[Giulia] Alfa Giulia- 2015

  • Autor wątku Autor wątku KRS
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Kwestia kosztów jest jedynym czynnikiem za dieslem

Niekoniecznie przy zakupie nowego samochodu. Jeśli dobrze pamiętam, to przy różnicy w cenie Julki i moich rocznych przebiegach dopłata (12.000 zł) zwróciłaby mi się po 7 albo 8 latach. Większość ludzi kupujących w salonie jeździ wtedy zazwyczaj trzecim samochodem i już nie pamięta, co kupiło 7 lat wcześniej :).
Ten mit taniości diesla bierze się z kupna używanych 1.9 TDI bez DPF-ów i poprzekręcanymi licznikami 15 lat temu. Albo z tego, że ktoś patrzy na komputerkowe spalanie i cenę litra paliwa, a tego, co zostawił w warsztacie, nie liczy. Bo jak widzę np. nowego (czyli kupionego w salonie) Golfa, to zazwyczaj ma TSI na klapie. Nawet służbówki ostatnimi czasy.
 
Najmocniejsza Giulia spala katalogowo 8,5l w cyklu mieszanym.
Można więc mówić - zachowując proporcje - o naprawdę ekonomicznym silniku:).
 
Różnica ekonomiczna zaczyna się robić gdy ktoś szybko jeździ trasy. Wtedy diesel spali 7-8 l, a benzyna prawdopodobnie dwa razy tyle. I wtedy mocny diesel ma sens, mimo jego gorszej kultury pracy. Teksty typu, że diesel to dla leni i skąpych... Poniżej jakiegokolwiek poziomu. Różnica jest taka, że ten skąpy z dieslem po trasie będzie miał jeszcze na obiad w dobrej restauracji, a ten z benzyną będzie jadł "pod złotymi łukami" w McDonalds. Dieslem po prostu bardzo wygodnie jeździ się długie trasy. Można pojechać szybko, przy czym cicho i tanio.
 
Ludzie wreszcie poszli po rozum do głowy i zaczęli liczyć :D

- - - Updated - - -

Różnica ekonomiczna zaczyna się robić gdy ktoś szybko jeździ trasy. Wtedy diesel spali 7-8 l, a benzyna prawdopodobnie dwa razy tyle. I wtedy mocny diesel ma sens, mimo jego gorszej kultury pracy. Teksty typu, że diesel to dla leni i skąpych... Poniżej jakiegokolwiek poziomu. Różnica jest taka, że ten skąpy z dieslem po trasie będzie miał jeszcze na obiad w dobrej restauracji, a ten z benzyną będzie jadł "pod złotymi łukami" w McDonalds. Dieslem po prostu bardzo wygodnie jeździ się długie trasy. Można pojechać szybko, przy czym cicho i tanio.

Szybko i tanio tak. Ale proszę cie... nie cicho!
 
Różnica ekonomiczna zaczyna się robić gdy ktoś szybko jeździ trasy. Wtedy diesel spali 7-8 l, a benzyna prawdopodobnie dwa razy tyle. I wtedy mocny diesel ma sens, mimo jego gorszej kultury pracy. Teksty typu, że diesel to dla leni i skąpych... Poniżej jakiegokolwiek poziomu. Różnica jest taka, że ten skąpy z dieslem po trasie będzie miał jeszcze na obiad w dobrej restauracji, a ten z benzyną będzie jadł "pod złotymi łukami" w McDonalds. Dieslem po prostu bardzo wygodnie jeździ się długie trasy. Można pojechać szybko, przy czym cicho i tanio.

1. Nigdy tego nie negowałem - i jak jadę raz na rok jakąś długą trasę autostradą, to żałuję, że nie mam diesla. Przez pozostałe 363 dni w roku nie :).
2. W życiu nie widziałem Maserati pod McDonaldem. Za to X6 w dieslu od groma. Więc insynuacje, że jak ktoś ma benzynę, to go nie stać na obiad...
3. Pełna zgoda. Super samochód na długie autostradowe trasy (bez przyspieszeń, bo wtedy robi się niemiło). Tylko ile osób tak w Polsce jeździ?

Mimo to, uważam że w PL Giulia w benzynie to będzie samochód dla zapaleńców (odwrotnie niż Giulietta, która jeździ chyba w zdecydowanej większości w Pb) - więc wzrostu sprzedaży po wprowadzeniu benzyny się nie spodziewam.
 
Czytam tą dyskusję i napiszę swoje spostrzeżenia- nie żebym bronił Andersona KRS-a czy jak go tam zwał ale ma po części rację.
Żeby jak opowiadać nie ma co na silę usprawiedliwiać nieudolność FCA bo wszyscy wiemy jak jest i zaklinanie rzeczywistości nic nie da - marketing leży i kwiczy.
Inna sprawa że jak w przypadku braku kombi szukano tu usprawiedliwienia na siłę tka samo jest z dieslem.
To źródło napędu z racji problemów technicznych jest w odwrocie czy to komuś się podoba czy nie. podobnie wprowadzanie małolitrażowych TB.
Nie ma co rozpatrywać przez pryzmat 159, 166 czy nawet 156 bo to nie ma sensu - jak już w BMW montują kosiarki- w tą stronę poszedł świat.
Dlatego też strzałem w stopę było wypuszczenie na początek diesli - stąd słaba sprzedaż i jeszcze w białym nijakim kolorze.
Tak jak koledzy pisali dawniej grupa Fiata potrafiła wypromować modele (Siena Seicento Panda II) ale tak od około 10 lat marketing jest na poziome ZERO.
Co by nie było- swoje 5 minut jako nowy model Giulia straciła
 
Mam na myśli tylko to, że jadąc dieslem 160-170 km/h masz nieco powyżej 2000 obrotów, benzyna ma zupełnie inne przełożenia i to jednak słychać. Diesel natomiast wkurza w jeździe po mieście... Myślę, że kupując samochód za ponad 150k, trochę się nim jeździ. Nie uznaje się za kogoś kto robi strasznie duże przebiegi (30-40 tys. km), jednak trasy po 250-400 km zdarzają się dosyć często. Co do tego na co kogo stać, to Ci troszeczkę zamożniejsi również liczą pieniądze, dlatego je mają :-)
 
Myślę, że kupując samochód za ponad 150k, trochę się nim jeździ.

A skąd to przełożenie? Jak popatrzyłem na otomoto na samochody z rocznika 2013 z przebiegiem pow. 200 tys. km, to jest tam trochę Audi, BMW, Volvo (co ciekawe, chyba żadnego Mercedesa, albo jakieś pojedyncze sztuki), ale raczej nie są w przewadze... Co ciekawe, jest np. Lancia Ypsilon z Francji, rocznik 2013, przebieg 240 tys. km - silnik 1.2 benzyna :).
 
Mam na myśli tylko to, że jadąc dieslem 160-170 km/h masz nieco powyżej 2000 obrotów, benzyna ma zupełnie inne przełożenia i to jednak słychać. Diesel natomiast wkurza w jeździe po mieście... Myślę, że kupując samochód za ponad 150k, trochę się nim jeździ. Nie uznaje się za kogoś kto robi strasznie duże przebiegi (30-40 tys. km), jednak trasy po 250-400 km zdarzają się dosyć często. Co do tego na co kogo stać, to Ci troszeczkę zamożniejsi również liczą pieniądze, dlatego je mają :-)

Jakież to banalne by było. Czyli biedak nie uczył się matematyki tak ? :)

Co do obiadku po trasie - jeśli jest kupowany z różnicy w spalaniu, to znaczy że auto jest za drogie dla danego użytkownika, że go na nie nie stać, skoro na innych polach - jak obiadek musi oszczędzać.

Co do skąpstwa i lenistwa wyrwałeś z całości. Tak, brzmi dosadnie ale jednoznacznie bez rozmywania i opowiadania o obrotach 2000 itp.
I nie, nie każdy kto kupuje auto za 100 czy 200 tys jeździ nim dużo. Naprawdę wszystko jest względne i te 200 tys nie dla każdego znaczą tyle samo godzin/dni/miesięcy pracy .
 
Ktoś kto kupuje samochód za ponad 150k, po prostu nie siedzi na dupie przed telewizorem. Ma czas żeby pojechać na weekend nad morze, albo w góry, czy gdziekolwiek indziej. A jak ktoś kupił taki samochód, żeby go pucować przed garażem, to właśnie to wskazuje na to, że to zakup ponad stan - ok, rozumiem i takich, bo to może być jego hobby.
 
Ktoś kto kupuje samochód za ponad 150k, po prostu nie siedzi na dupie przed telewizorem. Ma czas żeby pojechać na weekend nad morze, albo w góry, czy gdziekolwiek indziej.

Naprawdę, nie wchodźmy w dywagacje socjologiczne, bo ja zamiast na weekend nad morze wolę polecieć na weekend do Barcelony - jak się dobrze trafi, to w obie strony za 500 zł wyjdzie, albo i taniej czasami. A samochód stoi w tym czasie i nie nabija przebiegu. Bo samochodem jeżdżą ci, których nie stać na samolot ;). Może wróćmy jednak do Giulii :).
 
Ostatnia edycja:
Ktoś kto kupuje samochód za ponad 150k, po prostu nie siedzi na dupie przed telewizorem. Ma czas żeby pojechać na weekend nad morze, albo w góry, czy gdziekolwiek indziej. A jak ktoś kupił taki samochód, żeby go pucować przed garażem, to właśnie to wskazuje na to, że to zakup ponad stan - ok, rozumiem i takich, bo to może być jego hobby.
robię autem ponad 50 tkm rocznie pucuję i dbam pod garażem, jeżdżę w góry i nad morze- kurde powiedz mi bo się zgubiłem - do której grupy się zaliczam? a może tzw. gorszy sort?
 
Spoko. W listopadzie Alfa planuje wyprodukować 9000 Giulli :)

Wysłane z mojego SM-J100H przy użyciu Tapatalka
 
robię autem ponad 50 tkm rocznie pucuję i dbam pod garażem, jeżdżę w góry i nad morze- kurde powiedz mi bo się zgubiłem - do której grupy się zaliczam? a może tzw. gorszy sort?

Do normalnej, tych którzy korzystają z samochodu do tego do czego on służy, czyli jeżdżenia. A politykę daruj sobie.
 
Porównaj benzynę turbo 150KM do diesla turbo 150KM jak chcesz być taki dokładny a nie do n/a. W tej konkurencji diesel zawsze dostanie łomot. Tylko jakieś normalne auto typu 1.8T od VW a nie obecne wykastrowane 1.2T czy 1.4T bo to ma te konie chyba tylko na papierze.

Tu bym się spierał bo z własnego doświadczenia wiem, że 1.9 TDI 150 KM seria objeżdża 1.8 T 150 KM seria praktycznie w każdej możliwej sytuacji drogowej ( ta sama buda). Poza tym 1.4 TSI 150 KM idzie naprawdę dobrze, lepiej niż stary 1.8 T 150 KM (choć budy inne więc porównanie nie do końca miarodajne). Wystarczy spojrzeć na dane techniczne i wyniki testów. Nie mówię o dłubanych 1.8 T tylko o serii.
Jeśli chodzi o nowe auta to TB będzie szybsza od TD o tej samej mocy (zwykle choć nie zawsze) ale jeśli chodzi o starsze pojazdy to ile zwykłych TB mamy na rynku? Z popularniejszych to właściwie tylko 1.8T od VAG-a, no może 2.0 T Renault. Reszta to margines więc nie należy stawiać sprawy tak, że porównanie tylko TD vs TB jeśli na rynku aut używanych ponad 90% benzyn to wolnossaki a pewnie grubo ponad 90% diesli jest turbo. Ja też wolę benzynę ale obiektywnie rzecz biorąc fajnie jeżdżących benzyn to do "ery turbo" było niewiele a jak już to zwykle duże i kosztowne silniki. Są też fajne wolnossaki benzynowe (np. Mazda) ale mimo wszystko w starszych autach np. takie 1.9 jtd 150 km zapewni lepsza dynamikę (szczególnie w trasie) niż praktycznie każda wolnossąca benzyna o mocy do 150 km. Nawet jeśli osiągi benzyniaka będą lepsze ( np. przyspieszenie) to w trasie zapas mocy przy niskich-średnich obrotach turbo diesla pozwala na dużo dynamiczniejsza jazdę. Przejechałem 5 różnymi autami (TD, TB i B) o nominalnej mocy 150 KM ponad ćwierć miliona kilometrów więc jakieś porównanie mam.
 
Andrzejsr napisał:
Nie pojmują po latach niutonowania, że istotna w radości z jazdy jest reakcja silnika momentalna na tknięcie i odjęcie gazu. Momentalna, połączenie sztywne niemal pedału z obrotami, a nie "zaraz, za chwilkę".Tak jak na hamulec i kierownicę - czucie wozu.

Jezu, a dla mnie istota radości z jazdy to wygodne i przyjemne podróżowanie, w wygodzie i bez szarpania się z wozem. Reakcja na gaz obchodzi mnie tyle, ile da mi możliwość wyprzedzenia na autostradzie czy krajówce bez redukcji i wajchowania. To taka jazda w której mogę podziwiać widoki na wybranej trasie krajobrazowej ciesząc się jednocześnie stylowym wnętrzem mojego wozu.

Znaczy się, nie rozumiem radości z jazdy i mam się iść wieszać, czy wystarczy, że przesiądę się do Audi bom niegodny siedzeń Alfy?

Żeby nie było, wolę benzynę, bo w dieslu za dużo rzeczy może się popsuć (i w używanym wozie zazwyczaj się psuje). Ale tylko wolnossącą benzynę bo jakbym miał wybierać między TB i TD to już bym raczej wybrał TD.

Nie prowadzę żadnej wojny, padło pytanie dlaczego tyle osób czeka na Giulię benznową żeby dopiero coś o niej powiedzieć i samemu myśleć o niej czy nie . Więc odpowiedziałem dlaczego wg mnie tak jest .

A może dlatego, że Giulia w dieslu zawiodła oczekiwania i ludzie liczą że może jednak, jednak ta z benzyną będzie zupełnie inna?
 
Ja powiem tyle: Od 2008 posiadam Alfę w dieslu. W 2014 dokupiliśmy Alfę w turbo benzynie (bo miała byc cichsza, ekonomiczna) i niestety żałuję. Na trasie się po prostu męczę w benzyniaku. No i niestety ale jak chcesz pojechać trochę ostrzej benzyniakiem to spalanie jest kosmiczne. Także jedni lubią rybki, drudzy c*pki a ja wolę diesla i tyle. Co do głośności w kabinie to jechałem Giulią 180KM na jeżdzie próbnej z prędkością 170km/h (sprzedawca siedział z tyłu) i było cicho.
 
Tu bym się spierał bo z własnego doświadczenia wiem, że 1.9 TDI 150 KM seria objeżdża 1.8 T 150 KM seria praktycznie w każdej możliwej sytuacji drogowej ( ta sama buda). Poza tym 1.4 TSI 150 KM idzie naprawdę dobrze, lepiej niż stary 1.8 T 150 KM (choć budy inne więc porównanie nie do końca miarodajne). Wystarczy spojrzeć na dane techniczne i wyniki testów. Nie mówię o dłubanych 1.8 T tylko o serii.
Jeśli chodzi o nowe auta to TB będzie szybsza od TD o tej samej mocy (zwykle choć nie zawsze) ale jeśli chodzi o starsze pojazdy to ile zwykłych TB mamy na rynku? Z popularniejszych to właściwie tylko 1.8T od VAG-a, no może 2.0 T Renault. Reszta to margines więc nie należy stawiać sprawy tak, że porównanie tylko TD vs TB jeśli na rynku aut używanych ponad 90% benzyn to wolnossaki a pewnie grubo ponad 90% diesli jest turbo. Ja też wolę benzynę ale obiektywnie rzecz biorąc fajnie jeżdżących benzyn to do "ery turbo" było niewiele a jak już to zwykle duże i kosztowne silniki. Są też fajne wolnossaki benzynowe (np. Mazda) ale mimo wszystko w starszych autach np. takie 1.9 jtd 150 km zapewni lepsza dynamikę (szczególnie w trasie) niż praktycznie każda wolnossąca benzyna o mocy do 150 km. Nawet jeśli osiągi benzyniaka będą lepsze ( np. przyspieszenie) to w trasie zapas mocy przy niskich-średnich obrotach turbo diesla pozwala na dużo dynamiczniejsza jazdę. Przejechałem 5 różnymi autami (TD, TB i B) o nominalnej mocy 150 KM ponad ćwierć miliona kilometrów więc jakieś porównanie mam.

Ja ostatnio miałem możliwość porównania 166 z w miare nowoczesnym 2.4 20V czipowanym na 200KM z już antycznym 2.0 v6 TB 200KM i szczerze mówiąc, to by mnie raczej objechał.
 
A może dlatego, że Giulia w dieslu zawiodła oczekiwania i ludzie liczą że może jednak, jednak ta z benzyną będzie zupełnie inna?

Nie żartujmy, w odbiorze takiego, bądź co bądź dupowozu (w kontekście dominujących wersji silnikowych i grupy docelowej na rynku - bo większość ludzi kupujących BMW 3 to też nie petrolhedzi, którzy kupują 335i), silnik będzie miał niewielkie znaczenie - a bardziej właśnie plastiki na drzwiach, obsługa nawigacji czy światełko w osłonie przeciwsłonecznej :).

- - - Updated - - -

Ja powiem tyle: Od 2008 posiadam Alfę w dieslu. W 2014 dokupiliśmy Alfę w turbo benzynie (bo miała byc cichsza, ekonomiczna) i niestety żałuję. Na trasie się po prostu męczę w benzyniaku.

Ale Ty porównujesz diesla pewnie 2-litrowego czy tam 1.9 z TwinAirem 2-cylindrowym?! Miałem takiego w Ypsilonce zastępczej i też Ci powiem, że wolałbym diesla. Ten silnik to porażka moim zdaniem.
 
Ja ostatnio miałem możliwość porównania 166 z w miare nowoczesnym 2.4 20V czipowanym na 200KM z już antycznym 2.0 v6 TB 200KM i szczerze mówiąc, to by mnie raczej objechał.

Tylko w trasie to Ty byś jechał na 2000-2500 obrotów, a on by musiał kręcić dużo, dużo więcej żeby dotrzymać Ci kroku.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra