brak kontroli powoduje obniżenie jakości u wykonawców - często tak niestety jest w branży moto - jestem jak najbardziej za kontrolowaniem, udzielaniem rad i pokazywaniem swojej wiedzy rozwinę jeszcze temat ASO vs niezależne - wedle mojej opinii ktoś kto pracuje tylko w ASO może (nie musi) być gorszym fachowcem od kogoś kto otworzył własny warsztat - może, nie musi z drugiej strony - żeby było sprawiedliwie - nie każdy musi mieć pociąg do prowadzenia własnego biznesu, może od lat pracować w ASO i coś sobie dorobić po godzinach - może to być dobry fachowiec moja opinia jest poparta moimi doświadczeniami z wizyt w ASO marki AR w Łodzi - nie napawały mnie one optymizmem (w Twojej GT jedno ASO chciało wykonywać akcję serwisową wymiany modułu ESP 48 godzin plus testować samochód - brak zgody z mojej strony, drugie ASO nie chciało 48 godzin ani testowania czyli jeżdżenia za to jak już zabrali się do naprawy to po pierwsze nie posiadali czystej osłony na błotnik, dwa - mechanik wykonujący naprawę nie wiedział jak się dostać do wspomnianej części, poinformowałem go o konieczności demontażu akumulatora i półki akumulatora - przyjął wiadomość z radością i zrobił resztę poprawnie - gdyby nie było mnie na miejscu trwałoby to dłużej a błotnik zapewne wymagałby polerowania, naprawę wykonano na Milionowej co z łatwością sprawdzisz po VIN)
Nie chcę nic sprawdzać. Wierzę, to całkiem możliwe, na milionowej nie robiłam. I tam mam złe doświadczenia z elektrykiem głównym, 2x. Co, nie znaczy, że poza ASO będzie inaczej, mam różne doświadczenia. Nie tylko z GT. Wszędzie, trzeba pilnować. To jest teraz dużo starsza buda, z dużo większym przebiegiem. Cieszę, że wygląda tak jak wygląda. Zrobiła dużo kkm i niektórymi elementami nie potwierdza ich kiepskiej jakości. A do polerki, błotniki są po każdej naprawie mechanicznej pod maską, bo niewielu używa osłon, niestety. I mają galoty najwyraźniej ze sprzączkami jakimiś. To samo dotyczy tapicerki, przy czym w ASO, akurat szczelnie opatulają. W niezależnym… ktoś wyrwał mi podłokietnik, dopiero co naprawiony… Teraz jest tak zrobiony, że już nie wyrwą. W kolejnym – przy demontażu wariatora załatwili zbiornik płynu wspomagania. Generalnie w sumie mogłabym książkę napisać, w tym temacie. Na milionowej, elektryk wymienił mi przewód masowy, zamiast alternatora, ale wpisał, a karcie, że nie coś nie działa – później w niezależnym, wymienili alternator, ale na niezgodny dla modelu, jak go zamontowali, nie wiem. Zbadałam napięcie przed warsztatem – 12V i tak miało być, puścili mnie, w następnym niezależnym, udało się uzyskać napięcie nominalne, jednak demontowali górą i zaraz potem rura od klimy eksplodowała. Dlatego też teraz, wpierw staram się badać, a potem płacić i odbierać. Nie zawsze mogę być przy naprawie, zresztą trzeba też wiedzieć co kontrolować.
- Tu jest mój problem – wiele rzeczy dzieje się bez mojej zgody, albo zgodę wyrażam, bo nie ma wyjścia jest już po fakcie. Nie pytają się. Tu mam największy żal.
- Z blachami jest prościej, najwyżej reklamujesz, widać szybko i już się pogodziłam, że idealnie nie będzie, choć przód może jeszcze podejmę próbę, miałam wrócić. Bardziej patrzę, po tym ile mi lakier wytrzymuje na elementach. Progi – mogłam pojechać wcześniej, byłoby może profilaktycznie. I tak się cieszę, że zrobił bez ruszania podłogi i dorwał progi w dobrym stanie ori.
ASO, czy nie-ASO, mam ogólnie takie wrażenie, że jest jakiś problem. Ogólnie naród z serwisów nie jest zadowolony. Nie tylko ja… przynajmniej te osoby, które znam w realu i mają inne marki.
[MENTION=837]Majka[/MENTION] - gdybym był złośliwy, to bym napisał, że z wykresów i analiz to wyszło tyle, że samochód masz od dawna rozgrzebany na maksa i pojeździsz nim pewnie w okolicach 2030
Gdybym ja była złośliwa, napisałabym, że gdybyś miał wykresy, nie musiałbyś przesiadać się na TSa, co nie wiadomo, czy jest lepszym rozwiązaniem

