Entuzjazm do Alfy powoli sie zuzywa...takze hamulce ale szybciej.

O ile co do niedopracowania auta jest jasne, że takim jest (ale nie, że przez 2 lata, po prostu z niczego, bez podstaw wcześniejszych nie mogło być ogólnie dobrze), to akurat tych tarcz to się czepiacie wg mnie bezpodstawnie. Po kilku hamowaniach (jak tył to ręcznym - chyba pozwala na zaciągnięcie w czasie jazdy elektrycznego? jak nie można to po prostu zwykłe mocne) powinny się znów srebrzyć.
No rowki zostaną. Ale rowki o ile współpracują z tymi samymi klockami niczemu nie szkodzą, bo się z klockami stopniowo dopasowywały dłuuugo. Dopiero gdy się na taką tarczę założy nowe równe klocki, no jakieś minusy mogą siępojawić. Wtedy one miejscowo niby mogą się przegrzać, niby bo się prędzej znów dotrą niż przegrzeją - widać że te hamulce nie są prawie używane (Epsonix- widać że te hamulce nie pracują, bo widać kilka miejsc odbitego klocka - jego granic z postoju)
Tyle że się trochę klocka na start straci i teoretycznie może naq początku gorzej hamować. Więc przy skończeniu się klocków - wymiana razem z tarczą, , więc w tym sensie to minus jest - koszty jakieśta, bo normalnie można same klocki o ile tarcza trzyma grubość.
A powstają z drobin twardych między klockiem a tarczą czy zbierającego się nierównomiernego nalotu rdzy, gdy się komuś po myciu auta nie chce go brudzić przejażdżką z osuszeniem do cna kilkoma hamowaniami tarcz i zacisków. A teraz jak roztwór soli wszędzie i mycia nie trzeba.
 
[MENTION=3383]Andrzejsr[/MENTION]- znam procedure suszenia klocków zawsze to robię po myciu tylko powiedz mi skoro to moja wina to dlaczego problemu nie ma po wymianie na nowe klocki od 2 miesięcy i to mimo bardzo trudnych warunków w jakich ostatnio auto jeździło?
dla mnie ewidentnie jest coś nie tak z okładziną klocka bo klocek się nie oczyszcza tylko kituje łapiąc wszystkie zanieczyszczenia.
 
Na czym jak na czym, ale na hamulcach akurat się makarony znają, i potrafią naprawdę dobre robić i dobierać , więc to znikome prawdopodobieństwo wad klocka - nie wiem, jakaś niejednorodna mieszanka musiałaby być czy co żeby rowkować tarczę.
Nie wiem co znaczy oczyszczanie się klocka, ale co by nie znaczyło to od wiszenia w zacisku się nie oczyści. Hamulce muszą czasem porządnie obrywać po prostu i tyle, raz że się ściera cały syf , dwa transferuje się materiał klocka na tarczę - o co w tylnych trudno, a jak klocki "usportowione" a może takie są, to trudniej o to, bo znoszą wyższe temperatury. A i wszelkie "not for road use" które miałem , bardzo łatwo łapią rdzę - klocki także, bo mają jakieś drobinki żelaza, pewnie więcej niż cywilne które mogąstać tygodniami i nie przywrze klocek do tarczy jak w sportowych. To chyba jedna z przyczyn niedopuszczenia do ruchu. Jak w Giulii jest sportowy wał, to może i klocki z czegoś w tym kierunku (nie że tak ekstremalne j.w., ale coś w kierunku takich bardziej odpornych na temp) , co po prostu trzeba czasem łoić i tyle. I schładzać, nie stawać na gorących zwłaszcza zaciśniętych, ale to chyba każdy wie.
Ja uważam że rowki same w sobie to nie wada, szkoda sobie dokładać kolejnej do i tak licznych wycieczek do ASO, znów coś popsują tylko. Co innego jak są ślady że nie cały klocek pracuje - część pow pracującej pokryta rdzą powiedzmy 1cm na brzegu a reszta srebrna , no to coś z zaciskiem, ale to co innego na zdjęciach tu w tym wątku.
 
oczywistym jest że klocek nie pracuje w sterylnych warunkach - wręcz przeciwnie ale nie może być tak że to co na tarczy wbija się w okładzinę i ją zakleja - również po coś nacięcie na środku klocków zastosowano. Czy spełnia ono zadanie skoro jest zalepione? no raczej nie.
 
