[Giulia] 2.0 Benzyna bać się czy nie?

Robię duże przebiegi - od stycznia 2019 do teraz mam już 49 000 km i zastanawiam się właśnie nad przedłużeniem gwarancji - dostałem ofertę na 8500 zł netto + Vat na całość lub 5000 zł netto + Vat na elementy napędu (powertrain: skrzynia, silnik, wał itp). odradzasz? wydawało mi się że przedłużenie gwarancji to konieczność a teraz sam już nie wiem...

Nikt z nas nie jest jasnowidzem, wiec Ci nie doradzi skutecznie. Ja moge napisać ,że w przypadku mojej byłe Giulietty ta dodatkowa gwarancja posłuzyła tylko do wsparcia psychicznego, bo w realu okazały sie to wyrzucone pieniądze- nie zdarzyło sie nic co by spowodowało potrzebę uruchomienia tej gwarancji a ściślej ubezpieczenia, bo tym jest w rzeczywistości ta gwarancja - nazywa sie gwarancja , ale to jest polisa nie gwarancja.
 
Jestem wdzięczny za Wasze odpowiedzi i cierpliwość :) Jako alfista jeżdżę bardzo spokojnie i nie planuję żadnych modyfikacji silnika. Z drugiej też strony rozważam zakup używanej dlatego też pytam o Waszą ocenę niezawodności

Dzięki :)

Używka? Zastanów się dwa razy, a poza tym w tej sytuacji cała ta dyskusja o 2.0 nie ma większego sensu, bo i tak miałbyś coś, co przy wyjechaniu z fabryki było 2.0 - a w chwili zakupu zawiera bliżej nieokreśloną część tego silnika. Wiem, że większość Narodu Wybranego sądzi, że cywilizowany świat to sami idioci i wyrzucają na szrot igiełki tylko dlatego, żeby pan Kazio w garażu mógł powstawiać używane poduchy, powyciągać strefy zgniotu i sprzedać taki 4-ślad Januszowi jako prawie-nówkę, ale niestety - to tylko naiwność/głupota...
Fakt - poleasingowy lub po wynajmie długoterminowym raczej nie mają dodatków w rodzaju Golf4/przystanek autobusowy, ale na pewno są serwisowane po kosztach i w minimalnym wymaganym do utrzymania gwarancji zakresie - a oszczędności przy wymianie oleju na pewno odczuje najpierw właśnie silnik.
Jeżeli chodzi o inną używkę krajową lub import prywatny, to wystarczy posiadać chociażby 1% przeciętnego potencjału intelektualnego gatunku żeby wpaść na to, że ktoś z jakichś powodów pozbywa się 2-3 letniego samochodu, no i przy chociażby 1% racjonalnego myślenia można sobie łatwo uświadomić, że nie - nie jesteś największym szczęściarzem na świecie i nie kupisz samochodu w doskonałym stanie technicznym za 30% ceny nowego. Znacznie większy sens ma zakup nowej Dacii od takiego złomu - ale co sąsiad powie...

Twoje pieniądze, Twoja decyzja - mam nadzieję, że udało mi się powstrzymać chociaż ten jeden złom z włoskiego lub amerykańskiego szrotu przed wyjechaniem na polskie drogi...
 
Dlaczego zakładasz z góry, że kolega jest ignorantem, cebulakiem albo sknerą i chce kupić igłę za 30% ceny nowego?

Jedyne co stwierdził, to to, że planuje zakup z drugiej ręki (nie wiemy od kogo i jaką sztukę) i interesuje go bardziej trwałość silnika nie w okresie nówka -> 3 latek tylko np 2-3 latek+.
 
Hmm nie jest to wątek o Giulii i Stelvio? To chyba nikt ci nie opowie jak trzyma się 5-latek, no zastanówmy się chociaż chwilę zanim coś wyślemy na forum...
 
Używka? Zastanów się dwa razy, a poza tym w tej sytuacji cała ta dyskusja o 2.0 nie ma większego sensu, bo i tak miałbyś coś, co przy wyjechaniu z fabryki było 2.0 - a w chwili zakupu zawiera bliżej nieokreśloną część tego silnika. Wiem, że większość Narodu Wybranego sądzi, że cywilizowany świat to sami idioci i wyrzucają na szrot igiełki tylko dlatego, żeby pan Kazio w garażu mógł powstawiać używane poduchy, powyciągać strefy zgniotu i sprzedać taki 4-ślad Januszowi jako prawie-nówkę, ale niestety - to tylko naiwność/głupota...
Fakt - poleasingowy lub po wynajmie długoterminowym raczej nie mają dodatków w rodzaju Golf4/przystanek autobusowy, ale na pewno są serwisowane po kosztach i w minimalnym wymaganym do utrzymania gwarancji zakresie - a oszczędności przy wymianie oleju na pewno odczuje najpierw właśnie silnik.
Jeżeli chodzi o inną używkę krajową lub import prywatny, to wystarczy posiadać chociażby 1% przeciętnego potencjału intelektualnego gatunku żeby wpaść na to, że ktoś z jakichś powodów pozbywa się 2-3 letniego samochodu, no i przy chociażby 1% racjonalnego myślenia można sobie łatwo uświadomić, że nie - nie jesteś największym szczęściarzem na świecie i nie kupisz samochodu w doskonałym stanie technicznym za 30% ceny nowego. Znacznie większy sens ma zakup nowej Dacii od takiego złomu - ale co sąsiad powie...

Twoje pieniądze, Twoja decyzja - mam nadzieję, że udało mi się powstrzymać chociaż ten jeden złom z włoskiego lub amerykańskiego szrotu przed wyjechaniem na polskie drogi...

Rozumiem ze kazdy polak kto kupuje uzywany samochód do idiota.
 
Rozumiem ze kazdy polak kto kupuje uzywany samochód do idiota.

Twoja interpretacja.
Wg różnych statystyk od 50 do prawie 80% używek sprzedawanych w Polsce jest w złym stanie technicznym (po ciężkich wypadkach, cofnięte liczniki itp - żeby nie było - nie mam rocznika produkcji na myśli, bo to nie jest wyznacznik stanu samochodu) - wg. nomenklatury cywilizowanych technicznie krajów - nie ma prawa wyjechać na drogi publiczne (ja tam się założę że to raczej ok. 90%, ale to tylko moje obserwacje). Ba, w Rosji takiego złomu jaki zalewa Polskę nie zarejestrujesz (żeby było jasne - nic do Rosjan nie mam, tylko dla referencji...). I co - obrażasz się? Kogoś chcesz obrazić?
Nie - wg mnie nie każdy Polak kupujący używkę jest idiotą, bo 'idiotyzm' to jednostka chorobowa - ja nie jestem lekarzem, może ty jesteś i masz prawo posługiwać się taką terminologią.
Wg mnie każdy, kogo stać na zakup jakiegokolwiek nowego samochodu, a kupuje zamiast tego złom po samochodzie klasy wyższej żeby leczyć swoje kompleksy i fanaberie to osoba bez wiedzy technicznej i motoryzacyjnej, niezdolna do racjonalnej oceny rzeczywistości, no i na koniec - nie szanująca siebie, swoich bliskich których zamierza tym ... czymś ... wozić, i innych użytkowników dróg, których naraża na zagrożenie przy "kontakcie" ze złomem lub w najlepszym wypadku - oślepianie krzywo przyklejonymi reflektorami...
 
Na tematy medyczne się nie wypowiadam ale mamy w serwisie taką usługę jak "sprawdzenie auta przed zakupem". W innych serwisach też takie coś funkcjonuje. Pomijam tu, że wielu użytkowników robi sobie takie sprawdzenie już po zakupie, wtedy przekazując wyniki klientowi rozkładam ręce. Ale zawsze, udzielając informacji na temat kosztów, zakresu i sensowności takiego sprawdzenia odpowiadam, że na 10 takich przeglądów, 9 transakcji nie dochodzi do skutku z powodów niezgodności oferty ze stanem faktycznym. I już daję wczorajszy przykład: auto wg zapewnień sprzedającego miało tylko porysowany zderzak na parkingu, a w rzeczywistości napinacze obu przednich pasów wystrzelone. Kontrolka oczywiście jakimś opornikiem wyłączona. I tak wygląda 90% pojazdów, które sprawdzamy dla nowych lub ewentualnych nowych właścicieli. Oczywiście, są to pojazdy sprowadzone przez tych, którzy parają się tym zarobkowo, bo zdarzają się również auta sprowadzone indywidualnie, którymi sprowadzający jeździł np. 2-3 lata i wymienia na następny. Ale te są w zauważalnie innym stanie, mniej śladów szybkich (+po taniości) napraw, często serwisowane w sposób systematyczny. Na nasz serwis poobrażane sa prawie wszystkie okoliczne komisy, jak słyszą, że auto ma być sprawdzone u nas to zaczynają się schody. Może dlatego, że mimo różnych prób, butelek z napojami czy też czekoladek w celu spowodowania u nas niedowidzenia, zlecający sprawdzenie otrzymuje pełną i wiarygodną informację.
 
Twoja interpretacja.
Wg różnych statystyk od 50 do prawie 80% używek sprzedawanych w Polsce jest w złym stanie technicznym (po ciężkich wypadkach, cofnięte liczniki itp - żeby nie było - nie mam rocznika produkcji na myśli, bo to nie jest wyznacznik stanu samochodu) - wg. nomenklatury cywilizowanych technicznie krajów - nie ma prawa wyjechać na drogi publiczne (ja tam się założę że to raczej ok. 90%, ale to tylko moje obserwacje). Ba, w Rosji takiego złomu jaki zalewa Polskę nie zarejestrujesz (żeby było jasne - nic do Rosjan nie mam, tylko dla referencji...). I co - obrażasz się? Kogoś chcesz obrazić?
Nie - wg mnie nie każdy Polak kupujący używkę jest idiotą, bo 'idiotyzm' to jednostka chorobowa - ja nie jestem lekarzem, może ty jesteś i masz prawo posługiwać się taką terminologią.
Wg mnie każdy, kogo stać na zakup jakiegokolwiek nowego samochodu, a kupuje zamiast tego złom po samochodzie klasy wyższej żeby leczyć swoje kompleksy i fanaberie to osoba bez wiedzy technicznej i motoryzacyjnej, niezdolna do racjonalnej oceny rzeczywistości, no i na koniec - nie szanująca siebie, swoich bliskich których zamierza tym ... czymś ... wozić, i innych użytkowników dróg, których naraża na zagrożenie przy "kontakcie" ze złomem lub w najlepszym wypadku - oślepianie krzywo przyklejonymi reflektorami...

Chyba troszkę się zapędziłeś - czy ty aby nie jesteś zbyt zestresowany i sfrustrowany.
 
Kolegę prezes-tk pewnie zaraz też opier...lą za myślenie :edziaimalaga: Ale niestety - taka jest gorzka prawda o rynku używek w Polsce. I to wszystko baaaardzo powoli się zmienia na lepsze... Może za jakieś 10-15 lat, kiedy zbuduje się tutaj jakaś baza używek z salonów, kiedy prawo skutecznie udu..i złodziei i wyręczy w myśleniu .... "mało dociekliwych" - może, powtarzam - MOŻE alternatywą dla salonowej Dacji będzie 3-letnia używana Giulia. Wtedy sam się przerzucę z salonowych na używki :-) Na razie - praktycznie każdy zakup używki to loteria (z podobną szansą na wygraną)... No ale niestety - 99,99% uszkodzeń nie widać, a jeden z podstawowych trików sprzedawców to: "Panie, tutaj szkoda parkingowa, widzi pan, przytarte, poza tym - igła" - no i Janusz happy, że na takiego szczerego i dobrego sprzedawcę trafił... Ale co tam pisać, na siłę nikomu do głowy nie nalejesz...

- - - Updated - - -

Chyba troszkę się zapędziłeś....

A na czym to miałoby polegać?

... czy ty aby nie jesteś zbyt zestresowany i sfrustrowany.

Raczej nie a ale dzięki, że pytasz (no chyba, że oglądam wiadomości)...
 
Panowie, skończmy ten offtop. Jeśli ma ktoś rady co do wytrzymałości silnika 2.0 to może się podzielić. W przeciwnym wypadku zacznie lecieć więcej inwektyw i bezsensownej wymiany zdań.
 
Wszyscy wiemy że alfy to nie są samochody doskonałe ale silniki 2.0 mają świetne czy trwałe to zobaczymy , czy warto według mnie tak . Moja koleżanka małżonka którą cenię za rozsądne myślenie zwykła mawiać że lepiej żyć 10 lat a dobrze jak 20 a do kitu , więc może lepiej sprawić sobie frajdę i pojeździć Alfą z silnikiem 2.0 kilka lat i nie martwić się na zapas.
 
Silnik 2.0 jest solidną konstrukcją pod warunkiem zachowania kultury technicznej na jaką ten silnik zasługuje.

Proponuję chociaż trochę zastosować się do tego cytatu i będzie dobrze. Przecież to nie w jakiejś gazecie, a na tym szacownym forum padały słowa, że "ja to auto mam w abonamencie na dwa lata, a co potem, to mnie wisi". Zepsuć da się wszystko, trzeba się tylko mniej lub więcej postarać.
 
Robię duże przebiegi - od stycznia 2019 do teraz mam już 49 000 km i zastanawiam się właśnie nad przedłużeniem gwarancji - dostałem ofertę na 8500 zł netto + Vat na całość lub 5000 zł netto + Vat na elementy napędu (powertrain: skrzynia, silnik, wał itp). odradzasz? wydawało mi się że przedłużenie gwarancji to konieczność a teraz sam już nie wiem...

Chodziło mi wyłącznie o to, że jak chcesz podnosić moc, to i tak stracisz gwarancję. Nie odradzam, nie polecam. Do 5 lat to będzie dość drogie auto ciągle, bardzo zaawansowane technicznie z drogimi naprawami w ASO, wykupienie przedłużonej gwarancji to nie jest głupi pomysł.

Ja jednego dnia cieszę się z gwarancji, żeby drugiego żałować że nie mogę z 200KM zrobić 300 samą mapą. ¯\_(ツ)_/¯

Na tematy medyczne się nie wypowiadam ale mamy w serwisie taką usługę jak "sprawdzenie auta przed zakupem". W innych serwisach też takie coś funkcjonuje. Pomijam tu, że wielu użytkowników robi sobie takie sprawdzenie już po zakupie, wtedy przekazując wyniki klientowi rozkładam ręce. Ale zawsze, udzielając informacji na temat kosztów, zakresu i sensowności takiego sprawdzenia odpowiadam, że na 10 takich przeglądów, 9 transakcji nie dochodzi do skutku z powodów niezgodności oferty ze stanem faktycznym. I już daję wczorajszy przykład: auto wg zapewnień sprzedającego miało tylko porysowany zderzak na parkingu, a w rzeczywistości napinacze obu przednich pasów wystrzelone. Kontrolka oczywiście jakimś opornikiem wyłączona. I tak wygląda 90% pojazdów, które sprawdzamy dla nowych lub ewentualnych nowych właścicieli. Oczywiście, są to pojazdy sprowadzone przez tych, którzy parają się tym zarobkowo, bo zdarzają się również auta sprowadzone indywidualnie, którymi sprowadzający jeździł np. 2-3 lata i wymienia na następny. Ale te są w zauważalnie innym stanie, mniej śladów szybkich (+po taniości) napraw, często serwisowane w sposób systematyczny. Na nasz serwis poobrażane sa prawie wszystkie okoliczne komisy, jak słyszą, że auto ma być sprawdzone u nas to zaczynają się schody. Może dlatego, że mimo różnych prób, butelek z napojami czy też czekoladek w celu spowodowania u nas niedowidzenia, zlecający sprawdzenie otrzymuje pełną i wiarygodną informację.

Chwała Bogu że są jeszcze takie serwisy.

W lipcu zeszłego roku byłem w ASO AR Gdynia sprawdzić białą 159 berlinę 1.75 TBi z 2011 roku, będąc tak napalonym jak Pertyn na Giulię i przekonanym w 95% że wrócę do Wrocławia nowym (choć używanym) autem. Zamówiłem usługę sprawdzenia przedzakupowego za 300 zł w tym samym ASO które w/w autko sprzedawało. I nie kupiłem - choć jak mechanik mi mówił na boku żebym tego nie robił to sam nie chciałem mu wierzyć. Auto miało jeden element w oryginalnym lakierze tylko, a spod szpachli w paru miejscach wychodziła ruda już.

Brawo dla uczciwych ludzi, którzy mimo konfliktu interesów podeszli rzetelnie do tematu.

2 miesiące później, trochę z przypadku (planowałem kolejne podejście pod koniec roku) wziąłem w leasing Giulię na wyprzedaży przed wejściem WLTP. :D
 
Proponuję chociaż trochę zastosować się do tego cytatu i będzie dobrze. Przecież to nie w jakiejś gazecie, a na tym szacownym forum padały słowa, że "ja to auto mam w abonamencie na dwa lata, a co potem, to mnie wisi". Zepsuć da się wszystko, trzeba się tylko mniej lub więcej postarać.

To prawda, ale tutaj raczej winić należy "modę" na abonament. Bo faktycznie, jaki jest sens dbania i inwestowania np. w dodatkowe wymiany oleju, skoro na nic to nie wpłynie dla wynajmującego? Jak się kupi za gotówkę i użytkuje, albo w leasingu (takim normalnym, z sensownym wykupem), to chociaż ma się poczucie, że "jak dbam tak mam". Ale w wynajmie tego nie ma. I o ile o samochody "własne" dbam, o tyle jakbym miał coś w wynajmie, i do tego w wynajmie na okres gwarancji, to literalnie bym się niczym nie przejmował. Żadnego docierania opon i wycieraczek, ani silnika. Żadnego niepałowania na zimnym, bo i po co. Udostępniający samochód i tak tego nie wykryje, nie ma to absolutnie żadnego wpływu na nic.

A to, że potem na rynek używanych pójdzie taka strucla, no cóż. W myśl zasady "no free lunches", ktoś musi zapłacić za ten samochód, i najczęściej nie jest to pierwszy posiadacz (wynajmujący). :) Taki mamy klimat.
 
I o ile o samochody "własne" dbam, o tyle jakbym miał coś w wynajmie, i do tego w wynajmie na okres gwarancji, to literalnie bym się niczym nie przejmował. Żadnego docierania opon i wycieraczek, ani silnika. Żadnego niepałowania na zimnym, bo i po co. Udostępniający samochód i tak tego nie wykryje, nie ma to absolutnie żadnego wpływu na nic.

To zależy od kultury osobistej i ogólnie od podejścia do życia. Ja prędzej sobie coś uszkodzę jak "obcemu". Obecnie jeżdżę Jeepem Grand Cherokee i jest to samochód prasowy. Dbam o niego jak "o swojego". Tzn nie pałuję na zimnym. Jak wjechałem w teren to nie gaz do dechy i niech zawieszenie wybiera. Nie wożę nim psów czy innych mebli a mógłbym bo regał billy z ikea do Giulii nie wejdzie a do tego Jeepa spokojnie. W zasadzie dla mnie nie ma różnicy czyj to samochód. Podejście mam praktycznie takie same. Mam wrażenie, że na szczęście jest większość takich ludzi jak ja bo samochód ma ok 30 tys (po dziennikarzach) a nie jest zniszczony. Wszystko działa jak trzeba.

Jak ktoś nie dba i się wyżywa na samochodzie to nie ważne czy wynajem czy "prywatny" jak coś pier... to ta osoba straci czas na jazdę po serwisach i zastępcze samochody. Mi się nie chce tracić czasu.

Żeby nie było, że jestem jakimś oszołomem co chucha i dmucha. Wręcz przeciwnie. Nie docieram silnika, olej wymieniam tak jak instrukcja itp. Myję raz na miesiąc. Nie robię ceramiki. Po prostu rozsądnie korzystam z samochodu. Odwiedzam regularnie serwis i nie używam zamienników. Ot moja recepta na "dbanie".
 
2.0 280KM, wymieniony na gwarancji multiair.



Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk Pro
 
Odpalał sporadycznie nie na wszystkie cylindry. Ponowne odpalanie nic nie dawało. Musiał tak pokuleć sobie przez około minutę i potem już odpalał ok.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk Pro
 
byly jakies bledy - np zaplonu na ktoryms cylindrze? przy jakim przebiegu? Ty masz produkcje poczatek 2017?
 
Amortyzatory
Powrót
Góra