majster
Nowy
- Rejestracja
- Lip 31, 2009
- Postów
- 4,429
- Lokalizacja
- Gorzyczki okolice Wodzisławia Śląskiego
- Auto
- Same ALFICE
Nie lepiej wpakowac w tuleje nowego wahacza specjalny smar pełzający odporny na wypłukiwanie, sól i temperature? Miałem kiedyś taką próbke z roboty, gdy jakaś firma z francji robiła prezentacje u nas swoich produktów własnie. Wysmarowalem całą tubke gdzie sie dało tym smarem na tuleje i musze przyznac, że lałem go myjką ciśnieniową a smar sie trzymał na swym miejscu. Do jego usunięcia wymagany był z kolei inny specyfik, gdyż myjka nie dała rady
Teraz mam tylko smar miedziany oraz jeszcze jakiś specjalny (konsystencja klejąca, mocno przywieracjąca do powierzchni, ciężko go zmyc z rok jak sie uwaliłem w nim
, a stosują go do smarowania stojaków hydraulicznych).
Przy wymianie górnych wahaczy z braku innego smaru w warsztacie dałem smar miedziany i nic nigdy nawet nie zaskrzypiało. Wahacze były trw (oryginały). Ja na nich przejezdziłem dwa równe lata i jakoś 30tkm, teraz jezdzi inny własciciel już 3 rok i tez zero problemów. Wiec myśle, że moim skromnym zdaniem te kalamitki to takie bardziej działanie na psychiki użytkownika
Teraz mam tylko smar miedziany oraz jeszcze jakiś specjalny (konsystencja klejąca, mocno przywieracjąca do powierzchni, ciężko go zmyc z rok jak sie uwaliłem w nim
Przy wymianie górnych wahaczy z braku innego smaru w warsztacie dałem smar miedziany i nic nigdy nawet nie zaskrzypiało. Wahacze były trw (oryginały). Ja na nich przejezdziłem dwa równe lata i jakoś 30tkm, teraz jezdzi inny własciciel już 3 rok i tez zero problemów. Wiec myśle, że moim skromnym zdaniem te kalamitki to takie bardziej działanie na psychiki użytkownika