Pękanie sworznia polift
Dobra, to tak gwoli uzupełnienia.
Załączam zdjęcie już pękniętego oryginalnego sworznia w polifcie.

Widać po obwodzie regularne zygzakowate pęknięcie, dopiero wewnątrz materiału jest typowe uszkodzenie wywołane ukręceniem.
Odnośnie hartowania nie wiem, zapewne Jasio ma rację.
Sworznie w oryginałach, czy to dolnych wahaczy czy górnych mają za gwintem wyraźne głębokie podcięcie - jest to podręcznikowy sposób przygotowania wałka pod gwintowanie tak, aby uzyskać elegancko zakończony gwint.
Zamienniki tego podcięcia praktycznie nie mają, w rękach miałem poliftowe Meyle, przedliftowe Delphi i dolne Delphi. Większa średnica = większy moment zerwania, dlatego hipoteza o wyższej wytrzymałości zamienników ma rację bytu.
Natomiast chciałem o tym regularnym zygzakowatym pęknięciu. Przypuszczam, że ze względu na aluminiową zwrotnicę w poliftach i brak stalowej tulejki u góry sworzeń ten jest celowo osłabiony (ukośnie ponacinany na przewężeniu), że przy przekroczeniu tych 50 Nm ukręca się, aby nie uszkodzić zwrotnicy usilnym dokręcaniem. W przypadku zamienników trzeba się pilnować, bo z pewnością sam sworzeń jest wytrzymalszy niż w oryginale.
Nie zawsze wytrzymalsze znaczy lepsze. Cały problem tutaj jest taki, że oryginalny sworzeń urwiesz i nic się nie stanie, natomiast jak się za mocno dokręci taki mocniejszy, to pójdzie w zwrotnicę.
Swój sworzeń zerwałem, bo już ręką dokręciłem blisko tych 45 Nm. Wziąłem duży klucz dynamomentryczny który ledwie wyczuwalnie kliknął. Nieuwaga i pośpiech zrobiły swoje. Od tej pory dokręcam od 20 Nm w krokach co 10 Nm, finalnie 45 Nm. Dla mnie strata mała i duża nauczka, bo i tak wymieniałem te wahacze. Nawet zerwany sworzeń trzymał się mocno jak pieron, żeby rozpiąć zwrotnicę na nowo musiałem użyć ściągacza.