Panowie właśnie dostałem informację od kumpla.
Brzmiała ona tak:
.................
W kropeczki wpiszcie sobie przypadek naszego kolegi z forum, który sprzedał Alfe.
Mój kolega sprzedał Toyote i wypisz wymaluj identyczny sposób działania! Wszystkie zabiegi domagające się zwrotu kasy identyczne. Jedyna różnica to cena zapłaty, taka sama jaka na umowie.
A najlepsze jest to, że rzekomo uszkodzona Toyota, która wymaga bardzo kosztownych napraw została już wystawiona na portalu z ogłoszeniami za dwa razy większa cenę! Ba! to mało. Sprzedana została z uszkodzeniami blacharskimi a w niecały tydzień lśni jak nowa i w cudowny sposób zmniejszył się jej przebieg
Banda naciągaczy i nic więcej. Mój kolega początkowo się ze...ał i już prawie uwierzył w legendę handlarza. Wszystko trwało do czasu gdy kumpla zona (tego od roszczeniowej Toyoty) się o tym dowiedziała. Przez przypadek pracuje przy radzie adwokackiej
Po omówieniu przypadku z prawnikami Ci z politowaniem się tylko uhahali. Cwaniaczki handlarze, tak wiedzą, że coś dzwoni jednak nie wiedzą nie tyle w jakim kościele ale nawet co dzwoni (chyba im w uszach po upadku na głowę).
Odpowiedź jest jedna:
Olać sprawę, nie przejmować się. W razie uporczywego nękania zgłosić sprawę na policję o próbę wyłudzenia pieniędzy.
PS. Sprawa sądowa jest do uwalenia a każdy nawet bez adwokata może zgłosić tyle wniosków dowodowych, że handlarz przez dwa lata nie zobaczy ani pieniędzy ani samochodu

- Oni o tym wiedzą dlatego straszą naiwnych uczciwych ludzi pozwami sądowymi, którymi można sobie podetrzeć ..... kość ogonową