Zamierzam kupić alfę, czy warto? zapraszam do dyskusji

Mi oberwało talerzyk w mitsubishi w dwuletnim amortyzatorze kyb, więc to się zdarza w każdej marce i bardziej zależy od producenta amortyzatora a nie samochodu. Poprostu amory w alfach są tak trwałe, że predzej je zjada korozja niż sie zużyją ale czy to taka wada? Dla spokoju można wymienić, są smiesznie tanie.

Andrzeju zamiast się skupiać na odradzaniu 156 podaj koledze propozycję innego auta do 14 tysiecy....

Wysłane z mojego CAM-L21 przy użyciu Tapatalka
 
Mi oberwało talerzyk w mitsubishi w dwuletnim amortyzatorze kyb, więc to się zdarza w każdej marce i bardziej zależy od producenta amortyzatora a nie samochodu. Poprostu amory w alfach są tak trwałe, że predzej je zjada korozja niż sie zużyją ale czy to taka wada? Dla spokoju można wymienić, są smiesznie tanie.

Andrzeju zamiast się skupiać na odradzaniu 156 podaj koledze propozycję innego auta do 14 tysiecy....

Wysłane z mojego CAM-L21 przy użyciu Tapatalka


To prawda, amortyzatory w tych autach, w sensie ich wnętrza i tłumienia, przeżywają je. Już to pisałem.

Inne auto ? - już pisałem - jak najnowsze po prostu. Chyba nie sądzisz że będę spędzał naście lat na użytkowaniu danego modelu żeby sobie wyrobić opinię, jak ze 156 miało i ma miejsce i móc wówczas uczciwie doradzać. Bo nie potrafiłbym doradzać na podstawie jedno-dwu-trzy letniego "doświadczenia" z danym modelem.

I nie przeinaczaj tego co piszę jako niby tylko i wyłącznie odradzanie, masę plusów sądzę że opisałem również. Ale do przedstawionego celu, zwłaszcza czasowego - uważam że się nie nadaje.
 
Ostatnia edycja:
Do przedstawionego celu czasowego żadne auto w podobnym wieku sie nie nadaje.
 
Tak jak w pierwszym poście, mogę wstrzymać się do czerwca-lipca wówczas budrzet wzrośnie do ok 20tys. zł (18 to naprawdę czarny scenariusz). Czy za taką kwotę można już kupić auto w którym nie trzeba będzie co 30 tyś wymieniać wachaczy i co roku robić poprawki blacharsko lakiernicze (w kwocie trzeba uwzględnić serwis startowy i oc co sprawia że samo auto będę mógł kupić za 17tyś)? Czy dobranie niewielkiego kredytu (maks 3-4tyś w czerwcu lub teraz-rozważmy różne opcje) zmieni sytuację i otworzy drogę na inne modele? Jakieś propozycje?

Alfa 159 naprawdę mi się podoba ale taki budżet był by chyba dosyć ryzykowny, mylę się?

A może coś innego z rocznika 156 i w podobnej kwocie będzie mniej awaryjne, jakieś volvo, croma lub stilo? Wiem że to nie temat i pytania odpowiednie na to forum, ale kożystając z okazji tej dyskusji która ciezy się sporym zainteresowaniem może uda mi się wyciągnąć od was jakieś propozycje?

Jarku1986, ze względu na nasz prywatny kontakt i ustalenia postaraj się być bardziej obiektywny i podejć do tematu pomijając swoją 156 (oczywiście niczego ani Tobie, ani twojej 156 nie ujmuję, po prostu bądźmy "profesjonalistami";)
 
Ostatnia edycja:
Jako że trochę kilometrów i lat ze 156 spędziłem, a także mój brat jeździ już drugą z kolei 156 oraz mieliśmy jeszcze w domu przez długi czas bliźniaczkę AR156, to temat od początku śledzę i... generalnie cały czas odnoszę wrażenie, że miałem samochód zupełnie innej marki niż Andrzejsr...

Począwszy od słynnej już sprawy filtrów i problemów z związanych z ich wymianą... na prawdę nie wiem, który filtr jest tak problematycznie wymienić w tym samochodzie (piszę o wersjach z silnikami Diesla). W ciągu godziny da się wymienić olej wraz z kompletem wszystkich filtrów - oleju, powietrza, paliwa i kabinowym. Owszem słyszałem o problemach ze śrubkami przy pokrywie filtra powietrza, ale w żadnej z 3 6tek nie mieliśmy z tym problemu, a przy wymianie wystarczyło posmarować owe śrubki odpowiednim smarem i problem przy kolejnej wymianie znikał.

Kolejny powracający jak mantra kwiatek to zawieszenie. Na prawdę się zastanawiam, gdzie Ci malkontenci wiecznie na nie narzekający jeżdżą albo na jakich częściach to naprawiają. W swojej byłej 156 wymieniłem kompletne zawieszenie z przodu bodajże przy przebiegu ok. 250 tysięcy, wyciągając oryginalne wahacze z 2002 roku ;) W zamian poszło TRW i do momentu sprzedaży z przebiegiem 29x tysięcy kilometrów do zawieszenia nie zaglądałem. Do tylnego zawieszenia, gdyby nie to, że przez własną głupotę zgiąłem wahacz poprzeczny, to przez cały okres użytkowania nawet bym nie miał potrzeby zaglądać. Aaa... i jak mnie pamięć nie myli to tam nadal siedziały oryginalne wahacze ;)
A żeby było weselej było to zawieszenie SportPackowe z ciężkim pięciogarowym Dieslem z przodu i nivomatem z tyłu :) I mimo 300 tysięcy, bo tyle miały amortyzatory, talerzyki nadal były na swoim miejscu ;)

Pytasz czy warto kupić Alfę Romeo 156 w Dieslu jako samochód na 5-6 lat? Moim zdaniem tak, warto i jedyne ryzyko w tym wypadku to zakup dobrego egzemplarza, z czym niestety jest coraz ciężej z racji tego, że spora część ludzi drutuje te samochody najtańszymi zamiennikami. A wbrew wielu opiniom, części do tego samochodu nie są drogie w porównaniu do konkurencji z podobnego okresu produkcji.
Podstawa to samochód w dobrym stanie blacharskim, bo niestety, ale to jest walka pochłaniająca nie tylko pieniądze ale przede wszystkim Twoje nerwy i czas. Mechanika w tym samochodzie to już nic skomplikowanego, i kumaty mechanik sobie z nią poradzi zarówno w naprawie jak i bieżącym, regularnym serwisie.

PS. Tak jeszcze zajrzałem dobie do Excela z wydatkami i przez okres użytkowania mojej 156 wydawałem średnio 5000zł rocznie przy średnim rocznym przebiegu na poziomie 25-30 tysięcy kilometrów, wliczając w to koszty przeglądów, ubezpieczeń (OC+AC), serwisu typu oleje, paski, naprawy awaryjne i pierdołki wynikające z własnego "widzimisię". Czy to dużo, czy nie to ocenę zostawiam Tobie.

Assistance można kupic bez jego ciągłości?

Można i to bez problemu. Ba, można kupić Assistance na osobę, nie na samochód i wtedy jakim samochodem byś nie jechał to masz Assistance.

A na koniec kwiatek z tego tematu:

Wiec odpowiedz brzmi : Uważam ze nie. I uzasadniam dlaczego. Te auta od nowości byly poniżej przeciętnej awaryjności, z wiekiem to się nie poprawia.

Skoro były poniżej przeciętnej awaryjności to chyba dobrze? :) Gorzej jeśli byłyby poniżej przeciętnej bezawaryjności :)
 
Ostatnia edycja:
...i... generalnie cały czas odnoszę wrażenie, że miałem samochód zupełnie innej marki niż Andrzejsr...

Więc dochodzi jeszcze brak powtarzalności przy produkcji najwyraźniej :)
 
Raczej pechowe sztuki niektórych osób, skoro awaryjność była poniżej przeciętnej ;)

Wysłane z mojego SM-T555 przy użyciu Tapatalka
 
Tego, że Alfa się posypie tysiąc kilometrów od domu to nie bierz sobie do serca. One się psują najbliżej domu, jak mogą :). Byłem w tym tygodniu TSem w Budapeszcie, i w tamtą stronę spoko. Z powrotem też spoko, ale 70 km od domu, w Barwinku, zaczęła mrugać kontrolka oleju. Bagnet suchy, więc miała rację :). Najprawdopodobniej znowu puścił uszczelniacz wału. Dolewając po litrze oleju co kilkanaście kilometrów, gdy tylko zaczynała znowu pomrugiwać, dojechałem do domu. Więc one takie złośliwe nie są. Bo mogła się posypać na wyjeździe spod hotelu :).

Choć pytanie, dlaczego znowu puścił ten uszczelniacz, skoro był wymieniany trzy tygodnie wcześniej? :hmmm:

I przyznaję, że miałem podłamkę dzisiaj. Bo TS na razie uziemiony, więc trzeba uruchomić procedurę odpalania JTDka, a to łatwe u mnie nie jest. Gdy już w końcu odpalił, to puściło mocowanie grzybka linki od biegów na kulce przy wybieraku, więc znowu zabawa. Na szczęście trytytki przyjacielem kierowcy. I podłamka była, bo mam dwie Alfy, z czego żadna nie jest sprawna, to co, może kupić trzecią? :) Już mi przeszła, ta podłamka. Chyba.


OC na TSa mi się kończy w przyszłym tygodniu; na razie wykupię na pół roku, bo jeśli uwaliłem silnik taką jazdą, to będzie adieu raczej.

Ale nowe auto, to nie. Raz, że mnie nie stać. Dwa, że wtedy każda wgniotka czy ryska boli w dwójnasób. No i za koszt obowiązkowego przeglądu mógłbym wymienić pół 156-tki :).
W sumie, jak się ma Alfę, to przy awariach można sobie zawsze mówić - kupię se Japońca, będzie jeździł wiecznie. Jest furtka :). Gorzej, gdy się Japoniec pierniczy :P.


Co do innego auta, to może Renault Laguna II, ale poliftowa? Tam silniki benzynowe są podobno całkiem spoko, a firma pousuwała większość usterek z wersji przedlifotwej, i auto jest w porządku. Dodatkowo duże i bezpieczne, a z racji wlokącej się opinii ceny nie są wysokie.
 
Ostatnia edycja:
[MENTION=25058]FXX[/MENTION] : Tak tak, Alfy to wozy dla prawdziwych mężczyzn ( :) ) - myśliwych - ustrzelania okazji (_tylko_ kupić odpowiedni egzemplarz :) , ot pikuś po prostu ) .

Gdy coś nie tak - pojawiają się mamrotania typu : pechowa sztuka, zepsułeś itd. W razie czego pozostają argumenty "a ja tego nie miałem", ewentualnie do wyboru : zły mechanik, drogi złe, to tylko eksploatacja, inni też tak mają.

(oczywiście że nieprawidłowo sformułowałem zdanie z awaryjnością, przepraszam ! jednak jestem dziwnie spokojny, że właściwie zostało odczytane w kontekście Alfy Romeo)


Co do nowych i ich kosztów - tak jak przy używanym aucie uważam że należy go traktować jak nowy w istotnych sprawach ( części nowe i oryginalne o ile są, nie używki, opony porządne jak do nowego, hamulce porządne itd. - wiem , często wartość takich wymian przekroczy wartość auta, ale i tak zaoszczędzamy na aucie przecież ! )

Tak podobnie w przypadku nowego - wgniotkami się nie trzeba przejmować, naprawdę, zwłaszcza gdy to nie Alfa , nie da się uniknąć wgniotek itd. przy używaniu, no nie da, albo da zrachowaniami z pogranicza - typu pozostawianie auta hen daleko na krańcach parkingu itp., myć nie trzeba inaczej niż starego, powłok w salonie jeszcze nakładać nie trzeba, akcesoriów czy opcji w ASO zlecać nie trzeba, kół w ASO kupować nie trzeba, przy przeglądach blacharskiego dodatkowo płatnego zlecać nie trzeba, olej i filtry kupić w sklepie można - ot przyzwoite nie sygnowane logo producenta itd. Przegląd wówczas - robocizna kosztuje coś 200 czy 300 zł / rok. Wspomniane filtry (poza oleju żeby w razie W na gwarancji nie marudzili) wymieniamy sami bez małpiej gibkości potrzebnej do kabinówki w 156 (FL) czy demontażu dolotu czy aku do powietrza .
 
Ostatnia edycja:
Prawdopodobnie kupię Alfę, przerobie na wahadłowiec i za jej pomocą zaciągnę sobie z orbity Teslę od Muska :D
A tak na poważnie: ilu użytkowników tyle opinii, takie dyskusje możemy prowadzić w nieskończoność... Kupię i się przekonam sam, nie kupię to będę się zastanawiał jak to jest.... Nic więcej merytorycznie powiedzieć się nie da.

Bardzo wszystkim dziękuję za dyskusję. Panowie... Pokazaliście mi, że w polskich internetach jednak da się bez przepychanek i hejtu (uogólniając) co bardzo mnie cieszy odrobinę przywraca wiarę w ludzi. Myślę że powinniśmy dać temu spokój i zamknąć temat.

Jeszcze raz dzięki i Pozdrawiam.
 
[MENTION=25058]FXX[/MENTION] : Tak tak, Alfy to wozy dla prawdziwych mężczyzn ( :) ) - myśliwych - ustrzelania okazji (_tylko_ kupić odpowiedni egzemplarz :) , ot pikuś po prostu ) .

Tak, tak, a ja jestem prawdziwym snajperem niczym Chris Kyle, w końcu kupić 3 sztuki 156 i z żadną nie mieć większych problemów to jak trafić 6tkę w totka :)

Co do nowych i ich kosztów - tak jak przy używanym aucie uważam że należy go traktować jak nowy w istotnych sprawach ( części nowe i oryginalne o ile są, nie używki, opony porządne jak do nowego, hamulce porządne itd. - wiem , często wartość takich wymian przekroczy wartość auta, ale i tak zaoszczędzamy na aucie przecież ! )

I tu się w pełni z Tobą zgadzam :)
Z tym, że do 156 w Dieslu nawet markowe zamienniki części typu zawieszenie czy hamulce nie kosztują dużo, a i oryginały można jeszcze dostać w podobnych cenach.
 
TZW oryginały już nie grzeszą jakością niestety.


A co do polowań, to nie chodzi tylko o "większe problemy" ale w ogóle o problemy.
[MENTION=77611]Baroro[/MENTION] - jeśli faktycznie miałbyś się zastanawiać "jakby to było" mijając każdą 156, to nie masz innego wyjścia jak samemu spróbować jak piszesz. Bo to po prostu oznacza że tak naprawdę to zdecydowałeś już wcześniej, kupując co innego postąpił byś wbrew sobie, po prostu, co jest mało komfortowe.
 
TZW oryginały już nie grzeszą jakością niestety.

To zamiast tego masz cały wachlarz różnorakich zamienników.

A co do polowań, to nie chodzi tylko o "większe problemy" ale w ogóle o problemy.

Wybacz, ale teraz żądasz niemożliwego :) Każdy samochód używany ma jakieś lub będzie miał jakieś problemy wynikające ze swojego wieku, przebiegu i zużycia, i niezależnie czy to będzie Alfa Romeo, Audi, BMW czy cokolwiek innego. I proszę Cię, nie mów mi, że nie, bo oprócz Alfy mam jeszcze pod domem Audi A3 i Volvo S60, i każde z nich ma swoje problemy wynikające po prostu z wieku i zużycia.

Ale, żeby oddać sprawiedliwość to tymi mniejszymi problemami przez prawie 100 tysięcy kilometrów były: przekaźnik spryskiwaczy lamp, sprężarka klimy, linka maski i cieknąca pompa CR. Reszta to wymiany eksploatacyjne, bo chyba sam przyznasz, że wymiana skorodowanego tłumika czy akumulatora w ponad 10-letnim samochodzie to nie jest problem, a naturalne zużycie :)

Z resztą, proszę, tyle problemów wygenerowała ponad 10 letnia AR156 :)
Pokaż załącznik AR156.zip
Dalszą historię tego samochodu masz również na forum :)
 
Tak, wachlarz zamienników, gdzie trzeba drogą prób i błędów eliminować te nie nadające się do niczego, czy wręcz niepasujące, gdzie już mechanicvy zajmujący się wyłącznie niemal włoszczyzną załamują ręce bo w jednym TRW jest co innego niż w drugim kilka miesięcy później, tzw markowy zamiennik nie pasuje, czy między istotnymi dość częściami są różnice wymiarowe znaczące na tyle że trzeba nowe wywalać. Ale np. świece staniały fakt, początkowo kpl do TSa to było 1000zł i to jak się tanio znalazło.

Co do spisów problemów - chcesz zaczynać licytację na takowe ? :) przecież kolega zamknął temat, i słusznie, bo można tak w nieskończoność.

Natomiast co do "innych" - mam inne zdanie i obserwacje, i u siebie i "pod domem" , więc pozostaniemy przy swoich zdaniach najwyraźniej co do jakości Alfy vs np. japońców, nie zmieniając tych zdań jednak, ile byśmy się nie przerzucali indywidualnymi doświadczeniami.
 
Tak, wachlarz zamienników, gdzie trzeba drogą prób i błędów eliminować te nie nadające się do niczego, czy wręcz niepasujące, gdzie już mechanicvy zajmujący się wyłącznie niemal włoszczyzną załamują ręce bo w jednym TRW jest co innego niż w drugim kilka miesięcy później, tzw markowy zamiennik nie pasuje, czy między istotnymi dość częściami są różnice wymiarowe znaczące na tyle że trzeba nowe wywalać. Ale np. świece staniały fakt, początkowo kpl do TSa to było 1000zł i to jak się tanio znalazło.

Z ciekawości - co takiego TRW nie pasowało i gdzie to TRW było kupione?

Na prawdę podziwiam te Twoje przeżycia z tym samochodem, bo mimo trzech sztuk tego modelu nie mieliśmy ich tyle co Ty ;) Na prawdę musimy być szczęściarzami, że nie mieliśmy problemów z tymi samochodami, a wszystkie zamienniki różnych firm jak i oryginały pasowały na swoje miejsce :) Chyba dzisiaj w totka zagram :D

Co do spisów problemów - chcesz zaczynać licytację na takowe ? :)

Nie, nie chcę żadnej licytacji, bo i po co?
Po prostu pokazuję Tobie i przy okazji założycielowi tematu skalę "problemów" jakie miałem z ponad 10 letnią AR156.
Ale jeśli sprawy z listy, którą przedstawiłem to problemy wykluczające samochód z listy zainteresowań to nie powinien żadnego używanego ponad 10 letniego samochodu kupować :)

Natomiast co do "innych" - mam inne zdanie i obserwacje, i u siebie i "pod domem" , więc pozostaniemy przy swoich zdaniach najwyraźniej co do jakości Alfy vs np. japońców, nie zmieniając tych zdań jednak, ile byśmy się nie przerzucali indywidualnymi doświadczeniami.

Akurat nt. japońców nie mam zdania, bo i styczności miałem niewiele.
Dużo natomiast miałem okazji obcować z podobnymi wiekowo Audi i BMW, i wbrew temu co wielu twierdzi to skala problemów nie jest mniejsza niż przy Alfie z podobnego okresu produkcji.
 
Ja miałem japonca , i wieczny łańcuch się wziął i rozciagnal. Auto miało 9 lat.
 
Ostatnia edycja:
Co do części to również nie miałem nigdy problemów, a zawsze kupuję je sam. Na początku mój mechanik krzywo na to patrzył, bo miał zazwyczaj złe doświadczenia z innymi klientami i markami gdzie część miała pasować na 100% a tak nie było. Ale teraz już wie że ze mną i alfą takich problemów nie ma.
A co do Japończyków, a i owszem miałem i raczej nigdy więcej ( ale nie dlatego że się psuło:) )
 
Ja miałem japonca , i wieczny łańcuch się wziął i rozciagnal

Jednak idziemy w licytacje i przekomarzania, no to na ten łańcuch - w mojej 156 się zerwał rozrząd po 30 tys od wymiany (conti, ze wszystkimi pompami itd. wymieniony). Rozciągnięty łańcuch nie unieruchomi familii całej nagle kilkaset km od domu, z majdanem wakacyjnych w i na aucie ? :)
[MENTION=25058]FXX[/MENTION] - ponad 10cio letnia, to może już wszystko popoprawiane po Włochach przez poprzednika ? - jak to było w mojej 10 cio letniej właśnie (te jej pierwsze 10 lat życia) ? ale zaraz, nie, nie, w tej mojej następcy się rozleciał silnik, no to chyba nie ta sztuka jednak :)

TRW o ile pamiętam to pompa sprzęgła z intercarsu (do pucharówki miała iść - jakieś nadlewy w jej odlewie, poszła chińszczyzna, ja nie prowadzę warsztatu, ale mechanik (cy) wspominany ani trochę nie był zdziwiony tą sytuacją, ilości części jakie zwraca są spore, a elementy zawieszenia kiedyś znoszące 60 tys (to naprawdę łał na 156) teraz 30tu nie przejeżdżają i ludzie wracają z pretensjami, a drogi tu akurat mamy świetne. Więc wymyśla patenty typu poliuretany czy jakieś tuleje z mercedesa w tylne wahacze (polecam, sprawdza się i na poligonie doświadczalnym torowym). Generalnie twierdzi że ma powoli dość tych wozów (nie tylko 156 - wiekowych generalnie), naprawi jedno, sypie się drugie, ludzie łączą to z wizytą w warsztacie (bo przecież miesąc wcześniej jeździło i działało) no i te patenty kombinować musi boalbo czegoś nie ma, albo "za drogo" itp.

Koooończę bo w nieskończoność można to wszystko rozwijać. Moje podsumowanie przygód z Alfami - te co mam do zajeżdżenia ich lub mnie oraz rozrywki sobie swoje odsłużą lub pójdą pod kocyki żeby czasem posłuchać jak powinien silnik brzmieć, bo konserwowane itd., ale żadnej nigdy więcej, zwłaszcza nowej. Jak to mawiali w Top Gear - petrolhead powinien raz w życiu mieć Alfę Romeo. Każdy zwraca uwagę na końcówkę - Alfę, mało kto zauważa że tylko raz :)
 
Prawdopodobnie kupię Alfę

Warunkiem kupna Alfy jest poprawienie błędu ortograficznego w tytule tematu:).
Zamierzać możesz do skutku, ale "zamieżać" do końca świata:(.

Samą 156 warto kupić, w dobrym stanie.

Poczekaj, aż ktoś z lokalnych pasjonatów wystawi taką na sprzedaż:
kupił za 5 tys. zł, włożył 20 tys, zł i sprzeda za 10 tys. zł, bo nikt w PL więcej nie da:).
 
Amortyzatory
Powrót
Góra