Docieranie VELOCE

  • Autor wątku Autor wątku KGD
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Witam na forum! Ja dopiero Stelvio 200KM MY 2021 zrobiłem pierwsze 1000 km - jeździłem bardzo spokojnie przez pierwsze 1000 km, tryb N, czasami A, autostrada, nie używałem łopatek - automat samo dobierał przełożenia a więc zmieniał biegi około 1500-2000 rpm. Wygląda na to, że nie skosiłem tłoków jak trzeba i silnik będzie albo pić olej, albo nie jeździć w ogóle (gdy tłok niewłaściwie skoszony odmówi posłuszeństwa) alb będzie palić paliwo jak smok ;)? Te tłoki koszą się tylko w czasie docierania?

Na temat docierania jest podobnie dużo opinii jak na temat "który olej najlepszy" ;-). Czyli - lepiej za dużo nie czytać "opinii" ;-). Zajrzyj do instrukcji, zapytaj mechaników, którzy zajmują się danym silnikiem. Te procedury czasem różnią się szczegółami ale mają kilka rzeczy wspólnych i nie nic nie wskazuje aby się zmieniły w bliskiej przyszłości, bo wynikają ze sposobu w jaki współpracują części silnika.
- żadnego kręcenia do czerwonego pola, zwykle do 3,5-4 tys.obr/m (zwykle 70%)
- pierwszy tysiąc, półtora - tak jak robisz, ale bawić się tym gazem, nie jeździć ze stałymi obrotami.
- nie obciążać samochodu
- jeździć tak aby silnik się rozgrzał do optymalnej temp. (nie jeździć na krótkich odcinkach - np. w mieście)
- wymiana oleju po określonym przebiegu (między 1,5 - 3 tys. - dopytaj, przeczytaj w instr.)
Pozdrawiam ;-)
 
Ostatnio na grupie Giulii ktoś się chwalił, że kupił samochód i przejechał pierwsze 150 kilometrów... i wrzucił filmik jak ładuje na drodze do czerwonego pola do 140km/h xD Docieranie na ostro, jak u profesora Chrisa :-D
 
Ostatnio na grupie Giulii ktoś się chwalił, że kupił samochód i przejechał pierwsze 150 kilometrów... i wrzucił filmik jak ładuje na drodze do czerwonego pola do 140km/h xD Docieranie na ostro, jak u profesora Chrisa :-D

Jakie "xD"... Zrobił raz kick-down przy 50 na N-ce i skrzynia sama zmieniała biegu, nie cisnął na czerwonym ani manualu przez sekundę. Kto nie zrobił tak w nowej Alfie niech pierwszy rzuci kamień ;)
 
Jakie "xD"... Zrobił raz kick-down przy 50 na N-ce i skrzynia sama zmieniała biegu, nie cisnął na czerwonym ani manualu przez sekundę. Kto nie zrobił tak w nowej Alfie niech pierwszy rzuci kamień ;)

Jestem masochistą i przez pierwsze 2k moja Giulia nie widziała wyższych obrotów niż 4 tys, a 4k rpm to i tak była rzadkość :P po 3kkm dopiero wypróbowałem tryb D i wcisnąłem gaz w podłogę. Pierwszą wymianę oleju zrobiłem po 1,5kkm, drugą przy 9kkm, zaraz będzie trzecia, bo zbliżam się do pierwszego przeglądu, potem będę robił co 10-12kkm. w zależności czy więcej przebiegu trafi się w trasie czy w mieście. Nadmienię, że robię to wg tego, co wydaje mi się za rozsądne, nikomu nie narzucam takiego stylu "docierania i ekspatriacji". Giulia ma zrobić u mnie 200-250kkm i zależy mi na tym, żeby w tym okresie sprawiała jak najmniej problemów :)
 
Jestem masochistą i przez pierwsze 2k moja Giulia nie widziała wyższych obrotów niż 4 tys, a 4k rpm to i tak była rzadkość :P po 3kkm dopiero wypróbowałem tryb D i wcisnąłem gaz w podłogę. Pierwszą wymianę oleju zrobiłem po 1,5kkm, drugą przy 9kkm, zaraz będzie trzecia, bo zbliżam się do pierwszego przeglądu, potem będę robił co 10-12kkm. w zależności czy więcej przebiegu trafi się w trasie czy w mieście. Nadmienię, że robię to wg tego, co wydaje mi się za rozsądne, nikomu nie narzucam takiego stylu "docierania i ekspatriacji". Giulia ma zrobić u mnie 200-250kkm i zależy mi na tym, żeby w tym okresie sprawiała jak najmniej problemów :)

Ja zamierzam tak docierać swoje stelvio (nie jesteś sam). Co prawda planuję wymienić olej na 3k, a potem na 15k (pomyślę jeszcze nad tym ~9k)
EU zapewni nam stały dostęp do kosiarek przez nowe normy, trzeba dbać o alfunię co by na długo starczyła :)
 
Ja zamierzam tak docierać swoje stelvio (nie jesteś sam). Co prawda planuję wymienić olej na 3k, a potem na 15k (pomyślę jeszcze nad tym ~9k)
EU zapewni nam stały dostęp do kosiarek przez nowe normy, trzeba dbać o alfunię co by na długo starczyła :)

U mnie plan był podobny, lecz zaraz miałem urlop (trasa ok 3500km), więc zrobiłem pierwszą wymianę zaraz przed wyjazdem przy ok 1,5kkm.
 
estem masochistą i przez pierwsze 2k moja Giulia nie widziała wyższych obrotów niż 4 tys, a 4k rpm to i tak była rzadkość
Ja też podobnie tyle, że docierałem samochód do ok. 1,5 kkm. Początkowo jazda 2-3 kRPM. Potem do 3,5 kRPM. Od ok. 1 kkm-1,5 kkm - do 4 kRPM. Wymiana oleju po docieraniu - obowiązkowo.
Od od 1,5 kkm, jeżdżę dość podobnie. Do rozgrzania oleju 2-3/ kRPM, plus delikatnie z gazem. Potem już dynamiczniej, w zależności od nastroju. Dbam o to, żeby obroty nie były zbyt niskie, a po rozgrzaniu pilnuje też tego, żeby auta nie zamulić, czyli używać jednak też wyższych obrotów. Przy ostrzejszej jeździe końcówkę trasy jadę delikatnie, żeby wystudzić turbinę w trakcie jazdy.
 
Ostatnia edycja:
Najważniejsze to nigdy nie schodzić poniżej 1500 obrotów, a lepiej nawet 1750, bo to że nowe auta wtedy nie telepią to nie znaczy że są tak świetnie dopracowane :) To te wszystkie dwumasy powodują że drgań po prostu nie czuć ale silnik sam w sobie cierpi, dobrym przykładem jest rynek aut używanych z automatem - te, poza trybami sportowymi, z reguły utrzymują najniższe obroty dla ekologii, i jak później manuale jeżdżą dalej tak przy 250-300kkm jest wysyp używanych automatów z zajechanymi panewkami mimo że silniki dokładnie te same co w manualach. Przypadek? Nie sądzę :D
 
Najważniejsze to nigdy nie schodzić poniżej 1500 obrotów, a lepiej nawet 1750, bo to że nowe auta wtedy nie telepią to nie znaczy że są tak świetnie dopracowane :) To te wszystkie dwumasy powodują że drgań po prostu nie czuć ale silnik sam w sobie cierpi, dobrym przykładem jest rynek aut używanych z automatem - te, poza trybami sportowymi, z reguły utrzymują najniższe obroty dla ekologii, i jak później manuale jeżdżą dalej tak przy 250-300kkm jest wysyp używanych automatów z zajechanymi panewkami mimo że silniki dokładnie te same co w manualach. Przypadek? Nie sądzę :D

Coś w tym chyba jest. Dlatego ja praktycznie nie jeżdżę w trybie N, szczególnie po mieście. Mam wrażenie, że silnik strasznie się męczy kiedy skrzynia na siłę utrzymuje niskie partie obrotów.
 
Bardziej "ekologii", bo to nie jest jeszcze tak masakrycznie mały silnik.

Downsizing odnoszę do mocy auta. 2-litrowy silnik to spoko pojemność, ale już przy 280KM to tak bym powiedział... no wiesz ;)
Busso z 3-litrówki miało 220KM.
Ja sobie na luziku jadę w przedziale 1200-2000 i silnik się nie męczy, ale mam ponad 4 litry pojemności ;)

Ale fakt, ekologia też swoje 3 zatrute grosze tutaj dorzuca, bo dawki paliwa są zubożone, EGR dowala swoje no i jest jak jest.
 
Downsizing odnoszę do mocy auta. 2-litrowy silnik to spoko pojemność, ale już przy 280KM to tak bym powiedział... no wiesz ;)
Busso z 3-litrówki miało 220KM.
Ja sobie na luziku jadę w przedziale 1200-2000 i silnik się nie męczy, ale mam ponad 4 litry pojemności ;)

Ale fakt, ekologia też swoje 3 zatrute grosze tutaj dorzuca, bo dawki paliwa są zubożone, EGR dowala swoje no i jest jak jest.

Aha, a BMW Brutus miał z 47 litrów 750KM, potem wszedł ten downsizing :)
 
Ostatnia edycja:
Aha, a BMW Brutus miał z 47 litrów 750KM, potem wszedł ten downsizing :)

:D :D :D
No cóż, na pewno posiadacze 1.4 MA czują potęgę swojej pojemności rozmawiając z właścicielami 1.0 EcoBoost :P
Kwestia skali ;)
 
Downsizing odnoszę do mocy auta. 2-litrowy silnik to spoko pojemność, ale już przy 280KM to tak bym powiedział... no wiesz
Busso z 3-litrówki miało 220KM.
Akurat więcej mocy z danej pojemności, to przede wszystkim zasługa coraz lepszych możliwości technicznych. W przypadku Giiulii chodzi raczej o aspiracje sportowe, a nie downsizing. Masz 140 KM/L. W Quadrifoglio 175 KM/L. W poprzednim Audi RS6 plus - bodajże 605 KM, przy pojemności 4.0 L, czyli 151 KM/L. Trudno tu mówić o downsizingu. Granica pojemności, od której mówimy o downsizingu jest oczywiście umowna. W każdym razie wkrótce dowiemy się, na czym polega prawdziwy downsinzing. I to będzie bolesne doznanie.
 
Obecnie te 150KM/L to nic nadzwyczajnego, wiekszosc usportowionych turbo silnikow ma takie moce (mercedes nawet ponad 190KM/L z 2L), w Giuliettcie 1.4 ok 100k zrobilem z moca ponad 150KM/L. Poza tym nie porownujmy nowoczesnych silnikow turbo do srednio wysilonych wolnossakow sprzed 20 lat, chocby nie wiem jak byly legendarne i jak ladnie brzmialy ;)

Mysle ze downsizing ajuz nas bardziej nie dotknie, moze pojawi sie wiecej 3-cylindrowych silniczkow ale raczej zamiast isc w kierunku downsizingu rynek idzie w kierunku elektryfikacji, co nie jest takie zle, te samochody to przyszlosc. Jesli ktos mial okazje jezdzic szybkim elektrykiem wie jak swietne sa to rozwiazania. I choc jestem zwolennikiem pieknie brzmiacych silnikow spalinowych wiem ze ta epoka powoli sie konczy :(
 
Jesli ktos mial okazje jezdzic szybkim elektrykiem wie jak swietne sa to rozwiazania.
Szybko się napędza, ale niestety czuć, że to jest strasznie ciężkie.


rynek idzie w kierunku elektryfikacji, co nie jest takie zle, te samochody to przyszlosc. Jesli ktos mial okazje jezdzic szybkim elektrykiem wie jak swietne sa to rozwiazania. I choc jestem zwolennikiem pieknie brzmiacych silnikow spalinowych wiem ze ta epoka powoli sie konczy
Pewnie tak. Wa każdym razie elektryfikacji, albo wodoru (vide Toyota Mirai), czyli też w sumie elektryfikacji. Np. miejskie - akumulatory; większe - wodór. Zobaczymy.
Z samym ładowaniem akumulatorów dalej jest gigantyczny problem. Nie każdy ma dostęp do jakiegokolwiek gniazdka w garażu (ja na przykład nie mam - garaż podziemny). Pomijam już, nierozwiązane dotąd kwestie, jak masa, zasięg, wrażliwość na zmiany temperatur, czas ładowania, liczbę stacji ładowania itp.
Jest jeszcze opcja, że coś się ruszy z akumulatorami - np. rozwijane i testowane właśnie akumulatory ze stałym elektrolitem (znowu Toyota zresztą). Czas pokaże.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra