• Hej Alfaholicy!

    Na forum pojawił się świeżutki motyw kolorystyczny Alfa Red Luna, zaprojektowany przez marqo specjalnie z myślą o naszych Alfowych klimatach i czytelności na różnych urządzeniach.

    Zachęcamy do:

    • włączenia nowego stylu w ustawieniach profilu i potestowania go na co dzień
    • zgłaszania uwag dotyczących kolorów, kontrastów, czytelności i wygody przeglądania dłuższych wątkich
    • dzielenia się propozycjami drobnych poprawek, które mogą jeszcze lepiej dopasować motyw do charakteru naszej społeczności Alfaholików

    Każda opinia pomoże dopieścić wygląd forum tak, aby „Alfa Red Luna” była tak przyjemna w odbiorze, jak dobrze utrzymana Alfa na ulubionej trasie.

    Wbijaj do tematu i napisz, co myślisz!

Alfa Alfa i po Alfie..

Z tą postawą i zeznaniami tej dziewczyny to masz rację, ale się nie zrozumieliśmy trochę ;) Ja nie w tym kontekście o tym wspomniałem. Mi bardziej chodzi, iż mimo zeznań biegłych, ta dziewczyna nadal nie przyjmowała do wiadomości, że popełniła błąd. Z tego co czytałem to między innymi dlatego sędzia odebrał jej prawo jazdy na aż pięć lat. Jeszcze Tobie nie powiedziałem, że wg. biegłych, gdyby jechała te przepisowe 50km/h to by nie musiała nic robić, bo Opel by spokojnie zjechał z jej pasa. Przyznam, że po takim stwierdzeniu biegłych raczej bym zrobił pod siebie.A przykład jeszcze lepszego kierowcy mamy na wszystkich portalach. Ucieczka z miejsca wypadku i "oprzytomnienie" o po dobie...
Dobra, nie zrozumieliśmy się do końca z tą dziewczyną, ale już wszystko jasne. Czasami jednak korzystniej przyznać się do błędu i okazać jakąś skruchę.Co do tego, że przy 50km/h prawdopodobnie nic by się nie stało to się domyśliłem, a raczej z grubsza przeliczyłem - skoro uderzyła w tył Opla.Co do skruchy po dobie to znam lepszą sytuację - rano przychodzi koleś na KPP i mówi, że kolegę zabił i ... przyszedł się przyznać, bo krwią się brzydzi. W pierwszej chwili nie do końca chcieli go potraktować serio, ale koleś uparcie twierdził, że zabił go siekierą. Pojechała załoga i rzeczywiście na miejscu leżał sobie koleś z siekierą w głowie. A najlepszy jest powód dla którego zabił, przy wódce denat przyznał się kolesiowi, że 20-parę lat temu, żonę mu puknął :D
 
Widzę, że temat popłynął trochę innym nurtem :) Wracając do źródła..
W poniedziałek ubezpieczalnia się odezwała i ku memu niezadowoleniu wyceniła samochód sprzed wypadku o 1500zł za mało w porównaniu do tego co ja za niego dałem 2 tyg wcześniej :/ Odwołałem się, wypunktowałem czego brakuje w kosztorysie i nadal czekam. Może coś podniosą.
Póki co stwierdziłem że nie ma co czekać i wystawiłem wrak na sprzedaż licząc że odbiję sobie to 1500zł. W końcu ubezpieczyciel wyceniając wrak nie był już taki zły ;)
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
miałem to samo przy "całce"
std praktytka TU - zaniżyć wartość auta przed szkodą , zawyżyć wartość wraku = mniej wypłacania

odwołanie = koszt listu poleconego ...

działa

- - - Updated - - -

wg tego co piszesz to i tak masz w miarę ok
u mnie było :
wartość wg ,mnie przed ( wiem wiem - nie obiektywna ) - ok 10 tys
a tu nagle TU :
wartość przed 5900 :lol:
to się chyba ze trzy razy pytałem czy dobrze zadzwonił :lol:
zdejmuja za wszystko , zdjął mi za np uszkodzenia zderzaka ( odpryski ) itp
no to po tym zapytałem czy liczymy wsio - miałem felgi z Ti ( wg katalogu 2400 zł sztuka , miałem opony - mierzone przez nich 7,76mm )
jak odejmują to niech też dodają
ostatecznie po dwóch odwołaniach wyszło na lekki minus no ale odbiłem na zadośćuczynieniu za ból i cierpienie :-)

i każdemu będę polecał

a tych którzy piszą że przez to mają wyższe OC ----- im to mogę pogratulować postawy :lol:
bo ja jakos co rok mam podobnie lub mniej ...
 