A takich detali technicznych to ja nie wiem. Ale nacięcia nie we wszystkich klockach występują, chyba mają funkcję głównie przeciwpiszczeniową, i chyba ich czystość (nacięć, niezapychanie się ich) jakimś istotnym czynnikiem nie jest. Ale głowy za to nie dam. Pewien jestem tylko nieszkodliwości rowków na tarczy, przynajmnniej nie jakichś strasznie głębokich.
Co do nacięć to przypomniało mi się, że jednych klockach walcząc z piskami w brembo w 166 robiłem nacięcia piłk, bo ich nie był oryginalnie i faktycznie mniej piszczały, ale na ile to kwestia nacięć, na ile rozebrania i poskładania?
 
Ale jaki to jest problem, bo nie rozumiem? Auto hamuje jak należy? Ile to auto ma przejechane?
narazie żaden, auto ma 12tyś km przebiegu i 7mcy, ale skoro przy ok 10tyś km nie było żadnej ryski, a teraz nagle się pojawiły to coś jest nie tak. jeśli tak dalej pójdzie to za chwilę będą chrobotały/piszczały i słabiej hamowały - przy ilu to będzie 15tys, 20tyś, po roku? sorry, ale co rok nie zamierzam zmieniać klocków i tarcz. coś jest nie tak z tymi tylnymi hamulcami, skoro już w kilku autach, każde przebiegi typu 15tyś km tylko tylne tarcze są zorane, a przednie są jak lustro - u mnie ideały.

- - - Updated - - -

widać że te hamulce nie są prawie używane (Epsonix- widać że te hamulce nie pracują, bo widać kilka miejsc odbitego klocka - jego granic z postoju)
tylko że ja jeżdże bardzo dynamicznie, hamuję też, hamulce są używane cały czas. może siła hamowania tyłu jest dość słaba i stąd nieoczyszczają sie klocki/tarcze tak jak powinny?

- - - Updated - - -

Ja uważam że rowki same w sobie to nie wada, szkoda sobie dokładać kolejnej do i tak licznych wycieczek do ASO, znów coś popsują tylko.
to fakt że co u mnie w auto wkłada ASO łapy, to potem raz czy dwa razy jadę na poprawki czegoś innego co albo odłączyli, albo źle zmontowali, albo porysowali wewnątrz. strach samochód zostawić szczególnie na robotę przy hamulcach
 
Nie tylko u Ciebie, zawsze jest prawdopodobieństwo jakieś popsucia ,a w AR to już legendarne. Ja widzę po pewnej marce (to moja teoria, może będna) - że np nie zaleca _w ogóle_ wymiany oleju w skrzyni AT. Być może uznali że chłopaki w serwisach mogą nie podołać (nie wiem? momenty dokręcania czy co) i mniej awarii będzie z powodu niewymienionego oleju, niż ze złego poskładania, wycieków, nieodpowiedniej ilości czy co tam można po drodze popsuć? taka dygresja.
Co do siły hamowania - no to trzeba wyczuć sobie, jest to sprawa subiektywnie pojmowana co to silnie co nie. Wychodzi to na szkoleniach bezpiecznej jazdy gdy instruktor każe hamować na 100% a później tłumaczy co to znaczy, i kierowca sam widzi że wcześniejsze 100% to było 80% naprzykład.
Ale tTak obiektywnie, to "silnie" jest tuż tuż przed zadziałaniem ABSu, albo jego lekkie łapanie, bo to granica trzymania opony, mocniej się nie da. Przy tzw "docieraniu" a naprawdę to trasnsferze materiału klocka na tarczę to naprawdę porządne rozgrzanie do dymków włącznie. Ale później dłuuuuugie chłodzenie bez chwili zatrzymywania się. Ja myślę, że minie sól na drogach, pojedziesz na przejażdżkę wiosenną krętą z seriami dohamowań przed zakrętami dając autku trochę w kość i będzie dobrze i lśnić będą. Choć jakbyś dostał nowe, to nowe tarcze i klocki to zawsze plus :) tylko sprawdź później dokręcenie śrub w kołach ;-)
 
Ostatnia edycja:
Pewien jestem tylko nieszkodliwości rowków na tarczy, przynajmnniej nie jakichś strasznie głębokich.

no o ile nierówna powierzchnia jest normalna, bo przeciez klocek nie jest z jednorodnego materiału, to takie ostre rysy jak na zdjęciu z posta 39, już normalne nie są. Poza tym powierzchnia powinna być na lustro. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak trzeba by jeździć, żeby doprowadzić do takiego stanu przez "zbyt delikatne traktowanie hamulca", nawet pomijając fakt, ze w RWD tylne hamulce też maja sporo roboty.

Coś zdecydowanie jest nie tak z tymi klockami. Ja nie wiem co by się musiało dostać z zewnętrz pod klocek, żeby taką rysę w tarczy wyrżnąć, przecież to jest żeliwo.
 
A nie wiem co się może dostać, pewnie przyrdzewiałe fragmenty klocka i tarczy z ich powierzchni. Nie wiem też na czym miałaby polegać wada klocka aby robił rysy ?
Jednak napotykając takie tematy widzę że dotyczą tylnych tarcz. A wiadomo jak i po co korektory są i co się dzieje z transferem masy przy hamowaniach itd.
 
Ale tTak obiektywnie, to "silnie" jest tuż tuż przed zadziałaniem ABSu, albo jego lekkie łapanie, bo to granica trzymania opony, mocniej się nie da.
zdarza mi się i tak sporadycznie, choć częściej jest po prostu w miarę mocne hamowanie. na pewno jeżdże dynamiczniej niż większość kierowców więc i hamowania są mocniejsze - tak lubie, więc to nie ten trop raczej.
 
Jednak napotykając takie tematy widzę że dotyczą tylnych tarcz. A wiadomo jak i po co korektory są i co się dzieje z transferem masy przy hamowaniach itd.

zjawisko to jest dużo mniejsze, niż w FWD, bo po prostu auto jest lepiej wyważone i aż tak nie nurkuje. Między innymi dlatego w autach RWD dość powszechnie tylne tarcze mają taki sam rozmiar, co przednie.

- - - Updated - - -

zdarza mi się i tak sporadycznie, choć częściej jest po prostu w miarę mocne hamowanie. na pewno jeżdże dynamiczniej niż większość kierowców więc i hamowania są mocniejsze - tak lubie, więc to nie ten trop raczej.

a ja podczas codziennej jazdy, w normalnym ruchu jeżdzę ekstremalnie płynnie i hamulca używam bardzo rzadko. Tarcze zawsze miałem lustro. Zardzewiała tarcza po 2 tygodniach staniach oczyszcza sie po kilku normalnych hamowaniach. Ba, tarcza po toczeniu, zmatowiona mechanicznie dociera się po 100km na błysk bez specjalnego katowania, więc jakoś mi się nie widzi, żeby to mogło działać w drugą stronę, tj. od jeżdzenia się tak zapuścić.
 
Ostatnia edycja:
a ja podczas codziennej jazdy, w normalnym ruchu jeżdzę ekstremalnie płynnie i hamulca używam bardzo rzadko. Tarcze zawsze miałem lustro. Zardzewiała tarcza po 2 tygodniach staniach oczyszcza sie po kilku normalnych hamowaniach. Ba, tarcza po toczeniu, zmatowiona mechanicznie dociera się po 100km na błysk bez specjalnego katowania, więc jakoś mi się nie widzi, żeby to mogło działać w drugą stronę, tj. od jeżdzenia się tak zapuścić.
no ja miałem tak do 10tyś km przy dynamicznej jeździe a przez ostatnie 2tys km tarcze tylne się zaorały, podczas gdy przód jest lustro idealne.
 
Przypomnij sobie, czy nie jeździłeś po jakimś piachu. Trochę wilgoci, żwir i rysy gotowe. Może być również drobny kamyczek, który wbity w klocek będzie rzeźbił tarczę aż się zetrze. Tego nie unikniesz, a tym bardziej nie wymienisz w ramach gwarancji. To jest tzw. eksploatacyjne zużycie, a że każdy inaczej eksploatuje, to jest to "niemierzalne".
 
żaden piasek, poza tym rysy mam na obu tylnych tarczach a zero na przednich. na tylnej prawej 3 głębokie, jużo większe niż od jakiegokolwiek piasku. nie zamierzam tego robic ze swojej kieszeni, bo po kilku przypadkach zgłoszonych tu na forum wyczuwam ryzyko, że po np wymianie tarcz/klocków problem może wrócić za kolejne kilka tyś km - coś może być nie tak albo z zaciskami, albo sterowaniem tylnymi hamulcami (to odnonśnie postów kolegów że może hamuję za słabo - może tak działa to w naszych autach że tył za słabo hamuje i stąd problemy łatwiej się pojawiają?)
 
Ja pierdziele... jak czytam o tych atrakcjach w giulii i miałbym terra kupić to auto tobyM w życiu nie kupił. Szkoda nerwów. Przecież jeśli to nie zwykle mechaniczne uszkodzenie, tyko masz kolejny duży problem, czyli wadliwe zaciski, regulator siły hamowania, wszelkie wady elektroniki odpowiadającej za hamowanie i wszystko co z tym związane. Armagiedon... po ilości usterek u Ciebie z prawdopodobieństwem graniczacym z pewnością, można zaryzykować tezę, że w tym aucie w ciągu kilkunastu dni znowu coś się zesr... i będzie kolejny post, problem i wizyta w Aso, ktore już Cię pewnie nienawidzi, choć to nie twój problem.
 
chyba Ci się płyta zacięła bo to samo wypisujesz na forum Giulietty- poczytaj jeszcze forum np BMW, Mazdy, Audi Merca Dacii VW etc i... zostanie Ci komunikacja miejska :D
 
Mimo iż mój przebieg jest ciut mniejszy z racji wykonywanego zawodu , alfa stoi pół roku w roku , to u siebie żadnego problemu z tarczami nie uświadczyłem , ścierają się równomiernie i po 2 tyg stania , wystarczy parę km i znów jest lustro. Jeżdżę również dość dynamicznie , lecz sporo hamuje silnikiem (łopatki przy kierownicy) . Wcale bym się nie zdziwił gdyby faktycznie jakieś syf się dostał pomiędzy klocka a tarcze i pod wpływem dość mocnego hamowania został w klocku z żłobiąc rowki.

Wysłane z mojego HTC U11 przy użyciu Tapatalka
 
Ale rozumiem , problem i chętnie zobaczę klocek po demontażu , jeżeli masz zamiar coś z tym robić lub co serwis na to powie .

Wysłane z mojego HTC U11 przy użyciu Tapatalka
 
Odnosząc się do tematu , mój entuzjazm wciąż wysoki , jeżdżąc Alfa , stopień wyżej niż w 156 która uwielbiałem również .

Wysłane z mojego HTC U11 przy użyciu Tapatalka
 
żaden piasek, poza tym rysy mam na obu tylnych tarczach a zero na przednich. na tylnej prawej 3 głębokie, jużo większe niż od jakiegokolwiek piasku. nie zamierzam tego robic ze swojej kieszeni, bo po kilku przypadkach zgłoszonych tu na forum wyczuwam ryzyko, że po np wymianie tarcz/klocków problem może wrócić za kolejne kilka tyś km - coś może być nie tak albo z zaciskami, albo sterowaniem tylnymi hamulcami (to odnonśnie postów kolegów że może hamuję za słabo - może tak działa to w naszych autach że tył za słabo hamuje i stąd problemy łatwiej się pojawiają?)

Ja Ciebie doskonale rozumiem ale niestety, znam procedury gwarancyjne i jeśli jakiś zaprzyjaźniony doradca serwisowy nie wymyśli powodu zużycia czy też uszkodzeń (a to nie będzie w tym przypadku łatwe) to nie widzę możliwości obciążenia gwaranta. Nie piszę tego złośliwie, tylko znam to z doświadczenia. Hamulce działają? Skuteczność jest? A to, że Ty stwierdzisz, że nie jeździłeś po piachu to nieistotne. Wcale nie wykluczam, że to wina konstrukcji, która zachowuje się w jakiś szczególny sposób w określonych warunkach ale chyba ciężar dowodu przejdzie na Ciebie. A walory estetyczne tarcz niekoniecznie będą istotne. Gdyby lakier z zacisków schodził, to inna sprawa. Ale próbuj, może przetrzesz szlak. Ja wczoraj pojechałem do serwisu z odkształconą klapką wlewu (z tego powodu odstaje). Bez problemu do wymiany.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra