mateofordeo
Nowy
A więć tak
Nie lubie sie chwalić ale za sugestią kolegi marek230482 postanowiłem napisać o mojej przygodzie z Alfą Romeo 166 3.0 v6. Jest to moja druga Alfa i kolejna 166, wcześniej z silnikiem diesla. Samochód kupiłem od kolegi z tego forum, Sebastiana z przebiegiem poniżej 200 tyś.Zanim go kupiłem chłopak podesłał mi link do swojego profilu i jest tam temat który sam założył po zakupie . Cena dość dobra, po przygodach z wczesniejszą Alfa wyszedłem z założenia ze lepiej kupić za 5 tyś i dołożyć 5 niż wywalić 10 i dołożyc 3-4. Na dzień dobry w samochodzie do wymiany przegub wewnętrzny i akumulator, linki ręcznego ( gość sie jeszcze pochwalił ,że jezdził tak przez 5 lat bez ręcznego ) No cóż obejrzałem samochód dokładnie , przejechałem się , lekka negocjacja ceny no i kupiłem. Szcześliwie dojechałem do domu. Na początek wstępne sprzątanie, 30 lat żyje i dawno nie widziałem tyle śmieci i piachu w samochodzie, 5 godz i ogarnięte. Przegub wymieniony, oszarpałem sie troche z bratem ale udało sie, ręczny ogarnięty(jedna linka była urwana druga ktoś odciął). Kolejna sprawa, mam szarą skóre i kokpit czarno szary, ktoś to pomalował chyba pędzlem więc wymieniłem wszystko co szare plus tunel środkowy
. Kolejna sprawa mokra podsufitka, jak sie okazało wystarczyło tylko dociągnąć nakrętke anteny bo uszczelka w super stanie. Twarde sprzęgło, i 2-3 cm martwego luzu... wyszarpałem resztki tulei metalowo gumowej przy pedale, na tuleje nabiłem gruby wąż gumowy przytarłem do wymiaru papierem sciernym, sprzęgło odpowietrzyłem i jest super. To samo z lewarkiem, czyszczenie i smarowanie wybieraka przy skrzyni i już odbija . Samochód ma instalacje gazową Landi Renzo, coś ja boli ale póki co zostawiam to. Jak kolega sprzedający sie pochwalił wydech był rozcinany i wybebeszony co by było głosniej, efektem tego są dziury i tylko jedno wyjscie- wymiana
Próg zewnętrzny do naprawy i polerka całosci i myśle ,że z zewnątrz bedzie przyzwoicie. oczywiscie wymiana opon bo starych już nie było. Ogólnie samochód dobrze sie prowadzi, odpala bez problemu. Troche kopci na zimnym ale myśle ze to wina nieszczelnisci wydechu. Na ten rok odpuszczę wszelkie grube naprawy ale od wiosny ruszam z tematem i szykuje generalny remont zawieszenia w tym amory i sprężyny, z gazem mam dwie opcje albo uruchomie na tym co jest albo cała instalacja do usunięcia.




Dla podsumowania dodam tyle ,że dziwie się jak można być fanem motoryzacji, pasjonatem marki i tak zapuscic samochód.
Nie lubie sie chwalić ale za sugestią kolegi marek230482 postanowiłem napisać o mojej przygodzie z Alfą Romeo 166 3.0 v6. Jest to moja druga Alfa i kolejna 166, wcześniej z silnikiem diesla. Samochód kupiłem od kolegi z tego forum, Sebastiana z przebiegiem poniżej 200 tyś.Zanim go kupiłem chłopak podesłał mi link do swojego profilu i jest tam temat który sam założył po zakupie . Cena dość dobra, po przygodach z wczesniejszą Alfa wyszedłem z założenia ze lepiej kupić za 5 tyś i dołożyć 5 niż wywalić 10 i dołożyc 3-4. Na dzień dobry w samochodzie do wymiany przegub wewnętrzny i akumulator, linki ręcznego ( gość sie jeszcze pochwalił ,że jezdził tak przez 5 lat bez ręcznego ) No cóż obejrzałem samochód dokładnie , przejechałem się , lekka negocjacja ceny no i kupiłem. Szcześliwie dojechałem do domu. Na początek wstępne sprzątanie, 30 lat żyje i dawno nie widziałem tyle śmieci i piachu w samochodzie, 5 godz i ogarnięte. Przegub wymieniony, oszarpałem sie troche z bratem ale udało sie, ręczny ogarnięty(jedna linka była urwana druga ktoś odciął). Kolejna sprawa, mam szarą skóre i kokpit czarno szary, ktoś to pomalował chyba pędzlem więc wymieniłem wszystko co szare plus tunel środkowy




Dla podsumowania dodam tyle ,że dziwie się jak można być fanem motoryzacji, pasjonatem marki i tak zapuscic samochód.
Ostatnia edycja: