Jako że trochę kilometrów i lat ze 156 spędziłem, a także mój brat jeździ już drugą z kolei 156 oraz mieliśmy jeszcze w domu przez długi czas bliźniaczkę AR156, to temat od początku śledzę i... generalnie cały czas odnoszę wrażenie, że miałem samochód zupełnie innej marki niż Andrzejsr...
Począwszy od słynnej już sprawy filtrów i problemów z związanych z ich wymianą... na prawdę nie wiem, który filtr jest tak problematycznie wymienić w tym samochodzie (piszę o wersjach z silnikami Diesla). W ciągu godziny da się wymienić olej wraz z kompletem wszystkich filtrów - oleju, powietrza, paliwa i kabinowym. Owszem słyszałem o problemach ze śrubkami przy pokrywie filtra powietrza, ale w żadnej z 3 6tek nie mieliśmy z tym problemu, a przy wymianie wystarczyło posmarować owe śrubki odpowiednim smarem i problem przy kolejnej wymianie znikał.
Kolejny powracający jak mantra kwiatek to zawieszenie. Na prawdę się zastanawiam, gdzie Ci malkontenci wiecznie na nie narzekający jeżdżą albo na jakich częściach to naprawiają. W swojej byłej 156 wymieniłem kompletne zawieszenie z przodu bodajże przy przebiegu ok. 250 tysięcy, wyciągając oryginalne wahacze z 2002 roku

W zamian poszło TRW i do momentu sprzedaży z przebiegiem 29x tysięcy kilometrów do zawieszenia nie zaglądałem. Do tylnego zawieszenia, gdyby nie to, że przez własną głupotę zgiąłem wahacz poprzeczny, to przez cały okres użytkowania nawet bym nie miał potrzeby zaglądać. Aaa... i jak mnie pamięć nie myli to tam nadal siedziały oryginalne wahacze

A żeby było weselej było to zawieszenie SportPackowe z ciężkim pięciogarowym Dieslem z przodu i nivomatem z tyłu

I mimo 300 tysięcy, bo tyle miały amortyzatory, talerzyki nadal były na swoim miejscu
Pytasz czy warto kupić Alfę Romeo 156 w Dieslu jako samochód na 5-6 lat? Moim zdaniem tak, warto i jedyne ryzyko w tym wypadku to zakup dobrego egzemplarza, z czym niestety jest coraz ciężej z racji tego, że spora część ludzi drutuje te samochody najtańszymi zamiennikami. A wbrew wielu opiniom, części do tego samochodu nie są drogie w porównaniu do konkurencji z podobnego okresu produkcji.
Podstawa to samochód w dobrym stanie blacharskim, bo niestety, ale to jest walka pochłaniająca nie tylko pieniądze ale przede wszystkim Twoje nerwy i czas. Mechanika w tym samochodzie to już nic skomplikowanego, i kumaty mechanik sobie z nią poradzi zarówno w naprawie jak i bieżącym, regularnym serwisie.
PS. Tak jeszcze zajrzałem dobie do Excela z wydatkami i przez okres użytkowania mojej 156 wydawałem średnio 5000zł rocznie przy średnim rocznym przebiegu na poziomie 25-30 tysięcy kilometrów, wliczając w to koszty przeglądów, ubezpieczeń (OC+AC), serwisu typu oleje, paski, naprawy awaryjne i pierdołki wynikające z własnego "widzimisię". Czy to dużo, czy nie to ocenę zostawiam Tobie.
Assistance można kupic bez jego ciągłości?
Można i to bez problemu. Ba, można kupić Assistance na osobę, nie na samochód i wtedy jakim samochodem byś nie jechał to masz Assistance.
A na koniec kwiatek z tego tematu:
Wiec odpowiedz brzmi : Uważam ze nie. I uzasadniam dlaczego. Te auta od nowości byly poniżej przeciętnej awaryjności, z wiekiem to się nie poprawia.
Skoro były poniżej przeciętnej awaryjności to chyba dobrze?

Gorzej jeśli byłyby poniżej przeciętnej bezawaryjności
