• Hej Alfaholicy!

    Na forum pojawił się świeżutki motyw kolorystyczny Alfa Red Luna, zaprojektowany przez marqo specjalnie z myślą o naszych Alfowych klimatach i czytelności na różnych urządzeniach.

    Zachęcamy do:

    • włączenia nowego stylu w ustawieniach profilu i potestowania go na co dzień
    • zgłaszania uwag dotyczących kolorów, kontrastów, czytelności i wygody przeglądania dłuższych wątkich
    • dzielenia się propozycjami drobnych poprawek, które mogą jeszcze lepiej dopasować motyw do charakteru naszej społeczności Alfaholików

    Każda opinia pomoże dopieścić wygląd forum tak, aby „Alfa Red Luna” była tak przyjemna w odbiorze, jak dobrze utrzymana Alfa na ulubionej trasie.

    Wbijaj do tematu i napisz, co myślisz!

[159] sprężyna przód

zaczeło sie własnie od szumów tak jak by wyzabkowane opony po złej nawierzchni albo zimowe opony latem , i tak pojechałem na przeglad a tam wsio ok , dopiero nastepnego dnia zdjałem koło , mysle moze blach za tarcza haczy moze łozysko, ale nie dopiero poswieciłem a tam zonk , peknieta ale na swoim miejscu , jezdziłem tak moze 3 dni no ze 20 km, ot cala historia
 
Eibach nigdy się na nich nie zawiodłem jeśli chodzi o sprężyny a amorki Bilstein B4 -B6,choć muszę przyznać że Ori amortyzatory Sachs w 159 dają radę przynajmniej w TBI które jest duże lżejsze od pozostałych wersji.
 
Ostatnia edycja:
Może po prostu taka jest jakość przeglądów...
 
Jasne, że opona idzie w pył przy przemieszczeniu sprężyny lub mocowań

peknieta ale na swoim miejscu

Może po prostu taka jest jakość przeglądów...

90% przeglądu wykonuje ścieżka diagnostyczna, która musi być dopuszczona do użytkowania przez odpowiednie służby, takich samych ścieżek używa się w całej Europie, nie wiem, jak na Świecie, a więc nie będę się wypowiadał - jedyne, co może stwierdzić diagnosta, to luzy zawieszenia na szarpakach, wycieki płynów, korozję czy ustawienie świateł, resztę wykonuje ścieżka, której aparatura kontrolno/pomiarowa bada parametry i na bieżąco je wyświetla, rejestruje oraz drukuje - każde odstępstwo od normy, jest sygnalizowane czerwonym kolorem i często, sygnałem dźwiękowym - każde badanie można sprawdzić i zweryfikować, czy diagnosta, pomimo wskazanych błędów, przepuścił pojazd.

P.S.
Gdyby sprężyna się przemieściła, to na teście amortyzatorów, mielibyśmy dzwonki jak na kuligu :)
 
Ostatnia edycja:
Może po prostu taka jest jakość przeglądów...

W Niemczech przeglądu nie przechodzi pozytywnie ~20% pojazdów przy średnim wieku pojazdu 10lat. W Polsce średnia wieku już chyba przekroczyła 14 lat, a przeglądu nie przechodzi 1%? pojazdów. dokładne statystyki podawał niedawno Paweł Rygas na swoim kanale na YT.
W Niemczech można nie zaliczyć przeglądu z powodu np. zbyt starych opon (bez względu na grubość bieżnika), czy śladową korozję podwozia. Sprawdzane są też takie duperele jak rozmiary opon z homologacją.
W Polsce fakt zaliczenia przeglądu technicznego nie jest tożsamy z tym że auto jest sprawne (tak to moja opinia). Bo czy można uznać za auto sprawne technicznie, jeśli dopuszczalna różnica w sile hamowania na osi wynosi 25 albo 30% (nie pamiętam dokładnie)? podobnie z różnica skuteczności zawieszenia. Później oglądamy na stop cham jak auta tańcują przy awaryjnym hamowaniu na autostradzie (i zdziwienie kierownika, przecież auto przeszło przegląd....)
Pomijam fakt dopuszczania do ruchu wszelkiego rodzaju chrupków, które ledwie trzymają się kupy. u nas przegląd ogranicza się do jeździ? skręca? hamuje? nie cieknie i nie dymi (za bardzo)? sprawny. co i tak jest pewnym postępem, bo jeszcze parę lat temu wystarczyło przywieźć dowód rejestracyjny na przegląd.
 
Ostatnia edycja:
w De musisz miec atest felgi jesli nie jest przypisana do modelu
 
W Niemczech przeglądu nie przechodzi pozytywnie ~20%

Z tym, że jest to efekt obowiązujących przepisów, a nie prac diagnostów - gdyby w Polsce zastosować takie kryteria, to przeglądów nie przechodziłoby 80% pojazdów, ale to nie Niemcy z Polski kupują używane samochody, tylko Polacy od Niemców - prawdopodobnie w Szwajcarii czy Norwegii, te przepisy są jeszcze bardziej rygorystyczne, a w Szwecji nie sprzedasz samochodu, jeśli nie przejdzie on, dosyć kosztownego dla sprzedawcy, specjalnego przeglądu sprzedażowego, za to w Anglii, każda przeróbka samochodu, jak chociażby dołożenie mu "płetwy", jest niezgodne z przepisami i można by długo dyskutować na tymi rozwiązaniami, ale póki co w Polsce obowiązują polskie :)
 
W Niemczech przeglądu nie przechodzi pozytywnie ~20% pojazdów przy średnim wieku pojazdu 10lat. W Polsce średnia wieku już chyba przekroczyła 14 lat, a przeglądu nie przechodzi 1%? pojazdów. dokładne statystyki podawał niedawno Paweł Rygas na swoim kanale na YT.
W Niemczech można nie zaliczyć przeglądu z powodu np. zbyt starych opon (bez względu na grubość bieżnika), czy śladową korozję podwozia. Sprawdzane są też takie duperele jak rozmiary opon z homologacją.
W Polsce fakt zaliczenia przeglądu technicznego nie jest tożsamy z tym że auto jest sprawne (tak to moja opinia). Bo czy można uznać za auto sprawne technicznie, jeśli dopuszczalna różnica w sile hamowania na osi wynosi 25 albo 30% (nie pamiętam dokładnie)? podobnie z różnica skuteczności zawieszenia. Później oglądamy na stop cham jak auta tańcują przy awaryjnym hamowaniu na autostradzie (i zdziwienie kierownika, przecież auto przeszło przegląd....)
Pomijam fakt dopuszczania do ruchu wszelkiego rodzaju chrupków, które ledwie trzymają się kupy. u nas przegląd ogranicza się do jeździ? skręca? hamuje? nie cieknie i nie dymi (za bardzo)? sprawny. co i tak jest pewnym postępem, bo jeszcze parę lat temu wystarczyło przywieźć dowód rejestracyjny na przegląd.
To miałem właśnie na myśli, tylko ująłem to w jednej linijce ;)
Są takie stacje, gdzie wciąż nie trzeba wjeżdżać na halę albo sprawdzą auto bardzo pobieżnie.
 
Są takie stacje, gdzie wciąż nie trzeba wjeżdżać na halę albo sprawdzą auto bardzo pobieżnie.

Znasz takie, czy Ci opowiadali, bo ja takich nie znam i nawet jak jadę do kolegi, który jest diagnostą, to przejeżdżam całą linię włącznie ze sprawdzeniem ustawienia świateł.
 
u mnie na stacji sprzet diagnostyczny ma ze 20 lat , ja sam pamietam go długo
 
Z tym, że jest to efekt obowiązujących przepisów, a nie prac diagnostów
Mając na uwadze własne doświadczenia, diagności swoje "3 grosze" dokładają.

- - - Updated - - -

Znasz takie, czy Ci opowiadali, bo ja takich nie znam i nawet jak jadę do kolegi, który jest diagnostą, to przejeżdżam całą linię włącznie ze sprawdzeniem ustawienia świateł.
znam. co prawda z przed ~5 lat, ale byłem świadkiem jak przyjechało na stację hurtem kilka dowodów rejestracyjnych do ostemplowania. inny znajomy swego czasu przebywając za granicą do SKP dostarczał tylko DR i dostawał pieczątkę.
 
Różnica polega również na tym, czy ten, który jedzie na badanie techniczne, chce mieć "pieczątkę w dowodzie", która obecnie jest zapisem w CEPIK, czy chce mieć informację o tym, czy jeździ sprawnym samochodem, bo ja chcę mieć informację, czy jeżdżę sprawnym samochodem, dlatego koledze zawsze mówię "żadnej taryfy ulgowej" :)

znam. co prawda z przed ~5 lat, ale byłem świadkiem jak przyjechało na stację hurtem kilka dowodów rejestracyjnych do ostemplowania.

Nie pamiętam, czy to 5 lat temu, czy dawniej, wszedł przepis o tym, że każdy pojazd badany przez diagnostę musi być zarejestrowany na kamerze, a ten obraz zarchiwizowany, a więc te opowieści o "dowodach do stemplowania", są mocno nieaktualne - jednym, z wymogów stawianych przed stacjami kontroli pojazdów, jest możliwość nagrywania i archiwizowania pojazdu poddawanego badaniu i dlatego dzisiaj żaden diagnosta, Ci się nie podłoży :)

Kolejne przepisy, które są zapowiadane, mają obligować diagnostów do posiadania kamer nasobnych i rejestrowania obrazu oraz dźwięku, przebiegu całego badania, a stany liczników mają być nie wpisywane przez diagnostów do systemu, ale fotografowane, chociaż akurat w kwestii stanu liczników, to ze względu na brak ogólnoeuropejskiego systemu, służy on również do legalizowania sprowadzonych z zagranicy, samochodów ze skręconymi licznikami.

Mając na uwadze własne doświadczenia, diagności swoje "3 grosze" dokładają.

W jaki sposób i w jakim celu?
 
Ostatnia edycja:
do sprezyny,opony ,doszła jeszcze piasta, wymieniona jakies 15tys temu , opona jest skutkiem peknietej sprezyny ale piasta ? i to łozysko robiło taki hałas
 
dzis wymieniłem piaste , liczylem na mechanika ale nie ma czasu ,wiec sam to zrobiłem i nie wiem za co biora 2 setki , mi to zajeło 2,5 godz, a pierwszy raz robiłem , zostały jeszcvze opony ale do wymiany wytrzymaja a pożnej smietnik
 
Nie pamiętam, czy to 5 lat temu, czy dawniej, wszedł przepis o tym, że każdy pojazd badany przez diagnostę musi być zarejestrowany na kamerze, a ten obraz zarchiwizowany, a więc te opowieści o "dowodach do stemplowania", są mocno nieaktualne - jednym, z wymogów stawianych przed stacjami kontroli pojazdów, jest możliwość nagrywania i archiwizowania pojazdu poddawanego badaniu i dlatego dzisiaj żaden diagnosta, Ci się nie podłoży :)

To co pamiętasz, to tylko szumne zapowiedzi i artykuły w Internecie traktujące o tym.
Żaden przepis dot. nagrania czy fotografowania samochodu będącego na przeglądzie nie wszedł w życie.

Dlatego "zaoczne" przeglądy niestety funkcjonują nadal...

Wysłane z mojego M2007J3SY przy użyciu Tapatalka
 
Zadzwoniłem do kumpla, który jest właścicielem stacji kontroli pojazdów, z którym kiedyś na ten temat rozmawiałem - masz rację, przepisy o konieczności dokumentacji nie weszły w życie, ale... weszły w życie jakieś przepisy wykonawcze, na podstawie których, za fałszerstwa w badaniach technicznych odpowiada karnie, nie tylko diagnosta, ale również właściciel SKP - takie fałszerstwo jest podstawą do odebrania SKP, pozwolenia na wykonywanie badań technicznych, a więc to sami właściciele postanowili filmować samochody, które są badane, jako ewentualny dowód na to, że konkretny pojazd został przebadany.
 
byłem miesiac temu i jedyna rzecz która opstrykał to licznik przebiegu i tabliczka znamionowa
 
Zadzwoniłem do kumpla, który jest właścicielem stacji kontroli pojazdów, z którym kiedyś na ten temat rozmawiałem - masz rację, przepisy o konieczności dokumentacji nie weszły w życie, ale... weszły w życie jakieś przepisy wykonawcze, na podstawie których, za fałszerstwa w badaniach technicznych odpowiada karnie, nie tylko diagnosta, ale również właściciel SKP - takie fałszerstwo jest podstawą do odebrania SKP, pozwolenia na wykonywanie badań technicznych, a więc to sami właściciele postanowili filmować samochody, które są badane, jako ewentualny dowód na to, że konkretny pojazd został przebadany.

Nie wiem czy to jest powszechna praktyka. W Gdyni pytałem o to w zeszłym roku dwóch diagnostów i żaden z nich mimo, że ma kamery na zewnątrz i wewnątrz, to służą głównie w celu bezpieczeństwa, nie archiwizują zbędnego materiału, w celu ewentualnego udowodnienia, że samochód był na przeglądzie.

Żadnego pstrykania fotek również nie było, ale skoro nie przepuszczają byle czego to raczej nie mają się czym martwić.

Wysłane z mojego M2007J3SY przy użyciu Tapatalka
 
fotki pstrykali ,zeby sprawdzic ostatnie wpisy w danych i zgodnosc z dowodem , na pewno nie sa archiwizowane
 
Amortyzatory
Powrót
Góra