• Hej Alfaholicy!

    Na forum pojawił się świeżutki motyw kolorystyczny Alfa Red Luna, zaprojektowany przez marqo specjalnie z myślą o naszych Alfowych klimatach i czytelności na różnych urządzeniach.

    Zachęcamy do:

    • włączenia nowego stylu w ustawieniach profilu i potestowania go na co dzień
    • zgłaszania uwag dotyczących kolorów, kontrastów, czytelności i wygody przeglądania dłuższych wątkich
    • dzielenia się propozycjami drobnych poprawek, które mogą jeszcze lepiej dopasować motyw do charakteru naszej społeczności Alfaholików

    Każda opinia pomoże dopieścić wygląd forum tak, aby „Alfa Red Luna” była tak przyjemna w odbiorze, jak dobrze utrzymana Alfa na ulubionej trasie.

    Wbijaj do tematu i napisz, co myślisz!

Blondynka u blacharza kontra zgniła podłoga :/

Proszę mi się tu nie kłócić :)

Nikt się tu nie kłóci:).
Normalna, ciekawa rozmowa.
Nie mam w zwyczaju podnosić głosu na kobietę (chyba że w sytuacjach granicznych, ale tych unikam), a tym bardziej na Majkę:).

Co do bloga - myślę, że masz złe podejście.
Po to jest, by go propagować, również wśrod znajomych, a może nawet przede wszystkim znajomych:).
 
Nikt się tu nie kłóci:).
Normalna, ciekawa rozmowa.
Nie mam w zwyczaju podnosić głosu na kobietę (chyba że w sytuacjach granicznych, ale tych unikam), a tym bardziej na Majkę:).

Co do bloga - myślę, że masz złe podejście.
Po to jest, by go propagować, również wśrod znajomych, a może nawet przede wszystkim znajomych:).

Widać, że jestem tu świeżakiem, bo nie znam Waszych zażyłości ;)


A blog przejawia zbyt wiele wątków osobistych.
I łatwiej o szczerość gdy wiesz, że jesteś anonimowy :)
 
Opozycjonista napisał – kontrolować. Cieszę się, że on to napisał, bo to jest częsty zarzut w moją stronę, że chcę kontrolować, ingerować w to co się robi w moim samochodzie. To było ważne akurat.

Mnie zasadniczo wszystko jedno – facet czy kobieta, jak nie ma argumentów – wskazuję to. W moim realu – tak się dyskutuje, na argumenty, niezależnie od płci. To się nazywa burza mózgów, może trochę w innej tematyce i nieco inaczej. A potem niezależnie od treści, które padną, nikt tego nie resetuje, nikogo nie boli urażona duma, bo coś tam… Zwyczajna dyskusja…
- Nie mam poczucia, że się kłóciłam. A co jak mam inne zdanie – mam potakiwać? Tak będę potakiwać na wszystko, to mi dopiero silnik złożą… Potakiwać i czekać – aż podłoga odpadnie, aby zobaczyć, że silnik źle pracuje. Już było i minęło. Sadzą takie już bzdury niekiedy, też w ASO, że naprawdę nie można potakiwać. Więc, to nie kłótnia, ani żadne zwyczaje, to zwykła wymiana zdań. I moja opinia. Zgadzam się, albo nie – i to piszę. Można spokojnie mi „oddać”. Jeśli chodzi o dyskusję, to można na mnie „krzyczeć” - byle z argumentami. Brak asertywności na pewno.
- A reszta, patrząc po radach dotyczących silnika, często jest tak, że ktoś nie robił i pisze bułka z masłem, jakiż problem, byle dobry mechanik…
- Przecież chwalisz się, że masz blog… jak się chce coś ukryć, to się tym raczej nie chwali… Poza tym i tak byś była anonimowa… przynajmniej dla mnie. I to blog kulinarny… jaka ukryta szczerość? Jeśli tak, to nie jest szczerość. Nie chcę, żeby inni widzieli jaka jestem. Oszukujesz sama siebie, znajomych i bliskich, albo wstydzisz się swojej drugiej ja. Nie popieram. Zawsze jak piszę jestem szczera. Co prawda nie mam bloga, a napisać mogę co najwyżej podręcznik, albo instrukcję obsługi, albo publikację na bazie wyników empirycznych. Moje myśli nie są interesujące na tyle, by blogować. Prywatnie to dla mnie mało wiarygodne to wszystko jest. Czy w poklasu – znajdujesz odpowiedzi na swój problem?

- Ja mam taki problem, że warsztaty nie chcą przyjąć do wiadomości pewnych moich sugestii i przewidywań. I tego, że po wykresach i parametrach będę wiedzieć co się dzieje w silniku. Ja umiem odczytać ich badania, a niektóre wykonać, czytam to co preferują i dadzą do czytania. Natomiast w drugą stronę, za cholerę… nawet nie spróbują obejrzeć..

Merytorycznie:
- W swojej GT widziałam podłogę przed, widziałam też jak dociął progi, w sensie fragmenty. Zdjęcia ma blacharz, robił dla siebie, bo wg niego fajnie ten drugi zrobił i on dawał mi gwarancję. Progi robił prywatnie blacharz, który pracuje w ASO, ale nie fiata. A też pracuje w warsztacie od trudnych spraw. Widziałam, i starczy. Co nie znaczy, że lakiernik do montażu nie wziął chłopaka, który nie pomyślał i przykręcając nadkole wziął za długą śrubę i wcelował w metalową, nie-ciśnieniową rurę od wspomagania. Odkryłam przy odbiorze samochodu, ponieważ go sprawdzałam. W 156TS – kupiłam z całą podłogą, poszła do zabezpieczenia. To są moje doświadczenia z podłogą w AR. Póki co profilaktyka.

- wg mnie dziury w podłodze, to jest ona cała do robienia i koszty b. wysokie, bo musi być do czego spawać. Jedyne, co sprawdzam w samochodzie w tej cenie, to podłoga i wycieki. Kiedyś nie sprawdzałam nic.
 
Ostatnia edycja:
Po pierwsze, zdanie 'Proszę mi się tu nie kłócić :)' napisane było przekornie.
Potrafię jeszcze zdiagnozować czym jest prawdziwa kłótnia... widać nie każdy potrafi zrozumieć mnie ;)
Jednak trafiło to w jakiś czuły punkt skoro doczekało się tak wielkiego odzewu.

Po drugie nie chwalę się, że mam bloga, tylko wspomniałam o tym w rozmowie.
Widać każdy człowiek jest inny i nie mierzy się każdego swoja miarką.
Może dla Ciebie jestem nieszczera. I prawdę mówiąc jest mi to totalnie obojętne.
Co do oceny mojej osoby na podstawie kilku postów, to chyba ktoś minął się z powołaniem :D


Wątek został założony aby poradzić się kogoś w temacie podłogi w moim samochodzie.
Dzięki za wszelkie wpisy :)
 
@ Alfa Romeo 147 - no, to teraz zostaniesz rozkręcona na części pierwsze. I okaże się, że nie pokazujesz linka do blogu, ponieważ masz mętną, pokręconą osobowość, oszukujesz sama siebie, swoją rodzinę, bliskich, sąsiadów, prawdopodobnie też zwierzątka domowe i leśne, dodatkowo jesteś mało wiarygodna i nieszczera, w piwnicy trzymasz zwłoki w walizkach, a nad łóżkiem masz portret Hitlera z dedykacją. Bądźmy szczerzy, jesteś psychopatką z zaburzeniami i pławisz się w tanim poklasku. Bo jak tak można nie dać linka do blogu, no wiesz? Skandal. Foch. ;)

Z podłoga sobie poradzisz, nie sądzę, żeby była aż tak zjedzona, że nie będzie do czego dospawać. Robota jest niewdzięczna, ale to nie fizyka atomowa.

[MENTION=837]Majka[/MENTION] - gdybym był złośliwy, to bym napisał, że z wykresów i analiz to wyszło tyle, że samochód masz od dawna rozgrzebany na maksa i pojeździsz nim pewnie w okolicach 2030 :).
 
Ostatnia edycja:
@ Alfa Romeo 147 - no, to teraz zostaniesz rozkręcona na części pierwsze. I okaże się, że nie pokazujesz linka do blogu, ponieważ masz mętną, pokręconą osobowość, oszukujesz sama siebie, swoją rodzinę, bliskich, sąsiadów, prawdopodobnie też zwierzątka domowe i leśne, dodatkowo jesteś mało wiarygodna i nieszczera, w piwnicy trzymasz zwłoki w walizkach, a nad łóżkiem masz portret Hitlera z dedykacją. Bądźmy szczerzy, jesteś psychopatką z zaburzeniami i pławisz się w tanim poklasku. Bo jak tak można nie dać linka do blogu, no wiesz? Skandal. Foch. ;)
Następny, domorosły psychiatra się znalazł :D
hahhahahha :D
Spoko, jestem już dużą dziewczynką i mam wielki dystans do siebie ;)

A z podłogą MUSZĘ sobie poradzić :)
 
brak kontroli powoduje obniżenie jakości u wykonawców - często tak niestety jest w branży moto - jestem jak najbardziej za kontrolowaniem, udzielaniem rad i pokazywaniem swojej wiedzy
rozwinę jeszcze temat ASO vs niezależne - wedle mojej opinii ktoś kto pracuje tylko w ASO może (nie musi) być gorszym fachowcem od kogoś kto otworzył własny warsztat - może, nie musi
z drugiej strony - żeby było sprawiedliwie - nie każdy musi mieć pociąg do prowadzenia własnego biznesu, może od lat pracować w ASO i coś sobie dorobić po godzinach - może to być dobry fachowiec
moja opinia jest poparta moimi doświadczeniami z wizyt w ASO marki AR w Łodzi - nie napawały mnie one optymizmem (w Twojej GT jedno ASO chciało wykonywać akcję serwisową
wymiany modułu ESP 48 godzin plus testować samochód - brak zgody z mojej strony, drugie ASO nie chciało 48 godzin ani testowania czyli jeżdżenia za to jak już zabrali się do naprawy to
po pierwsze nie posiadali czystej osłony na błotnik, dwa - mechanik wykonujący naprawę nie wiedział jak się dostać do wspomnianej części, poinformowałem go o konieczności
demontażu akumulatora i półki akumulatora - przyjął wiadomość z radością i zrobił resztę poprawnie - gdyby nie było mnie na miejscu trwałoby to dłużej a błotnik zapewne
wymagałby polerowania, naprawę wykonano na Milionowej co z łatwością sprawdzisz po VIN)
 
to chyba pozostało życzyć wytrwałości ;)

miałem kiedyś audi 80 B4 2.6 miała mieć u mnie dożywocie
wsadziłem 3 tysie za miesiąc zatrzymałem się na słupie, sprzedałem za tysiąc złotych.

od tamtej pory nie widzę sensu ładowanie kasy w auta, a bo chcę ja mieć i trzymać.
rozumiem drobne naprawy ale grube remonty w stare auta do jazdy na co dzień, absolutnie nie.
w życie tej kasy się nie odzyska.
wiadomo można mieć farta jeździć i jeździć.

jak trzymać auto z sentymentu to pieścić trzymać w garażu a do jazdy mieć drugie ;)

mimo wszystko powodzenia zobaczymy jak wyjdzie.
 
to chyba pozostało życzyć wytrwałości ;)

miałem kiedyś audi 80 B4 2.6 miała mieć u mnie dożywocie
wsadziłem 3 tysie za miesiąc zatrzymałem się na słupie, sprzedałem za tysiąc złotych.

od tamtej pory nie widzę sensu ładowanie kasy w auta, a bo chcę ja mieć i trzymać.
rozumiem drobne naprawy ale grube remonty w stare auta do jazdy na co dzień, absolutnie nie.
w życie tej kasy się nie odzyska.
wiadomo można mieć farta jeździć i jeździć.

jak trzymać auto z sentymentu to pieścić trzymać w garażu a do jazdy mieć drugie ;)

mimo wszystko powodzenia zobaczymy jak wyjdzie.

3 tyś to ja wydałam na same opony, turbo i półosie ;)
a to tylko w tym roku ;)
 
Następny, domorosły psychiatra się znalazł

Zenek, chciałeś stanąć w obronie, a nieźle oberwałeś;).

- - - Updated - - -

od tamtej pory nie widzę sensu ładowanie kasy w auta, a bo chcę ja mieć i trzymać.

Ale jak już się wyda sporo pieniążków, to szkoda wycofać się w połowie drogi.
Dziewczyna uparła się pozytywnie, kierując sentymentem - niech więc próbuje:).
 
A ja bym chetnie bloga kulinarnego poczytał...(lubie gotować i lubie jeść)
A może już go czytałem?

Wysłane z mojego SM-G920F przy użyciu Tapatalka
 
tylko te 3 koła poszło w tydzień ;]
ogólnie auto miałem 3,5 roku, bym miał drugie takie tyle co wpakowałem ;/

Przynajmniej w 80tce nie zgniłaby Ci podłoga :D
Ja nie będę wyliczała ile i na co wydałam.
Póki mam co do garnka włożyć i gdzie mieszkać, to mogę wsadzać w samochód :D

- - - Updated - - -

A ja bym chetnie bloga kulinarnego poczytał...(lubie gotować i lubie jeść)
A może już go czytałem?

Wysłane z mojego SM-G920F przy użyciu Tapatalka

Nie wkładaj znów kija w mrowisko :D
 
Celowo spreparowałeś cytowane zdanie usuwając emotkę ':D' abym wyszła na potwora :P

Zenek z Lasu nie boi się kobiet.
Nawet kobiet-potworów:).
Nawet własnej żony:).
On boi się tylko Jarka Kaczyńskiego:).

Był moim ulubionym dyskutantem w dziale HP, wątek Dobra Zmiana.
Nasze pełne uprzejmości rozmowy miały szansę wejść do annałów tego forum:cool:.
Ale przyszedł moderator Belfer i zrobił sianokosy:(.

A z Twoją podłogą skojarzyła mi się ta piosenka:
https://www.youtube.com/watch?v=lqbFWLKjlP4
 
Ostatnia edycja:
Zenek z Lasu nie boi się kobiet.
Nawet kobiet-potworów:).
Nawet własnej żony:).
On boi się tylko Jarka Kaczyńskiego:)

Mój mąż tez tak kozaczył i co... nie jest już moim mężem :edziahaha:

A Kaczyńskiego bójmy się wszyscy, bo tam zmajstruje konstytucję, że będzie zarządzał dozgonnie :D
 
Jechaliśmy nad morze, w radiu leciała własnie ta piosenka, moja córka siedziała z tyłu, słyszała gorzej, i uznała, że w refrenie leci ,,Jestem człowiekiem-łopatą" :).

Jak najbardziej rozumiem Alfę 147. W swoją dieslową 156 też wsadziłem w sumie więcej, niż za nią dałem, i dalej silnik ma hysia. Więc kupiłem drugą, a ta stoi sobie pod blokiem, raz na tydzień robię nią 10-15 km żeby się nie zastała. Gdybym chciał ją sprzedać, dostałbym pewnie ze 2 tysiące, dziękuję, dam sobie bez nich radę. Oddać na złom? Nie ma mowy. Sprzedać na części, bo jest kupa nowych/zregenerowanych? - nie mam jak jej porozkręcać. Zresztą, szkoda by mi było. Szukać dalej usterki już mi się też nie chce. Mam do niej sentyment. Więc sobie stoi :). I jeszcze zaraz w nią wsadzę kolejne 750 zł, bo muszę zapłacić OC. Bez sensu? Pewnie tak, ale cóż. :)

Zresztą, to Sportwagon, może kiedyś się przyda do przewiezienia zwłok Jarka K. ;-). Złożę siedzenia, rozłoży się folię i w ten sposób nie zanieczyści mi wnętrza mojego eleganckiego sedanika swoimi nieestetycznymi jelitami :).

A co do kozaczenia, to proszę sobie konfabulacyjnych wierszyków kazika nie przekładać na mnie :)
 
Ostatnia edycja:
brak kontroli powoduje obniżenie jakości u wykonawców - często tak niestety jest w branży moto - jestem jak najbardziej za kontrolowaniem, udzielaniem rad i pokazywaniem swojej wiedzy rozwinę jeszcze temat ASO vs niezależne - wedle mojej opinii ktoś kto pracuje tylko w ASO może (nie musi) być gorszym fachowcem od kogoś kto otworzył własny warsztat - może, nie musi z drugiej strony - żeby było sprawiedliwie - nie każdy musi mieć pociąg do prowadzenia własnego biznesu, może od lat pracować w ASO i coś sobie dorobić po godzinach - może to być dobry fachowiec moja opinia jest poparta moimi doświadczeniami z wizyt w ASO marki AR w Łodzi - nie napawały mnie one optymizmem (w Twojej GT jedno ASO chciało wykonywać akcję serwisową wymiany modułu ESP 48 godzin plus testować samochód - brak zgody z mojej strony, drugie ASO nie chciało 48 godzin ani testowania czyli jeżdżenia za to jak już zabrali się do naprawy to po pierwsze nie posiadali czystej osłony na błotnik, dwa - mechanik wykonujący naprawę nie wiedział jak się dostać do wspomnianej części, poinformowałem go o konieczności demontażu akumulatora i półki akumulatora - przyjął wiadomość z radością i zrobił resztę poprawnie - gdyby nie było mnie na miejscu trwałoby to dłużej a błotnik zapewne wymagałby polerowania, naprawę wykonano na Milionowej co z łatwością sprawdzisz po VIN)

Nie chcę nic sprawdzać. Wierzę, to całkiem możliwe, na milionowej nie robiłam. I tam mam złe doświadczenia z elektrykiem głównym, 2x. Co, nie znaczy, że poza ASO będzie inaczej, mam różne doświadczenia. Nie tylko z GT. Wszędzie, trzeba pilnować. To jest teraz dużo starsza buda, z dużo większym przebiegiem. Cieszę, że wygląda tak jak wygląda. Zrobiła dużo kkm i niektórymi elementami nie potwierdza ich kiepskiej jakości. A do polerki, błotniki są po każdej naprawie mechanicznej pod maską, bo niewielu używa osłon, niestety. I mają galoty najwyraźniej ze sprzączkami jakimiś. To samo dotyczy tapicerki, przy czym w ASO, akurat szczelnie opatulają. W niezależnym… ktoś wyrwał mi podłokietnik, dopiero co naprawiony… Teraz jest tak zrobiony, że już nie wyrwą. W kolejnym – przy demontażu wariatora załatwili zbiornik płynu wspomagania. Generalnie w sumie mogłabym książkę napisać, w tym temacie. Na milionowej, elektryk wymienił mi przewód masowy, zamiast alternatora, ale wpisał, a karcie, że nie coś nie działa – później w niezależnym, wymienili alternator, ale na niezgodny dla modelu, jak go zamontowali, nie wiem. Zbadałam napięcie przed warsztatem – 12V i tak miało być, puścili mnie, w następnym niezależnym, udało się uzyskać napięcie nominalne, jednak demontowali górą i zaraz potem rura od klimy eksplodowała. Dlatego też teraz, wpierw staram się badać, a potem płacić i odbierać. Nie zawsze mogę być przy naprawie, zresztą trzeba też wiedzieć co kontrolować.
- Tu jest mój problem – wiele rzeczy dzieje się bez mojej zgody, albo zgodę wyrażam, bo nie ma wyjścia jest już po fakcie. Nie pytają się. Tu mam największy żal.
- Z blachami jest prościej, najwyżej reklamujesz, widać szybko i już się pogodziłam, że idealnie nie będzie, choć przód może jeszcze podejmę próbę, miałam wrócić. Bardziej patrzę, po tym ile mi lakier wytrzymuje na elementach. Progi – mogłam pojechać wcześniej, byłoby może profilaktycznie. I tak się cieszę, że zrobił bez ruszania podłogi i dorwał progi w dobrym stanie ori.
ASO, czy nie-ASO, mam ogólnie takie wrażenie, że jest jakiś problem. Ogólnie naród z serwisów nie jest zadowolony. Nie tylko ja… przynajmniej te osoby, które znam w realu i mają inne marki.

[MENTION=837]Majka[/MENTION] - gdybym był złośliwy, to bym napisał, że z wykresów i analiz to wyszło tyle, że samochód masz od dawna rozgrzebany na maksa i pojeździsz nim pewnie w okolicach 2030 :)
Gdybym ja była złośliwa, napisałabym, że gdybyś miał wykresy, nie musiałbyś przesiadać się na TSa, co nie wiadomo, czy jest lepszym rozwiązaniem ;)
:)
Tak, jakbym na złość komuś remontowała silniki. Coś tak jakby, czas się wydłużył, ale może efekt przerośnie moje oczekiwania.
Ale z tego co wiem, ani podłoga, ani progi nie odpadły :) W pewnym sensie to wina wykresów, ale wykresy generował silnik. Wiem moja wina, wiecznie jestem niezadowolona. Tylko, że czemu po remoncie nie mam mieć oczekiwań co do emisji spalin, skoro wszystko na torze wymieniam? Jak przejdzie test spalin i będzie równy jałowy, to wykresy będą poprawne. A to, że będę badać coś innego, to już inna sprawa, można na sprawnym.
Wypaliło do cna katalizator – bezobjawo… to wiesz co tam szła za spalina i w jakiej temp… Przecież jeździłam na złych wykresach, ale do niczego taka jazda. Próbowałam ominąć kolejne otwarcie silnika, ale nie dało rady… Bez wykresów ległaby na panewce nr 1… blisko było. Kiedy? Z moją jazdą testem OBD pewnie jeszcze jakiś czas, na błędach TP, itd…. z taką emisją spalin, że nie można było okna otworzyć. Bez dymu. Za pierwszym razem – nie były takie panewki, ale brała olej i nie wkręcała się dobrze na wyższych biegach. Gdybym jeździła miałabym pewnie finał… jak niektórzy koledzy… A też sytuacja samochodu się nieco zmieniła tuż przed otwarciem silnika za 3x. Wykresy wiedziały wcześniej… niestety. Historia jest nieco zawiła. Wiele się zmieniło oprócz niektórych wykresów, a też doszły inne…
….nic nie poradzisz, będzie wiadomo, czy wali olej do kolektora, czy nie. Będzie wiadomo, że czas destrukcji się odlicza, nie czy, pytanie kiedy? Próbuję uniknąć papierowego silnika. Trudno uzyskać efekt jaki chcę, z regenerowanych części… a co gorsza teraz już wiem, nawet jaką mieszankę będzie spalała…
- ja mam tylko wykresy, oni mają wszystko inne, tak by uporządkować wykresy. Praca silnika to wykresy… teraz są wykresy – kontra – szlifierz.
- bez wykresów, będzie jeździć, ale nikt nie będzie zadowolony, a ja uznam, że nie da się naprawić silnika na bezpośrednim wtrysku. I taki będzie wniosek w moim wątku i będę jeździć pewnie, albo GT przejdzie na emeryturę i będzie okazjonalnie użytkowanym samochodem. Na razie czekam z decyzjami.
Nie będę tyle czekać, chyba :) Choć z drugiej strony - nie mam sygnału, że panewki nie pasują, co prawda jest niedziela. Ale fakt zaczynam się zastanawiać co dalej się stanie, jeden wielki test… i silnik z recyclingu… Ciężko będzie.
- i to chodzi o to, że może się nie da.

Po drugie nie chwalę się, że mam bloga, tylko wspomniałam o tym w rozmowie.
Chwalisz się, a nawet więcej – "straszysz", że założysz kolejnego :) Można rozpoznać po kilku postach… Kazix – humanista, jeden starczył ;)

… jak są dziury, to co wkoło jest. Dziury w podłodze, to dla mnie dyskwalifikacja i wycieki, nawet nie odpalam samochodu. Dziękuję za podłogę w GT. Chciałam w zeszłym roku kupić na czas remontu starszą 147,TS 1,6 w niskiej cenie, mile wspominam swoją ex, ale podłoga – powiem, prawie jej nie było, i blachy jak po gradobiciu. Cena adekwatna. Blachy bym robiła, podłoga… no, nie.
 
Ostatnia edycja:
Jechaliśmy nad morze, w radiu leciała własnie ta piosenka, moja córka siedziała z tyłu, słyszała gorzej, i uznała, że w refrenie leci ,,Jestem człowiekiem-łopatą"

Pewnie w radiu puszczali cover Popka, stąd przekłamanie:).

- - - Updated - - -

Nie będę tyle czekać, chyba :) Choć z drugiej strony - nie mam sygnału, że panewki nie pasują, co prawda jest niedziela. Ale fakt zaczynam się zastanawiać co dalej się stanie, jeden wielki test… i silnik z recyclingu… Ciężko będzie.
- i to chodzi o to, że może się nie da.

Jak długo Twoje auto stoi?:(
Po takich przygodach, przede wszystkim straciłbym zaufanie do tego konkretnego samochodu.
A jakbym stracił, to koniec:(.
Next one.

- - - Updated - - -

Mój mąż tez tak kozaczył i co... nie jest już moim mężem :edziahaha:

Ojej:(.
Już się boję:blink:.
Bo w przeciwieństwie do Zenka, nie boję się Jarka, ale boję się kobiet:o.

- - - Updated - - -

W swoją dieslową 156 też wsadziłem w sumie więcej, niż za nią dałem, i dalej silnik ma hysia. Więc kupiłem drugą, a ta stoi sobie pod blokiem, raz na tydzień robię nią 10-15 km żeby się nie zastała. Gdybym chciał ją sprzedać, dostałbym pewnie ze 2 tysiące, dziękuję, dam sobie bez nich radę. Oddać na złom? Nie ma mowy. Sprzedać na części, bo jest kupa nowych/zregenerowanych? - nie mam jak jej porozkręcać. Zresztą, szkoda by mi było. Szukać dalej usterki już mi się też nie chce. Mam do niej sentyment. Więc sobie stoi :). I jeszcze zaraz w nią wsadzę kolejne 750 zł, bo muszę zapłacić OC. Bez sensu? Pewnie tak, ale cóż.

Zenek, rzewna historia.
Naprawdę.
Wrażliwy humanista rozbeczy się.

Co do mnie, przywiązuję się do niektórych rzeczy, ale ostatecznie są to tylko rzeczy.
I są granice lubienia rzeczy.
Jak się auto nie nadaje - moją 156 mogłem wyklepać, bo nie była mocno stuknięta, ale jednak klepanie... (ale zniszczoną podłogę jednak zrobiłem)... - to ląduje na złom.

Jako że obaj jesteśmy wrażliwi na poezję i sztukę, a Majka przydała mi nawet zaszczytny tytuł "humanisty", to polecam Ci, na rozluźnienie, początkowy fragment Kroniki Non-camerowej Antoniszczaka (genialny artysta) o regeneracji emerytów - jest jakaś analogia do regeneracji starych Alf:
https://www.youtube.com/watch?v=lY_gqkDdMQ8
 
Amortyzatory
Powrót
Góra