Tak, jakbym na złość komuś remontowała silniki. Coś tak jakby, czas się wydłużył, ale może efekt przerośnie moje oczekiwania.
Ale z tego co wiem, ani podłoga, ani progi nie odpadły

W pewnym sensie to wina wykresów, ale wykresy generował silnik. Wiem moja wina, wiecznie jestem niezadowolona. Tylko, że czemu po remoncie nie mam mieć oczekiwań co do emisji spalin, skoro wszystko na torze wymieniam? Jak przejdzie test spalin i będzie równy jałowy, to wykresy będą poprawne. A to, że będę badać coś innego, to już inna sprawa, można na sprawnym.
Wypaliło do cna katalizator – bezobjawo… to wiesz co tam szła za spalina i w jakiej temp… Przecież jeździłam na złych wykresach, ale do niczego taka jazda. Próbowałam ominąć kolejne otwarcie silnika, ale nie dało rady… Bez wykresów ległaby na panewce nr 1… blisko było. Kiedy? Z moją jazdą testem OBD pewnie jeszcze jakiś czas, na błędach TP, itd…. z taką emisją spalin, że nie można było okna otworzyć. Bez dymu. Za pierwszym razem – nie były takie panewki, ale brała olej i nie wkręcała się dobrze na wyższych biegach. Gdybym jeździła miałabym pewnie finał… jak niektórzy koledzy… A też sytuacja samochodu się nieco zmieniła tuż przed otwarciem silnika za 3x. Wykresy wiedziały wcześniej… niestety. Historia jest nieco zawiła. Wiele się zmieniło oprócz niektórych wykresów, a też doszły inne…
….nic nie poradzisz, będzie wiadomo, czy wali olej do kolektora, czy nie. Będzie wiadomo, że czas destrukcji się odlicza, nie czy, pytanie kiedy? Próbuję uniknąć papierowego silnika. Trudno uzyskać efekt jaki chcę, z regenerowanych części… a co gorsza teraz już wiem, nawet jaką mieszankę będzie spalała…
- ja mam tylko wykresy, oni mają wszystko inne, tak by uporządkować wykresy. Praca silnika to wykresy… teraz są wykresy – kontra – szlifierz.
- bez wykresów, będzie jeździć, ale nikt nie będzie zadowolony, a ja uznam, że nie da się naprawić silnika na bezpośrednim wtrysku. I taki będzie wniosek w moim wątku i będę jeździć pewnie, albo GT przejdzie na emeryturę i będzie okazjonalnie użytkowanym samochodem. Na razie czekam z decyzjami.
Nie będę tyle czekać, chyba

Choć z drugiej strony - nie mam sygnału, że panewki nie pasują, co prawda jest niedziela. Ale fakt zaczynam się zastanawiać co dalej się stanie, jeden wielki test… i silnik z recyclingu… Ciężko będzie.
- i to chodzi o to, że może się nie da.
Po drugie nie chwalę się, że mam bloga, tylko wspomniałam o tym w rozmowie.
Chwalisz się, a nawet więcej – "straszysz", że założysz kolejnego

Można rozpoznać po kilku postach… Kazix – humanista, jeden starczył
… jak są dziury, to co wkoło jest. Dziury w podłodze, to dla mnie dyskwalifikacja i wycieki, nawet nie odpalam samochodu. Dziękuję za podłogę w GT. Chciałam w zeszłym roku kupić na czas remontu starszą 147,TS 1,6 w niskiej cenie, mile wspominam swoją ex, ale podłoga – powiem, prawie jej nie było, i blachy jak po gradobiciu. Cena adekwatna. Blachy bym robiła, podłoga… no, nie.