• Hej Alfaholicy!

    Na forum pojawił się świeżutki motyw kolorystyczny Alfa Red Luna, zaprojektowany przez marqo specjalnie z myślą o naszych Alfowych klimatach i czytelności na różnych urządzeniach.

    Zachęcamy do:

    • włączenia nowego stylu w ustawieniach profilu i potestowania go na co dzień
    • zgłaszania uwag dotyczących kolorów, kontrastów, czytelności i wygody przeglądania dłuższych wątkich
    • dzielenia się propozycjami drobnych poprawek, które mogą jeszcze lepiej dopasować motyw do charakteru naszej społeczności Alfaholików

    Każda opinia pomoże dopieścić wygląd forum tak, aby „Alfa Red Luna” była tak przyjemna w odbiorze, jak dobrze utrzymana Alfa na ulubionej trasie.

    Wbijaj do tematu i napisz, co myślisz!

Co planujecie kupić po Alfie 159 ?

Ehhh temat RZEKA.najpierw 147 przedlift 170 km, potem 159 SW polift 8v i teraz Skoda SuperB 2.0 TDi 140 KM


Yyyy...ale to faktycznie jest SuperB /supƏ bi:/? A nie Superb od angielskiego: (excellent) [player, style] znakomity; [view] wspaniały; (imposing) [mansion] wspaniały ?
Pytam, bo gdy będę miał sto lat to może kupię sobie grzybokapelusz i jaką Skodę właśnie :).
 
Jednak fakt jest faktem, że widać po prostu w tym wozie japońskim kompletnie inne podejście , najwyraźniej od filozofii podejścia do pracy rozpoczynające się, ba od projektu i przewidywania, konsekwencji.

Dokładnie tak.

Diesle Hondy są prima sort. Jedyny nieudany to montowany naście lat temu do Accorda. 2.0 o mocy całych 90 KM. Ale to były silniki Rovera, albo jakaś inna licencja, nie ich projekt w każdym razie.

Pamiętam gdy pierwszy raz wsiadłem do Accorda z 2.2 iCTDi - ten który reklamowano hasłem "nie uwierzysz że to Diesel" To najlepiej pracujący 4 cylidrowy Diesel na świecie. Nawet późniejszy 2.2 i-DTEC nie jest tak dobry pod tym względem.

Tata jeździ Accordem od nowości już chyba 8 albo 9 rok z Dieslem. 0 problemów. W trasie schodzi poniżej 5 l/100km a jeździ normalnie. Przy mojej jeździe wychodziło 5,3 - 5,4 przez jakiś czas po tym jak byłem bez auta po kasacji mojej GT jeździłem Accordem. Prowadzi się nie gorzej niż 159. Równie pozytywnie. Jest 150-200 kg lżejszy. Miejsca w środku jest trochę więcej - na szerokość z przodu.

Mam bezpośrednie porównanie.

PS. Alfę i tak kocham, oczywiście :)
 
Właśnie. .....ciężkie pytanie:)Napewno Giulia :) ale fundusze nie dają szansy"(wiec cóż po mojej z 2007 najnowszy rocznik 2012-2013? tylko z 2.0 JTDM. Chyba ze się trafi 1.75TBI; )szkoda ze 2.4 jtdm nie było w takich rocznikach . Ale nie powiem zgrzeszyc i XC70:)w D5 lub w T 5:)

Wysłane z mojego SM-G900F przy użyciu Tapatalka
 
Przy całym moim uwielbieniu dla Alf, następna u mnie będzie ponownie Honda. Potrzebuję auta do którego mogę wsiąść i nie martwić się czy dojadę na 4 kołach 1000 km trasę, albo czy jakimś interfacem uda się skasować błędy, albo czy te błędy które są to coś poważnego czy nie.
Coprawda mam 147 ale 1000km to moja alfa połyka bez zajakniecia sie (moja weekendowa trasa Krk-wieden) i odkąd ja mam nie miałem ani razu potrzeby kasowania błędów. Urlop w 5tke do Chorwacji? Pikuś. Coś robicie chyba nie tak z waszymi alfami. Ja mam do mojej pełne zaufanie.

Jedyne co mi przeszkadza to hałas od wiatru przy autostradowej jeździe. Mogłoby być ciszej

Gesendet von meinem HTC 10 mit Tapatalk
 
* Tematem klap: nie wyobrażam sobie by taki projekt jak w Alfie mógł przejść w Hondzie.

U szwagra 2 razy w accordzie wypadł sworzeń z gniazda w wahaczu. Wczesniej nie dawał żadnych oznak zużycia. W znanym serwisie zawieszeń powiedzieli, że to normalka, wada konstrukcyjna. Wole, żeby mi klapy wpadły do kolektora, niż żeby mi się koło złożyło przy 140kmh :P

jak to mówią - wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.
 
jeśli nie kolejna Alfa, Giulia albo coś co dopiero wypuszczą to pewnie Mietek, najchętniej CLS Shooting Brake
 
U szwagra 2 razy w accordzie wypadł sworzeń z gniazda w wahaczu. Wczesniej nie dawał żadnych oznak zużycia. W znanym serwisie zawieszeń powiedzieli, że to normalka, wada konstrukcyjna. Wole, żeby mi klapy wpadły do kolektora, niż żeby mi się koło złożyło przy 140kmh :P

jak to mówią - wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.

Niemożliwe żeby wypadł nie dając wcześniej oznak zużycia. Być może ktoś zaniedbał oględziny zawieszenia w czasie przeglądów lub zignorował luzy na tym elemencie. Nie wiem jak było w tym przypadku ale zużycie tych sworzni da się spokojnie zauważyć. Nie mówię, że tak było u szwagra, ale znam takie przypadki u ludzi dla których "przegląd auta" = "wymiana oleju i filtrów" (szkoda przecież pieniędzy za oględziny hamulców, zawieszenia etc.)
Poza tym chodzi raczej o sworzeń który siedzi w zwrotnicy, a spina wahacz.

Znam ludzi którym te sworznie skrzypiały i zamiast wymienić to podlewali olejem przez 15 tys km z podobnym skutkiem.

PS. Może ktoś kto serwisował mu auto nie wiedział (w odróżnieniu od ASO, że na te elementy trzeba zwracać uwagę - tak też mogło być). W każdym razie luz na tym sworzniu daje oznaki zużycia.
 
Niemożliwe żeby wypadł nie dając wcześniej oznak zużycia. Być może ktoś zaniedbał oględziny zawieszenia w czasie przeglądów lub zignorował luzy na tym elemencie. Nie wiem jak było w tym przypadku ale zużycie tych sworzni da się spokojnie zauważyć. Nie mówię, że tak było u szwagra, ale znam takie przypadki u ludzi dla których "przegląd auta" = "wymiana oleju i filtrów" (szkoda przecież pieniędzy za oględziny hamulców, zawieszenia etc.)
Poza tym chodzi raczej o sworzeń który siedzi w zwrotnicy, a spina wahacz.

Znam ludzi którym te sworznie skrzypiały i zamiast wymienić to podlewali olejem przez 15 tys km z podobnym skutkiem.

PS. Może ktoś kto serwisował mu auto nie wiedział (w odróżnieniu od ASO, że na te elementy trzeba zwracać uwagę - tak też mogło być). W każdym razie luz na tym sworzniu daje oznaki zużycia.

Drugi raz się wydarzył po jakimś roku i 20kkm, wymiany na oryginalne części. To przez rok zdążyło się tak zużyć? Sam potwierdzasz, że to powszechne, co potwierdza opinie, które słyszałem. Takie rzeczy się nie powinny dziać, ludziom potrafią jeździć wytłuczonymi do granic możliwosci trupami z zapieczonymi sworzniami, powyrywanymi tulejami, i koła im się nie składają. Ewidentnie wada konstrukcyjna.

Jak piszesz o kompromitacjach w temacie klap, to co można powiedzieć o czymś, co ma bezpośredni wpływ na zdrowie i życie pasażerów?

I nie, nie chce powiedzieć, że alfy się nie psują a reszta to szit :P Po prostu wszystkie auta się psują, i u kazdego się trafi jakaś kompromitująca wada.
 
Drugi raz się wydarzył po jakimś roku i 20kkm, wymiany na oryginalne części. To przez rok zdążyło się tak zużyć? Sam potwierdzasz, że to powszechne, co potwierdza opinie, które słyszałem. Takie rzeczy się nie powinny dziać, ludziom potrafią jeździć wytłuczonymi do granic możliwosci trupami z zapieczonymi sworzniami, powyrywanymi tulejami, i koła im się nie składają. Ewidentnie wada konstrukcyjna.

Jak piszesz o kompromitacjach w temacie klap, to co można powiedzieć o czymś, co ma bezpośredni wpływ na zdrowie i życie pasażerów?

I nie, nie chce powiedzieć, że alfy się nie psują a reszta to szit :P Po prostu wszystkie auta się psują, i u kazdego się trafi jakaś kompromitująca wada.

Kompromitacja tych co wymieniali. Skoro wypadł po 20 tys. km

Może ktoś wprasował sworzeń do elementu który powinien być wymieniony w całości etc.

A te oryginalne części to kupione w ASO? (Honda nie sprzedaje samych sworzni o ile pamiętam, tylko całe wahacze)


Poza tym przypadki nie są nagminne a zdarzają się u tych co nie dbają o zawieszenie, albo jeżdżą autem jak w rajdzie WRC. :)
 
Ostatnia edycja:
Kompromitacja tych co wymieniali. Skoro wypadł po 20 tys. km

Może ktoś wprasował sworzeń do elementu który powinien być wymieniony w całości etc.

No kamaaaan, co ma montaż (przy którymś trudno zrobić coś nie tak) do samego sworznia, który wraz z gniazdem jest integralną czescią? Ci sami partacze wymieniaja sworznei w innych autach, i im się koła nie składają.

Co prawda szwagier ciśnie po dziurach niemiłosiernie, ale sprzedał honde, kupił kia, ciśnie tak samo, i koło mu się jeszcze nie złożyło.

Po prostu kompromitacja hondy, deal with it ;)
 
Co prawda szwagier ciśnie po dziurach niemiłosiernie, ale sprzedał honde, kupił kia, ciśnie tak samo, i koło mu się jeszcze nie złożyło.

Jeszcze - to słowo klucz.

Poza tym w innych autach zawieszenie jest często inaczej rozwiązane. *

Jakoś nie słyszy się o pladze Accordów bez kół. :)

Cały czas nie usłyszałem skąd był ten sworzeń bo Honda Ci go nie sprzeda :)


* Tu masz rozwinięcie tematu:
swor.png

Chodzi oczywiście o typ - czy sworzeń jest rozciągany czy ściskany, a nie o osadzenie. W Accordach w czasie pracy jest rozciągany - analogicznie jak na drugim obrazku.
 
Ostatnia edycja:
Jeszcze - to słowo klucz.

Poza tym w innych autach zawieszenie jest często inaczej rozwiązane.

Jakoś nie słyszy się o pladze Accordów bez kół. :)

Cały czas nie usłyszałem skąd był ten sworzeń bo Honda Ci go nie sprzeda :)

No ja nie słyszałem o innych autach, w których powszechnie składają się koła, nawet z wytłuczonym zawieszeniem :P Ale widzę opór materiału :) "w innych autach zawieszenie jest często inaczej rozwiazane" - no fajnie sobie wytłumaczyłeś. Po prostu w hondzie jest to rozwiązane źle, tyle.

To ja Ci powiem, że alfy wcale się nie psują, one po prostu mają złych włascicieli :D

Nie wiem skąd ten sworzeń, i nawet który to dokładnie sworzeń, bo nie interesuje sie na tyle samochodem szwagra. Urwanego koła nie dało się pominąć :P

Więc tak w skrócie:

Wiele turbodiesli ma ma problemy z klapami w kolektorze dolotowym.
Mało samochodów ma problemy z wypadającymi sworzniami.

Dystansu troche, dodaje obiektywizmu.

Wjeżdzasz na alfę, piszesz o kompromitacjach w temacie klap w kolektorze, a to nie jest wcale jakiś wyjątek.
Wychwalasz hondę i wyjątkowo opierasz się oczywistemu faktowi, że w takim na przykład accordzie była kompromitująca wada konstrukcyjna.

I nie, nie mówię, że alfy wcale się nie psują, bo psują. Nie mówię też, że hondy są dupy (szwagier ma też od x lat starszego accorda i ten dopiero jest bezobsługowy). Wszystkei auta się psują, i każdemu się trafią kompromitujące błędy.
 
Każde auto ma swoje wady i zalety,w hondzie "ufo" elek. układ wspomagania to chyba jakiś żart,prowadzenie jak w "koleinach ",przyspieszenie ok,ale zawsze do czegoś można mieć uwagi.......tak jak w alfie
Ja osobiście myślałem i myślę o jakimś suvie,ale do wyboru na chwilę obecną jest tylko kilka marek,bo stelvio to jeszcze daleka przyszłość ;)
 
Nie było żadnej kompromitacji ze strony producenta. Jeśli ktoś nie kontroluje stanu zawieszenia, albo nie umie tego zrobić bo nie sprawdza luzu na tak ustawionym sworzniu kiedy koła są w powietrzu - bo tylko tyle trzeba, na koniec montuje na 100% nieoryginalny sworzeń to jest delikatnie mówiąc skrajnie nierozsądny. To tak jakby nie wymienić nigdy klocków hamulcowych i się dziwić że hamulce nie działają.

Ty jesteś oporny na wiedzę, masz czarno na białym wyjaśnione dlaczego coś wypada. Jak oleju ani filtrów nigdy nie zmienisz to też będzie wina producenta?

W zaleceniach serwisowych jest jasno napisane co trzeba skontrolować przy przeglądzie. Jak ktoś tego nie robi to później musi wciskać kit właścicielowi samochodu, że to wina producenta że koło odpadło.
Gorzej, że właściciel jest naiwny i wierzy w takie brednie.

