Tomtrz
Aktywny
Potencjalnie, słowo kluczJuż wychodzi jakie to potencjalne półdarmo, ostatnie informacje z Holandii. Są również potencjalnie uniwersalne, zakazy ładowania w Californi, bo za ciepło. Tak samo potencjalnie będą takie w eksploatacji (wymiana płynu jakiegoś w Kia przy przeglądzie ok. 2000 zł) nie mówiąc jak walnie coś grubszego, bo oczywiście elektryki nie będą się psuły, no bo jak... Oczywiście twierdzisz, że rynek wtórny elektryków będzie taki sam jak spalinowych? Jaka jest żywotność baterii? 10-15 lat? No pewnie później wystarczy jakieś 60-70 tys i już masz fajne tanie auto. Takie banialuki już można wypisywać, tak?
co sie dzieje w holandii, to jest właśnie wynik opierania sie na paliwach kopalnych. Tam wiekszosc pradu jest z gazu. W californi nie jest "za ciepło" tylko ma rekordowe fale upałów.
I jednemu i drugiemu można zaradzić. Do wywołania kryzysu paliwowego nie potrzebujesz fali upałów. Potrzebujesz decyzji politycznej kilku osób. Przypominam, ze my cały czas jesteśmy całkowicie uzależnieni od ropu od ruskich, i kompletnie NIC nie możemy na to poradzić. Znaczy oczywiscie, mozemy ciągnąć ropę od arabskich dyktatorów...i miec dokładnie ten sam problem.
I tak, rynek wtórny będzie inny. Auta będą miały niższą utratę wartości. A skąd sie bierze utrata wartosci? W głównej mierze z kosztów eksploatacji. Mozna dziś kupić S klase za 10 tysiecy, ale trzeba w nią włożyć 40, zeby się nadawała do bezpiecznego użytkowania.
Baterie raczej maja zywotnosc zalezna od przebiegu (cykli), a nie od wieku. I przejezdzaja nawet i po 400-500kkm. Ile jest na polskich drogach aut z takim przebegiem? Naprawa akumulatora nie musi też oznaczać od razu wymianę całego na nowy. Pojawią się też na pewno tansze zamienniki. A jak juz przejedzie te 400-500kkm to do wyrzucenia.
Mamy jedną z największych liczb samochodow na 1000 mieszkanców w Europie, i chyba sie to bierze właśnie z takiego utopijnego myślenia, ze każdy musi miec możliwość kupienia samochodu. Za tym idzie przyzwolenie na wycinanie DPFów, katalizatorów, kupowanie używach tarcz hamulcowych itp. Nie, jak kogoś nie stać na samochód, to nie powinien mieć samochodu dla dobra każdego.
Już pomijając, że trują, to po prostu kwestie bezpieczeństwa. I to nie jest tylko kwestia wyboru uzytkownikow tych samochodow. To jest tez twoj interes. Zagapisz sie kiedyś, trafisz w jakies zardzewiałe 156, zabijesz 3 osoby, i pojdziesz siedzieć. Gdyby jechali młodszym samochodem, to by się to raczej lepiej skończyło. Albo ciebie ktos na pasach potrąci, bo go nie było stać na zimowe opony.
- - - Updated - - -
Dla uboższej osoby ( są takie w tym kraju, może o tym zapomniałeś ) lepszy 1.0, który go dowiezie do miasta / lekarza / na wakacje pod gruszą niż elektryk bez baterii. Wiem, że pieniądze czasem przesłaniają trzeźwe myślenie, też tak miewałem.
I takie samochody tez się pojawią. Na razie elektryki dopiero sie rozkrecaja w klasie sredniej-wyzszej, a jeszcze kilka lat temu nie bylo nic ponizej pol miliona. Tylko jak wyglada rzeczywistosc mozna zobaczyc na polskich drogach
Ostatnia edycja: