bobby
Moderator
- Rejestracja
- Paź 23, 2014
- Postów
- 1,225
- Auto
- Franny 159 2.4 JTDm 06'
Przede wszystkim w przebiegu rozwiązania takich spraw jest tak że po usterce i poinformowaniu sprzedawcy jeśli ten nie zgadza się na zwrot czy wymianę bierze się rzeczoznawcę, weryfikuje usterkę, zgłasza oficjalnie roszczenie podparte dokumentacją zdjęciową z opisem rzeczoznawcy który istniejei czeka na rozwiązanie sprawy. Nie masz prawa ot tak naprawić sobie auta i domagać się zwrotu kosztów naprawy bo sprzedający nie ma pojęcia czy to jest wiarygodne czy nie, ot choćby wymienione usunięcie klap wirowych.
Gość jest pozamiatany z każdej strony, osobiście liczę tylko że sprawa finalnie trafi do sądu tak aby nie próbował naciągać innych ludzi.
Podpisuję się pod tym.
Dla mnie to trochę wygląda tak.
Nabywca straszy sprzedającego, że go pozwie do sądu. Chce stworzyć wrażenie, że ma jakąś ekspertyzę. Idzie do warsztatu i prosi o wycenę naprawy (prawdziwej lub nie), dostaje ją i wysyła sprzedającemu mówiąc: "zobacz ile muszę zapłacić, zapłać mi chociaż połowę, albo pójdę do sądu"
Po drodze wychodzi masa wałów
- niechęć do sprawdzenia auta przed zakupem
- lewa kwota na umowie
- dziwna ekspertyza, kogoś kogo nie ma na liście rzeczoznawców (chyba, że komuś się udało znaleźć)
- faktura za holowanie nie wiadomo skąd i nie wiadomo dokąd. Warto zauważyć, że jeśli zepsuł by się w połowie drogi to przed końcem dnia nie dojechałby do siebie na tej lawecie. Więc jak faktura za holowanie może być z tego samego dnia?
- do auta dotykają się ludzie, zanim powołany został biegły sądowy i td.
Można by jeszcze trochę wyliczać.
