• Hej Alfaholicy!

    Na forum pojawił się świeżutki motyw kolorystyczny Alfa Red Luna, zaprojektowany przez marqo specjalnie z myślą o naszych Alfowych klimatach i czytelności na różnych urządzeniach.

    Zachęcamy do:

    • włączenia nowego stylu w ustawieniach profilu i potestowania go na co dzień
    • zgłaszania uwag dotyczących kolorów, kontrastów, czytelności i wygody przeglądania dłuższych wątkich
    • dzielenia się propozycjami drobnych poprawek, które mogą jeszcze lepiej dopasować motyw do charakteru naszej społeczności Alfaholików

    Każda opinia pomoże dopieścić wygląd forum tak, aby „Alfa Red Luna” była tak przyjemna w odbiorze, jak dobrze utrzymana Alfa na ulubionej trasie.

    Wbijaj do tematu i napisz, co myślisz!

ABC na temat motoru Twin Spark 16v

Status
Ten wątek został zamknięty.
Czasem cos na linii produkcyjnej zepsuja i wyjdzie im calkiem dobry egzemplarz... A tak serio to chyba kwestia pojemnosci, zuzycia silnika...
 
Mam 188tys przebiegu. Widocznie mam szczęście i trafiłem na egzemplarz z w miarę zdrowym motorem.
 
Nie wiem czy to ma jakieś znaczenie ale przy tej wymianie oleju był robiony kompletny rozrząd + wariator, olej total quartz 10w40.
 
Stopień sprężania w silniku chyba powie więcej o kondycji jednostki niż ilość spalanego oleju na 1000km ?
Wysokoobrotowe silniki są luźniej spasowane żeby się nie zacierały, przez co mogą pić olej.
Do tego dochodzi ubywanie oleju inną drogą niż komora spalania.... Np miska olejowa !
Kolejna sprawa to sam olej i jego jakość...
 
Ja w swoim miałem 190 tyś ( był to magiczny 1.4 ) i nic złego się z nim nie działo - Panowie, jak się dba, to się ma ;)
 
Mój dawny temat został trochę zmoderowany i nie jestem już autorem,ale to nic fajnie ,że piszecie :)
 
zaviaseq, stopień sprężania nic ci nie powie o stanie jednostki. Reszty bzdur nawet komentował nie będę.
 
A ja chciałem w tym fajnym wątku taką ciekawostkę opowiedzieć a'propos historii związanych z TSem 16V. :)
Kiedyś, kiedyś, kumpel miał 145tkę 1.6, krajową, jeździł gdzieś tak od 170tys km do... może 250(?). Pewnego wieczoru zdarzyło mu się na osiedlowej drodze przydzwonić miską w studzienkę. Następnego dnia rano jego dziewczyna, wsiadła i, zostawiając na parkingu wielką plamę oleju, a potem jeszcze ślad na ulicy, zrobiła jakieś 15km za miasto(styl jazdy względnie żwawy), a po dojechaniu zaraportowała świecącą lampkę i, że silnik głośno pracuje. Kumpel na miejscu odpalił, lampka ciśnienia oleju nie zgasła, silnik ponoć strasznie stukał, więc go wyłączył. Miska była rozwalona przy korku spustowym, ale jakiś sztukmistrz ją pospawał, potem zalano olej i po odpaleniu silnik chodził, tylko nadal grzechotał. Podobno po paru tygodniach się "wyciszył", ale brzmi to nieco absurdalnie. ;) Faktem jest, że silnik jeździł dalej, zresztą zdarzało mi się nim przejechać, nie wiedząc nic o tej awarii, i ani razu nie zwróciłem uwagi, by chodził jakoś nienaturalnie głośno. I tak sobie jeździł normalnie, aż nadszedł moment wymiany rozrządu -> niestety pasek był szybszy i niemal w ostatniej chwili(55tys km) zdążył strzelić zanim go zdemontowano w całości. :P Po remoncie głowicy TS śmigał normalnie dalej, ale wtedy zostały już podjęte decyzje o sprzedaży. Co by być uczciwym, należałoby dodać, że kumpel auto przejął świeżo po remoncie silnika, w takim raczej partackim serwisie amerykańców w Łodzi. Ale czy to miało jakieś znaczenie po kilkudziesięciu tys. km, dla jazdy bez oleju? ;)

