Testów klimatyzacji ciąg dalszy...
Dziś, jako że w końcu jest trochę cieplej i nie pada, zabrałem się za sprawdzanie temperatury, zgodnie z sugestią Marka. Temperatura na zewnątrz wynosiła 26 stopni według termometru w samochodzie. Po krótkiej przejażdżce z włączoną klimatyzacją postanowiłem sprawdzić jaka temperatura leci z nawiewów. Ustawiłem tryb FULL LOW (obieg zamknięty włącza się automatycznie), wetknąłem sondę od multimetru do kratki nawiewu i po ustabilizowaniu się wskazań wyszły... 4 stopnie. Zwiększyłem obroty silnika do 2000 i wyszły 3 stopnie. Zwolniłem pedał gazu i na wolnych obrotach nadal pozostały te 3 stopnie, temperatura już nie wzrosła. Wygląda na to, że cały układ faktycznie jest sprawny i tu nie ma się do czego przyczepić.
Nadal mimo to w aucie jest bardzo ciepło przy takim zwykłym ustawieniu na FULL na np. 18 stopni, gdzie w ubiegłym roku jak sobie normalnie ustawiałem na 22 czy nawet 24 to było czuć, że klimatyzacja działa. Dziś z resztą jadąc z jedną osobą usłyszałem, że w ogóle nie czuć, że klimatyzacja jest włączona, więc wychodzi na to, że to nie tylko moje odczucie.
Poza tym, gdy jest włączona sprężarka to na wolnych obrotach słychać takie lekkie dudnienie, czuć też, że jest to obciążenie dla silnika, poza tym nieco zwiększają się drgania jednostki napędowej, w porównaniu do pracy z wyłączoną sprężarką. Natomiast podczas jazdy, gdy obroty są większe niż jałowe, to nie czuć żadnej zmiany w pracy silnika.
Także zgłupiałem totalnie, bo nie wiem, co to może być. Wygląda na to, że może szwankują czujniki w aucie odpowiedzialne za utrzymywanie temperatury. Wiem, że jeden jest na podszybiu, taka czarna kostka na środku. Marek coś wspominał o czujniku przy kolanie, gdzie to konkretnie jest? Jak ewentualnie sprawdzić te czujniki?