Aby nie zakładać nowego tematu....
w czwartek padł mi aku, ma 3,5 roku, 80 tyś. najechane, taka sytuacja zdarzyła się już ze dwa razy. Do tej pory nie było oznak słabości, A/S raz działa, raz nie, ale to normalne, dwa dni wcześniej jeszcze działał. Wyciągnąłem aku, zawiozłem do domu, podładowałem, wsadziłem i wszystko było OK, nawet a/s działał normalnie. Podładowałem jeszcze w niedzielę przez kilka godzin tak dla pewności.
Wtorek rano auto martwe, musiałem otworzyć z kluczyka... ładowanie przez cały dzień w samochodzie (mam na stałe podłączoną wtyczkę do CETECA). Wieczorem auto nie widzi kluczyków, zegary ciemne, nie działa przycisk START, mogę odpalić radio (infotainment) wszystko po włosku, w informacjach o aucie zero kilometrów do przeglądu... Aku ma ciut ponad 12V
Co ciekawe z aplikacji w telefonie zamykam i otwieram drzwi, widzę też lokalizację i włączam światła.
Pytanie, czy coś padło (Body?) czy spalił się któryś bezpiecznik?
PS. Baterie w kluczykach mają 3,0 V i 2,9V więc to chyba nie kluczyki