Fajnie, że nam się tutaj techniczna dyskusja wywiązała. Lubię naukowe podejście
Kilka komentarzy co do różnych postów:
Na wstępie zaznaczę, że w oryginalnym pytaniu chodziło mi wyłącznie o trym manualny. W D nie ma żadnej filozofii - chcę max przyspieszenie, wciskam pedał na maxa. Tutaj nikt nie ma wątpliwości
1-2 biegi w dół to jeszcze zrozumiem, ale więcej? Zobacz sobie na wykres niutona i odpowiedz mi: po co?
Tak jak napisał [MENTION=89178]andrzejek[/MENTION]:
Jeśli jedziemy spokojnie/ekonomicznie na wysokim biegu i bardzo niskich obrotach i chcemy szybko przyspieszyć to redukcja o 2 biegi to trochę mało.
Kiedy cruisuję z 2000 obrotów prawym pasem i decyduję się na wyprzedzenie, to zrzucenie o 2 biegi zdecydowanie nie wystarczy - to daje 3500 obrotów (sprawdziłem kilka razy specjalnie pod ten wątek), a 3500 w fotel nie wciśnie.
Próbowałem też empirycznie sprawdzić jak to jest z tą zależnością przyspieszenia od obrotów (jak to wygląda teoretycznie to wiadomo, ale co praktyka to praktyka

). Choć to już było nieco cięższe (trudno o wystarczająco długi odcinek w miarę pustej, poziomej drogi szybkiego ruchu

), mogę śmiało stwierdzić, że samochód nie ma takiego kopa przy zakresie 3000-4000 jak przy 5000. Z resztą potwierdza to sam automat ZF - przy kickdownie zrzuca bieg do takiego, że obroty zaczynają się od 5000, a nie 2,5-4k. Myślę, że nieporozumienie z powiedzeniem, że "przyspiesza się momentem, a vmax zyskuje mocą" wynika z tego, że to formułka mająca na celu zobrazowanie pewnych zależności uczniom szkoły, którzy pierwszy raz się z nimi spotykają - coś tam ilustruje, ale to jednak duże uproszczenie. Jak się nad tym zastanowić to nie ma sensu brać jej dosłownie, bo moc jest zależna od momentu, więc wychodziłoby wtedy, że im większy vmax tym większe przyspieszenie (oczywiście w zakresie realnych obrotów silnika).