Tomtrz
Aktywny
O tak, nauczyli. Dłuższy wyjazd koniecznie z powerbankiem. Codzienny rytuał podłączenia kabla do ściany, bo inaczej ni chu chu. Ciągłe nerwowe poszukiwanie źródła prądu w podróży ( samolot, autobus, statek ). Dzieci z nerwicami, bo gra im się urwała.
-Dlaczego do mnie nie oddzwoniłeś?
-Bo bateria mi padła.
-A ja myślałam, że już mnie nie kochasz i znalazłam sobie nowego.
Nie mogłem się powstrzymać
Zawsze jest coś za coś. Ja na razie pozostanę przy tym, co uważam za stabilne, zamiast "uczyć" się żyć w środowisku niestabilnym narzuconym dobrowolnie.
nie no serio, kiedy ci ostatnio bateria padła? Ja nie pamiętam. Powerbanka mam, i nie pamiętam kiedy ostatnio go brałem ze sobą. Pilnowanie, żeby mieć naładowaną baterię stało się częścią naczego życia, i nie wiem jak inni, ale ja nawet nie musze o tym aktywnie myśleć. Po prostu to robie.
Zakładacie, ze to, w jaki sposob uzywacie samochodu, nie moze sie w zaden sposob zmienic. Bo zmiana sama w sobie, to przeciez jest zło