• Hej Alfaholicy!

    Na forum pojawił się świeżutki motyw kolorystyczny Alfa Red Luna, zaprojektowany przez marqo specjalnie z myślą o naszych Alfowych klimatach i czytelności na różnych urządzeniach.

    Zachęcamy do:

    • włączenia nowego stylu w ustawieniach profilu i potestowania go na co dzień
    • zgłaszania uwag dotyczących kolorów, kontrastów, czytelności i wygody przeglądania dłuższych wątkich
    • dzielenia się propozycjami drobnych poprawek, które mogą jeszcze lepiej dopasować motyw do charakteru naszej społeczności Alfaholików

    Każda opinia pomoże dopieścić wygląd forum tak, aby „Alfa Red Luna” była tak przyjemna w odbiorze, jak dobrze utrzymana Alfa na ulubionej trasie.

    Wbijaj do tematu i napisz, co myślisz!

Zamierzam kupić alfę, czy warto? zapraszam do dyskusji

Na lata na pewno nie. Bo w końcu dojdziemy do ściany kiedy okaże sie że czesci brak lub ich koszt dobija do coraz niższej wartości auta

Zawsze radzicie wszyscy na forum żeby nie kupować auta za wszystkie pieniądze, a tu sedici polecasz za 14 czy 18 tysiecy kupić 159 .
Raczej braknie na startowy pakiet w takim przypadku. Bravo? Z calym szacunkiem do fiata bo to super auta ale jednak ja bym wolał 156 .
 
Ostatnia edycja:
Zdarzają się 156 w dobrym stanie i prawie bez korozji (np. moja, ale benzyna i nie sprzedaje :)), wystarczy że ktoś trzyma w garażu i dba o auto- trzeba tylko dobrze poszukać. Dieslem się wygodniej jeździ, ma duży moment, stąd subiektywne odczucie o niesamowitych osiągach. Benzyna 2,5 jest jednak szybsza, najbardziej miarodajny test przyśpieszenia to czas sprintu na 1000 m, i tu diesel zostaje jakieś 70m w tyle, w benzyniaku trzeba tylko kręcić wysoko silnik co jest uciążliwe dla kierującego.
 
Ostatnia edycja:
A dla mnie bardziej miarodajne jest to jak sprawnie drogą krajową wyprzedzam tiry. I tutaj sprint do jakiejkolwiek prędkości nie ma znaczenia. 2.5 zrobi to tak samo szybko a moze i nawet szybciej ale zrobi to w zakresie 5.5 -6.5 tysiąca obr. Jechać tak 300 km jest...męczące ?
Do tego dochadza koszta paliwa,przy forsownej jezdzie v-ka sobie nie pozaluje. Dla diesla to nie bedzie zbyt forsowna jazda ( ot zakres 2000-3000 obr. )

Także jak widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ja jestem w stanie poswiecic te 0.8 sek w sprincie na 1000 metrów kosztem użyteczności w normalnym ruchu. Dlatego wybieram diesle choć 3.0 busso lubiłem i to bardzo.
 
Różnica na 1000 m wynosi 1,3 sekundy, co daje jednak jakieś 70 m Alfy 2,4 z tyłu, no ale wracamy do tego o czym wcześniej pisałem, -czy praktyczność w codziennej jeździe czy radość z jazdy, którą (przynajmniej mnie) daje BUSSO, nawet to najmniejsze. Czasami dla niektórych znalezienie kompromisu jest trudne lub niemożliwe (dlatego mam dwa auta :) ), autor wątku musi to wszystko dobrać do swoich preferencji. Ja tylko radziłbym jeszcze przejechać się tymi różnymi autami, żeby wiedzieć jak wyglądają różnice w jeździe.
 
Ja odnosiłem sie do strony zeperfs ,nie do danych producenta z tad moje 0.8 sek.

3.0 uważam za super silnik,bardzo bogaty w moment i przyjmny do takiej codziennej leniwej jazdy, natomiast 2.5 w kategorii szesciocylidrowek ma mniej korzyste przebiegi krzywych mocy i momentu i jezdzi "leniwiej" wymagajac wyzszych obrotów od konkurencyjnych fałek czy rzedkowek konkurencji ( opel,audi bmw bo z takimi mialem do czynienia ). 3.0 jezdzi juz praktycznie jak wolnossacy ,cichy diesel który powyżej 4 tysiecy zaczyna robić się lekko straszny. Ma zupełnie inna charakterystykę.

2.5 jest szybkie,bo jak inaczej ma byc jesli oddaje 190 koni w aucie wazacym 1400 kg. Jest szybkie. Ale jest takie bardziej japońskie? Moc przychodzi późno i trwa krótko , za to super brzmi. No i 156 z busso ma jakis potencjał na youngtimera i ich ceny myślę że spadac nie będą.
 
No ja też liczyłem z zepfers i mi wyszło że 29,1-27,8=1,3 sekundy, w sportach motorowych to już sporo. No ale nieważne, nie chodzi o wyścigi a całokształt, problemem jest to że w 156 nie było silnika 3,0 (trzeba robić swap), bo gdyby był, to uważam że były najbardziej optymalny z punktu widzenia osiągów, kosztów części i frajdy jezdnej. BUSSO to jednak klasyka, nagroda silnika roku nie była bez powodu, przyjemnie się z nim jeździ co potwierdzają tu liczni właściciele, warto nawet zapłacić więcej za paliwo, szkoda że autor tematu nie wymienia benzyniaków, może warto się jednak nad tym zastanowić.
 
Tylko że ty nie patrzysz na zeperfs ( to znaczy patrzysz) ,tylko na dane producenta ( km DA anonnce ). Te zmierzone,zweryfikowane to reelle. I tam jest 28.6 do 29.4 na korzyść v6.

Szkoda że w 98 roku w klasie średniej było mało trzylitrowek. Gdyby Alfa "musiała" pewnie te trzy litry by sie pojawiły. A tak e46 wchodziło do sprzedaży z topowym motorem 2.8, podobnie A4,i tak samo w202 i passat. Silniki 2.5 litrowe były w vectrze,mondeo,roverze 75.
Tylko francuzi mieli 3-litrowki w xantii i pugu 406 ale to nie były jakieś demony ,więc 2.5 litrowy Busso nie odbiegal jakoś znacząco.

Ciekawe ile mocy generuje 3.0 na osprzecie i sterowniku z 2.5. Jak bardzo zbliża się do fabrycznych wartości z 3.0 .
 
Ech Panowie, przyśpieszenie do sety to jedno a wyprzedzenie TIRa czy L'ki to drugie. No i tutaj powiedzmy teoretycznie 80-120 na IV biegu mamy 3 sekundy różnicy i śmierć w oczach kierowcy 2.5L podczas gdy dieselek zakończył manewr wyprzedzania. Bez obrazy, troszkę może sytuację przebarwiłem ale 200Nm od 5000 obr nigdy nie dorówna 385Nm od 2000obr.
 
Po pierwsze Andrzej to kto mówi o narzuconym biegu? Masz jakieś zboczenie w tej kwestii bo któryś już raz tak piszesz.
Dlaczego nawet nie chcesz zerknąć na dane które wrzucam,tylko od razu sadzisz że chodzi mi przyspieszenie na konkretnyn biegu ?
40-140 v6 szybsze o 0.2 sek
80-120 diesel szybszy o 0.1 sek
80-180 diesel szybszy o sekunde.

Ciężko negowac że silniki o mocy 175 kontra 190 koni będą jechać jakoś diametralnie inaczej.

Dla Ciebie napotkanie urwane,obrobionej śruby to problem i auto-hobby. Dla mnie to norma ,w przeciwieństwie do Ciebie nigdy nie miałem nowego auta od małego siedzę w gratach. W pracy nawet w ponad 30 letnich:) więc nie traktuje tego jako problemu.

Zakładający watek nie pytal o to czy alfa 156 nadaje sie do napraw, tylko o to czy nadaje się na wóz którego można być pewnym w podróżach przez 4-6 lat, wyraźnie podkreślając ze czasowo finansowe priorytety na te lata będą inne. (znając życie dojdąinne i te sie przedluza, ale juz nie komplikujmy).
Wiec odpowiedz brzmi : Uważam ze nie. I uzasadniam dlaczego. Te auta od nowości byly poniżej przeciętnej awaryjności, z wiekiem to się nie poprawia. A i wspomniane kwestie konstrukcji i bezpieczeństwa budy .
Do takiego celu nadają sie auta jak najnowsze, w tym kosztem pierdol gadżetów wyposazeniowych , nieistotnych kilkudziesięciu koni i innych dusz. Można albo jeździć albo sie grzebać z demontażem mnóstwa gratów zeby glupi filtr wymienić .
A, dodam jeszcze jedno - to Alfa. Pewnym jest ze obrywała w przeszłości, mniej lub więcej, ale raczej więcej niż zwykły przemieszczacz jakiś.
Oczywiście i to wciąż powtarzam, gdy w pełni sprawny, nie zzarta czy spawana, należycie utrzymywana - jeździ bardzo przyjemnie.
A i "problem śruby" nie jest dla mnie, tylko dla każdego - wymaga zajęcia się nim. Takze przez tego co od dziecka to robi. Zajecie sie nim to więcej niż niezajęcie sie nim. Czy się umi czu nie. I akurat w moim przypadku żadnej sie nie obróciły.
Tyko , ja nie pisze tu przez swój krotkowzroczny pryzmat patrząc. Ale w ogóle nie ma co sie takich pierdol czepiać. To jak wspomniałem czubek góry potencjalnych umilaczy czasu ze 156. Autem minimum 12 letnim. Plus wspomniane 5.
 
Miło z Waszej strony, że mój problem nie pozostał bez odpowiedzi. Widzę, że opinie są podzielone... Może spróbujmy ugryźć temat z nieco innej strony. Po pierwsze pomińmy kwestie silnikowe, Raczej nie będzie w moim przypadku to 2,5 czy 3,2 v6 (z całym szacunkiem dla pana Busso-tu chodzi o koszty OC i paliwa) więc dyskusje na ten temat zostawmy na inny wątek. Wszyscy doskonale wiemy że Fiat zrobił dobrą robotę swoimi jtd i raczej na takie silniki się nastawiam. Jeśli będzie taka potrzeba, może być to nawet 1.9 8v 115km, wystarczy mi, a przyjemność z jazdy to wiele składowych, nie tylko konie i moment,po prostu uwielbiam jeździć samochodem a miałem okazję jeździć zarówno cieniasami 700 z LPG jak i BMW seria 7 z ponad 5 litrowym potworem. Każde autko ma w sobie to coś i moim skromnym zdaniem nawet do Tico można się przywiązać jeśli ktoś jest pasjonatem. Świat jest bardziej złożony niż tylko czarny i biały, zatem szanujmy swoje opinie mimo iż są one czasem absurdalne.

Druga sprawa to moje finanse, fakt, że oszczędzam na mieszkanie/dom nie oznacza, że we wszystkim szukam maksymalnych oszczędności i duszę każdego grosza. Załóżmy, że pomijając paliwo i OC jestem w stanie przeznaczyć na utrzymanie samochodu 400-500zł na miesiąc-wartość uśredniona (wiadomo, że raz przez 3 miesiące można się niczego nie dotykać a raz bum, 2500-3000 na turbo czy wtryski). Oczywiście pomijając początkowy okres w którym inwestował bym znacznie więcej aby autko jak najszybciej doprowadzić do porządku.

Czy nie lepiej kupić Alfę i dopieścić ją za niemalże drugie tyle pieniążka, niż kupić corollę i nie oglądać się z bananem na twarzy za nią oddalając się od miejsca parkingowego?

Mój pierwszy samochód to mazda 323f 1.5 94 rocznik. Ciągle trzeba było coś robić, dziury takie, że po jeździe w deszczu wybierałem wodę wiadrem z bagażnika a litr oleju na 2000km to jak miał łaskawszy okres xD Mimo to strasznie uwielbiałem ten samochód i do dziś ciepło go wspominam bo był ładny, ponadczasowy i mimo swoich bolączek nigdy nie rozkraczył się 200km od domu, a przez wszystkich moich znajomych oraz przeze mnie był nazywany Madzią i wręcz pieszczotliwie traktowany jako wierny kompan naszych przygód.
 
Ostatnia edycja:
Moim zdaniem nie ma sensu wydawać takiej kwoty na 156, która strasznie traci wartość z każdym dniem i którą finalnie sprzedasz w cenie 30gr/kg.
A przy tak starym samochodzie marka i model ma niewielkie znaczenie. Liczy się stan samochodu i to jak poprzedni właściciele go używali i serwisowali. Jak chcesz długo pojeździć to szukaj sprawdzonego samochodu, najlepiej od rodziny lub znajomych bo rynek samochodów używanych w Polsce jest chory. Sam szukałem auta przez pół roku nie ograniczając się do konkretnego modelu i wszystko co oglądałem nadawało się na złom albo wymagało znacznych inwestycji.
A co do 156 to jest to świetne auto, daje dużą przyjemność z jazdy. 1.9JTD brzmi lepiej i zachowuje się bardziej kulturalnie niż np. 2.0TDI 180km w Tiguanie z 2014r.
Jednak koszty utrzymania alfy nie są niskie.
156 nie ma też prawie miejsca na nogi z tyłu, a promień skrętu powoduje, że ciężko się manewruje.
 
Będzie loteria i tyle.
O nie chodzi o węże w kieszeniach ale i czas. Stare włoskie auto - ciągle będzie coś i z dużym prawdopodobienstwem zawiedzie tysiąc dwa km od domu. Jak sobie możesz na takie niedogodności pozwolić kosztem odwracania głowy za nią (bo to świetny stylistycznie wóz, to oczywiste), to działaj.
Szukaj mechanika i wozu z suchego kraju po prostu.
 
Ceny używanych 156 są przecież teraz bardzo niskie, dużo jest też używanych części w normalnych cenach, ale jeśli chce się serwisować w ASO na nowych częściach, to koszty są rzeczywiście duże.Ten samochód już nie stanieje, chyba że jego stan będzie taki że nadaje się na złom. To właśnie dobry moment by tanio kupić takie auto, trzeba tylko wyszukać egzemplarz w dobrym stanie, takim, aby te kilka lat jeszcze przejechał.
 
Zatem chyba odpuszczę.. :( Boje się, że mnie to przerośnie. Możecie mi coś w takim razie polecić w kwocie o jakiej mowa w pierwszym poście? Myślałem jeszcze o stilo, peugeot 407, Saab 9-3... Nie wiem co mam robić, z jednej strony dociera do mnie mnóstwo informacji o tym jaki to rynek w Polsce jest "zepsuty", a z drugiej mój kumpel z pracy za pierwszym wyjazdem kupił ładne auto, brat kupił niedawno stillo za niespełna 8tys z kilkoma problemami których się pozbył i teraz autko jest igła(został tylko mały purchel na klapie bagażnika a reszta blach jak z fabryki). Ogólnie wszyscy znajomi którzy kupują auta nie mają jakiś wielkich problemów, a na wszystkich forach ludzie mówią, że kupno dobrego auta w Polsce to jak wykonanie podwójnego backflipa na wigry3- da się, ale czy zaryzykujesz złamanie karku?

Bardzo wam wszystkim dziękuję za treściwe i pomocne odpowiedzi. Myślę, że temat jest już wyczerpany. Pozdrawiam i życzę jak najmniej problemów z Waszymi Włoszkami. Pozdrawiam
 
Powodzenia. Lesio 146 miał jednak racje.
 
Ostatnia edycja:
Alfist, nie wiem czy ostatnim postem próbujesz wjechać mi na ambicję czy raczej wbić szpilkę... Nie można mieć wszystkiego. Adrzejsr przestraszył mnie trochę stwierdzeniem, że alfa może mnie zawieźć będąc Dalego od domu. Chętnie obejrzę kilka Alf i jeśli jedna z nich wyda mi się ok, kupie i będę się męczył lub cieszył. Jarek1986 zaproponował mi swoją , czekam na jego odpowiedz i może też obejrzę...

Wychodzi na to, ż jednak wjechałeś na ambicję. Postaram się podejść do tego że zdrowym rozsądkiem i będę rozglądał się za Alfą. Na przyszłość, same "Powodzenia" by wystarczyło. Nie odbierz tego jako atak w Twoim kierunku, staram się po prostu abyście zrozumieli moją perspektywę i ograniczenia. Pozdrawiam.
 
Jak kupisz jtd to raczej nie będzie kosztowna w utrzymaniu, zepsuje się jak każde auto pewnie kilka razy ale to proste auto i tanie w naprawie, do tego fajnie wygląda i świetnie się prowadzi. Jak Ci się podoba to kupuj i tyle. Ja mam 156 i 166 i nie boję się nimi jeździć mimo, że w 156 mam felernego jtsa, w ktorym przekręciła się panewka 350km od domu. W jtd wątpię w taką przygodę. Podstawa przy starym aucie to asistance. Zresztą nawet przygoda z silnikiem to nie była tragedia bo za 3,5k zł wleciał inny silnik z wymianą i nowym rozrzadem i auto jezdzi dalej. To mniej wiecej cena dwumasu z wymianą w pospolitym fordzie czy vw.

Wysłane z mojego CAM-L21 przy użyciu Tapatalka
 
Alfist, nie wiem czy ostatnim postem próbujesz wjechać mi na ambicję czy raczej wbić szpilkę... Nie można mieć wszystkiego. Adrzejsr przestraszył mnie trochę stwierdzeniem, że alfa może mnie zawieźć będąc Dalego od domu. Chętnie obejrzę kilka Alf i jeśli jedna z nich wyda mi się ok, kupie i będę się męczył lub cieszył. Jarek1986 zaproponował mi swoją , czekam na jego odpowiedz i może też obejrzę...

Wychodzi na to, ż jednak wjechałeś na ambicję. Postaram się podejść do tego że zdrowym rozsądkiem i będę rozglądał się za Alfą. Na przyszłość, same "Powodzenia" by wystarczyło. Nie odbierz tego jako atak w Twoim kierunku, staram się po prostu abyście zrozumieli moją perspektywę i ograniczenia. Pozdrawiam.

To nie tak, -zauważyłem po prostu że Lesio 146 ma dużą praktykę jeśli chodzi o Alfy (widać to po jego postach), ale nawet tutaj trafnie wyczuł sprawę :) . Nic na siłę, zrobisz jak będziesz chciał. Tak jak pisałem tu od początku- najważniejsze są preferencje kupującego, system wartości jaki stosuje przy ocenie auta a także zwykłe emocje, które czasem skłaniają do nieracjonalnego wyboru.
 
Jak kupisz jtd to raczej nie będzie kosztowna w utrzymaniu, zepsuje się jak każde auto pewnie kilka razy ale to proste auto i tanie w naprawie, do tego fajnie wygląda i świetnie się prowadzi. Jak Ci się podoba to kupuj i tyle. Ja mam 156 i 166 i nie boję się nimi jeździć mimo, że w 156 mam felernego jtsa, w ktorym przekręciła się panewka 350km od domu. W jtd wątpię w taką przygodę. Podstawa przy starym aucie to asistance. Zresztą nawet przygoda z silnikiem to nie była tragedia bo za 3,5k zł wleciał inny silnik z wymianą i nowym rozrzadem i auto jezdzi dalej. To mniej wiecej cena dwumasu z wymianą w pospolitym fordzie czy vw.

Wysłane z mojego CAM-L21 przy użyciu Tapatalka

Assistance można kupic bez jego ciągłości?
Zawsze to cos.

No i to jest właśnie alfowskie ppdejscie - silnik sie roz... Masa klopotu, plany wyjazdu popsute, humor do d., wizyty w warsztatach, późniejsze sprawdzania jk poskladali itd, kupa czasu i energii out itd. Ale to nic. :) Bo wygląda :)
Na hobby - jak najbardziej, jako jedno z kilku. Jako jedyne - uda się, albo sie nie uda. Zalezy jak bardzo lubisz loterie i oglądać swoje auto po prostu. A no i późniejsza sprzedaż gdy jednak posluchasz podjudzeń :) mocno kłopotliwa.
 
Alfa 156 z JTD będzie pewnie tak samo awaryjna jak każdy inny diesel z tych roczników. Czyli dwumasa wtryski czy turbo. Mogę napisać z mojego do świadczenia że 156 to praktycznie bezawaryjne auto, no bo wymiana wahaczy czy amortyzatorów czy też hamulców to normalna eksploatacja każdego innego auta, a właśnie tylko to naprawiałem w mojej 156. Generalnie to co jest bardzo ważne w każdym aucie czyli silnik i skrzynia są w tym aucie bardzo trwałe, a inne sprawy będą zależeć dużo jak było auto wcześniej traktowane. Musisz sobie odpowiedzieć czy naprawdę potrzebujesz diesla z jego wszystkimi zaletami i wadami. Ja już wiem że nie chcę ropniaka po mimo tak jak wcześniej pisałem że u mnie nić poważnego się nie psuje.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra