milleniusz
Nowy
No bo w Alfie jakoś żongluję skrzynią częściej? Pewnie to jest wynikiem krótszego zakresu obrotów użytecznych. Jeszcze jedna rzecz, o której zapomniałem przed chwilą - racja, nie czuje się, że tamten silnik jest uturbiony bo ma właśnie jednostajny rozwój mocy w bardzo szerokim zakresie. Moim zdaniem to jest zaleta, akurat nie muszę odczuwać kopa w plecy po 2.500 obrotów. Ja wolę redukować, choć to jeszcze zależy od stylu w jakim jadę, jak jadę leniwie, to w sumie mogłem szóstką jeździć od 60 kmh. W Alfie to raczej z 80 wychodzi, choć w sumie toczyć się można już od 50 (tak czasem nawet pokazują strzałki na kompie), ale wtedy auto zupełnie nie przyspiesza. Mam wrażenie, że Skodzianka chętniej się zbierała (znowu lepszy moment z dołu). Co do samej redukcji, to w tamtym aucie redukcja przy 120 na czwórkę dawała 4.000 obrotów i do 160 szedł jak burza, kończył się mu ciąg gdzieś przy 180. I tak robiłem. W Alfie nie redukuję do 4.000 tylko niżej, bo mam wrażenie, że się auto męczy i zaraz mu się skończy zakres. Męczy - w sensie, że mniej chętnie przyjmuje te 4.000 obrotów.
Ale w sumie masz rację, że jeszcze za mało ją rozjeździłem, poza tym, teraz zima, więc i warunków nie było. W zasadzie to sam mam nadzieję, że zmienię zdanie. Się zobaczy.
Ale w sumie masz rację, że jeszcze za mało ją rozjeździłem, poza tym, teraz zima, więc i warunków nie było. W zasadzie to sam mam nadzieję, że zmienię zdanie. Się zobaczy.