Dobry zamiennik sworznia zwrotnicy w Accordzie przejeździ 100 tys km. Oryginały montowane w fabrykach robią 200-300 tys. km. (Ciekaw jestem jaki był rzeczywisty przebieg auta kiedy to się stało. Jestem pewny, że nie było w rękach szwagra od nowości)

Tak samo rozwiązane jest zawieszenie w prawie każdej Hondzie. Niektóre startują w wyścigach torowych inne w rajdach i koła im nie odpadają. Dlaczego? Bo po prostu ktoś je serwisuje jak należy. Jak masz wylany amortyzator to robisz na nim 50 tys km? Nie? To dlaczego na zjechanym sworzniu już tak?
 
Jeśli według Ciebie normalnym jest, żeby co pare kkm trzepać całe zawieszenie, a w przeciwnym wypadku ryzykować złożonym kołem, to okej, nie ma problemu.

W dżagu taki jak mam tylko przed liftem też sworzeń zwrotnica/dolny wahacz jest ciągnięty, i jeszcze nie słyszałem, żeby komuś wypadł. Moszna?
 
Jeśli według Ciebie normalnym jest, żeby co pare kkm trzepać całe zawieszenie, a w przeciwnym wypadku ryzykować złożonym kołem, to okej, nie ma problemu.

W dżagu taki jak mam tylko przed liftem też sworzeń zwrotnica/dolny wahacz jest ciągnięty, i jeszcze nie słyszałem, żeby komuś wypadł. Moszna?

Co ile robisz przegląd? Co 5 tys km?


Pewnie miał 150 tys km na liczniku i drugie tyle w pamięci.

Mechanik/ diagnosta nie wiedział jak sprawdzić - sworzeń się wypiął.
Następny gamoń wepchnął pewnie sworzeń do wyrobionego gniazda.
Gdzie tu wina producenta?

Napisałem Ci oryginalne sworznie wytrzymują 200-300 tys km. Dobre zamienniki 100 tys km. Gdzie tu widzisz kilka tys km?

Dopiszę tylko że sieć serwisowa Alfy może (i powinna) się uczyć od Hondy, czy innych marek.
Z mojej strony koniec OT.
 
Ostatnia edycja:
sworzeń i gniazdo to integralna część, nie wymienia się samej kulki, albo samego gniazda (tak przynajmniej jest we wszystkich autach, jakie znam).

Ale jak już masz najechane te x kilometrów, to w każdej chwili moze paść, więc albo trzeba by wymieniać profilaktycznie sprawny jeszcze sworzeń, albo przeglądać co pare kkm, prawda?

W innych autach takiego problemu nie ma, trochę tu się wykazujesz dziwną wyrozumiałością dla producenta, podczas gdy w przypadku alfy od razy byś to pewnie nazwał kompromitacją.
 
To znaczy, że rozwalił się sam sworzeń? Zrozumiałem że wypadł ze zwrotnicy. Jeśli się rozleciał to chyba był z oryginalnej chińskiej stali xD

Wystarczy co 20 tys km skontrolować luz. Podnosisz auto podpierasz delikatnie wahacz lub koło i czarno na białym widać. Na opartych kołach tego się nie zobaczy. W innych autach z tym rozwiązaniem konstrukcyjnym jeśli ktoś zaniedbuje stan zawieszenia zrobi się dokładnie to samo.

W Hondzie oryginalne sworznie wytrzymują bardzo długo. Dobre zamienniki też. To się nie stało z dnia na dzień. Najpewniej temat został po kolei zaniedbany.

Czy na SKP na której co roku sprawdza się auto ktokolwiek podniósł je żeby sprawdzić? Z pewnością nie. Grunt to walnąć pieczątkę, przejechać przez ścieżkę i wymyślić super prezent np 5 litrów LPG albo butelkę ruskiego szampana - byle więcej osób przyjechało.

Czy mechanik sprawdzał zawieszenie? Pewnie tak, ale znając życie serwisuje wiele różnych modeli i marek i nie miał pojęcia czemu się przyjrzeć, auto stało kołami na ziemi, luzów nie widać - jest ok...

Na koniec ktoś wymienił sworzeń na jakiś badziew skoro się rozpadł (wcześniej zrozumiałem że wyleciał cały - w senie z gniazda w zwrotnicy). Chyba że był wbijany młotem :)


PS. Przepraszam czytelników za zaśmiecenie tematu.
 
Co 20 tysiecy? Jak sworzeń wyschnie to zaciera się dużo szybciej, no i mamy urwane koło.

Chyba nie do końca czaisz o co chodzi. Znalazłem zdjęcie w internetach:
4c8efb8361ce9e9dmed.jpg

Gniazdo sworznia zostaje w zwrotnicy, a wypada kulka, na tym to polega.

Tak wygląda sworzeń, który kupujesz:
sworzen-wahacza-honda-accord-tp_5689084379139408599f.jpg
sworzeń to integralna część, on nie ma prawa wypaść cały , bo od góry go blokuje kołnierz.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra