawde to oni sa calej sytuacji winni.
 
A pisałem gdzieś na początku tego tematu, że przed naprawą trzeba sprawdzić auto na płycie...
Zwykły alfaholik to wie, ale nie Viamot, albo raczej nie chce wiedzieć, bo wyszłoby, że nic na tym aucie nie zarobi.
Z drugiej jednak strony nie ma co spisywać tej Alfy na straty, bo może się okazać tak, że tylko kołyska jest przesunięta i wystarczy ją odpowiednio ustawić. Ja miałem taki właśnie przypadek. Bałem się, że może mam krzywe podłużnice itp, a okazało się, że wystarczy ustawić kołyskę i jest OK.
Pozdrawiam.
- Rafał
 
Alces: Problem widac polega na tym, ze nie dopilnowalem i to moja wina :(
Zartuje oczywiscie ale tak sie czuje - nie przypilnowalem Viamotu bo wydawalo sie, ze pomiary robili (zapewniali mnie o tym) ale jak widac klamali. Jakbym byl bardziej podejzliwy to pewnie bym kazal sobie wyniki pokazac ale stwierdzilem, ze nie ma po co. Glupi bylem ....
 
Amortyzatory
Powrót
Góra