• Hej Alfaholicy!

    Na forum pojawił się świeżutki motyw kolorystyczny Alfa Red Luna, zaprojektowany przez marqo specjalnie z myślą o naszych Alfowych klimatach i czytelności na różnych urządzeniach.

    Zachęcamy do:

    • włączenia nowego stylu w ustawieniach profilu i potestowania go na co dzień
    • zgłaszania uwag dotyczących kolorów, kontrastów, czytelności i wygody przeglądania dłuższych wątkich
    • dzielenia się propozycjami drobnych poprawek, które mogą jeszcze lepiej dopasować motyw do charakteru naszej społeczności Alfaholików

    Każda opinia pomoże dopieścić wygląd forum tak, aby „Alfa Red Luna” była tak przyjemna w odbiorze, jak dobrze utrzymana Alfa na ulubionej trasie.

    Wbijaj do tematu i napisz, co myślisz!

Dedykowane dodatki do paliw (do benzyny, ON, LPG)

Ja dalej nie mogę wyjść ze zdziwienia, jak czytam kolejne Twoje wypowiedzi :)

Karta charakterystyki to nie jest odpowiednik 'przepisu na ciasto', gdzie masz podane krok po kroku jak coś zrobić, z jakich składników się składa i w jakich proporcjach z dokładnością do nanograma. To przede wszystkim instrukcja bezpieczeństwa (wymagana prawem, które nie przewiduje tam opcji w stylu "jeśli firma ma tajemnicę, to w tym wypadku nie obowiązuje"), wykaz składników niebezpiecznych (czyli nie wszystkich!) itd. na wypadek rozlania do rzeki, połknięcia przez dziecko itp.

A kolejna sprawa, że ja tylko zapytałem, czy jako szarak mogę zobaczyć kartę. W odpowiedzi piszesz, że nie można udostępniać w sieci i że jest ściśle tajna tajemnica :)

Może część osób łyknie ten tekst, że ukrywacie karty dla szaraka (bo firmy bez problemu je uzyskają, nawet jeśli miałoby się rozbić o sąd), bo tam "o jezusmaria 1000 lat ciężkiej pracy naukowców". Jak dla mnie jest to marketingowy (oby tylko, bo prawnie firma też może się kiedyś nadziać) strzał w kolano, który skutecznie mnie odstraszył i jednocześnie przekonał do tańszych produktów konkurencji :) No ale skoro są ludzie, którzy potrafią za zwykłe (tfu - niezwykłe!) "adidasy" płacić tysiące złotych, to i na takie produkty są i pewnie znajdą się tacy, co łykną te teksty o tajemnicy.

Wybacz, że tak niefajnie zaczęła się moja historia z forum ;) No ale wiem już na czym stoję, powiedziałem co miałem powiedzieć i dalej nie będę drążył.
 
Ostatnia edycja:
MSDS nie powinien mieć związku z ochroną tajemnic firmowych. To jest (i powinna być) ogólnie dostępna informacja o toksyczności produktu oraz pierwszej pomocy - takie jest główne "zadanie".

Ale foch, że "nie ma MSDS to nie będę używać" też jest słabe.
 
Ostatnia edycja:
MSDS nie powinien mieć związku z ochroną tajemnic firmowych. To jest (i powinna być) ogólnie dostępna informacja o toksyczności produktu oraz pierwszej pomocy - takie jest główne "zadanie".

Ale foch, że "nie ma MSDS to nie będę używać" też jest słabe.
Od tego są piktogramy wymagane prawem na butelkach. Msds jest do innych celów serio.
 
Ale foch, że "nie ma MSDS to nie będę używać" też jest słabe.

Dlaczego słabe? Ktoś powie, że jestem pie*dzielnięty, ale idąc do sklepu czytam skład nowych (dla mnie) produktów. Jak widzę, że jest tam syf (np. ledwo 80% mięsa w kiełbasie) to nie kupuję. Gdybym zobaczył napis "nie podajemy składu bo nie i już" to - pomijając fakt że też byłoby to niezgodne z prawem - też bym nie kupił tego produktu, nieważne czy pochodziłby od jakiegoś no-name, czy od znanej i lubianej firmy. Co jest złego w tym, że jako konsument chcę wiedzieć co przechowuję (nieważne czy w lodówce czy w garażu) i co spożywam (ja lub samochód)? Co nie zmienia faktu, że są ludzie, którzy etykiet nie czytają i wystarczy im sam fakt, że producentem jest firma X.

Miałem nie pisać, no ale naprawdę.

Msds jest do innych celów serio.

Jakich?

Jej podstawowym celem jest informowanie o potencjalnych zagrożeniach związanych z daną substancją (mieszaniną), metodach ich zapobiegania i procedurach jakie należy wykonać w razie wystąpienia skażenia opisywaną substancją (mieszaniną).
Nie widzę tu informacji, że jej celem jest ukrywanie tajemnicy firmowej. Widzę natomiast:

(...) każda osoba mająca z nimi do czynienia mogła w dowolnej chwili zapoznać się z zagrożeniami opisanymi w karcie.
 
Ostatnia edycja:
Jeżeli firma leci z klientem w kulki to się ją olewa. Jakbym w opakowaniu środka ochrony roślin kupowanego na działkę nie znalazł informacji co robić w wypadku zatrucia i nie mógłbym tej informacji uzyskać od producenta "bo hur dur ważna tajemnica" to bym takiego środka więcej nie kupił.

Takie rzeczy zazwyczaj mnie średnio interesują, ale jak ktoś zwróci moją uwagę to zazwyczaj drążę temat. I jak producent nie spełnia oczekiwań to się go spuszcza w wiadomym miejscu i przenosi do konkurencji.
 
Od tego są piktogramy wymagane prawem na butelkach. Msds jest do innych celów serio.
Dla zwykłych ludzi MSDS jest podstawową informacją jak radzić sobie w przypadku zetknięcia się z daną substancją, w tym pierwszej pomocy. Piktogramy nic o tym nie mówią. Tego "uczą" na szkoleniach BHP. W każdym zakładzie pracy, który żyje w zgodzie z prawem i zdrowym rozsądkiem, w magazynie z chemikaliami znajduje się półka z kartami MSDS używanych produktów.

- - - Updated - - -

Dlaczego słabe? Ktoś powie, że jestem pie*dzielnięty, ale idąc do sklepu czytam skład nowych (dla mnie) produktów. Jak widzę, że jest tam syf (np. ledwo 80% mięsa w kiełbasie) to nie kupuję. Gdybym zobaczył napis "nie podajemy składu bo nie i już
Tak, na pewno :D Sorry, ale to jest pierdzielenie. W MSDS zwykle nie ma pełnego składu. Muszą być tam substancje uznawane za niebezpieczne. I tyle.
Nikt normalny nie studiuje karty MSDS przed pójściem do sklepu, bo ludzi, którzy są w stanie coś z tego wywnioskować jest promil.

Mi wystarczy dobre, wieloletnie doświadczenie z produktami Archoil.
 
W MSDS zwykle nie ma pełnego składu.

Dokładnie! I proporcje też nigdy (zazwyczaj) nie są podane np. 0,1234% tylko jest zakres np. 10-50%. Od początku o tym piszę, że gdyby tam były jakieś... nazwijmy to 'super tajemne składniki', to nie trzeba by było się ukrywać, bo 'klient korporacyjny' (czyli ten potencjalnie zainteresowany kradzieżą know-how) i tak ma dostęp do karty. Dlatego dla mnie mnie (tj. z mojej perspektywy) ukrywanie MSDS dla konsumenta oznacza mniej więcej tyle, że producent ma do ukrycia coś wstydliwego np. że 100% składu to zwykły olej napędowy (zakładam, że aż tak bezczelnie nie jest, ale podaję to jako przykład), tj. mówiąc wprost, że kupiłbym placebo. Tyle i aż tyle :)
 
Ostatnia edycja:
Zgadza się - spec od bhp i zakład pracy jak najbardziej.. [emoji6]

Inna kwestia że przepisy odnośnie SDS i msds na świecie się różnią a nawet podlegają zmianom w EU i teraz pytanie co kiedy jednego składnika w karcie na dany rynek brakuje a w innej jest? Zaczyna się wojna że inna wersja a sieć to powiela marka traci itp itd. Serio nie dziwię się że firmy chcą sobie tego oszczędzić, dyskusja bezprzedmiotowa i szkoda energii... [emoji6] Jedna z firm olejowych niedawno zażądała blokady treści nt ich produktów na forum i tak się stało bo wg nich bzdury tam wymyslali że szkoda dla marki. Znam też przypadek interwencji prawników firmy w USA na skutek krzywdzacych wpisów o ich produkcie. Nie ma już ani barier językowych a dostępność jest z każdego miejsca na świecie...

Są też firmy doradcze które robią grubą kasę na doradzaniu i pisaniu kart bezpieczeństwa tak aby ukryć skład...
 
Każdy orze jak może ;)
Inna kwestia że przepisy odnośnie SDS i msds na świecie się różnią a nawet podlegają zmianom w EU i teraz pytanie co kiedy jednego składnika w karcie na dany rynek brakuje a w innej jest?
Pisać właściwe wersje :P Nigdy nie porównywałem kart żadnego produktu w zależności od wersji językowej... To dlatego niemieckie proszki do prania są lepsze od polskich? :edziahaha:
 
Większość firm nauczyła się, że zamiast walki na ogień i miecze z konsumentami w czasie wszechobecnego internetu, lepsze jest cacanie przez dział PR ;) Czyli jak ktoś napisze "produkt x firmy x jest beznadziejny", to znacznie lepsze rezultaty osiągnie się przez wysłanie tam PR-owca, który napisze "dziękujemy za uwagi, są dla nas bardzo cenne, postaramy się być lepsi, a może wyślemy ci próbkę produktu y abyś przekonał się że jest super", a nie, że nazajutrz dostanie pozew sądowy ;) Przekonał się 6 lat temu o tym producent mleczka (wiadomo jakiego), który pewnego dnia masowo zaatakował blogerów, którzy mieli swoje przepisy - skończył się to sporą aferą, a potem przepraszali, że przesadzili jednak troszkę. Powoli te zachowania docierają też do Polski.

Żeby nie było, że przybyłem i zrobiłem kupoburzę (osobiście żałuję, że nie dane mi było zerknąć do MSDS), to dodam coś od siebie do tego tematu. Jako dodatki do diesla polecam: AMSOIL Diesel Injector Clean (ADFCN) oraz... k2 dfa-39. Wiem, że pewnie zaraz zostanę zjedzony za polecenie k2 jako dodatku do paliwa. Jak dla mnie jednak za bardzo niską cenę otrzymujemy preparat, który podwyższa liczbę cetanową o 3 pkt., czyści wtryskiwacze i obniża HTTR o ok. 15%. Nie polecam natomiast dodawania 2T. Nie dlatego, że nie wycisza silnika (bo wycisza), a dlatego, że zostawia popiół siarczanowy w DPF, który w przeciwieństwie do sadzy nie jest wypalany i zostaje w filtrze na zawsze.
 
wlyszkow
Mam pytanie czy estry zawarte w dodatkach do silnika Archoila są higroskopijne i jeśli tak to jaki to ma wpływ de facto na olej i silnik?
Ktoś na forum Oil club.ru napisał,ze nie stosuje zimą w silniku niczego co zawiera estry właśnie przez właściwości higroskopijne tych estrów.
Estrów jest bardzo wiele i różnej jakości, różnej ilości wody, o różnej liczbie kwasowej i podatności na hydrolizę. Przy zmiennych warunkach atmosferycznych, w obecności wilgoci, potrafią się degradować co ostatnio pojawiło się w wątku olejowym.
Stosując serię AR9000 dawka estrów jest po pierwsze niewielka a po drugie ich jakość odpowiednia ;-)
Dodatkowo nanoborany z AR9100 mają takie same właściwości przeciwzatarciowe w wodzie jak w oleju.
W AR9200v2 i AR9400 natomiast jest bardzo wysokiej jakości ester o bardzo długim łańcuchu dedykowany wyłącznie do silników 4-suwowych i tego ryzyka nie ma.

Swoją drogą bardziej bym się obawiał zimą oleju silnikowego w dieselu, który cały rok jeździł na Bio ON. Kiedyś był nawet papier SAE na ten temat. Wg mnie warto wymieniać olej silnikowy na zimę szczególnie w dieselu w naszym klimacie.
 
Ostatnia edycja:
czy przed zastosowaniem dodatku do czyszczenia np Amsoil diesel injector clean czy inny np ar 6400 filtr paliwa lepiej wymienic przed czy po?
 
Czy są jakieś przeciwwskazania dolania do paliwa AR6400P a do silnika AR 9200? Mam na myśli, że w jednym momencie? Jest okazja dłuższego wyjazdu i sprawdzenia jakie będą wrażenia ;)
 
Panowie ( użytkownicy JTDm z DPF ) - Jaki macie średni czas z 5 wypaleń z filtra ? Bo u mnie, po tym jak zacząłem lać Kleen Flo Diesel Lubricant spadło z ponad 600s do ponad 200s i się zastanawiam, czy ten środek ma coś z tym wspólnego czy jednak nie.
32878079_948281888685547_2077332048778887168_n.jpg
 
Moim zdaniem te parametry są błędnie opisane. Średni czas i średni dystans nie dotyczy 5 wypaleń a mniej. Moim zdaniem 1 lub 2. Może po prostu przerwałeś wypalanie i stąd krótszy czas.
 
Nie wiem jak wam ale mi po wielu testach w dieslu na roznych paliwach z dodatkami 6200 i 6900, najlepiej sie jedzi na starym dobrym 6200, spalanie zauwazalnie spada i dynamika na plus natomiast 6900 jedynie praca cichsza bo podnosci liczbe cetanowa.
Co do 6400 to zrobiłem z ciekawości test na 45l ON, wykrecilem egra zeby zobaczyc w jakim stanie, byl troszke brudny (czesto czyszcze) i wkrecilem spowrotem bez czyszczenia, przejechalem caly zbiornik z AR i wykrecilem ponownie egr tym razem by go wyczyscic i niestety AR nic nie zmyl z niego sadzy ani okolic jak to pieknie pisze w ulotkach wiec pewnie turba nawet nie drgnie
 
Ostatnia edycja:
Amortyzatory
Powrót
Góra