Można mnie odwiedzić w moim wątku

Naturalność jest fajniejsza, nie ginie w lawinie emotek…
Skoro piszą, że się da będzie pewnie dobrze.
Podłoga jest niestety jak silnik, też nie może być papierowa.
Jak się zainwestowało dużo uczuć, czasu i dudków, to w pewnym momencie ciężko się wycofać. Ociera się to o heroizm w połączeniu z naiwnością, by nie rzec... nie rzeknę. W ogóle odnoszę wrażenie, że całe to polskie zmaganie się ze szwankującymi autami/Alfami wynika z braku wspomnianych dudków. Miłość miłością, ale powinna dawać przede wszystkim przyjemność i ukojenie w trudach życia, a nie wieczne zmaganie się z oporem złośliwej materii.
Ściągasz mnie na ziemię, a sam z niej nie zlazłeś… Miłość to min. brak nudy, jakaś historia, a też przygoda, i przywiązanie, więc
Zadowolenie – chcę mieć zadowolenie z tej GT. Tylko dla mnie to oznacza poprawne parametry i emisję spalin. Niezależnie od tego ile osób uzna to za głupotę, i ile osób tego nie rozumie. Zawsze szłam pod prąd, nigdy nie oglądam się za siebie. Teraz też tak będzie. Widziałam dość, żeby wiedzieć, że sprawny silnik zagwarantuje trwałość elementów osprzętu, typu wtryski, katalizatory. Musiałbyś zobaczyć. Niesprawny, spowoduje to, że silnik i sterownik wszystko zniszczą. Inne rzeczy problematyczne wg mnie nie są.
Jesteśmy wszyscy jednak różni, jeden woli sprzedać jak straci blask i kupić coś innego, a nie serwisować starego. Inny woli ładować w kolejną używkę, a jeszcze inny woli kupić nowy za gotówkę jak ma, lub w kredycie. A jeszcze inny woli stale jakieś zmiany. Tak czy owak towarzyszą temu jakieś emocje. Jest to kwestia wyboru - ja tak wybrałam i wiem, że wiele osób uważa, że to nierozsądne, niepraktyczne i głupie.
Miałam jakiś plan, nie mogę go zrealizować. Taką podjęłam decyzję i z konsekwencją ją realizuję. Jak otworzysz silnik - nie ma odwrotu. Lubię GT, innej nie będę już miała, dla mnie wiąże się z czymś mega fajnym. Można to nazwać sentymentalną głupotą. Zawsze kończę projekty, bez względu na wnioski i zawsze dotrzymuję słowa. GT - jakaś historia, jakieś fajne chwile i moja wielka przygoda z wykresami… Gdybym odpuściła – żałowałabym tego.
Pewnie, że nie mam tyle kasy, żeby wywalać je w błoto. Niemniej jednak to nie tak, że nie stać mnie na nowszy samochód. Za wszystkie włożone pieniądze w ostatnim tylko czasie – kupiłabym niezły inny samochód. Za obydwa remonty miałabym nowy dół silnika składany w fabryce. Po tym co ostatnio było – nie ma żadnej pewności, że nowe elementy (korbowody, tłoki ricambi) nie zostaną zniszczone w kilkaset km. Blok - i tak pod szlif i osiowanie. Albo da się regenerować, albo nie. Na coś świat mechaniki musi się zdecydować. Kupiłam panewki ricambi, bo wg mnie to najsłabszy punkt tego silnika i mają inną tolerancję grubości. Reszta regenerowana lub jak tłoki w zamienniku. Jest full, ale po regenracji. A jeśli wydam kilkanaście tysięcy złotych i nie będę zadowolona, to oczywiście, że będę zła. W razie braku zadowolenia - większa strata finansowa - pogłębi frustrację. Tego już nie zaryzykuję. Bez względu na wszystko, ale nie za wszelką cenę. To jest moje wycofanie i mój kompromis.
Czekam na GT. Tak postanowiłam decydując się na kolejny remont. Jeśli naprawa spełni moje oczekiwania – nic więcej nie jest mi potrzebne na ten moment.
Badam parametry. Remont jest pod sterownik i pod parametry. Chcę coś sprawdzić i dla mnie ma to sens, konstrukcja jest stara, ale b. ciekawa. I zrealizuję swoje plany jak tylko odbiorę GT. I też nie będę się w kółko tłumaczyć czemu, dlaczego i po co. Interesuje mnie, aby sobie coś zbadać empirycznie.
Owszem, patrząc z drugiej strony jest to lekko nienormalne wszystko, nierozsądne, może i głupie.
Męczy mnie czas oczekiwania i porażki. I złości mnie to, że nie można dać rady silnikowi, który wszyscy uważają za konstrukcję cepa. Klęczymy przed konstrukcją cepa. Czas – jak napisałam – zabija entuzjazm. nie tyle… nie poszło jak chciałam. GT głównie stoi… czekamy. Mam czy miałam swoje plany. W międzyczasie wyskoczyła naprawa w santa fe z reklamacją. Na szczęście warsztat udostępnił samochód zastępczy. Mam kawał drogi do komunikacji miejskiej i 60km do pracy. Ten trzeci miał być awaryjnie dla wszystkich, nie tylko dla mnie. Moje plany biorą w łeb, póki mam zblokowaną GT w serwisie. Nie tylko moje – Darka też. Poza tym mija mi kolejna najfajniejsza pora roku na jazdę GT…
Panowie twierdzą, że silnik da się naprawić i będzie jeździć poprawnie. Chcą ją naprawić - to ważne. Jeśli mają rację, będę zadowolona. Wygram wtedy vabank. Owszem mam spadek formy, jak nigdy nie miałam... b. duży. Po prostu dzisiaj wiem, więcej niż za pierwszym razem, rozważam, co będzie trzeba puścić. W sprawie GT wszyscy potrzebujemy natychmiast sukcesu i ja, i Darek.