Auta elektryczne i ogólnie powszechna elektryfikacja

Status
Ten wątek został zamknięty.
Ale przecież taki dokładnie zasięg deklarowała Mazda-max 200 km.Kupił auto nie wiedząc o tym?

Ba, w zasadzie i sprzedawcy i materiały promocyjne to auto, mówią o tym aby brać pod uwagę 100km tak realnie, 200 jest max . A max to wiadomo z jakimi ograniczeniami ( zresztą powodzenia w robieniu max zasięgów benzynami) . Taki właśnie zasięg bo tak wyszło z badań przed jego powstaniem - że tyle robi 2gie czy 3cie auto i jako takie je sprzedawcy polecają. Kto MX30 na wycieczki powyżej 30-50 km w jedną stronę w ogóle bierze pod uwagę.
Zepsuły mu się pierwsze i drugie auta jednocześnie, że musiał elektryka deklarowanego jako miejski na wycieczkę brać? Benzyna podrożała? wycieki się pojawiły ? w schłodzonego przed wejściem do niego, na postoju elektrtryka przyjemniej było wsiadać latem ? jakiś powód musiał być dla tak niezgodnej z przeznaczeniem i zasięgiem auta wycieczki.
 
Ba, w zasadzie i sprzedawcy i materiały promocyjne to auto, mówią o tym aby brać pod uwagę 100km tak realnie, 200 jest max . A max to wiadomo z jakimi ograniczeniami ( zresztą powodzenia w robieniu max zasięgów benzynami) . Taki właśnie zasięg bo tak wyszło z badań przed jego powstaniem

Uderz w stół, a nożyce się odezwą ;) Ja nie napisałem tego by szkalować konkretną markę, w tym przypadku Mazdę. Nie przeglądałem również informacji producenta, który z tego co piszecie podszedł do podawania zasięgu bardzo uczciwie. Chodzi mi ogólnie o fakt, że to jak dla mnie śmieszny zasięg, tak czy inaczej w żadnym znanym mi normalnym benzyniaku, zasięg maksymalny nie wynosi 100,150, czy nawet 200km, tym bardziej jadąc delikatnie. Czyli jak takie są realne zasięgi podobnych gabarytowo aut elektrycznych, bo nie sądzę, że mazda jest jakoś pod tym względem gorsza, tylko podaje uczciwie max 200km,a inni podają zasięgi bardzo, bardzo optymistyczne, to dla mnie to jest po prostu śmiech na sali za taką kasę i tyle
 
Oczywiście że jest pod tym względem "gorsza" . Podobnie pod wzgl osiągów jak na elektryka. Choć może należy powiedzieć "byłaby gorsza ", gdyby nie to , że jest ... zgodna z założeniami. A przynajmniej z tym jak jest prezentowana .
Kolega wybrał albo auto średnio do swoich celów mówiąc b delikatnie, albo ten jeden cel jakoś na hurra. I teraz plecie o tym jak to elektryki "ledwo dojeżdżają", a inny bezkrytycznie to powtarza .
Mają elektryki wady oczywiste, ale tu akurat nikt niczego nie ukrywa (w temacie zasięgów, nie tylko MX30) , zresztą testów co niemiara każdego elektryka, więc trzeba się bardzo postarać (znów delikatnie bardzo mówiąc) aby być zaskoczonym zasięgiem któregoś konkretnego modelu.

Co do śmiechu nie bardzo łapię o co chodzi? cena to pojęcie b względne, to że kogoś nie stać na 3,4,5 czy 10te auto taką MX30 sobie sprawić, nie znaczy że coś jest śmieszne.

W mojej jednej torówce zmniejszyłem bak do poniżej 10 litrów, nie wiem, "śmiech na sali" bo zasięg spadł a cena wzrosła ? bo sporo dodatkowej roboty? śmiech bo nie dojadę do Kazimierza ? Wszystko ma swoje zastosowania.
 
Ostatnia edycja:
W mojej jednej torówce zmniejszyłem bak do poniżej 10 litrów, nie wiem, "śmiech na sali" bo zasięg spadł a cena wzrosła ? bo sporo dodatkowej roboty? śmiech bo nie dojadę do Kazimierza ? Wszystko ma swoje zastosowania.
Tak, ale zauważ, że większość nabywców samochodów, to przeciętni użytkownicy, którym auto służy do wszystkiego - od wyjazdu po bułki, po wyprawę na wczasy. Nie każdego stać na kilka samochodów, by - jak powiadasz - sprostać wymaganiom konkretnego zastosowania. Jak dla mnie elektryk - nawet taki z zasięgiem 500 km - nie spełni moich oczekiwań. Ponadto trzeba wziąć pod uwagę i kwestie ekonomiczne. Pomijając fakt, że zakup elektryka, to znacząco większy wydatek, niż auta z silnikiem spalinowym, to należy zauważyć, że nie każdy mieszka w domku, nie każdy ma fotowoltaikę, czy stały dostęp do punktów ładowania. Ładowanie elektryka w trasie niewiele odbiega cenowo od tankowania, a przy tym czas także ma znaczenie.
 
Wszystkich nie musi być stać , wystarczy tyle żeby ten biznes się kręcił (może dlatego są droższe po części - bo mniej sztuk sprzedawanych więc na jednej potrzebny większy zysk ? ) . A przy potężnym dobrobycie wokół ( teraz mówisz nie każdego stać na kilka samochodów, a chyba nie tak dawno mówiliśmy "kogo w ogóle stać na _jakikolwiek_ samochód" ) to spokojnie, już tam tęgie lub nawet nie tak tęgie, głowy wyliczyły ze "pójdą" te elektryki. Jak nie same, to się pchnie trochę lobbystycznie politycznie, do społeczeństwa że ropa to krew , Biden rzuci że mu ropa spowodowała raka skóry , inny jakieś tweety łykane na lewo i prawo, jak to w biznesach, przecież wszyscy kochają biznezsy i je czczą. Skoro tak pięknie udało się ludowi ciemnemu SUVy mniej uniwersalne i droższe niż auta dedykowane wcisnąć ( ba, część nawet nazywać "sportowymi" ;) - tu dopiero "śmiech na sali" można powiedzieć nie ? ) czy wcześniej ropniaki w małe codzienne krótkoodcinkowe auta ? to czemu nie co innego ? .

A inna sprawa że faktycznie do pewnych zastosowań , całkiem sporej ich cześci się jakj najbardziej nadają (elektryki) . Naprawdę nikt tu nie doceniłby tego, że zima nie zima wsiada do auta i but od razu ? że ma w d jakieś lagi skrzni wprowadzane potajemnie przez producenta drżącego że mu się uklad napędowy rozleci, żadnego certolenia się z temperaturami oleju, lepokościami, narażania na uznanie za "zajeżdżającego silniki" bo to zły olej był.

W takiej codziennej jeździe kogoś pracującego kilka dni w tyg, dojeźdżającego po kilka-kilkanaście km - jakieś sprawy / praca /dziecko / zajęcia swoje / dzieci itd - w tak krótkich odcinkach gdzie niby spalinowym się przyciśnie (o ile jest gdzie w sensie ruchu i ograniczeń) - jak połowę za zimny i nie można "bo zajeżdżę" silnik.

Co do tej fotowoltaiki jeszcze, to swoją drogą jest nieco przeceniana mam wrażenie , ja mam nie najmniejszą instalację , całkiem sprawną, i wciąż zużycie większe (a bez elektryka ) niż jej produkcja w ujęciu rocznym. Ale ja to nie wyznacznik i tak jak wyżej piszecie "mi by nie pasował" elektryk nic nie znaczy w kwestii tego, że ich nic już jednak nie powstrzyma i tego na ilu polach są lepsze. A jakie są wady i zalety powszechnie wiadomo.
 
Ostatnia edycja:
. (dubel)
 
Ostatnia edycja:
A inna sprawa że faktycznie do pewnych zastosowań , całkiem sporej ich cześci się jakj najbardziej nadają (elektryki) . Naprawdę nikt tu nie doceniłby tego, że zima nie zima wsiada do auta i but od razu ? że ma w d jakieś lagi skrzni wprowadzane potajemnie przez producenta drżącego że mu się uklad napędowy rozleci, żadnego certolenia się z temperaturami oleju, lepokościami, narażania na uznanie za "zajeżdżającego silniki" bo to zły olej był.

W takiej codziennej jeździe kogoś pracującego kilka dni w tyg, dojeźdżającego po kilka-kilkanaście km - jakieś sprawy / praca /dziecko / zajęcia swoje / dzieci itd - w tak krótkich odcinkach gdzie niby spalinowym się przyciśnie (o ile jest gdzie w sensie ruchu i ograniczeń) - jak połowę za zimny i nie można "bo zajeżdżę" silnik.

W pełni się zgadzam. Niech elektryki będą obok spalinówek, niech nawet stanowią większość floty w miastach - ale w tej chwili wprowadza się je siłą, zamiast prezentować oczywiste zalety i przekonywać ludzi. Ja lubię spalinówki, chciałbym jeździć spalinówką i pewnie jestem w znakomitej mniejszości, bo większość wolałaby do miasta elektryka, gdyby był w rozsądnej cenie. Niech większość jeździ elektrykami, a mnie niech dadzą spokój, bo i tak zostanę na marginesie.
 
Tak, ale zauważ, że większość nabywców samochodów, to przeciętni użytkownicy, którym auto służy do wszystkiego - od wyjazdu po bułki, po wyprawę na wczasy. Nie każdego stać na kilka samochodów, by - jak powiadasz - sprostać wymaganiom konkretnego zastosowania
Dokładnie w punkt
W takiej codziennej jeździe kogoś pracującego kilka dni w tyg, dojeźdżającego po kilka-kilkanaście km - jakieś sprawy / praca /dziecko / zajęcia swoje / dzieci itd
Niech elektryki będą obok spalinówek, niech nawet stanowią większość floty w miastach - ale w tej chwili wprowadza się je siłą, zamiast prezentować oczywiste zalety i przekonywać ludzi
No i właśnie chodzi mi o to. Ja się również pod tym podpisuję. Niech pozostawią wybór. Ja osobiście, nie jestem jakimś elektrofobem (pomimo, że już tak o sobie usłyszałem). Uważam, że jeżeli coś jest lepsze/ekonomiczniejsze/wydajniejsze, obroni się samo i tak powinno być. Denerwuje mnie wprowadzanie tego na siłę, bez pozostawiania wyboru, często naginając rzeczywistość, stosowanie dopłat, ewentualnie dodatkowych opłat, podatków, itp.
 
Ostatnia edycja:
Postanowiłem przenieść wątek tutaj, bo nie ma co zaśmiecać temat o Tonale. [MENTION=80956]BTX[/MENTION], nie no ok, uspokoiłeś mnie. Ledy, deska, tablet, powiew świeżości tłumaczy wzrost ceny o prawie 70 tys., co w tym przypadku daje wzrost ceny o 100%...

A nie? Podlicz teraz przecietny przebieg 15.000km rocznie, dolicz serwisy ICE i daj znac ile Ci tam tej kasy wyszlo bo moze sie okazac, ze w okresie 4-5 lat auto wychodzi porownywalnie... a jest znacznie swiezsze, ma lepsze wyposazenie, jest nieemisyjne, zwawsze i po prostu wygodniejsze w codziennym uzytkowaniu. :) Oczywiscie to przy zalozeniu, ze mamy gdzie go ladowac - czyli albo nowe osiedle, albo po prostu dom. Nigdy nie twierdzilem, ze BEV to auta dla kazdego od teraz, zaraz. Rozwoj infrastruktury (zwlaszcza w Polsce) jest powolny i uplynie jeszcze wiele lat zanim dogonimy obecny zachod... i wiele lat by wszedzie bylo wygodnie.
Do cen innych modeli, o ktorych wspomnialem sie nie odniosles. Dlaczego? Na malych pojazdach faktycznie skok cenowy jest dosc duzy, ale na wiekszych i klasie premium juz wcale nie.

Odnośnie wady mitycznego zasięgu. Wczoraj spotkałem kolegę, wiem, że jeździł elektrykiem, konkretnie Mazda MX-30. Pytam, jak mu się jeździ i eksploatuje. Mówi, że sprzedał, zrobił cesję leasingu, bo to dla niego pomyłka. Wyjazd we trzy osoby i pies z Lublina do Kazimierza. W drodze powrotnej pod koniec, samochód już prawie wszystko wyłączył, ledwo dojechali. Mówił, że zasięg przy wskazaniach najniższego zużycia to max 200km.

Ale facet kupil auto o takim wlasnie zasiegu, co ja poradze? Ja kupowalem Giulie 2.0 280km bedac przekonanym, ze mi spali 6 litrow bo tak napisal producent. Panie, po 25 tysiacach km nadal zachodze w glowe czemu moja ciagle 11.5l pokazuje, zepsuta jaka czy co? Zasieg tez niby mial byc duzo wiekszy, a tu 550km i stacja. :)

Uderz w stół, a nożyce się odezwą ;) Ja nie napisałem tego by szkalować konkretną markę, w tym przypadku Mazdę. Nie przeglądałem również informacji producenta, który z tego co piszecie podszedł do podawania zasięgu bardzo uczciwie. Chodzi mi ogólnie o fakt, że to jak dla mnie śmieszny zasięg, tak czy inaczej w żadnym znanym mi normalnym benzyniaku, zasięg maksymalny nie wynosi 100,150, czy nawet 200km, tym bardziej jadąc delikatnie. Czyli jak takie są realne zasięgi podobnych gabarytowo aut elektrycznych, bo nie sądzę, że mazda jest jakoś pod tym względem gorsza, tylko podaje uczciwie max 200km,a inni podają zasięgi bardzo, bardzo optymistyczne, to dla mnie to jest po prostu śmiech na sali za taką kasę i tyle

Czyli co, skoro Mazda 30 ma 150km realnego zasiegu to znaczy, ze Tesla 3 czy Ioniq 5 tez beda miec tyle bo tak i koniec? Otoz to tak nie dziala. Zasiegi sa rozne, w zaleznosci od baterii i zastosowanych technologii. Np. Tesla w M3 potrafila zwiekszyc zasieg o blisko 17% nie zwiekszajac jednoczesnie pojemnosci netto baterii. Podawane zasiegi sa osiagane w konkretnym srodowisku. Natomiast takim BMW i4 e50m naprawde mozna spokojnie robic WLTP - oczywiscie nadal srodowisko bedzie mialo znaczenie i inny bedzie zasieg przy temperaturze -5 i inny przy +15. BEV to nie jest lek na cale zlo, perpetum mobile i mobilnosc bez jakichkolwiek minusow. Natomiast inna sprawa, ze prawie zaden zwykly czlowiek nie potrzebuje tak ogromnych zasiegow na codzien, a na trasie roznica w czasie przejazdu rzedu 30-40 minut nie robi wieliej roznicy przy dlugich trasach.

Tak naprawde ten zasieg to juz jest taki argument ostateczny, ostatnia ostoja w dyskusji. Andrzejsr troche wyjasnil na czym polega jazda BEV i przewagi nad zwyczajnym ICE mozna mnozyc, z glowy pewnie bym wymienil ze 20 roznych.
Sam fakt i frajda, ze mozna dawac w palnik zaraz po wyjezdzie z domu i w dodatku nie kosztuje to tyle co w takiej Giulii (czy nie daj Bog czyms mocniejszym) jest swietny. Argument ostateczny w postaci zasiegu tez powoli zaczyna zanikac bo w tej chwili sa juz samochody osiagajace jakies 550km zasiegu, a i koncepty dochodzace do 1000km zasiegu (Mercedes EQXX). NIO i Xpeng przygotowuja sie do wporwadzenia 150kWh baterii.
Tak jak mowilem sa tez jakies ograniczenia dlatego ICE nie sa wycofane z dnia na dzien tylko to proces na kilkanascie, a w zasadzie na kilkadziesiat lat. Przy obecnym srednim wieku auta na polskich drogach ICE beda jezdzic do 2060 roku spokojnie - tj. do poznej starosci wielu z nas. Do tego czasu nawet jezeli nie uda sie opracowac innej, lepszej technologii przechowywania energii samochody BEV beda miec zasiegi po 1000km+ na lion.
 
No niestety, większość chciała dominacji biznesu to jest. Sprzedać, sprzedać , sprzedać , kupować, kupować, kupować. Rządom w to graj, bo podatki na rozdawanie elektoratom same lecą, cała otoczka, infrastruktura, ktoś to musi budować, linie, stacje, produkować, obsługiwać, planować, zarządzać... nie będzie bez nacisków i "popychania" . Zresztą kiedy było, z podwórka AR i w mini skali ale mechanizm ten sam - czasy 159 i "diesel w cenie benzyny" wieczna promocja (i to diesle w AR... "sportowej marce" ;) - za bardzo lamentów nie pamiętam, a "trwałość panie" i "moment" i "spalanie" - bo diesle później na częściach fiata serwisowane, a benzyny GM. Interes się liczy i tyle.
A co do spalinówek, czym teraz są żeby tak bardzo żałować ? , wykastrowanymi z reakcji na gaz, zakresu obrotów, brzmień dolotu turbawkami, w budach półtorej / dwie tony, gdzie nic i tak "samochodowości" nie czuć, ile koni by taki kloc nie miał .
 
Np. Tesla w M3 potrafila zwiekszyc zasieg o blisko 17% nie zwiekszajac jednoczesnie pojemnosci netto baterii
No na pewno z upływem czasu będzie z tym lepiej. Tutaj wydaje się ewentualna przyszłość. Nie zwiększając pojemności, co wiąże się ze sporym wzrostem masy, tylko właśnie z ograniczaniem apetytu na spożycie tegoż prądu.

A nie? Podlicz teraz przecietny przebieg 15.000km rocznie, dolicz serwisy ICE i daj znac ile Ci tam tej kasy wyszlo
Ok, coś na pewno w tym jest. Odpadają niewątpliwie pewne koszty eksploatacyjne (olej, filtry, świece, paski rozrządu itp.), co nie znaczy, że nie będzie przeglądów (tak sobie myślę). Ja odszedłem od automotive dwa lata temu, ale pamiętam, że importer dość mocno się nad tym zastanawiał co z tym zrobić, bo spadki w zyskach obsługi posprzedażnej szacowali potężne.
 
A co do spalinówek, czym teraz są żeby tak bardzo żałować ? , wykastrowanymi z reakcji na gaz, zakresu obrotów, brzmień dolotu turbawkami, w budach półtorej / dwie tony, gdzie nic i tak "samochodowości" nie czuć, ile koni by taki kloc nie miał .
Chodzi o możliwość wyboru, kolego. Dla mnie jest nieakceptowalne narzucanie jedynie słusznej opcji poruszania się elektrykiem. Równie dobrze można by wyliczyć zalety japońskich kobiet-robotów. Złego słowa nie powie, nigdy nie boli ją głowa, jeść nie woła... i po co komu rozkapryszona baba...
 
