Różnica polega również na tym, czy ten, który jedzie na badanie techniczne, chce mieć "pieczątkę w dowodzie", która obecnie jest zapisem w CEPIK, czy chce mieć informację o tym, czy jeździ sprawnym samochodem, bo ja chcę mieć informację, czy jeżdżę sprawnym samochodem, dlatego koledze zawsze mówię "żadnej taryfy ulgowej"
znam. co prawda z przed ~5 lat, ale byłem świadkiem jak przyjechało na stację hurtem kilka dowodów rejestracyjnych do ostemplowania.
Nie pamiętam, czy to 5 lat temu, czy dawniej, wszedł przepis o tym, że każdy pojazd badany przez diagnostę musi być zarejestrowany na kamerze, a ten obraz zarchiwizowany, a więc te opowieści o "dowodach do stemplowania", są mocno nieaktualne - jednym, z wymogów stawianych przed stacjami kontroli pojazdów, jest możliwość nagrywania i archiwizowania pojazdu poddawanego badaniu i dlatego dzisiaj żaden diagnosta, Ci się nie podłoży
Kolejne przepisy, które są zapowiadane, mają obligować diagnostów do posiadania kamer nasobnych i rejestrowania obrazu oraz dźwięku, przebiegu całego badania, a stany liczników mają być nie wpisywane przez diagnostów do systemu, ale fotografowane, chociaż akurat w kwestii stanu liczników, to ze względu na brak ogólnoeuropejskiego systemu, służy on również do legalizowania sprowadzonych z zagranicy, samochodów ze skręconymi licznikami.
Mając na uwadze własne doświadczenia, diagności swoje "3 grosze" dokładają.
W jaki sposób i w jakim celu?