niebianska
Nowy
- Rejestracja
- Kwi 18, 2018
- Postów
- 16
- Auto
- Brak
Ja dalej nie mogę wyjść ze zdziwienia, jak czytam kolejne Twoje wypowiedzi
Karta charakterystyki to nie jest odpowiednik 'przepisu na ciasto', gdzie masz podane krok po kroku jak coś zrobić, z jakich składników się składa i w jakich proporcjach z dokładnością do nanograma. To przede wszystkim instrukcja bezpieczeństwa (wymagana prawem, które nie przewiduje tam opcji w stylu "jeśli firma ma tajemnicę, to w tym wypadku nie obowiązuje"), wykaz składników niebezpiecznych (czyli nie wszystkich!) itd. na wypadek rozlania do rzeki, połknięcia przez dziecko itp.
A kolejna sprawa, że ja tylko zapytałem, czy jako szarak mogę zobaczyć kartę. W odpowiedzi piszesz, że nie można udostępniać w sieci i że jest ściśle tajna tajemnica
Może część osób łyknie ten tekst, że ukrywacie karty dla szaraka (bo firmy bez problemu je uzyskają, nawet jeśli miałoby się rozbić o sąd), bo tam "o jezusmaria 1000 lat ciężkiej pracy naukowców". Jak dla mnie jest to marketingowy (oby tylko, bo prawnie firma też może się kiedyś nadziać) strzał w kolano, który skutecznie mnie odstraszył i jednocześnie przekonał do tańszych produktów konkurencji
No ale skoro są ludzie, którzy potrafią za zwykłe (tfu - niezwykłe!) "adidasy" płacić tysiące złotych, to i na takie produkty są i pewnie znajdą się tacy, co łykną te teksty o tajemnicy.
Wybacz, że tak niefajnie zaczęła się moja historia z forum
No ale wiem już na czym stoję, powiedziałem co miałem powiedzieć i dalej nie będę drążył.
Karta charakterystyki to nie jest odpowiednik 'przepisu na ciasto', gdzie masz podane krok po kroku jak coś zrobić, z jakich składników się składa i w jakich proporcjach z dokładnością do nanograma. To przede wszystkim instrukcja bezpieczeństwa (wymagana prawem, które nie przewiduje tam opcji w stylu "jeśli firma ma tajemnicę, to w tym wypadku nie obowiązuje"), wykaz składników niebezpiecznych (czyli nie wszystkich!) itd. na wypadek rozlania do rzeki, połknięcia przez dziecko itp.
A kolejna sprawa, że ja tylko zapytałem, czy jako szarak mogę zobaczyć kartę. W odpowiedzi piszesz, że nie można udostępniać w sieci i że jest ściśle tajna tajemnica
Może część osób łyknie ten tekst, że ukrywacie karty dla szaraka (bo firmy bez problemu je uzyskają, nawet jeśli miałoby się rozbić o sąd), bo tam "o jezusmaria 1000 lat ciężkiej pracy naukowców". Jak dla mnie jest to marketingowy (oby tylko, bo prawnie firma też może się kiedyś nadziać) strzał w kolano, który skutecznie mnie odstraszył i jednocześnie przekonał do tańszych produktów konkurencji
Wybacz, że tak niefajnie zaczęła się moja historia z forum
Ostatnia edycja:
