• Jeśli chcesz dodać swojej Alfie charakteru i jednocześnie zaznaczyć przynależność do naszej społeczności – to dobry moment, żeby je zamówić.

    Ramki Alfaholicy

    Szczegóły, zdjęcia oraz informacje o zamówieniu znajdziesz tutaj.

    Nie czekaj, bo jak zwykle schodzą szybko.

Problem po sprzedazy auta

dzięki chloapki za pomoc bardzo mi pomogliście czekam na ruch kolesia jeśli sprawa pojdzie do sadu to trochę potrwa ale jak sprawa się wyjasni to dam wszystkim znac jak się to wszystko skonczylo..dzięki jeszcze raz nie spodziewałem się az takiej wielkiej pomocy z waszej strony;)
 
Nie denerwuj się Andrzeju
Ano dlatego że w każdym cywilizowanym kraju tak właśnie by było. Nie wiew gdzie jest granica ile dni ma na zwrot. Ale jeśli auto mi faktycznie po zakupie zepsuło by się w drodze do domu po przejechaniu kilkuset kilometrów, to bym tak zrobił. I w takiej sytuacji każdy uczciwy sprzedawca przyjął by zwrot. I tu nie chodzi o udowodnienie że ktoś zataił jakąś wadę auta. Bo mógł o niej nie wiedzieć. To nakazuje zwykła ludzka uczciwość. Wiem że o nią trudno, ale jeśli ktoś nie chce zrobić z siebie śmiecia to przyjmie w takiej sytuacji zwrot. Oczywiście ten post nie ma nic wspólnego z problemem założyciela tematu.
P.s.
Co do nowego auta to też byś się zdziwił. Właśnie jestem w trakcie zakupu. I samochód który zakupiłem i miałem już zarejestrowany niestety w dzień odbioru został uszkodzony przez dealera. Uszkodzone drzwi x2 + delikatnie próg. Auto zostało zwrócone do dealera, ten zamówił kolejne identyczne i pokrył wszystkie koszta z tym związane. Więc nie mów że się nie da.

? jakie świeżo zakupione ? Świeżo zakupione, to ono było w salonie. Nawet jak się 2 metry od domu zepsuje UŻYWANE AUTO i to tyloletnie (!) , po jeździe testowej - próbnej , przeglądzie w serwisie i decyzji zakończonej umową, to przepraszam bardzo , ale nie ma mowy o żadnym "szykowaniu forsy" przez sprzedającego.
Znikąd nie wynikają ceny używanych aut - m.in . z ryzyka takiego właśnie zdarzenia : awarii 2m od domu. Mało prawdopodobne, ale możliwe. Nowego nie zwrócisz do salonu tylko będzie naprawiane , a tu jakiś zwrot wielolatka, żart :)
Bo niby dlaczego 1 dzień po zakupie zwracać należy, a kilka dni nie ? gdzie granica ? - jedynie udowodnienie zatajonej wady przez kupującego.
Używane = tanie - a co tanie, to drogie niestety i tyle.
 
Nie denerwuj się Andrzeju
Ano dlatego że w każdym cywilizowanym kraju tak właśnie by było. Nie wiew gdzie jest granica ile dni ma na zwrot. Ale jeśli auto mi faktycznie po zakupie zepsuło by się w drodze do domu po przejechaniu kilkuset kilometrów, to bym tak zrobił. I w takiej sytuacji każdy uczciwy sprzedawca przyjął by zwrot. I tu nie chodzi o udowodnienie że ktoś zataił jakąś wadę auta. Bo mógł o niej nie wiedzieć. To nakazuje zwykła ludzka uczciwość. Wiem że o nią trudno, ale jeśli ktoś nie chce zrobić z siebie śmiecia to przyjmie w takiej sytuacji zwrot.

Wszystko pięknie tylko jeżeli ja autem jeździłem x czasu i wszystko było ok, poczym je sprzedałem i pech chciał ze rozkraczylo się w drodze do domu to jaka mam pewność że styl jazdy kupującego się do tego nie przyczynił... partycypacja w kosztach to jeszcze tak, ale zwrot....
 
(...)co do faktury proformy ktora zostala wystawiona za naprawe moge ja zawsze zmienic na vat to sa koszty które poniusl poszkodawany z naprawe i ze niewie jak sie sprawa skonczy to niechce sobie robic dodatkowych kosztów(...)a

fakturę VAT (lub paragon) powinieneś wystawić po naprawie, niezależnie od tego czy kupujący odzyska cokolwiek od sprzedającego czy też nie.
Postępowanie kupującego można odczytać w sposób - "naciągnijmy sprzedajacego na naprawę, a jak się nie uda to chociaż nie zapłaćmy podatków" Z tym, że niewystawienie faktury za wykonaną usługę to będzie problem Twój, a nie kupującego.

Już wyszło, że kupujący zawyżył kwotę na umowie, załóżmy, że wprowadza auto w działalność i amortyzuje, to na tej różnicy jest do przodu jakieś 1500zł z podatków, potem chce sobie naprawić jakieś usterki na koszt sprzedajacego, (czyli jakieś 5tys) a jak nie uda się to chociaż podatki czyli 1000zł (jak sądzę, nie jest płatnikiem VAT, bo nie chce wziąć FV na naprawę) itd.

Niestety wszystko wskazuje tu na próbę przekrętu przez kupującego.
 
Ostatnia edycja:
Co do nowego auta to też byś się zdziwił. Właśnie jestem w trakcie zakupu. I samochód który zakupiłem i miałem już zarejestrowany niestety w dzień odbioru został uszkodzony przez dealera. Uszkodzone drzwi x2 + delikatnie próg. Auto zostało zwrócone do dealera, ten zamówił kolejne identyczne i pokrył wszystkie koszta z tym związane. Więc nie mów że się nie da.
To zupełnie inna sytuacja, auto zostało uszkodzone przed odbiorem.
 
Nie denerwuj się Andrzeju
Ano dlatego że w każdym cywilizowanym kraju tak właśnie by było. Nie wiew gdzie jest granica ile dni ma na zwrot. Ale jeśli auto mi faktycznie po zakupie zepsuło by się w drodze do domu po przejechaniu kilkuset kilometrów, to bym tak zrobił. I w takiej sytuacji każdy uczciwy sprzedawca przyjął by zwrot. I tu nie chodzi o udowodnienie że ktoś zataił jakąś wadę auta. Bo mógł o niej nie wiedzieć. To nakazuje zwykła ludzka uczciwość. Wiem że o nią trudno, ale jeśli ktoś nie chce zrobić z siebie śmiecia to przyjmie w takiej sytuacji zwrot. Oczywiście ten post nie ma nic wspólnego z problemem założyciela tematu.
P.s.
Co do nowego auta to też byś się zdziwił. Właśnie jestem w trakcie zakupu. I samochód który zakupiłem i miałem już zarejestrowany niestety w dzień odbioru został uszkodzony przez dealera. Uszkodzone drzwi x2 + delikatnie próg. Auto zostało zwrócone do dealera, ten zamówił kolejne identyczne i pokrył wszystkie koszta z tym związane. Więc nie mów że się nie da.

Ależ się nie denerwuję. Nie ma żadnej podstawy, w tym etycznej w zwrocie zakupionego używanego auta. Żadnej. Uczciwość sprzedawcy ? - wymaga zaprezentowania historii auta i aktualnego znanego mu stanu. Nie ma żadnego ani etycznego, ani prawnego powodu aby miał odpowiadać za zużycie auta, które nastąpi czy 2 metry czy 20tys km po jego zakupie. To jest WLICZONE W CENĘ używanego auta. Dlatego nie kosztuje 150tys tylko np. 15tys. Tyle.

Co do opisanej sytuacji uszkodzenia - to co innego. Już widzę zwrot przy powiedzmy nie wiem - przepalonej żarówce, uszkodzonej sondzie lambda czy np. właśnie pompie oleju. Naprawią na gwarancji i tyle, żaden zwrot auta. Rzeczy się zużywają, psują.
A już oczekiwanie po prywatnym sprzedawcy jakiejkolwiek odpowiedzialności za używaną wieloletnią, skomplikowaną rzecz typu samochód, której nie sposób ocenić każdego elementu przed sprzedażą, bo kosztowałoby to więcej czasu niż ten wóz wart ? co najmniej śmieszne.
A mówiąc o uczciwości - gdzie przepraszam uczciwość kupującego ? kupiłem używkę, nie trafiła się igiełka - trudno, wiadomo ze do używanego wozu trzeba mieć zapas i to nie na olej i filtry. Nie bez powodu do pracy, czy nie wiem , wozy do wypożyczalni są nowe , a nie X letnie. Stare auta się psują, zużywają i tyle.
Żądanie przyjęcia z powrotem i zwrotu $$ to jest nieuczciwość właśnie i cwaniactwo zwykłe oraz robienie z siebie, przez zwracającego, rzeczonego "śmiecia".
Oczywiście zakładamy dobrą wolę sprzedającego i to że nic nie zataja, to jest oczywiste. Nie zakładamy przecież w życiu że wszyscy wokół to oszuści , bo by się tak żyć nie dało.
 
Ostatnia edycja:
Maras! napisze po raz ostatni w tym wątku- CZEKAJ NA OFICJALNE DOKUMENTY POCZTĄ Z SĄDU INNE PISMA CIĘ NIE INTERESUJĄ- ŻADNYCH DYSKUSJI, ŻADNYCH UGÓD, a NR TELEFONU DO IGNOROWANYCH!! Tyle w temacie - śmierdzi wałem na kilometr i tyle !!! MMS- SMS-y to może jeszcze gołąb pocztowy?
Jak robił mi rzeczoznawca z PZMOT-u opinie do podatku akcyzowego dla samochodów z USA to samych zdjęć było ze 30 opis i opinia zajmowała około 20 stron!! Tym co Ci wysłał to sobie nawet w toalecie nie podetrzesz bo za śliskie.
Napisał to radca prawny.

To powinno się pojawiać na każdej stronie tego tematu. Mniej emocji a więcej faktów Panowie.
 
700 km do domu... każde auto da się zajechać...nawet nowe jak kierowca się postara
 
[MENTION=65215]Maras1823[/MENTION] sprawa się rozwinęła?
 
Narazie cisza nic z sądu nie przyszło cierpliwie czekam jak to sie rozwiąże
 
Więc pewnie pozamiatane. Zastanawiałem się tylko czy Ty nie przejdziesz do ofensywy ;)
 
Panowie właśnie dostałem informację od kumpla.
Brzmiała ona tak:
.................
W kropeczki wpiszcie sobie przypadek naszego kolegi z forum, który sprzedał Alfe.
Mój kolega sprzedał Toyote i wypisz wymaluj identyczny sposób działania! Wszystkie zabiegi domagające się zwrotu kasy identyczne. Jedyna różnica to cena zapłaty, taka sama jaka na umowie.
A najlepsze jest to, że rzekomo uszkodzona Toyota, która wymaga bardzo kosztownych napraw została już wystawiona na portalu z ogłoszeniami za dwa razy większa cenę! Ba! to mało. Sprzedana została z uszkodzeniami blacharskimi a w niecały tydzień lśni jak nowa i w cudowny sposób zmniejszył się jej przebieg :D

Banda naciągaczy i nic więcej. Mój kolega początkowo się ze...ał i już prawie uwierzył w legendę handlarza. Wszystko trwało do czasu gdy kumpla zona (tego od roszczeniowej Toyoty) się o tym dowiedziała. Przez przypadek pracuje przy radzie adwokackiej :D
Po omówieniu przypadku z prawnikami Ci z politowaniem się tylko uhahali. Cwaniaczki handlarze, tak wiedzą, że coś dzwoni jednak nie wiedzą nie tyle w jakim kościele ale nawet co dzwoni (chyba im w uszach po upadku na głowę).
Odpowiedź jest jedna:
Olać sprawę, nie przejmować się. W razie uporczywego nękania zgłosić sprawę na policję o próbę wyłudzenia pieniędzy.

PS. Sprawa sądowa jest do uwalenia a każdy nawet bez adwokata może zgłosić tyle wniosków dowodowych, że handlarz przez dwa lata nie zobaczy ani pieniędzy ani samochodu :D - Oni o tym wiedzą dlatego straszą naiwnych uczciwych ludzi pozwami sądowymi, którymi można sobie podetrzeć ..... kość ogonową :D
 
Panowie właśnie dostałem informację od kumpla.
Brzmiała ona tak:
.................
W kropeczki wpiszcie sobie przypadek naszego kolegi z forum, który sprzedał Alfe.
Mój kolega sprzedał Toyote i wypisz wymaluj identyczny sposób działania! Wszystkie zabiegi domagające się zwrotu kasy identyczne. Jedyna różnica to cena zapłaty, taka sama jaka na umowie.
A najlepsze jest to, że rzekomo uszkodzona Toyota, która wymaga bardzo kosztownych napraw została już wystawiona na portalu z ogłoszeniami za dwa razy większa cenę! Ba! to mało. Sprzedana została z uszkodzeniami blacharskimi a w niecały tydzień lśni jak nowa i w cudowny sposób zmniejszył się jej przebieg :D

Banda naciągaczy i nic więcej. Mój kolega początkowo się ze...ał i już prawie uwierzył w legendę handlarza. Wszystko trwało do czasu gdy kumpla zona (tego od roszczeniowej Toyoty) się o tym dowiedziała. Przez przypadek pracuje przy radzie adwokackiej :D
Po omówieniu przypadku z prawnikami Ci z politowaniem się tylko uhahali. Cwaniaczki handlarze, tak wiedzą, że coś dzwoni jednak nie wiedzą nie tyle w jakim kościele ale nawet co dzwoni (chyba im w uszach po upadku na głowę).
Odpowiedź jest jedna:
Olać sprawę, nie przejmować się. W razie uporczywego nękania zgłosić sprawę na policję o próbę wyłudzenia pieniędzy.

PS. Sprawa sądowa jest do uwalenia a każdy nawet bez adwokata może zgłosić tyle wniosków dowodowych, że handlarz przez dwa lata nie zobaczy ani pieniędzy ani samochodu :D - Oni o tym wiedzą dlatego straszą naiwnych uczciwych ludzi pozwami sądowymi, którymi można sobie podetrzeć ..... kość ogonową :D
Kolego, ja bym pogadal z kumplem i zgłoście to na Policje bo ktoś sobie zrobił z kupowania samochodów sposób na wyłudzanie pieniędzy.

Wysłane z mojego LG-D855 przy użyciu Tapatalka
 
Przeczytałem cały wątek i z zaciekawieniem czekam na finał sprawy. Choć finał już pewnie jest.
DF
 
Ja kiedyś też przechodziłem taka sprawe Tylko to ja byłem po tej drugiej stronie! I powiem tylko tak! Ty możesz być spokojny a koleś nawyżuca kasy łapiduchą czyli prawnikom i nic nie zdziała! Sprzedałeś auto w stanie sprawnym! Auto jest używane Ty nie jesteś Handlarzem ty nie wystawiasz faktury nie ma rękojmi! Ja straciłem na prawników około 2 tyś na rzeczoznawców każdy tylko zacierał ręce jak mnie widział haha a facet od którego kupiłem motocykl z wadą zaśmiał mi się na wstępie w twarz i życzył powodzenia po czym się rozłączył! Wiecie jaką miałem nerwe? miałem ochote zebrać chłopaków i zrobić mu robore w salonie, ale po głębszym przemyśleniu postanowiłem nie powiększać kosztów sądowych haha Wiec wiem że polskie prawo tak działa że nic na oszustów nie poradzisz! Z szacunkiem nie mam tutaj na myśli Ciebie Maras tylko tego oszusta który sprzedał mi motocykl z ukryta wadą,a i to nic nie mogłem udowodnić w 100% Więc po prostu odpuściłem ,a jestem przekonany że Pan Bóg nie rychliwy ,ale sprawiedliwy.
Ty śpi spokojnie i tyle.I nic a nic nie powinieneś z nim rozmawiać od początku!
 
Łapiduch to określenie na sanitariusza lub lekarza - tak tylko :)

Swoją drogą, to ostatnio były tu dwa przeciwne przypadki: Maras sprzedał auto, które (podobno) padło w trakcie jazdy do domu, a niedawno ktoś inny kupił 166, w której silnik zaczął się po kilkudziesięciu kilometrach tłuc - w trakcie jazdy do domu. Tutaj bęcki zbiera kupujący (biorąc pod uwagę jego kombinacje z ceną zakupu, zapewne słusznie), a tam od razu poszło na sprzedawcę. A może bidny miał tak samo, jak i Miras, i może faktycznie był uczciwy :). ?
 
Zenonzlasu - oczywista prawda polskiego grajdołka: winny jest zawsze frajer (czytaj - ten któremu się powinęła noga przy zakupie). Jak się komuś udało zarobić, wydymać rodaka i tak dalej znaczy się obrotny chłopak i trzeba bić brawo ;)
 
Moim zdaniem ciężko mówić w przypadku auta używanego o wadzie ukrytej - w końcu auto używane może w każdym momencie się zepsuć i właściciel nie jest w stanie tego przewidzieć, szczególnie jeśli udokumentowane są serwisy eksploatacyjne.
Mi padło właśnie w Giulieccie turbo - do momentu padnięcia nie dawało ŻADNYCH symptomów - doładowanie działało w 100% do ostatniej chwili, nie brało oleju, check się nie zaświecił ani razu.
I tak pomyślałem hipotetycznie - gdybym w dniu padnięciu turbo sprzedał auto - to byłbym na pewno oskarżony przez nowego właściciela o sprzedaż auta z wadą. A ja jadąc tego samego dnia rano miałem pełną moc, zero niepokojących objawów, po czym jadąc godzinę później 10km pada mi turbo, musiałbym być wróżką, żeby to przewidzieć.
Uważam, że każdy kij ma dwa końce w przypadku sprzedaży auta.
 
Swoją drogą, to ostatnio były tu dwa przeciwne przypadki: Maras sprzedał auto, które (podobno) padło w trakcie jazdy do domu, a niedawno ktoś inny kupił 166, w której silnik zaczął się po kilkudziesięciu kilometrach tłuc - w trakcie jazdy do domu.
Trzy. Jeszcze była wujkowa 155 która stanęła na amen w połowie trasy do domu. ;)
 
Kupowanie używanego samochodu to jest ogromna loteria bo samochód składa się z bardzo wielu podzespołów.Przykład awarii turbiny jest bardzo dobry-rano wszystko ok-wieczorem awaria.Zapis że "nabywca zapoznał się ze stanem technicznym pojazdu" musi być właśnie taki ogólny.Dla każdego zapoznanie się z faktycznym stanem będzie czym innym.Jedni wszsechstronnie sprawdzaja auto na lewo i prawo gdy inni praktycznie kupują na żywioł.Sam kupowałem i tak i tak.Musimy zadać sobie pytanie czy sami chcielibyśmy żeby były przepisy np jakiejś obowiązkowej listy do sprawdzenia przed sprzedażą samochodu powiązaną prawnie z umową.Że na jej podstawie np będzie negocjowana cena.Albo np oowiązkowa asysta SKP podczas sprzedaży.Dla wielu byłaby to zbyt duża ingerencja w wolność handlową.Dochodziłaby jeszcze odpowiedzialność SKP.Są też sprzedający,którzy nie pozwalają na jazdę próbną(!).I jak faktycznie ocenić samochód?.Sam się z tym spotkałem nie raz i to wcale nie przy drogich samochodach.Oczywiście odpuszczałem.Inni oddawali mi kluczyki na luzie i mówili że mogę sprawdzać co chcę.No i dochodzi do tego ilość poprzednich właścicieli-ktoś jest np 3 właścicielem,jeździ autem np.rok,nic nie grzebie oprócz powiedzmy oleju czy klocków,samochód nie sprawia problemów,potem sprzedaje a tu nagle zonk.Wychodzi jakiś bubel "naprawiony" przez któregoś z poprzednich właścicieli.
Oczywiście przykład oszusta próbującego wyciągnąć pieniądze jest oczywisty.Ale umówmy się że samochód używany nie jest na tyle wartościową rzeczą i chyba tak ogólne przepisy są wystarczające.Nasz zdrowy rozsądek jest po to żeby zdecydować.Co innego samochody nowe.Odpowiada producent itp.
Możemy być oczywiście zawsze nastawieni że wszyscy wkoło chcą nas oszukać ale czy to jest sposób na życie?
 
Amortyzatory
Powrót
Góra