[166] 166 by mati

Marek nie bądź taki figo fago :sarcastic: masz czas na grzebanie pod domem, masz czym jeździć jak 166 rozgrzebane stoi to masz inny punknwidzenia. Jeszcze trzeba mieć czas i zdolności do grzebania. A jak auto bez kol stoi to trza mieć czym jeździć. Wiele osób ma 166 jako Daily car a doprowadzanie strupa przez kilka miesięcy nie wchodzi w gre. Nie każdy ma kasę i nerwy i czas. Raczej każdy chce kupić inpojezdzic jakiś czas a potem dokładać. Kupnonauta że świadomością jego reanimacji to misja samobójcza jak się zarabia nędzny grosz i codziennie rano trza nim do pracy dojechać.

wysłane z WC
 
Ostatnia edycja:
Jeżeli z głową się kupuje to na dzień dzisiejszy zrobisz lepszą igłę za 5k +5k niż za 10k + 5k

No nie wiem... To ta za 5k musiałaby być w lepszym stanie technicznym. Jak ktoś ma w miarę zadbany egzemplarz to raczej nie odda za bezcen (wykluczając sytuacje losowe, że np. potrzebuje kasy na już). A 5k w przypadku 166 z Busso to raptem większy pakiet startowy :), o dopieszczaniu za tę kwotę nie ma mowy... :P
 
Nie chodziło mi o auto przywiezione lawetą :) ale o takie auta jak to czy ostatnie Mateusza. Kupujesz za 5k auto na chodzie ale zapuszczone. Od jakiegoś pajaca który uważał że oborą da się jeździć i wymiękł jak skończyły mu się trytki do naprawy. Auto jako takie jest na chodzie. W jeden weekend ogarniasz temat jak np Mateusz i już masz spoko wóz. Potem tylko dopieszczanie szczegółów. Wiecie. Są tacy co mają kasę i chcą mieć już zadbane auta a ich praca nad autem sprowadza się do nowych wosków i czasami wymianie filtra. A są tacy co nie boją się ogarnąć elektryki czy zawiasu. Tak jak wspomniałem mamy dwa świeże przykłady Mati i Mateusz.
Z resztą... sam tak z bravolotem zrobiłem. I pomimo że dołożyłem na wejściu drugie tyle to i tak nie przekroczyłem wartości rynkowej a mam auto na tip top (igłą to bym nie nazwał :lol: ). A autem jeździłem zaraz po zrobieniu rozrządu.
 
Pewnie masz rację marek230482, że da się tak trafić. Ja jednak rozumuję tak - skoro kupiłem w miarę zadbany egzemplarz ze sztywnym zawiasem, dobrymi hamulcami, nie cieknącym silnikiem, z ładnym, nieponiszczonym wnętrzem a i tak musiałem sporo dołożyć, to boję się pomyśleć ile musiałbym dołożyć do auta w wątpliwym stanie. Gdyby to było takie łatwe, że wystarczy wyprać wnętrze... z reguły jest tak, że przez rok będziesz odkrywał coraz to nowe trytytki w coraz to nowych miejscach. Wszystkiego nie da się sprawdzić przed zakupem, a jak ktoś nie potrafił odkurzyć dywaników czy wyczyścić plastików to dbał o silnik, zawieszenie, hamulce czy skrzynię?
 
Pewnie że są złomy których nie warto brać bo pogrążą. Ale oglądając sporo 166 też dochodzę do wniosku że lepiej kupić za bezcen i dołożyć dużo. Jeżeli z głową się kupuje to na dzień dzisiejszy zrobisz lepszą igłę za 5k +5k niż za 10k + 5k :)

Ciekawa koncepcja
 
Oczywiście że nie jest łatwo tak kupić, jest jednak sporo przykładów to potwierdzających. Tak samo trudno kupić zadbany egzemplarz o którym Ty piszesz. Ilu to takich było entuzjastów co wydali sporo kasy a i tak okazała się studnia bez dna.
 
Trochę zamieszania się narobiło.... powiem tak , gdybym miał jakies wątpliwosci to nie dałbym za ten samochód nawet 2 tyś. Zanim kupiłem oglądałem inne. byłem nawet w Łodzi gosc wystawił samochód za ponad 7 tyś ,w rozmowie telefonicznej zszedł do 6 , pojechałem pewnie bym wziął za 4 ale nie kupiłem, za tydzien samochód wystawił za 1,8 z uszkodzonym silnikiem. Mi nie chodzi o świadome czy nie świadome kupowanie wraku bo wiem ,że czasem nie da sie tego uratować. Za swoją no cóż dałem 4,4k . Wiedziałem ,że strzela przegub, ze akumulator zdycha, ze brudna w środku i do poprawy z zewnątrz, że jest LPG które coś boli. Mimo to wziąłem, prócz gazu usunąłem to co ją bolało i porządnie wysprzątałem wnętrze. Samochód jest ciągle w eksploatacji mógłbym tak nawet jezdzic i zmieniać rzeczy eksploatacyjne pewnie i sprzedac za więcej niż zapłaciłem, ale nie o to chodzi. Ja uwielbiam ten samochód i bede dążyc do tego aby wyglądał i jezdził jeszcze lepiej. A to ,że zapłaciłem ile zapłaciłem nie skreśla samochodu, wyciągałem cała podsufitke, osłony wszystkich słupków, fotele i odciągałem wykładzine i samochód jest zupełnie zdrowy więc jest w co pchać nowe klamoty. Próg z jednej strony do naprawy blacharskiej. Pózniej wstawie kilka fot z komory silnika :-)
 
Ostatnia edycja:
Czyli można kupić 166 za 4 koła do jazdy zamiast 166 za 10k do remontu :)
Jednym słowem nieźle trafiłeś.
Alfy w takim przedziale cenowym chyba nie mają dużej popularności więc ludzie, którzy je sprzedają pewnie miesiącami się bujają żeby sprzedać. Ja np. skreślałem ogłoszenia poniżej 10k a tu widzę że niekoniecznie słusznie.
Jakby tak trafić 156 2.5 do 4k, hmmm...
 
No auto w stanie do jazdy zawsze bedzie pojęciem względnym :-) Wiem tylko ,że samochód nie był wystawiony na ogłoszeniu, dałem ogłoszenie ,że chce kupić poprzez strone klubu Alfy na facebook-u i napisało kilka osób. A cena obstawiam taka,że koleś kupił 159 kombi i było 2 tyg przed jego weselem więc pewnie pilnie kasy brakowało :-)
 
No i zaczyna sie :-) Planuje wymianę świec, zdjąłem wczoraj osłonę i wymontowałem cewkę a tam olej , w sumie na wszystkich trzech gniazdach z przodu ewidentnie widać ,że sączy z pod uszczelki pokrywy zaworów. Z tyłu pewnie będzie to samo. Uszczelnianie typu stara uszczelka i Dirko nie wchodzi w grę więc zamówię nowe uszczelki. Czy wykręcanie swiec w przypadku gdy jest tam olej jest bezpieczne?
 
Też tak miałem. Szmatą wybrałem ile się da i już. Nic się nie stanie jak w cylindry dostanie się trochę oleju.
 
Wczesniej już widziałem ,że troche sączy olejem ale bardziej od strony skrzyni a teraz widze ,że już cieknie po całosci. Musze zdjąc osłone rozrządu i zobaczyc czy pasek nie popaprany, w sumie nie miałem w planie ruszać rozrządu bo wiem ,że był wymieniany.
 
Panowie ręce opadajaą. Jakis miesiąc temu zmieniłem w Alfie olej+ filtr , swiece uszczelki pokrywy zaworów i gniazda świec. Wszystko super do dzisiaj . Jako ze mam troche zrypana instalacje LPG od pewnego czasu jezdze tylko na PB zresetowałem wczoraj ECU . Jadąc dzisiaj samochód dziwnie zaczął sie zachowywac, w pewnym momencie pomimo próby przyspieszania obroty na 4-5 biegu dochodza do 3 tyś i tyle. Zauważyłem dwie rzeczy wskazówka obrotów tak jak by skakała zamiast swobodnie opadac,kilka razy to zauważyłem. Silnik odpala normalnie, trzyma obroty nic nie stuka itp. Przyjechałem do domu samochód troche ostygł i przejechałem sie , niby lepiej ale nadal tak jak by brakowało mocy.Objaw podobny jak slizganie sprzegła z tym ze obroty nie wzrastaja . Zauważyłem też ze bije strasznie ciepłem z kolektorów wydechowych, może kat zatkany? Silnik rozgrzany do 90 stopni wkreca sie normalnie na obroty. Nie posiadam niestety kabla aby podpiac pod komp , może ktos z kolegów posiada i jest z okolic Dębicy- Rzeszowa ? bo chyba od tego trzeba zacząc weryfikacje problemu.
 
Bez kabla nic nie zrobisz. Zapytaj w regionalnym czy ktoś Cię podłączy. Tu nie ma sensu o tym pisać
 
Jako ,że mam dzisiaj wolny dzień przeglądnąłem dolot pod kątem szczelności i wygląda ze jest ok, Sprawdziłem miernikiem cewki rozpinając złącze i na wszystkich jest identyczny wynik
uzwojenie pierwotne 1,0 Ohm i wtórne 145,02, rezystancja miernika 0,6 Ohm. Odnośnie kabla to chyba zamówię i w końcu będę mieć swój.
 
Mierzac opornosci dowiemy sie jedynie czy cewka nie jest spalona ale z jej sprawnością moze być różnie.

Wysłane z mojego LG-D855 przy użyciu Tapatalka
 
Amortyzatory
Powrót
Góra