no pech, jak to w życiu. Dziecko wybiegnie na drogę, albo jeleń a ty odbijasz na drugi pas, zeby w jelenia nie walnąć i walisz w inne auto... albo znienacka wyjedzie pijak na rowerze...
No pech. Jesli twój to spoko. Giń jak chcesz. Jesli czyjś, to jestes niestety drogowym mordercą. Jechałem z Zielonej Góry w niedziele... od południa jest tam ruch po jednym pasie w kazdą stronę i pobocze. Niestety dość szerokie. W efekcie na tej drodze robią się ciasne cztery pasy...
No a tacy mocni grzeją ile wlezie, wiadomo, ze kazdy zjedzie, prawda?
takim ludziom trzeba zabierać prawo jazdy, dożywotnio.