• Hej Alfaholicy!

    Na forum pojawił się świeżutki motyw kolorystyczny Alfa Red Luna, zaprojektowany przez marqo specjalnie z myślą o naszych Alfowych klimatach i czytelności na różnych urządzeniach.

    Zachęcamy do:

    • włączenia nowego stylu w ustawieniach profilu i potestowania go na co dzień
    • zgłaszania uwag dotyczących kolorów, kontrastów, czytelności i wygody przeglądania dłuższych wątkich
    • dzielenia się propozycjami drobnych poprawek, które mogą jeszcze lepiej dopasować motyw do charakteru naszej społeczności Alfaholików

    Każda opinia pomoże dopieścić wygląd forum tak, aby „Alfa Red Luna” była tak przyjemna w odbiorze, jak dobrze utrzymana Alfa na ulubionej trasie.

    Wbijaj do tematu i napisz, co myślisz!

Alfa Alfa i po Alfie..

jak napisales w bok,tutaj jest w tyl ,i zawsze jest to ze nie zachowal bezpiecznej odleglos

Totalna bzdura, jest kilka sytuacji kiedy uderzający w tył innego pojazdu nie jest sprawcą kolizji i ten przypadek to jeden z nich co jak widać już udowodniono.

Zobaczymy:)
A poza tematem z czyjego OC pojdzie naprawa jesli ja skrecam na skrzyzowaniu w lewo a koles wyprzedzajac na podwojnej ciaglej uderza w przednia czesc mojego auta?

Oczywiście, że z Twojego, bo nie upewniłeś się czy możesz bezpiecznie wykonać manewr skrętu w lewo.
Tyle, że trzeba tu rozpatrzeć dokładnie całą sytuację, bo jeśli koleś zaczął wyprzedzać i dopiero wtedy wrzuciłeś kierunkowskaz, i zacząłeś skręcać to jest ewidentnie Twoja wina. Natomiast jeśli Ty włączyłeś już kierunkowskaz, to ten z tyłu nie ma prawa Cię wyprzedzać i jeśli wykonasz skręt, a on w tym momencie rozpocznie wyprzedzanie i w Ciebie uderzy to wina jest po jego stronie. Problem polega na udowodnieniu tego...

oczywiscie prawo tak mowi,jak i wiele innych rzeczy jest tam napisane,tyle ze winny bedzie ten ktory zajechal droge a nie ten ktory popelnil wykroczenie.i tak jak pisalem nie ja to wymyslilem tylko powtarzam to co mowil mi policjant,dla mnie tez jest to troche niezrtozumiale no ale,,

prosty przyklad
pojedziesz w terenie zabudowanym 80 a ja Ci wyjade z podporzadkowanej,czyja wina Twoja?bo prawo mowi ze masz jechac 50

Kolejna bzdura. Ty będziesz sprawcą kolizji, a ja co najwyżej dostanę mandat za prędkość (o ile ktoś mi w ogóle udowodni, że jechałem więcej niż te 50km/h, a przy niedużym przekroczeniu jest to niemożliwe). A od mandatu za prędkość i tak się wymigam, bo nie ma pomiaru homologowanym do tego urządzeniem, więc nie jest w stanie nikt orzec dokładnie ile jechałem i w jakim progu się mieszczę.
Jedyna sytuacja, gdzie mógłbyś się próbować dochodzić bądź u Policjantów, bądź w sądzie mojej winy, to taka kiedy pojadę 200km/h na ograniczeniu do 50km/h. Wtedy można rzeczywiście próbować opcji, że przy takiej prędkości mogłeś mnie nie zauważyć. Dokładnie taki problem był z motocyklistami, którzy popierniczali grubo ponad limit, ktoś im wyjeżdżał i z automatu był uznawany za winnego. Od niedawna w sumie zaczęto rozpatrywać, czy kierowca samochodu mógł zauważyć motocyklistę pędzącego z taką prędkością.
 
Dlatego po moich ostatnich przygodach inwestuje w rejestrator jazdy,bo później wychodzi ze prawda jest bardziej mojsza niż twojsza itd
 
Kolejna bzdura. Ty będziesz sprawcą kolizji, a ja co najwyżej dostanę mandat za prędkość (o ile ktoś mi w ogóle udowodni, że jechałem więcej niż te 50km/h, a przy niedużym przekroczeniu jest to niemożliwe). A od mandatu za prędkość i tak się wymigam, bo nie ma pomiaru homologowanym do tego urządzeniem, więc nie jest w stanie nikt orzec dokładnie ile jechałem i w jakim progu się mieszczę.
Hola hola, kolega się trochę zapędził widzę ;)
A biegli są od czego? Wyliczą Twoją prędkość +/-10km/h. Dostaniesz 50% winy i tak się wymigasz...

Jedyna sytuacja, gdzie mógłbyś się próbować dochodzić bądź u Policjantów, bądź w sądzie mojej winy, to taka kiedy pojadę 200km/h na ograniczeniu do 50km/h. Wtedy można rzeczywiście próbować opcji, że przy takiej prędkości mogłeś mnie nie zauważyć. Dokładnie taki problem był z motocyklistami, którzy popierniczali grubo ponad limit, ktoś im wyjeżdżał i z automatu był uznawany za winnego. Od niedawna w sumie zaczęto rozpatrywać, czy kierowca samochodu mógł zauważyć motocyklistę pędzącego z taką prędkością.
Ostatnio była taka ładna sprawa. Jechała młoda dziewczyna Subaru Imprezą i wbiła się w lewy tył wymuszającego pierwszeństwo Opla Omegę. Jak to przed skrzyżowaniem w trasie- było ograniczenie 50km/h. Kierowca Opla był prawdopodobnie pijany, do teraz jest ścigany listem gończym. W wypadku zginęła trójka pasażerów Opla. Biegli wyliczyli, że dziewczyna jechała około 115km/h. Dostała 20% winy o ile mnie pamięć nie myli. Gdyby nie to, że byli świadkowie widzący pijącego kilka piw tego dnia kierowcę Opla dziewczyna by była w jeszcze większym bagnie. Co Ty na to, drogi FXX ;)
 
Hola hola, kolega się trochę zapędził widzę ;)
A biegli są od czego? Wyliczą Twoją prędkość +/-10km/h. Dostaniesz 50% winy i tak się wymigasz...

Życzę powodzenia, żeby przy małym przekroczeniu mi to udowodnić, a temat był już przerabiany, nie tyle przeze mnie co przez mojego znajomego, który jechał pi razy drzwi, 70-80km/h, koleś wymusił pierwszeństwo i jak piszesz chciano mu wcisnąć współwinę, na co się nie zgodził i sprawa trafiła do sądu - wygrał. Oczywiście w całej sprawie jest jeszcze jedna ważna rzecz, w które miejsce samochodu wymuszającego uderzysz, jeżeli trafisz od razu w lewy przedni narożnik, tak jak trafił mój znajomy to życzę powodzenia, żeby wcisnąć współwinę.
A mandatu za prędkość również nie dostał, bo nadal nawet biegli nie są w stanie ocenić dokładnie w jakim progu się mieścił - czy to było przekroczenie 20-30km/h czy 30-40km/h. Co Ty na to ? :)
To mniej więcej tak jak panowie Policjanci chcieli mi wlepić mandat za przekroczenie prędkości na podstawie pomiaru z... licznika radiowozu. Grzecznie i delikatnie ich wyśmiałem, a następnie odmówiłem przyjęcia mandatu. Do sądu z tym nie poszli, bo dobrze wiedzieli, że nie mają szans.

Ostatnio była taka ładna sprawa. Jechała młoda dziewczyna Subaru Imprezą i wbiła się w lewy tył wymuszającego pierwszeństwo Opla Omegę. Jak to przed skrzyżowaniem w trasie- było ograniczenie 50km/h. Kierowca Opla był prawdopodobnie pijany, do teraz jest ścigany listem gończym. W wypadku zginęła trójka pasażerów Opla. Biegli wyliczyli, że dziewczyna jechała około 115km/h. Dostała 20% winy o ile mnie pamięć nie myli. Gdyby nie to, że byli świadkowie widzący pijącego kilka piw tego dnia kierowcę Opla dziewczyna by była w jeszcze większym bagnie. Co Ty na to, drogi FXX ;)

Co ja na to? A ja na to jak na lato, a w dodatku nie przeczytałeś ze zrozumieniem tego co co napisałem ;) Jak pisałem wyżej, przy większym przekroczeniu możesz zostać współwinnym. Trochę przesadziłem może z tym motocyklistą i 200km/h, ale jeżeli tutaj miała ok. 115km/h na 50km/h to mamy już spore przekroczenie. Na dodatek uderzyła w tył Opla, zatem można sądzić, że kierowca tegoż samochodu, źle ocenił prędkość Subaru, zakładając, że jedzie zgodnie z ograniczeniem. Gdyby uderzenie miało miejsce np. w przód Opla, spokojnie można walczyć w sądzie.
 
Ostatnia edycja:
Tu się pojawiają takie brednie, że aż szkoda komentować…

FXX napisał:
panowie Policjanci chcieli mi wlepić mandat za przekroczenie prędkości na podstawie pomiaru z... licznika radiowozu. Grzecznie i delikatnie ich wyśmiałem, a następnie odmówiłem przyjęcia mandatu. Do sądu z tym nie poszli, bo dobrze wiedzieli, że nie mają szans.
…a mówili, że dobranockę ściągnięto z TVP.

Chcesz powiedzieć, że policjanci Cię zatrzymali w związku z przekroczeniem prędkości, nie mając na to dowodów? Delikatnie Ci zasugeruję, że w to w życiu nie uwierzę…
 
Chcesz powiedzieć, że policjanci Cię zatrzymali w związku z przekroczeniem prędkości, nie mając na to dowodów? Delikatnie Ci zasugeruję, że w to w życiu nie uwierzę…
Miałem identyczną sytuacje,
fakt faktem, że dość zdrowo przesadziłem na pewnej drodze (około 40km.h) więcej niż dozwolona.
Nie zauważyłem, że za mną cały czas leciał focus ze zgaszoną belką na dachu.
Jechali mi tak na dupie cały czas, aż zobaczyłem błysk kogutów. Rozmowa wyglądała dokładnie tak samo - chcieli pisać mandat na podstawie ichniejszego licznika. Przyjęcia odmówiłem, po pół godzinnej kontroli wszystkiego co się w aucie dało skontrolować puścili dalej, niestety już spóźnionego dość mocno.
nie wiem od czego to zależy - ale wielu moich znajomych w podobnym (młodym) wieku miało identyczne przygody z tutejszą prewencja - więc może po prostu szukają za przeproszeniem frajera, który mandat w taki sposób nałożony przyjmie.
 
Tu się pojawiają takie brednie, że aż szkoda komentować…


…a mówili, że dobranockę ściągnięto z TVP.

Chcesz powiedzieć, że policjanci Cię zatrzymali w związku z przekroczeniem prędkości, nie mając na to dowodów? Delikatnie Ci zasugeruję, że w to w życiu nie uwierzę…

Cóż, skoro lepiej ode mnie wiesz czy mnie zatrzymali czy nie, to jedyne co mi zostaje to polecić dobrego psychologa ;) Wierzyć mi nie musisz, na prawdę jakoś to przeżyję, ale zawsze możesz zadzwonić do tutejszej KPP i zapytać, czy w kwietniu 2009r. (dnia niestety już nie pamiętam), w późnych godzinach nocnych kontrolowali takiego, a takiego kierowcę.
Sytuacja wyglądała podobnie do tej, którą opisuje kolega mattom, tyle, że ja przesadziłem mocniej, bo przekroczenie było o ok. 60-70km/h. Ale reszta to ta sama śpiewka, wyłączona belka, Fiat Stilo SW jeszcze w niebieskim malowaniu i w pewnym momencie włączyli bomby. Aaa jeszcze nawet pamiętam stopień, imię i nazwisko kontrolującego mnie Policjanta. Niestety, ale taka jest mentalność, że jak młody to się nie zna na przepisach i można go za wszystko karać, na mnie się 3 razy przejechali i od tej pory kilku mnie nie darzy wielką sympatią.

Btw. to jeszcze jest delikatne, za ruszenie z delikatnym zapiszczeniem opon (na granicy przyczepności, może w poślizgu koło zrobiło z jeden obrót) chcieli mi wręczyć nagrodę w wysokości 300zł, również odmówiłem.
 
Fxx, o mandacie nic nie mówię ;)
Z tym miejscem uderzenia to oczywiście masz rację. Twój znajomy miał szczęście, że trafił tego kogoś w przód. Kilka km wolniej i by było centralnie. Zauważ, że te 20-30 i 30-40 o którym piszesz to jest to +/-10km/h o których ja mówię. Ten Twój kolega jechał załóżmy te 75km/h. To jest o 50% więcej niż jest dopuszczalne. Kiedyś widziałem ładny rysunek z jakiejś strony nauki jazdy, iż w przypadku podniesienia prędkości do bodajże 70km/h, czyli 20km/h ponad ograniczenie droga hamowania wydłuża się dwukrotnie...

Inna sprawa, że jedziesz te 100, widzisz przed sobą 70, a potem 50 to bieg w dół i do skrzyżowania masz te 70 na liczniku. Ale może to tylko ja, bo jestem wolnym kierowcą jeżdżącym jednak głównie po mieście. Osobiście przyznam, że jestem za przepadaniem samochodu w przypadku przekroczenia prędkości dwukrotnie i wyżej, tudzież przy kierowcach w promilami powyżej 1,5.

Przyczepiłem się głównie właśnie tych 200km/h i tych motocyklistów ;)
Dałem ten przykład, bo to nie jest zwykły przykład. Nie wiem czy zauważyłeś, ale kierowca Opla był pod wpływem.
 
Dałem ten przykład, bo to nie jest zwykły przykład. Nie wiem czy zauważyłeś, ale kierowca Opla był pod wpływem.

Z tego co powiedziałeś, to kierowca Opla prawdopodobnie był pod wpływem - nie ma wyniku badań na zawartość alkoholu we krwi, więc nie można być pewnym w 100%. Tego, że świadkowie widzieli jak pił piwo nie brałbym za pewnik, bo równie dobrze może się okazać, że te kilka piw to są dwa piwa, a koleś wsiadł po 4-5h od wypicia tego drugiego i dmuchnąłby zero.
Dlatego śmiem wątpić, aby taka relacja miała wpływ na orzeczenie winy w dużym stopniu, bez badania - jak się domyślam z Twojej wypowiedzi, kierowca zbiegł z miejsca wypadku?
 
Przyznam, że aż poszukałem artykułów by sobie przypomnieć co i jak tam dokładnie było, co by Cię nie oszukać :)

I jest tam napisane tak:
- Zanim odpalił omegę, wypił w ciągu kilku godzin 3-4 piwa - zeznali jego kompani od prac dorywczych.

Wójcik od kilku już lat nie miał ponadto uprawnień kierowcy, bo policja trzy razy przyłapała go pijanego za "kółkiem".
To wszystko plus ucieczka, raczej nie działa na jego korzyść...
Zdjęcia z wypadku są robione za dnia, latem. Ale godziny wypadku zgadywał nie będę. Jednak wątpię, by 0,0 alkomat pokazał.

Dziewczynie odebrano prawo jazdy na 5 lat. Tak jeszcze przeczytałem.

Najsmutniejsze w tym wszystkim (poza oczywiście śmiercią trzech osób, w tym dwójki dzieci, wyrzuconych z pojazdu podczas wypadku. Ahhh te złe, niewygodne pasy :() jest to, że ta dziewczyna nawet pod koniec procesu mówiła, że nie widzi w tym wypadku swojej winy, i nie jechała więcej niż 70km/h. Gdzie biegli twierdzą, że przy najlepszych dla niej parametrach jechała 116km/h...
Równie smutne były komentarze ludzi pod tymi artykułami. Biedna dziewczyna i ten straszny pijany złoczyńca.
 
Ostatnia edycja:
Mimo wszystko do zeznań świadków podchodzę z dużym dystansem, znam parę przypadków, gdzie ludzie strasznie wyolbrzymiali fakty w obliczu wypadku, który się zdarzył. Jednakże rzeczywiście tutaj są przesłanki, żeby uznać je za prawdziwe.
Co do samych komentarzy, to szczerze wg. mnie w tym wypadku dziewczyna jest najmniej winna. Winą w aspekcie moralnym zdecydowanie należy obarczyć kierowcę, jego kompanów, za pozwolenie wsiąść koledze po piwku, a do tego zabieraniu osób trzecich, a dopiero na samym końcu tą dziewczynę. Przestępcą jest tutaj kierowca Opla, nie ta dziewczyna.
Poza tym zgodnie z prawem jako oskarżona, miała prawo kłamać w swojej obronie.
 
A czy oskarżony (podkreślam oskarżony, nie podejrzany) jest pouczany o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań jak w przypadku świadka?
Konkretnych zapisów możesz sobie poszukać, a tutaj masz pierwszy z brzegu artykuł o prawach oskarżonego

http://prawo.money.pl/aktualnosci/o...sie;karnym;-;jakie;ma;prawa,105,0,424297.html

Cytat z portalu prawnego:

Oskarżony ma prawo do milczenia w postępowaniu. Może on przyjąć postawę bierną i odmówić składania wyjaśnień w swojej sprawie. Przy czym milczenia nie można traktować jako przyznania się do winy. O prawie do odmowy składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania oskarżony musi zostać przez sąd pouczony przed odebraniem od niego wyjaśnień. Co więcej, oskarżony dla swej obrony może kłamać, nie składa on bowiem wyjaśnień pod przysięgą, ani nie jest przez sąd pouczany o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań w przeciwieństwie do świadków, którzy składają przyrzeczenie, a sąd poucza ich o obowiązku mówienia prawdy pod groźbą pociągnięcia do odpowiedzialności za składanie fałszywych zeznań.

I cytat z uchwały Sądu Najwyższego:

„należy przyjąć, że oskarżony nie ponosi żadnej odpowiedzialności karnej za treści wynikające ze swoich fałszywych wyjaśnień, dopóki wyjaśnienia te służą realizowaniu jego obrony” (Uchwała SN z dnia 11stycznia 2006 r., sygn. I KZP 49/05).”
 
Ostatnia edycja:
Prawo mowi o nieskladaniu wyjasnien i nie obciazaniu swojej osoby. O klamaniu nie ma slowa, wklejone cytaty to prawnicze interpretacje :) zaden przepis prawny nie mowi o klamaniu.
 
Ani żaden przepis prawny nie mówi o zakazie kłamania, a co nie jest zabronione prawem, jest dozwolone. Jw. jako oskarżony nie jesteś pouczany o konsekwencjach składania fałszywych zeznań i w obronie możesz używać kłamstw, oczywiście o ile nie są np. pomówieniami nt. innych osób - czyli np. wskazujesz osobę, która popełniła dane przestępstwo, a w rzeczywistości tak nie było. Ponadto wyroki i uchwały SN są obowiązujące w stopniu bodajże równym kodeksom, więc można je uznać za przepis. Jeśli zaś twierdzisz, że nie jest dozwolone - proszę udać się do prawnika/adwokata/prokuratora czy byle studenta prawa od 3 roku wzwyż.
Czy są jakieś dokładne zapisy w KK dotyczące tego nie wiem, prawnikiem nie jestem, prawa też nie studiuję. Swoją wiedzę opieram jedynie na kodeksach i komentarzach do nich, a także informacji jakie uzyskuję w przypadku niejasności od znajomego prokuratora, który jest szefem wydziału karnego.
 
Teraz sie zgadza, ale nie mozna mowic w ten sposob ze co nie jest zabronione - jest dozwolone. Nie ma przepisu ktory pozwala klamac i tyle. Ale rzeczywiscie kazdy oskarzony ma ta taka mozliwosc...chodzilo mi o konkretny przepis. Bo o tym ze mozna odmowic zeznan mowia konkretne paragrafy.
 
Jeśli chodzi Ci o konkretny zapis - pytaj prawnika, ew. odpowiednia książka w łapki i musisz sam szukać czy takowy istnieje :)
Chyba, że znasz się na prawie/jesteś prawnikiem/studiujesz prawo i już wiesz czy taki konkretny zapis jest/nie ma go.
 
Z tą postawą i zeznaniami tej dziewczyny to masz rację, ale się nie zrozumieliśmy trochę ;) Ja nie w tym kontekście o tym wspomniałem. Mi bardziej chodzi, iż mimo zeznań biegłych, ta dziewczyna nadal nie przyjmowała do wiadomości, że popełniła błąd. Z tego co czytałem to między innymi dlatego sędzia odebrał jej prawo jazdy na aż pięć lat.
Jeszcze Tobie nie powiedziałem, że wg. biegłych, gdyby jechała te przepisowe 50km/h to by nie musiała nic robić, bo Opel by spokojnie zjechał z jej pasa. Przyznam, że po takim stwierdzeniu biegłych raczej bym zrobił pod siebie.


A przykład jeszcze lepszego kierowcy mamy na wszystkich portalach. Ucieczka z miejsca wypadku i "oprzytomnienie" o po dobie...
 
Amortyzatory
Powrót
Góra