No i sprzedałem :cool: Na moje szczęście dobrze zaniżyli cene wraku i jestem już na plusie 2200zł :D HDI teraz rozważa moje odwołanie w sprawie słabej wyceny samochodu. Powinno jeszcze wpaść pare grosza :)
 
Prawo mowi o nieskladaniu wyjasnien i nie obciazaniu swojej osoby. O klamaniu nie ma slowa, wklejone cytaty to prawnicze interpretacje :) zaden przepis prawny nie mowi o klamaniu.

Aż z własnej ciekawości pogrzebałem i nie za wiele znalazłem, ale wystarczyło zapytać taty i rzucił kilka artykułów, a oto jeden z nich:

art. 233 KK

§ 1. Kto, składając zeznanie mające służyć za dowód w postępowaniu sądowym lub w innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 2. Warunkiem odpowiedzialności jest, aby przyjmujący zeznanie, działając w zakresie swoich uprawnień, uprzedził zeznającego o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznanie lub odebrał od niego przyrzeczenie.

§ 3. Nie podlega karze, kto, nie wiedząc o prawie odmowy zeznania lub odpowiedzi na pytania, składa fałszywe zeznanie z obawy przed odpowiedzialnością karną grożącą jemu samemu lub jego najbliższym.

§ 4. Kto, jako biegły, rzeczoznawca lub tłumacz, przedstawia fałszywą opinię lub tłumaczenie mające służyć za dowód w postępowaniu określonym w § 1, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 5. Sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia, jeżeli:
1) fałszywe zeznanie, opinia lub tłumaczenie dotyczy okoliczności nie mogących mieć wpływu na rozstrzygnięcie sprawy,

2) sprawca dobrowolnie sprostuje fałszywe zeznanie, opinię lub tłumaczenie, zanim nastąpi, chociażby nieprawomocne, rozstrzygnięcie sprawy.

§ 6. Przepisy § 1-3 oraz 5 stosuje się odpowiednio do osoby, która składa fałszywe oświadczenie, jeżeli przepis ustawy przewiduje możliwość odebrania oświadczenia pod rygorem odpowiedzialności karnej.

Ponadto oskarżony składa wyjaśnienia, a nie zeznania i nigdy nie jest pouczany o odpowiedzialności karnej. To chyba jasno tłumaczy dlaczego oskarżony może kłamać i że nie jest to tylko interpretacja prawnicza.
 
Ubezpieczając auto TU wyliczyło mi jego wartość na 4500 zł. Czy to reguła że auta kilkunastoletnie mają tak zaniżoną wartość? Przy uszkodzeniu o wartości powyżej 3000 rzeczoznawca orzeknie szkodę całkowitą. Nawet gdy stłuczka nie byłaby z mojej winy będzie spora strata.
 
Coś nie tak. Moje Busso z 1999 roku w kwietniu 2013 roku została wyceniona przez MTU na 8500 (była by prawie 10 ale przelot to było wtedy 260 kilka tysięcy kilometrów i sporo to zaniżyło), po strzale w tył została uznana szkoda całkowita i wypłacono mi coś poniżej 5 koła i wrak został dla mnie
 
Ubezpieczając auto TU wyliczyło mi jego wartość na 4500 zł. Czy to reguła że auta kilkunastoletnie mają tak zaniżoną wartość? Przy uszkodzeniu o wartości powyżej 3000 rzeczoznawca orzeknie szkodę całkowitą. Nawet gdy stłuczka nie byłaby z mojej winy będzie spora strata.

Przy szkodzie z oc sprawcy ( czyli jak pisales - nie z twojej winy )
Szkode naprawia sie do100% wartosci pojazdu
 
Tak,do 100% bezgotówkowo,jeśli jest co naprawiać. Mam nadzieję że nie będzie okazji do skorzystania ;) a przed odnowieniem ubezpieczenia poszukam lepszych warunków.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra