Koniec (???) sezonu
Po namiastkach jazdy na Classicauto (* poniżej wyjaśnienie) udało się wczoraj wybrać na jesienny trening na Jastrzębiu. Obawiałem się, że się nie odbędzie (poprzedni odwołany z braku dość chętnych) , ale się odbył, ilość aut do 20tu dobijała, część skończyła wcześniej , generalnie - luz i jazdy swobodne - ZERO kolejki, bywało i po 2 auta na torze całym. Sam tak sesję gonienia Clio RS przejechałem - nikt nic nie blokuje, cały tor dla nas, ze 2 kółka rozgrzewające, kilka kółek ścigania, chłodzące - no PEŁNA KULTURA, super
Alfa w "specyfikacji treningowej"

- czyli ciężki akumulator, pełny full bak (poszło pół około) , fotel pasażera. Się prawie nie zepsuła - prawie to znaczy wciąż cieknie jej parę kropel gdzieś ze skrzyni, już 2 czy 3 razy uszczelniane było i nic, ponoć coś tam dotoczyć trzeba, to na zimową przerwę. Po drugie poprzednio coś buczało przy max skrętach kierownicą, podobno jest jakiś niewielki wyciek maglownicy, ale trochę płynu dolałem i było już ok. Do regeneracji ma iść razem z tą naprawą wycieku.
No i w drodze powrotnej zepsuł się klakson

który sam dorabiałem bo nie był podłączony i bez guziczka. Sam z siebie zaczął trąbić w drodze powrotnej na przyczepie - poganiała Alfa Mazdę
Wiec w podsumowaniu - było zimno (1-2st C), rano wilogtny tor z tu i ówdzie kałużami, ale się rozjeździło, nowego nic nie padało.
Grup nie było - wjeżdżał kto i kiedy chciał na tor, zero kolejki, zero tłoku na nitce, bez stresu że chce zrobić 2 kółka, coś zmienić i jechać dalej - spokojnie.
Przejechałem 120km na liczniku - to tak naprawdę mniej bo i kółka mam mniejsze niż licznik wyskalowany, ze 100km . Jak się pakowałem, jeszcze ludzie jeździli .
Ze spraw które chciałem przetestować :
1. kupiłem niedawno felgi dość lekkie (6,7 - 6,8kg , tak, wiem że są 5cio kilogramowe, ale tych kpl kosztował ok 500zł. Komplet. A lżejsze od 8,3kg telefonów Alfy) - Wolfrace ProLite. Niezbyt urodziwe co prawda:

Ale lekkie, solidne - made in England, proste, 5x98 , 6,5J, 15" , ale - otwór centralny z centymetr większy niż piasta w Alfie . Z felgami były pierścienie centrujące lecz plastikowe. Przy temperaturach jakie hamulce na torze osiągają to wydał mi się nienajlepszy pomysł. Dodatkowo jakoś głupio zrobione, bo wystawały rantem do piasty przez co zmniejszały powierzchnię przylegania felgi do piasty(tarczy w zasadzie hamulca) . Po kilku konsultacjach stwierdziłem, że nie ma jednoznacznej opinii : czy pierścienie centrujące są potrzebne czy nie są, choć z przewagą uzasadnionych opinii - że nie są . Zwłaszcza że w Pucharówce z piasty sterczą szpilki, felgi lekkie więc nie istnieje problem z przytrzymaniem koła przed wkręceniem pierwszej śruby. Jedyne obawy zachodziły o to, czy na samych śrubach, dokręcając je lege artis na krzyż średnio i dokończenie dynamometrycznym - czy to wycentruje felgę i czy nie będzie bicia . Po kilkudziesięciu kilometrach tak przejechanych , na pełnym gładkim slicku, osi napędzanej, ogniem (na ile go 2.0 TS ma

) , kilkadziesiąt km czystego, mocno krętego toru stwierdzam że :
można spokojnie wycentrować felgę bez pierścienia centrującego - przynajmniej w warunkach jak wyżej i do zastosowania jak wyżej.
Można to myślę przenieść na zagadnienie takie czasem podejmowane - czy dystanse bez kołnierza można stosować, czy nie.
Wiadomo, kilkadziesiąt km to nie dziesiątki tysięcy. Jednak pomyślmy - ile może plastik pierścienia centrującego obciążenia przenieść - guzik, przy tym jakie siły na koło działają. W dodatku stopiony (po chłodzeniu tarcze ok 270st C ). Podstawa to ładna powierzchnia przylegania felgi do piasty i odpowiedni moment dokręcania, plus sprawdzanie tego co jakiś czas.
2. Druga sprawa - zimno i wilgotno to warunki na wypróbowanie różnych opon . Pierwsze - w warunkach dla nich przewidzianych opon Extreme VR1 WET. W takich warunkach są całkiem ok, nie wymagają dogrzewania. Po kilku/nastu kółkach jednak czuć że się przegrzewają. No i ścieralność - zużycie jednak wyraźne, zwłaszcza brzegu zewnętrznego w najszybszych zakrętach koła. No i precyzja prowadzenia - jest w tych oponach takie opóźnienie na ruch kierownicy jakby były większym balonem, niż są.
Późnej poszedł na przód slick deszczowy Dunlopa (14to letni) - czasy ciut lepsze , ale przede wszystkim przewidywalność i pewność prowadzenia i natychmiastowa rekacja na każde dregnięcie kierownicy lepsza. Z tyłu zostały Extremy
A później na przód dałem twardą z natury, a po 13tu latach i kilku już treningach mega chyba twardą

mieszankę slick'a pełnego gładkiego , a na tył przerzuciłem te deszczowe slick'i . I na tym układzie najlepsze czasy udało się zrobić, ale przynajmniej 2-3 kulka trzeba było rozgrzewania przodu, przy czym pierwsze - wyjątkowo ostrożnie.
W sumie nic wyjątkowego z obserwacji może, ale może ktoś te Extremy VR1 chciałby brać pod uwagę - to trzeba pamiętać , że one są do wąskiego bardzo obszaru zastosowań - zimno i mokro, i tak na tym treningu zbyt sucho dla nich było .
Albo (!) - do prób gdzie trzeba "kleić" od razu. To tak.
Ogólnie opony żadne po zjeździe z chłodzącego okrążenia nie przekraczały 45 st C (podczas gdy temp pracy właściwa dla tego slicka gładkiego to około 70st C).
Pod koniec przy skrętach zwłaszcza czułem trochę bicia , a wcześniej wyraźniejszą podsterowność tam gdzie jej nie było wczesniej, już sądziłem że to bicie to z winy braku tych pierścieni centrujących, ale nie, to był po prostu koniec opon:
3. Trzecia rzecz to wziąłem instruktora (był ten młodszy - Norbert) na prawy fotel, który specjalnie w tym celu zamontowałem z powrotem . Nie wiem czy mu się nie chciało tłumaczyć i instruować

, ale (nieskromnie powtórzę

) stwierdził, że niewiele do poprawki (tu 2 zakręty troszkę inaczej zasugerował i jedno hamowanie inaczej) , i że fajna płynna jazda
4. No i przetestowałem jeszcze buty do jazdy . Tak, że treningi są naprawdę potrzebne
Aha, z tzw fail'i - to o mało nie rozwaliłem Pucharówki zjeżdżając z przyczepy - lawety pod domem . Zmęczenie, zimno, śnieg.. ale przede wszystkim - błąd w podkładaniu przedłużenia najazdu (bo niska cholera, to trzeba przedłużać) i o mały włos by nie spadła. Ale nie spadła, udało się psasmi poustawiać te najazdy z powrotem jak trzeba i zjechałem Uff...
Z innych wozów to tak bardzo nie oglądałem, dużo z właścicielem i mocno trackday'owym użytkownikiem Clio RS pogadałem, wyraziliśmy wspólne obawy o nasze czasy, gdy nadjedzie na Jastrząb pewna MR2 wzmocniona, oraz Audi (ponoć na 400KM się szykujące ?

). Chłopak co sesja pyta jaki miałem czas ? - ja dumnie - taki a taki, a on - z grubsza do sekundy szybciej . To ja się sprężam w następnej sesji , doganiam go z tym czasem najlepszym, a ten na parkingu znów pyta i się okazuje znów, że kolejne pół czy sekunda szybciej, no żeszzzz....

n
Był na oponach Direzza , Clio RS , cośtam ale nie jakoś bardzo dużo pomodyfikowane (220KM , hamulce) , z filmu poniżej.
Na koniec tego "wyścigu" mój najlepszy czas to było 1:13,6 . A jego 1:12,8.
Z innych wozów to sporo jak na jastrząb było oklatkowanych różnej maści od subaru po malucha, kilka MX5tek (oklatkowane także) , kilka muscule car amerykańskich, kilka cywilnych.
Łapanie takiej MX5 (jakoś lubię łapać MX5tki

- one są uważane i na pewno są , raz ale po ulicy miałem okazje się przejechać ) za bardzo trackda'owe. Ale te co spotykam i na filmach moich widać to chyba - jakoś strasznie lubią tyłkami zawijać, przez co tracą, po drugie cośchyba z hamulcami mają bo zawsze hamują strasznie wcześnie. I to różni kierowcy i różne MX5-tki więc pozwalam sobie na taką obserwację ogólną i wniosek taki. A i Corvetta się załapała na tym filmie :
Czy to koniec sezonu to nie wiem, w zimnie nie jest tak fajnie

a i do zużycia mam głównie opony na sucho i ciepło - z pucharu jeszcze. Zobaczymy, może jeszcze jakieś terminy się pojawią i się uda zgrać.
(*) no nie powinienem tak mówić, ale tak jest - jeśli chodzi o
ilość - 10km na cały dzień Classica vs 100km czystej torowej jazdy treningu. Nie liczę na classicu grzania opon i chłodzenia - z tym wychodzi powiedzmy 50km a i więcej bywało - np. na Kielcach powrót jest drogą, czy na Ułężu - chłodzenie na drodze czy wycieczka po benzynę. No ale mowa o samej nitce toru. Inna sprawa emocje i rywalizacja - na treningu można sobie na racechrono porównywać, obserwować z zewnątrz, gonić się - jechać za kimś lub uciekać. Ale to nie to co wrażenia na rywalizacji. Cel jest inny - obycie z wozem, torem, ćwiczenia tego czy tamtego, próby jakichś elementów wozu itp. Ale jak ktoś chce
pojeździć czy się najeździć i ma dylemat - trackday/trening czy Classicauto Cup - zdecydowanie TRENING .