Widzę, że argument "narzucanie siłą" wciąż mocny.
Nie wiem tylko jak się ma ten argument do tego,że auta spalinowe nie dość,że powszechnie dostępne, to jeszcze tańsze :)
Po prostu wchodzisz do dealera z gotówką, już masz kupić jakąś benzynkę albo dizelka, kiedy nagle policja łapie Cię pod boki i kieruje do salony Tesli.
No ale podobno już za moment mają przestać produkować spalinówki-na 100% forumkowi eksperci to wiedzą.
 
Ok, coś na pewno w tym jest. Odpadają niewątpliwie pewne koszty eksploatacyjne (olej, filtry, świece, paski rozrządu itp.), co nie znaczy, że nie będzie przeglądów (tak sobie myślę). Ja odszedłem od automotive dwa lata temu, ale pamiętam, że importer dość mocno się nad tym zastanawiał co z tym zrobić, bo spadki w zyskach obsługi posprzedażnej szacowali potężne.

Problem już został rozwiązany :D:
https://www.auto-swiat.pl/ev/wiadom...-musial-wymienic-plyn-za-prawie-2-tys/s8lmlbn
 
Chodzi o możliwość wyboru, kolego. Dla mnie jest nieakceptowalne narzucanie jedynie słusznej opcji poruszania się elektrykiem. Równie dobrze można by wyliczyć zalety japońskich kobiet-robotów. Złego słowa nie powie, nigdy nie boli ją głowa, jeść nie woła... i po co komu rozkapryszona baba...


Taa, nieakceptowalne... To nie akceptuj, sądzę że nikogo to nie ruszy. Ruszyłoby gdyby się nie sprzedawały . A sprzedają. Ruszyłoby gdybyś miał na tyle siły żeby zahamować promowanie elektryków. A nie masz. Więc sobie możesz nieakceptować w zaciszu.
Swoją drogą to czy akceptowalne jest promowanie pojemności < 2 litrów ? (spora akcyza) ? jakoś jest . Lud jeździ małymi pojemnościami lub buli ( lub cwaniakuje na pograniczu prawa z uszkodzeniami gdy chodzi o używki, ale to pomijalne, o nowe chodzi) . Więc i akceptowalne będzie / jest promowanie elektryków. Może sobie jeden z drugim tupać nóżką, już i tak akceptowaniem pomniejszych i większych "promocji" w ciągu swego życia wydał zgodę na taki system konsumpcji , więc skąd zdziwienie teraz . Tylko te dotychczasowe może jakoś się składalo że pasowały bo się bardziej w budżecie mieściły , a ten elektryczne nie w każdym, ale nie w każdym muszą.
Dochodzi obawa przed nowym / innym itd . Zrozumiałe . Interesował się ktoś tutaj fotografią ? gdy cyfrówki wchodziły - o laboga, pikseloza, nigdy takiej tonalności, głebi nie będzie (zasięg ;) ) itd, a jakie ceny! kogo na to będzie stać! a jak się skonczą baterie ? a teraz w każdej kieszeni aparat i malo kogo ciągnie do przelewania chemii w E6 żeby piekne slajdy pod świato podziwiać.

Zresztą przecież wiadomo że dziesiątki lat przynajmniej i spalinowe i elektryczne będą współistnieć. A że nie na równych zasadach to też wiadomo. Ale _zmuszania_ do zakupu elektryka na horyzoncie ja nie widzę. To że w efekcie dopłat będzie tańszy to nie zmuszanie, nie ma przymusu kupowania tańszych dóbr. Ba, w ogóle nie ma przymusu kupowania.

EDIT , co do serwisów to faktycznie, z takimi napięciami praca to dziesiątki pewnie procedur, specjalnych izolowanych narzędzi , ubioru , procedur rozładowywania aku, kondesnatorów, odłączania, itd. A nawet jak nie to serwisy coś tam wymyśla. Zresztą teraz nikt nie zauważył dysproporcji kosztów np wymiany oleju czy jakiegoś filtra p pylk (no , w pewnych modelach spec troski to faktycznie czynnosc nieprosta ;) ) do stopnia skomplikowania tej czynności?
 
Ostatnia edycja:
No na pewno z upływem czasu będzie z tym lepiej. Tutaj wydaje się ewentualna przyszłość. Nie zwiększając pojemności, co wiąże się ze sporym wzrostem masy, tylko właśnie z ograniczaniem apetytu na spożycie tegoż prądu.
Wiele rozwiazan jest testowanych i rozwijanych. Na pewno jest bardzo duzy problem masy - bo to nie tylko kwestia przyjemnosci z prowadzenia, ale i bezpieczenstwo. Wg. mnie dwie tony masy rozwijajace 0-100 czy nawet 0-200 km/h w mgnieniu oka, z takim momentem to nie jest nic dobrego. Teraz jeszcze jezdzi tego malo, ale wraz z dostepnoscia technologii moze byc bardziej niebezpiecznie.


Ok, coś na pewno w tym jest. Odpadają niewątpliwie pewne koszty eksploatacyjne (olej, filtry, świece, paski rozrządu itp.), co nie znaczy, że nie będzie przeglądów (tak sobie myślę). Ja odszedłem od automotive dwa lata temu, ale pamiętam, że importer dość mocno się nad tym zastanawiał co z tym zrobić, bo spadki w zyskach obsługi posprzedażnej szacowali potężne.
Z tymi przegladami niestety to nie do konca tak jest. Problem szeroko rozwinietej sieci serwisow "klasycznych" producentow jest bardzo duzy. Temu staraja sie na sile wciskac obowiazkowe przeglady - ktore i tak sa tansze niz w ICE, ale jednak sa i zawsze te kilkaset zlotych dostana. Rezygnacja i zwiniecie setek ASO nie jest latwym przedswiewzieciem. Natomiast sam fakt tego, ze maja problem ze zbyt duza iloscia serwisow pokazuje kolejna przewage BEV - bezawaryjnosc i prostote obslugi. Rozmawiajac z technikiem BMW ostatnio sam stwierdzil, ze niedlugo "klasycznym" mechanikom przyjdzie zwijac manatki.
Do obowiazkowych przegladow i serwisow podchodza troche inaczej nowoczesne marki - Tesla, Xpeng, NIO, ale znowu oni nie maja problemu z serwisami bo nie wciskali przez ostatnie 100 lat skomplikowanych maszyn nastawionych na regularne psucie sie.

No przecież wrzucałem wyżej:
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=5179721295440500&set=gm.2101682386701955&type=3

"Przegląd" w elektrycznej Konie - 2 700 zł. To ja za przegląd Giulii płaciłem 1 300 i to z dezynfekcją klimatyzacji oraz wymianą filtra przeciwpyłkowego, które też w elektryku trzeba zapewne robić. Sama wymiana oleju + przegląd wyszły poniżej 1 000 zł. Oczywiście, przyjdą wymiany świec, rozrządów itp., ale zanosi się na to, że przy elektrykach jakoś specjalnie taniej nie będzie.

Ale ty wrzucasz co chwile jakis idiotyczne linki z AŚ wiec pomijam te posty.
Niektore marki ("klasyczne") wlasnie w taki sposob sie ratuja przy kosztach serwisu, to prawda. I co?
Tym bardziej nalezy ich po prostu unikac, jak ktos cie robi w chuja to po prostu u niego nie kupujesz. Dlaczego nie lowisz jakichs kwiatkow typu Passat B5 gdzie do wymiany zarowki trzeba pol samochodu zdemontowac?

Dla mnie jest nieakceptowalne narzucanie jedynie słusznej opcji poruszania się elektrykiem.

Uwaga hak64 z forum alfaholikow nieakceptuje narzucania BEV.
Tymczasem sprzedaz samochodow w Europie: https://www.tesmanian.com/blogs/tes...t-suv-in-1h-2022-surpassing-mercedes-benz-glc
 
Ostatnia edycja:
staraja sie na sile wciskac obowiazkowe przeglady - ktore i tak sa tansze niz w ICE, ale jednak sa i zawsze te kilkaset zlotych dostana.

No przecież wrzucałem wyżej:
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=5179721295440500&set=gm.2101682386701955&type=3

"Przegląd" w elektrycznej Konie - 2 700 zł. To ja za przegląd Giulii płaciłem 1 300 i to z dezynfekcją klimatyzacji oraz wymianą filtra przeciwpyłkowego, które też w elektryku trzeba zapewne robić. Sama wymiana oleju + przegląd wyszły poniżej 1 000 zł. Oczywiście, przyjdą wymiany świec, rozrządów itp., ale zanosi się na to, że przy elektrykach jakoś specjalnie taniej nie będzie.
 
Jako ciekawostka - przez miesiac sprawdzilem jak wiele trace czasu na tankowanie i ile zyskalbym go majacj juz BEV. Nieprawdopodobny wynik jakby sie tak zastanowic. Oczywiscie - nie bedzie on staly dla kazdego. Ja tankuje sie raz w tygodniu, 4x w miesiacu. Do pracy mam 34 km w dwie strony. Droga do/z pracy zajmuje normalnie ok. 25 minut, a przy wiekszym natezeniu ruchu 35 (w zimie to i 45 minut). Zeby zatankowac musze odbic z mojej standardowej drogi z pracy ok 1.5km i pozniej na nia wrocic - dodaje 3 kilometry. Przez miesiac (4 tankowania) mierzylem czas stracony na tankowaniu - na dojazd na stacje, tankowanie i powrot na docelowa droge powrotu z pracy. Sredni wynik to 22:17 zatem lacznie trace miesiecznie ok. 90 minut na samo tankowanie (!), rocznie ok. 18 godzin. Swietna sprawa, ze przechodzac na BEV mozna zaoszczedzic nie tylko pieniadze, ale i czas - oczywiscie pod warunkiem, ze mozemy sie ladowac w domu i operujemy samochodem jak przecietny Kowalski (a nie przecietny Petrolhead walacy 1000 km dziennie na dojazdach do roboty :D ).

Ciekawe kiedy jakies BEV od Alfy, moze kolo 2026 cos sie pojawi.
 
Hej, Jeśli pracodawca oferuje możliwość ładowania pod biurem totalnie odpada potrzeba ładowania auta w innych miejscach. Mam kone electric po pelnym naładowaniu można nią przejechać prawie 500km, dokładnie po naładowaniu pokazuje zasięg 485km. Ładujemy ją jedynie pod biurem, ładuje sie w czasie pracy "do pełna".
W czasie dłuższej nieobecności w biurze, ładujemy w czasie zakupów, wystarczy 50 minut aby naładować ją do pełna, koszt to ok 40pln.
Kiedys byłem na nie, ale to autko jezdzi naprawde fajnie, niski srodek ciężkości, płaski wykres momentu, wciskasz gaz i znikasz. Na miasto mega rozwiazanie.
Ładowanie w domu z sieci to dramat, 18h na normalnym gniazdku, 2,7kW, z siłą by było szybciej ale nie mam potrzeby kombinować z ładowarka z przyczyn jak wyżej.
Załaczam foto z grudnia zeszlego roki, wtedy ostatnio ładowaliśmy auto pod domem:-)
Pozdrawiam!
98.jpg


Wysłane z mojego SM-G990B przy użyciu Tapatalka
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Amortyzatory
Powrót
Góra