Jak już się tak rozpisałem to pociągnę temat dalej... Dlaczego przy zmianie właścicieli nastąpił remont? Historia silnika przed tymi ~170tysiącami jest równie ciekawa. Poprzedni właściciel miał 145tkę od nowości(od stycznia 1999r - wyprzedaż rocznika 1998, 1.6 w cenie Juniora 1.4 :) ) i potrafił przejechać nawet do 40tys km na jednym oleju! :D Zadowolony był, że oszczędził sobie kłopotu z jeżdżeniem do warsztatu. :D Pamiętam, że było to jakoś na początku użytkowania. Pierwsze 70tys stuknęło jej w ciągu roku, kolejne 100tys było już rozłożone na 4 lata. Pamiętam też później taką dłuższą fazę eksploatowania silnika przy poziomie oleju _skrajnie_zmiennym_. :D Tzn. gdzieś go sobie gubiła, więc kontrolka ciśnienia oleju była traktowana jako kontrolka niskiego poziomu. :d Wiem co mówię, bo sam któregoś razu dostałem tę 145tkę, by machnąć krótką traskę i lekko mnie zmroziło jak na jakimś zakręcie, czy przy hamowaniu, zaświeciło się czerwone na desce. Na szczęście w bagażniku był zapas na dolewkę - no, po prostu akurat na mnie trafiło. :) Ile razy musiała mrugnąć, albo na ile zapalić się, by właściciel zdążył dolać - tego mogę się tylko domyślać. Taka bezlitosna eksploatacja oczywiście nie mogła się obyć bez konsekwencji. Gdy 145tka była sprzedawana - przy odjęciu stawiała całkiem sporą zasłonę dymną. Co ciekawe, cały czas paliła znikome ilości paliwa, bo jakieś 6,5 w spokojnej trasie. No i wtedy właśnie nastąpił ogólnie pojęty "remont" silnika. Po remoncie auto odbierał już nowy właściciel, czyli mój kumpel, ale po tygodniu znowu zaczęło kopcić, więc odstawił do reklamacji. Po ponownym odbiorze wszystko było już niby ok i nie było więcej poprawek. Szczegółów, co robiono, a czego nie - nie znam.
Przyznacie, że historia całkiem ciekawa. Generalnie za czasów pierwszego właściciela Alfa nie była jakoś specjalnie awaryjna, po prostu jeździła, czy też - była tyrana. :D Zdarzył się może padnięty rozrusznik, altek, obluzowanie mechanizmu zm. biegów, jakieś łożysko któregoś koła, ale chyba częściej gieły się alufelgi(14") i niszczyły opony od dziur w jezdniach(a może od braku ciśnienia w gumach? :D ). Zawieszenie było jako tako trwałe, bodajże dwa razy był robiony przód i raz tył przez te 170tys.km. Z kolei kumpel sporo niby narzekał, ale jak pytałem konkretnie na co, to zwykle podawał drobnostki typu zbieżność, bicie kół(felgi wymagały pierścieni centrujących... oryginalne ;) ) korektor hamulców, zacinająca się szyba kierowcy, przyciski na konsoli, itp. Bo trudno nazwać zużyte, po ponad 200tys km, sprzęgło awarią. Kumpel sprzedał ją chyba gdzieś do Łęczycy, albo Piątku, więc jeśli tam takowa jeździ, albo ktoś kupił w tamtych okolicach czerwoną 145 1.6 sprzed ostatniego liftu, to duża szansa, że ma(miał? :D) auto z baaardzo bogatą historią. :)
 
A czy kręcenie na zimnym pod czerwone pole jest zdrowe? Nie wydaje mi się. Co do odpalania to idzie się zgodzić.
 
To nie było stwierdzenie, tylko zapytałem właśnie Ciebie, więc jak Cię proszę czytaj ze zrozumieniem, i możliwie udziel fachowej odpowiedzi jak i przy wcześniejszych poruszanych wątkach :)
 
To nie było stwierdzenie, tylko zapytałem właśnie Ciebie, więc jak Cię proszę czytaj ze zrozumieniem, i możliwie udziel fachowej odpowiedzi jak i przy wcześniejszych poruszanych wątkach :)

po uruchomieniu silnika nie powinno sie stać i czekać aż się rozgrzeje, tylko ruszać i delikatnie jechać. W samochodzie jest więcej elementów do rozgrzania, jak chociażby skrzynia biegów, wspomaganie, itp. Co z tego jak rozgrzejemy silnik na postoju, damy w tubę, jak olej w skrzyni będzie jak żel i mamy po synchronizatorach na przykład. podobnie jest ze wspomaganiem, które to ma poza pompą maglownicę, która bez kręcenia kierownicą stoi w miejscu.
Ot i wszystko na temat.
 
Czyli pałowanie na zimnym nie jest dobre ani dla silnika ani dla innych podzespółów. O to mi właśnie chodziło ;)
 
Czyli pałowanie na zimnym nie jest dobre ani dla silnika ani dla innych podzespółów. O to mi właśnie chodziło ;)

Ja robie tak, ze odpalam samochod, wsteczny i szpula zza garaz, potem go zostawiam odpalonego, ide zamknac dom, garaz - zejdzie z minuta max, wsiadam i jade, dopoki wskazowka nie skoczy mi 90*C to nie przekraczam 3,500obr - np. wyprzedzanie, a tak to spokojna jazda i zmiana biegow przy 2700-3000obr... Takie cos wydaje mi sie ok ;d
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Amortyzatory
Powrót
Góra