Jak na kompletnego ignoranta, wykazujesz się niespotykaną bezczelnością. Po kolei:
jak ta uszczelka jest tak mega ważna i kosztuje parę zł, to nowy świadomy użytkownik dla świętego spokoju i pewności wymieni ją ponownie przy przeglądzie początkowym
Jak już wspomniałem na początku, problemem nie jest kwestia wymiany, tylko kwestia ewentualnego użytkowania samochodu z uszkodzoną uszczelką. Jak można przeczytać na forum, informacja o niewystarczającym ciśnieniu smarowania pojawia się głównie w okresie zimowym i potrafi zupełnie zniknąć (bez żadnej interwencji) w okresie letnim. Nie wiem jak ci to wytłumaczyć prościej... Jeśli przez 10 000 km jeździłeś na oponach w których ciśnienie było zbyt niskie, to oczywiście nie ma żadnego problemu by po tym okresie napompować za darmo te opony na najbliższej stacji paliw. Tyle, że jazda przez te 10 000 km doprowadziła do nadmiernego i nietypowego zużycia opon, które w tym momencie średnio nadają się do dalszej eksploatacji i trzeba je wymienić.
Jeśli samochód ma ponad 200 000 km i 7 lat, a właściciel nie deklaruje profilaktycznej wymiany, zakup staje się ryzykowny - chyba, ze ktoś z miejsca wierzy w uczciwość sprzedawcy, a to się raczej nie spotyka. Dlatego sprzedaż samochodu trwa miesiącami, bo kupujący uznają egzemplarz za ryzykowny.
jak sprzedający zadeklaruje, że wymienił, to czego będziesz oczekiwał?
Niczego. Wystarczy mi deklaracja. Przypominam, że kupujący odpowiada za wady pojazdu i to nie tylko te ukryte. Jeśli deklaruje, że część wymienił, a nie wymienił, to remont silnika robi na własny koszt.
Jeśli stwierdza, że nie wymienił, to jako kupujący nie jestem w żaden sposób chroniony, bo wymiana tej uszczelki nie jest typową wymianą eksploatacyjną i nie jestem w stanie udowodnić, że sprzedający wiedział o konieczności jej profilaktycznej wymiany.
To nie jest popadanie w paranoję, tylko znajomość swoich praw i podstawowych problemów dotyczących modelu który zamierzam kupić. Zawsze mnie bawiło, że jak ktoś kupuje żelazko za 300 zł to przez tydzień będzie sprawdzał na Elektrodzie który model warto, jest najmniej awaryjny, a potem jedzie przez całe miasto, bo w którymś sklepie jest 20 zł taniej, a on nie ufa kurierowi żeby zamówić przez internet. Ale jak kupuje samochód za 40 000 zł, to pierwszy lepszy, bez zastanowienia, bez przemyślenia, byle już. Stąd może rynek wygląda jak wygląda. Z jednej strony cała masa handlarzy oszustów, a z drugiej kupujących którzy nie mają pojęcia co robią.
Kazda krytyke staram sie zapamietac bo to wazne info dla mnie i poprawic zeby oferta byla odpowiednia. Pierwszy raz sprzedaje auto. Zaznaczylem ze pierwszy wlasciciel, a w tresci ogloszenia jest napisane ze pierwszy w PL. Auto mialem w leasingu na firme wiec musze sprzedac na FV dlatego cena netto, ale jesli ktos nie potrzebuje fv zawsze mozna to zalatwic inaczej. Odnosnie uszczelki smoka kupujacy napewno dostanie takie info ze te elementy sa wadliwe i moze to sobie wymienic jesli stwierdzi taka potrzebe. Auto jest na sprzedaz i nie bardzo mi sie chce z tym babrac tym bardziej jeszcze ze zadnych oznak nie ma, ze cos moze sie dziac zlego, olej jest swiezy, a napewno bym nie zalal tego samego spowrotem. Ale jak przyjedzie ziencio z tesciem i stwierdza, ze bez wymiany tego nie kupia auta bede sklonny to wymienic
Nie ważne co napisałeś w treści ogłoszenia, bo filtrowanie odbywa się po wartościach które wprowadziłeś w czasie dodawania ogłoszenia. Jeśli komuś bardzo zależy na pierwszym właścicielu, to gdy przeczyta, że "pierwszy w Polsce", tylko się wkurzy. Pomyśl, co chcesz tym osiągnąć? Jeśli ktoś ufiksował się na pierwszego właściciela, to nie przekonasz go niczym. On chce auto od pierwszego właściciela i już. Odrzuci każdą ofertę pojazdu z kilkoma właścicielami.
Nie widzę problemu w sprzedaży na fakturę, tak jest nawet lepiej. Stwierdzam, że sprzedaż na fakturę + sztuczki handlarskie w opisie wzbudzają podejrzenia, że sprzedający może być handlarzem udającym osobę prywatną.
O uszczelce, ty mówisz o sytuacji, w której ktoś już zdecyduje się na oględziny. Ja o sytuacji wstępnej weryfikacji ogłoszenia. Wstępna weryfikacja musi być pozytywna, żeby ktoś wyciągnął telefon i zadzwonił. Weź pod uwagę, że sprzedajesz za dość grube pieniądze (jak na rynek 159 w Polsce), bo z VAT to wyjdzie około 40 000 zł, samochód z przebiegiem z dwójką z przodu i bez ksenonów (które są dość pożądane w autach w tej cenie z tego rocznika). Tego nie kupi pierwszy lepszy student za zaskórniaki. Twoje ogłoszenie zwracać będzie uwagę raczej bardziej wymagających kupujących.